Koszmar na Górczewskiej. Las znaków w jednym miejscu. "Trzeba się zatrzymać, żeby ogarnąć"

Tomasz Golonko
19.04.2017 16:38
A A A
Las znaków na Górczewskiej

Las znaków na Górczewskiej (Tomasz Golonko)

- Zaraz będzie tu wypadek! - apelują kierowcy o fatalnym oznakowaniu odcinka ulicy Górczewskiej, na którym buduje się metro. Znaków jest tyle, że nie sposób się do wszystkich zastosować. Efekt? Sypią się mandaty.

- Poziome, pionowe, słupki małe i duże, do tego jakieś esy-floresy sprayem namalowane na ulicy - wylicza znaki drogowe na Górczewskiej w Warszawie pan Jerzy z Księcia Janusza. I dodaje: Do tej pory robiłem zakupy w Wola Parku, ale od kiedy zmieniono w tej okolicy zasady ruchu, to przestałem w ogóle tędy jeździć, bo ogłupieć idzie od tych znaków.

„Trzeba się zatrzymać, żeby ogarnąć”

Na problem z poruszaniem się narzekają nie tylko klienci Wola Parku, ale także ci z pobliskiej stacji benzynowej czy w końcu sami mieszkańcy Woli, którzy siłą rzeczy muszą się na tym odcinkiem Górczewskiej przemieszczać.

Żeby to zrobić, trzeba bacznie się rozglądać, bo w jednym miejscu może stać nawet 6 znaków drogowych, a na 100-metrowym odcinku aż kilkanaście. Kierowcy narzekają szczególnie na te, gdzie drobnym maczkiem wypisane jest, kto powinien stosować się do znaków.

- Żeby przeczytać, co jest napisane i kto jest zwolniony np. z zakazu wjazdu, trzeba się zatrzymać, żeby ogarnąć, o co chodzi - mówi Andrzej z Osiedla Przyjaźń. - Ja mieszkam tutaj i już wiem, gdzie mogę wjechać, a gdzie nie. Ale przyjezdny czy kierowca z innej części miasta nie ma szans zorientować się w tych znakach – dodaje.

”Kto nie ogarnia, niech wraca na egzamin”

Zdania na temat ilości znaków drogowych na kilkusetmetrowym odcinku Górczewskiej są podzielone. Jedni narzekają, inni zaś chwalą organizację ruchu. - Dla mnie to wszystko jest czytelne i zrozumiałe - mówi pan Piotr, którego spotykam na parkingu przy Wola Parku. - Znak zakazu wjazdu jest jeden i każdy kierowca wie, co on oznacza. Jakby nie był postawiony, zawsze oznacza to samo. Jeżeli ktoś ma z tym problem, to powinien oddać prawo jazdy, bo to jest podstawa – wyjaśnia.

Wtórują panu Piotrowi inni kierowcy. - Na egzamin w takim razie bym wysłał takich delikwentów - mówi Ryszard z Woli. - Wszyscy jadą na pamięć, wystarczy zmienić organizację ruchu i wychodzi na jaw, kto nie zna znaków. Wstyd dla takiego kierowcy, a nie tego, kto znaki stawiał - kwituje.

Kierowcy dostają mandaty

Mimo wszystko wielu kierowców gubi się w gąszczu znaków drogowych, co wykorzystują funkcjonariusze straży miejskiej. Mieszkańcy skarżą się, że na tym odcinku ulicy przeprowadzane są kontrole.

- Mieszkam na osiedlu Górce i chciałem dostać się do domu od strony centrum - mówi pan Krzysztof, który dostał mandat. - Jechałem pierwszy raz tym odcinkiem i naprawdę trudno się połapać w tych znakach – mówi. - Gdy mnie zatrzymali, byłem przekonany, że skończy się tylko na pouczeniu, bo budowa metra to jednak wyjątkowa sytuacja dla wszystkich, a znaków jest tak dużo, że można się pomylić. Niestety, dostałem mandat - dodaje.

Niestety, sami funkcjonariusze, których napotkaliśmy podczas wieczornej kontroli, przyznają, że stoją w tym miejscu specjalnie. - Z góry mamy nakazane, żeby dawać mandaty i to te najwyższe - mówi jeden ze strażników miejskich. I dodaje: Miejsce też nieprzypadkowe. Codziennie jeżdżą tym odcinkiem zagubieni kierowcy, a my mamy obowiązek takich karać. I kończą: Ile? Nawet 500 złotych i po kilka punktów karnych.

Taki jest taryfikator

Skontaktowaliśmy się ze strażą miejską, aby dowiedzieć się, czy relacja napotkanego strażnika jest prawdziwa. W oświadczeniu otrzymanym mailem czytamy, że kontrole straży są prowadzone "doraźnie", szczególnie w godzinach szczytu, czyli rano i popołudniu. A są prowadzone, ponieważ na tym odcinku kierowcy nie stosują się do zakazu ruchu w obu kierunkach. 

Jak czytamy dalej, Komendant Straży Miejskiej nie wydawał jednak poleceń, o jakich wspomniał strażnik, z którym rozmawialiśmy. - Stosowane są zarówno pouczenia, jak i mandaty karne - czytamy.

Na pytanie, dlaczego mandaty muszą być tak wysokie, usłyszeliśmy: Taki jest taryfikator.

A teraz zobacz WIDEO: Obrotowe beczki, które mogą uratować ci życie na drodze

Obrotowe beczki, które mogą uratować ci życie na drodze

Komentarze (12)
Zaloguj się
  • avatar

    j1200

    Oceniono 24 razy 22

    Rzadko bywam tak radykalny, ale szeroko pojeci drogowcy, zwlaszcza ci od oznakowania, to najbardziej dotknieta deficytem intelektualnym grupa zawodowa w Polsce. Dla nich czas zatrzymal sie w latach 80-ych, a tzw nowinki czy rozwiazania z cywilizowanego swiata dla nich nie istnieja. Nawet ci od fizycznego ustawienia znaku nie sa w stanie tego zrobic prosto, porzadnie i zeby nic nie wystawalo, nie zaslanialo itp. Dla mnie to fenomen zaslugujacy na badania naukowe.

  • avatar

    szejski

    Oceniono 11 razy 9

    "Kiedy wjechali na wyniosłość drogi, oczom ich ukazał się las..."

  • avatar

    alraune

    Oceniono 8 razy 6

    Najbardziej żal tego biednego pana Krzysztofa z Górc, który nie wie że Górczewska jest zamknięta od paru miesięcy ;) Zakaz wjazdu to zakaz wjazdu! Straż Miejska stoi głównie popołudniami, a ja radziłabym ustawić się również rano, bo sporo cwanych "WB" jedzie na skróty do pracy :P

  • avatar

    zmichalg1

    Oceniono 4 razy 4

    Różnica między SM a Policją w Warszawie.
    SM: karać mandatami i to jak najwyższymi.
    Policja: kilka tygodni temu pomyliłem się i nieopatrznie wjechałem na Krakowskie Przedmieście.
    Spodziewałem się mandatu, a tu pouczenie.
    Cóż... jak widać są na tym świecie ludzie i taborety.

  • avatar

    justas32

    Oceniono 3 razy 3

    Od lat mam jedno marzenie - sprać po mordzie tego faceta odpowiedzialnego za oznakowanie ulic w Warszawie. Może fundacja Spełniać Marzenia przyjdzie mi z pomocą ...

  • avatar

    marych

    Oceniono 3 razy 3

    policzcie znaki ograniczenia prędkości na odcinku 100 m
    goo. gl/maps/KEaWWZ37VVG2

  • avatar

    kr_kr

    Oceniono 9 razy 1

    A na którym zdjęciu jest ten "las" znaków? Na tym robionym tak, aby uchwycić kilka znaków na długości kilkuset metrów? Jak to jest dla kogoś "las" dla którego "trzeba się zatrzymać, żeby ogarnąć" to może niech ten ktoś odda prawo jazdy (jeżeli je ma). Bo w codziennym ruchu jest znacznie, znacznie więcej rzeczy które "trzeba ogarnąć" aby bezpiecznie jechać.

    A co do tego jednego znaku z dwoma tabliczkami "nie dotyczy" wystarczy stosować prostą zasadę: zakaz wjazdu, zakaz skrętu, nakaz skrętu itp. - jeżeli sam z siebie nie wiem, że mnie nie dotyczą to znaczy, że tabliczka mnie nie dotyczy. Nie muszę czytać, aby się upewnić, że faktycznie mnie wyłączenie nie dotyczy. A jak WIEM, że mogę go zignorować to tabliczka jedynie mnie w tym upewnia. Proste?

  • avatar

    bling.bling

    Oceniono 2 razy 0

    Las zduplikowanych zdjęć żeby zrobić większe wrażenie?

  • avatar

    foolbuster12

    Oceniono 2 razy 0

    Prawdziwy las znaków, nie do przeczytania na jeden raz, jest przy skrzyżowaniu Wisłostrady z Trasą Łazienkowską. Wszystkie na dużej niebieskiej tablicy, a każdy z dopiskiem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane