Białołęka. Policja wezwana do buldoga na tarasie. Pies nie żył

Na facebookowym profilu miłośników psów pojawiła się informacja o martwym piesku, który miał zostać znaleziony na balkonie na Białołęce. Według cytowanej tam relacji, jedna z sąsiadek miała obawy o to, czy właściciele dostatecznie dbali o buldoga. Okazuje się, że sprawę zna policja, nie potwierdzono jednak znęcania.

W czwartek po południu policja interweniowała na warszawskim Tarchominie (Białołęka). Chodziło o nieruchomego psa, który leżał na tarasie jednego z mieszkań. 

Tarchomin. Pies na balkonie

Sprawę opisał facebookowy profil "Mopsiarnia" zrzeszający miłośników psów. Prowadzący go dotarli do osoby, która twierdzi, że widziała psa i była przy interwencji policji. Kobieta opisała, że wychodząc rano do pracy, zauważyła zwierzę, które tego dnia wyjątkowo nie szczekało. Według niej, gdy po kilku godzinach wracała do domu, buldog się już nie ruszał. Zadzwoniła po policję, bo właścicieli nie było w domu. "Pies był sztywny, zimny i latały nad nim muchy. Na tarasie znajdowały się odchody psa i wymioty, które mogły świadczyć o udarze" - przekazała pani Agata. 

Zdaniem sąsiadki, właściciele nie zapewniali psu odpowiedniej opieki. Stwierdziła, że codziennie zamykali psa na tarasie, a następnie na cały dzień wychodzili z domu i nie widziała, by wyprowadzali swojego buldoga na spacer. "Mieli psa w nosie" - stwierdziła kobieta. 

Komenda policji na Białołęce potwierdziła, że w czwartek około godziny 17 funkcjonariusze interweniowali w sprawie takiego zgłoszenia. Oficer prasowa komendy poinformowała w rozmowie z Metrowarszawa.pl, że policja prowadzi czynności z art. 308, czyli dochodzenie w niezbędnym zakresie. Podkreśla, że nie wszczęto postępowania związanego ze znęcaniem się nad zwierzętami. 

Policjanci po wejściu na taras ustalili, że pies miał dostęp do wody i zacienionego miejsca, które przy takim upale były niezbędne. Właściciele zwierzęcia udostępnili również dokumentację medyczną psa, który od dłuższego czasu chorował

- powiedziała funkcjonariuszka z Komendy Rejonowej Policji na Białołęce. Dodała, że ciało psa zostało zabezpieczone w policyjnej chłodni. Teraz prokurator podejmie decyzję o tym, czy zostanie wykonana sekcja zwłok zwierzęcia. 

Pomimo że nie udało się jeszcze ustalić, co było przyczyną śmierci buldoga z Tarchomina, zarówno miłośnicy mopsów, jak i policja przypominają i apelują, że w upalne dni nie można zapominać o naszych zwierzętach. 

Nie zostawiajcie swoich psów na tarasach, balkonach lub ogródkach latem bez wody! Zwłaszcza na cały dzień! Nie bagatelizujcie zagrożenia

- czytamy na profilu Mopsiarnia. Policja z kolei przypomina o tym, że wnętrze samochodu to śmiertelna pułapka dla dzieci i psów w upalne dni. "Podczas dni z tak wysokimi temperaturami nawet na chwilę nie zostawiać w samochodzie dzieci i zwierząt" - pisze stołeczna policja

Więcej o:
Komentarze (62)
Białołęka. Policja wezwana do buldoga na tarasie. Pies nie żył
Zaloguj się
  • taka.corka.lesnika

    Oceniono 50 razy 50

    Po jaką cho..rę sprawiać sobie psa, którego potem zamyka się na całe dnie na tarasie i nawet nie wyprowadza na spacer?
    Bo sąsiedzi też mają?
    Głupota ludzka nie ma granic.

  • waniliowy200

    Oceniono 70 razy 48

    Biedne,biedne zwierze. Jeśli było chore to tym bardziej jak można zostawiać je na całe dnie na upale. Biedne stworzenie zmarło w męczarniach. Okropne i przerażające. Właściciele powinni być surowo ukarani, ale policja najwidoczniej olała sprawę. Smutne.

  • maj.basia

    Oceniono 27 razy 25

    Dawno,dawno temu, jeszcze za peerelu mieszkalismy w bloku i siedząc na balkonie usłyszałam
    szczekanie psa. Poszłam się przyglądnąć dlaczego ten pies szczeka, nie było to zresztą po raz pierwszy. Pies był uwiązany na krótkim sznurku na balkonie, bez wody i jedzenia. Zadzwoniłam
    na milicję, przyjechali, weszli do baby (tak - baby) do mieszkania i na balkon, spisali babę i musiała
    zaplacić mandat. Co zrobili zle ? Powiedzieli kto ją "zapodał". No i miałam się z pyszna, baba pluła za każdym razem gdy mnie spotykała. Ulżyła se, ale mnie też ulżyło, bo pies został wywieziony na
    wieś.

  • targaj

    Oceniono 24 razy 16

    Aktualnie nie obowiazuja żadne standardy, zachowania, przyzwoitości. Tzw polityczna poprawność jest be... Ot signum temporis...

  • miroslawa_potrzeba

    Oceniono 15 razy 15

    Po xuj brać psa i zamykać go potem na balkonie?

  • desperato

    Oceniono 14 razy 14

    Cieszy mnie jedno. Wrażliwość i troska ludzi o byt zwierząt. Jest jakaś pozytywna zmiana we świadomości i wrażliwości ludzi, niezależnie od brudnej polityki.

  • tpdlagier

    Oceniono 8 razy 6

    Po takim artykule wołam mojego Portera i daję mu ponad standardową dawkę pieszczot. I jest fajnie. Dla wszystkich

  • lodomeria

    Oceniono 24 razy 2

    Psa szkoda, ale miejcie też współczucie dla sąsiadów! Co z tego, że pies ma wodę i cień, jeśli wyje i szczeka cały dzień i sąsiad nie może okna czy balkonu otworzyć?

  • cf2016

    Oceniono 11 razy 1

    Sąsiadko, Pani jest współwinna. Jeśli sadyści "mają psa w nosie", to nie czeka się, aż biedne zwierzę wyzionie ducha, tylko zwraca się uwagę tym psudoopiekunom, a jeśli to nie pomaga, zawiadamia się odpowiednie służby. Milczenie jest oznaką zgody.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX