Właściciele sklepów internetowych oszukali prawie 250 osób. Ich pracownicy zdradzili, co kazano im robić

258 osób zostało oszukanych przez trzech mężczyzn prowadzących sklepy internetowe z materiałami wnętrzarskimi. Łączna kwota wyłudzonego przez oskarżonych mienia to prawie 500 tys. zł.

Marcin P., Adam L. oraz Dariusz W. prowadzili cztery sklepy internetowe z materiałami do wykończenia wnętrz: home.com.pl, warmcom.pl, junon.pl oraz alphatherm.pl. Między marcem 2016 roku a styczniem 2017 roku zdołali wyłudzić pieniądze od 258 osób. 

Przyjmowali zamówienia na towary zakupione w prowadzonych przez nich sklepach, a następnie ich nie realizowali. Wcześniej oczywiście pobierali opłatę za materiały. Łączna kwota wyłudzonego przez oskarżonych mienia to prawie 500 tys. zł.

Śledztwo zaczęło się w momencie, w którym wpłynęło do Prokuratury Okręgowej w Warszawie zawiadomienie od kilku osób w związku z niedostarczeniem towarów kupionych za pośrednictwem sklepów homecom.pl i warmhome.pl.

Konkurencyjne ceny

W toku śledztwa udało się ustalić, że wszystkie cztery portale prowadzone były przez trzy spółki należące do mężczyzn. Jak zaznacza prokuratura, sklepy oferowały bardzo konkurencyjne ceny w stosunku do innych ofert na rynku. Przy dokonywaniu zamówienia pobierały opłatę za towar, ale również za dostarczenie towaru. Po całej procedurze klient dostawał mejla z informacją, że musi czekać na towar kilka tygodni. 

Z uwagi na długi okres oczekiwania, wiele osób rezygnowało z zamówienia. W takiej sytuacji, zgodnie z regulaminem, powinni byli otrzymać zwrot pieniędzy w ciągu 20 dni. W znacznej większości przypadków, po rezygnacji z zamówienia, niedoszli klienci mieli duże trudności z nawiązaniem kontaktu z obsługą sklepu. Sklepy w żaden sposób nie reagowały również na składane reklamacje. 

Funkcjonariusze przesłuchali pracowników sklepów. Zeznali, że do ich zadań należało ustalanie cen towarów oraz obsługa zamówień. Ceny sprzedaży poszczególnych towarów ustalano na podstawie stawek oferowanych przez konkurencyjne sklepy, tak aby przedstawiona oferta była jak najkorzystniejsza. Asortyment oferowany przez wszystkie 4 sklepy był taki sam, a same sklepy sztucznie ze sobą konkurowały. 

Szło im dobrze, aż do 2016

Jak podaje prokuratura, na początku działalności sklepów, od 2013 do 2015 roku, wszystkie zamówienia były realizowane płynnie. Niewiele było zwrotów i reklamacji, spółki się rozwijały. Aż do 2016 roku. Wtedy sytuacja spółek zaczęła się pogarszać. 

Wydłużał się okres oczekiwania na dostawę, pojawiło się coraz więcej osób niezadowolonych z zamówień, zwiększyła się ilość reklamacji, wydłużył się okres oczekiwana na zwrot pieniędzy w przypadku rezygnacji z zamówienia.

Początkowo zwroty były realizowane, zwracano również pieniądze dotyczące zamówień o niskiej wartości. Jesienią 2016 r. sklepy przestały zwracać środki. Jednocześnie wciąż przyjmowały nowe zamówienia. 

Z relacji pracowników sklepów wynika, że m.in. Dariusz W. polecił im, by robili wszystko, aby klienci płacili za towar w dniu złożenia zamówienia. Zabronił im także sugerowania innych form płatności poza przelewami. Zeznali też, że Dariusz W. i Adam L. polecili im, aby w kontaktach z klientami sklepów warmcom i homecom nie posługiwali się swoimi prawdziwymi nazwiskami, lecz używali innych danych osobowych. Kilku pracowników tak właśnie zrobiło.

Nie przyznali się do winy

Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do Sądu Okręgowego w Warszawie akt oskarżenia przeciwko Marcinowi P., Adamowi L. oraz Dariuszowi W. Oskarżeni nie przyznali się do stawianych im zarzutów i złożyli wyjaśniania. Sąd zastosował wobec mężczyzn środki zapobiegawcze w postaci poręczeń majątkowych.

Mężczyźni mogą trafić do więzienia nawet na 10 lat. 

Byłeś świadkiem niepokojącego zdarzenia? Napisz do nas: listy_do_metrowarszawa@agora.pl

Ostra bójka przy Mazowieckiej. Zadawał ciosy od tyłu i zerwał złoty łańcuch. Wszystko nagrała kamera

Więcej o:
Komentarze (19)
Właściciele sklepów internetowych oszukali prawie 250 osób. Ich pracownicy zdradzili, co kazano im robić
Zaloguj się
  • banan125

    Oceniono 16 razy 10

    to jest właśnie prawdziwa, katolicka kulturowo - polska przedsiębiorczość - czy to na bazarze, w sklepie, czy w internecie - jak klienta wyru...... miłego dnia!

  • shtalman

    Oceniono 9 razy 3

    Typowi PiSowscy wyborcy, zrobić wszystko żeby oszukać a później zaprzeczać do usranej śmierci

  • ubrana_prawda

    Oceniono 1 raz 1

    Pracownicy sklepów też powinni beknąć - maczali paluszki w tym niecnym procederze i nie zawiadomili policji. Ewentualnie mogli się zwolnić na znak protestu lub zastrajkować.

  • fflintstone

    Oceniono 5 razy 1

    w normalnym kraju by podali strony , i w polsce nawet sie zapomina on nazwisku pajacykow, durny duryn kraj

  • usera

    Oceniono 7 razy 1

    internetowy-butik.net informował o wysyłce, do której NIGDY nie dochodziło.
    Dane Sprzedawcy: HANDEL MARKT SP. Z O.O. Aleja Grunwaldzka 472A 80-309 Gdańsk NIP: 5833256648 REGON: 36783812100000
    Sklep prowadzi romansajkovv - i jak tu nie mieć uprzedzeń?

  • gpk58

    0

    materiały "zakupione" (!!!!), zasranych też bym nie chciał !!!!

  • cy.nick

    0

    A mnie brakuje info, jakiej wysokości jest poręczenie. Na logikę - OK! moją...:-) - powinno być porównywalne lub wyższe od kwoty kantu.
    Wyższe dlatego, że akt oskarżenia ZAWSZE opiera sie na faktach bezdyskusyjnych. Te wątpliwe choćby minimalnie upadają. Tłumacząc to na normalny język - akt oskarżenia pewnie obejmuje jakieś 30-50 % kwoty przekrętu. No i nie obejmuje niezgłoszonych.

    I - trochę "tabloidowo"- brakuje mi informacji, na jakie autka przesiedli się właściciele tych geszeftów oraz czy zaciągnęli jakieś kredyty, np. na budowę.

  • maciek389

    0

    ten typ oszukał ludzi na ponad bańkę, a jakoś o nim nikt w popularnej prasie nie pisze w złym świetle. Wręcz przeciwnie w TopGear polskim zrobili mu reklamę darmową na 2 strony:
    Nephilim Kustoms

  • kozieradka2012

    Oceniono 2 razy -2

    "Właściciele sklepów internetowych oszukali prawie 250 osób. Ich pracownicy zdradzili, co kazano im robić".

    Po takim tytule można było spodziewać się opisu wyrafinowanego przestępstwa i sensacyjnych zeznań? Tymczasem czytam, że jacyś goście przez dwa lata prowadzili normalny sklep internetowy, dostarczali zamówione towary, ale coś im nie poszło, a oni zamiast zamknąć biznes od razu przy minimalnych stratach zaczęli brnąć w "pożyczanie" pieniędzy od klientów w nadziei, że jak się odkują to zwrócą. No i oczywiście nadzieja okazała się jak zwykle matką głupich. Sensacja na skalę gminy. No, może powiatu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX