10-kilometrowy korek podczas porannego szczytu. Przyczyną awaria rury w Dolinie Służewieckiej

Poranny szczyt w stolicy dla kierowców jadących Doliną Służewiecką jest prawdziwym sprawdzianem cierpliwości. Przez awarię rury na trasie utworzył się 10-kilometrowy korek.

Korek ciągnie się wzdłuż alei Sikorskiego, alei Witosa i Trasy Siekierkowskiej. Sięga aż do Gocławia. Wszystko przez awarię rury wodociągowej w okolicach skrzyżowania Doliny Służewieckiej z al. Wilanowską.

Jak ustalił tvnwarszawa.pl powodem utrudnień są prace Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Z powodu naprawy rury wyłączone z ruchu są dwa z trzech pasów ruchu w kierunku Służewca.

Więcej o:
Komentarze (54)
10-kilometrowy korek podczas porannego szczytu. Przyczyną awaria rury w Dolinie Służewieckiej
Zaloguj się
  • c.t.k

    Oceniono 18 razy 18

    "Jak człowiek wierzy w siebie,
    to cała reszta to betka,
    nie ma takiej rury na świecie,
    której nie można odetkać"

  • marduk777

    Oceniono 13 razy 11

    Mijałem tę awarię, stoi dwóch uśmiechniętych robotników, obok mała koparka w której nikt nie siedzi. nikt nic tam nie robił po prostu sobie stali i podziwiali korek. Zero organizacji pracy

  • sector23

    Oceniono 13 razy 7

    Patrycjusz jaki, jak już zostanie prezydentem Warszawy, to takie rury będzie zatykał własnym....... samym sobą.

  • bigmaciek

    Oceniono 6 razy 4

    Gzie jest Jaki? Już dawno powinien to włączyć do swoich obiecanek: jak zostanę prezydentem to awarii rur nie będzie i nie bezie też korków!

  • drugiepietro

    Oceniono 2 razy 2

    Czy kandydat Jaki już złożył obietnicę wymiany wszystkich rur w Warszawie. Oczywiście, gdy obejmie władzę.

  • rodziu81

    Oceniono 4 razy 2

    a mogli busem ;)

  • tylkoturbobenzyna

    Oceniono 5 razy 1

    Wodociągi w każdym mieście to najbardziej zdemoralizowana instytucja biurokratyczno-urzędnicza. Monopoliści co mówią - "nie podoba się to się nie podłanczaj" (oryginalny cytat). Ciepłe posadki dla znajomych królika i nicnierobienie.

  • kamila3345

    Oceniono 5 razy 1

    Stoi na trasie korkomotywa,
    Długa, ogromna i pot z niej spływa:
    Tłusta oliwa.
    Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
    Żar z rozgrzanej chłodnicy bucha:
    Buch - jak gorąco!
    Uch - jak gorąco!
    Puff - jak gorąco!
    Uff - jak gorąco!
    Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
    A jeszcze palacz peta z niej sypie.

    Dużo wagonów do niej podoczepiali
    I wielkie i lekkie, z kevlaru i stali,
    I mało ludzi w każdym wagonie,
    Bo w jednym krowy, a w drugim konie,
    A w trzecim siedzą same grubasy,
    Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy,
    A czwarty wagon pełen bananów,
    A w piątym stoi sześć fortepianów,
    W szóstym armata - o! jaka wielka!
    Pod każdym kołem żelazna belka!
    W siódmym dębowe stoły i szafy,
    W ósmym słoń, niedźwiedź i dwie żyrafy,
    W dziewiątym - same tuczone świnie,
    W dziesiątym - kufry, paki i skrzynie.
    A tych wagonów jest ze czterysta,
    Z każdego płyn spryskiwaczy tryska.

    Lecz choćby przyszło tysiąc atletów
    I każdy zjadłby tysiąc kotletów,
    I każdy nie wiem jak się wytężał,
    To nie udźwigną, taki to ciężar.

    Nagle - gwizd!
    Nagle - świst!
    Para - buch!
    Koła - w ruch!

    Najpierw - powoli - jak żółw – ociężale,
    Ruszyła - paniusia - na światłach - ospale,
    Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
    I kręci się, kręci się koło za kołem,
    I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
    I dudni, i stuka, łomoce i pędzi,

    A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
    Po trasie, po trasie, po trasie, przez most,
    Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las,
    I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX