"Pasażerowie traktują miejsca jak kanapę w knajpie". Czytelnik o podróży warszawskim autobusem

- Nie dotyczy to tylko facetów siedzących w wielkim rozkroku czy starszych osób z reklamówką na siedzeniu obok. Robią to też kobiety, które bezrefleksyjnie zakładają nogę na nogę - pisze do nas Maciej.

Autobus linii 168. Nie było przesadnego ścisku, ale sporo ludzi stało.

Trzy miejsca z tyłu autobusu zajmowało dwóch młodych chłopaków, koniec liceum lub początek studiów. Jeden z lewej strony, drugi z prawej, wesoło gawędzili. Miejsce między nimi było puste, ale tylko teoretycznie, bo rozsiedli się dość swobodnie.

Sytuacja musiała trwać co najmniej od paru przystanków. Tuż obok stało kilkoro pasażerów, którzy spokojnie mogliby to miejsce zająć.

Ponieważ nie jestem osobą, która się nadmiernie wstydzi lub waha, chwilę po wejściu do autobusu rzuciłem do chłopaków krótkie "sorry" i dałem do zrozumienia, że chcę usiąść. Wyglądali na mocno zaskoczonych. Nagle okazało się, że mogą usiąść normalnie, bez rozkroku szerokiego jak rów mariański. Usiadłem między nimi, wyciągnąłem gazetę, a oni momentalnie zanurzyli nosy w telefonach.

Kompletnie nie rozumiem, dlaczego niektórzy pasażerowie traktują miejsca w komunikacji miejskiej jak kanapę w knajpie. Nie dotyczy to tylko facetów siedzących w wielkim rozkroku czy starszych osób z reklamówką na siedzeniu obok. Robią to też kobiety, które bezrefleksyjnie zakładają nogę na nogę.

Ale jeszcze dziwniejsze jest dla mnie to, że inni pasażerowie mają opory, by zwrócić komuś takiemu uwagę lub po prostu wyraźnie zasygnalizować, że chcą to miejsce zająć. Wolą więc stać, nawet jeśli są zmęczeni, chorzy, dźwigają ciężkie torby.

Ludzie, więcej odwagi. Autobus, tramwaj, metro to nie strefa relaksu, ale wspólna przestrzeń, do której mamy równe prawo. Szanujmy się, ale egzekwujmy to, co nam się należy.

- Maciej

Co sądzisz o zachowaniu ludzi w komunikacji miejskiej? Napisz do nas: listy_do_metrowarszawa@agora.pl

Więcej o:
Komentarze (50)
"Pasażerowie traktują miejsca jak kanapę w knajpie". Czytelnik o podróży warszawskim autobusem
Zaloguj się
  • jml13060

    Oceniono 83 razy 39

    Ja lubię takie sytuacje i wzrok osoby zdziwionej i pokrzywdzonej moją bezczelnością. Wybieram najchętniej paniusie, które rozkładają torby i torebki na sąsiednie miejsca siedzące "zaklepując" je dla swojej wyłączności. Mimo, że są inne wolne miejsca lubię siadać akurat obok nich. O ja wredny :) !!!

  • iwa3543

    Oceniono 36 razy 32

    Lista grzechów pasażerów korzystających z komunikacji miejskiej jest długa. Miasto zrobiło niezłą kampanię społeczną dotyczącą tego tematu. Mnie zasatanawia czemu ludzie nie reagują. Oczywiście jak ktoś w odpowiedzi nas zbluzga to nie jest to komfortowa sytuacja ale to świadczy o nim nie o nas. Reagowanie w pojedynkę w sytuacjach wymagających interwencji policji też nie ma sensu ale jak nie będziemy zwracać uwagi na zachowania tych wszystkich pseudo luzaków i panów świata to oni nadal będą uważać , że im wolno i że wszystko jest w porządku.

  • pomum

    Oceniono 19 razy 17

    "Rezerwowanie" miejsc w pociągach. Wsiadam na stacji Śródmieście (linia w stronę Piaseczna) i nie mogę usiąść ponieważ miejsca są "zajęte" dla znajomych, którzy będą wsiadać później. Nie skutkują prośby, konduktor nie reaguje. W podobnej sytuacji jest kilka osób - wszyscy stoją
    mimo, iż miejsca są obsadzone jedynie przez torby, płaszcze itd. Prośby, nalegania nie skutkują. Zostaje tylko bójka na pięści.

  • albwu

    Oceniono 32 razy 14

    Mnie denerwują różne babcie, które wchodząc do autobusu natychmiast biegna do miejsca zajętego (np. gdzie ja siedzę) i zaczynają dyszeć nad głowa i to pomimo, że znaczna część miejsc jest wolna. I nie pomaga zwrócenie uwagi, że obok sa miejsca wolne - na taka uwagę potrafi "nabluzgać".

  • joanna9985

    Oceniono 12 razy 12

    ja widziałam kolesi, który zajął cztery miejsca. na jednym on, na drugim reklamówka a na trzecim jego nogi, na czwartym już nikt usiąść nie chciał. to dopiero panisko.

  • zgryz3

    Oceniono 16 razy 8

    Ja te słuszne narzekania słyszę 60 lat. Tylko nikomu w mediach, mających ambicję bycia publicznymi nie przyszło do głowy, że człowiek nie rodzi się ze znajomością setek czy tysięcy różnych zasad. Obyczajowości i wrażliwości trzeba uczyć, a nie biadolić, że tego nie ma. Telewizja, radio, prasa mogą to robić każdego dnia, zamieszczając krótkie scenki i pouczenia. Coś w rodzaju lekcji dobrego wychowania prowadzonych przez nieodżałowanego Kamyczka w "Przekroju". Ironizowanie na temat braku znajomości zasad dobrego wychowania u ludzi, których nikt tych zasad nie uczył, jest tyle samo warte, co paplanie do dorosłych palaczy o szkodliwości palenia papierosów.

  • dorsai68

    Oceniono 6 razy 6

    Nogę na nogę? To pół biedy. Panie mają zwyczaj sadzania obok siebie "torebki", a właściwie "wora" który dziś uchodzi za torebkę. Osobną grupę stanowią młodzi z miejskimi plecakami, których nikt nigdy nie nauczył, że przed wejściem do pojazdu plecak należy zdjąć z ramion i tych kilka przystanków trzymać w ręku.
    Obie te grupy mają wspólna cechę, gdy poprosisz u zdjęcie torby z siedziska, albo plecaka z grzbietu, zachowują się jak sfochowane dzieci.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX