Karetka zabrała go do szpitala w Piasecznie. Późnym wieczorem wypisali go... w piżamie

Szpital św. Anny w Piasecznie

Szpital św. Anny w Piasecznie (SŁAWOMIR KAMIŃSKI)

Mąż pani Krystyny trafił do szpitala z biegunką i wymiotami, wielokrotnie też tracił przytomność. Po godz. 23 został jednak wypisany, ale do domu musiał wrócić sam. Zdaniem szpitala, nie było potrzeby hospitalizacji i transportu karetką do domu.

Karetka pogotowia zabrała męża pani Krystyny do szpitala. Diagnoza: zagrożenie życia. Lekarze - jak opowiadała kobieta - stwierdzili jednak, że nie ma potrzeby hospitalizacji mężczyzny i wypisali go do domu... w piżamie.

Sprawę opisał serwis Wawalove. Jak mówiła pani Krystyna, jej małżonek trafił do szpitala św. Anny w Piasecznie z biegunką i wymiotami, wielokrotnie też tracił przytomność. W szpitalu podłączono go do kroplówki i zbadano krew. Jeszcze tego samego dnia kobieta usłyszała przez telefon, że ma odebrać męża. Było już po 23, a pani Krystyna była w domu z gorączką i niepełnosprawnym synem.

"Lekarz nie chciał ze mną rozmawiać"

- Lekarz nie chciał ze mną rozmawiać - opowiadała nam pani Krystyna. - Po prostu rozłączył się, stwierdzając, że mąż jest zdrowy i nie widzi wskazań do zatrzymania go w szpitalu - mówiła.

Mężczyźnie nie przepisano żadnych lekarstw, skierowano do lekarza pierwszego kontaktu. - Lekarz rodzinny wezwany do domu w późniejszym terminie stwierdził zapalenie płuc u mojego męża i u mnie - dodała pani Krystyna, która opisała swoją historię na Facebooku.

Szpital: Nie było wskazań do użycia transportu medycznego

- U pana Andrzeja przeprowadzono niezbędne badania i zaopatrzono go zgodnie z aktualną wiedzą medyczną oraz stosownie do schorzenia - mówiła Wawalove rzecznik szpitala Anna Szewczuk-Łebska. Jak dodała, lekarz ocenił, że pacjent nie wymaga hospitalizacji. - Nie było wskazań do użycia transportu medycznego w celu odwiezienia pacjenta do domu - dodała.

Jak zaznaczyła rzecznik, lekarz próbował poinformować żonę pacjenta o możliwości powrotu do domu, jednak "kontakt werbalny był utrudniony". Szewczuk-Łebska podkreśliła, że każdy sygnał od pacjentów traktowany jest poważnie i zawsze istnieje możliwość złożenia oficjalnej skargi.

Jak oceniacie stołeczną służbę zdrowia? Macie historie, którymi chcielibyście się podzielić? Piszcie na listy_do_metrowarszawa@agora.pl.

Zabytkowy Fort Bema tonie w śmieciach. Winny jest deweloper. "Firma nie poczuwa się do odpowiedzialności"

20 faktów o II wojnie światowej, które każda wykształcona osoba powinna znać!
1/20Które państwo zaatakowało Polskę w 1939 r., obok Niemiec i ZSRR?
Zobacz także
Komentarze (21)
Karetka zabrała go do szpitala w Piasecznie. Późnym wieczorem wypisali go... w piżamie
Zaloguj się
  • typowynazista

    Oceniono 22 razy 14

    O 23 wypis ze szpitala? To chyba w ogóle go na stan nie przyjęli. Jak pacjent jest na stanie to siedzi byle dłużej, żeby NFZ płacił.... Aaaa to dlatego - zapalenie płuc nie jest wskazaniem do hospitalizacji, więc NFZ by za tę nockę nie dał kaski. No! To teraz mi wszystko się zgadza.

  • orzelek2004

    Oceniono 15 razy 11

    To nie wydumany problem. W marcu miałem to samo. Karetka z Radzymina do Wołomina. Też w piżamie i nie pozwolili zabrać ubrania takie mają przepisy. Na szczęście miałem wsparcie i samochód czekał na dziedzińcu szpitala.

  • diabelski.izraelita

    Oceniono 4 razy 4

    jakiś czas temu podczas truchtania okolo godz 16 straciłem przytomność można powiedzieć na ulicy... obcy ludzie wezwali karetkę która zawiozła mnie do szpitala MSWiA na miejscu dostałem kroplówkę, zrobino mi podstawowe badania krwi, zdaje sie tez ze echo seraca, ciągle byłem w złym stanie miałem zawroty głowy i silne wymioty, wymioty ustały po około 2 godzinach , aczkolwiek czułem sie źle. o 2 w nocy powiedziano mi że mam się zbierać do domu...bo nic mi nie jest... przy sobie nie miałem absolutnie niczego, dokumentów, itp, byłem w krótkich spodenkach i jednaj koszulce, tak jak mnie zgarnęli z ulicy, ciągle czułem się źle... ale szpital musiałem opuścić.

  • pomum

    Oceniono 12 razy 4

    Szpital w Piasecznie - ta UMIERALNIA - tam powinien wejść prokurator, NIK itd. Pacjenci "dostają" odleżyn podczas gdy przeciwodleżynowy materace zalegają w magazynie. Pacjentka wypisywana jest z obustronnym zapaleniem płuc w piątek, ponieważ "pani doktor jest ostatni dzień przed urlopem" i musi załatwić wszystkie "sprawy". Obsługa recepcji SOR nie zastanawia się czy czekający pacjenci mają gdzie siedzieć więc niejednokrotnie oczekujący chorzy sami szukają krzeseł lub ławek na terenie szpitala. Lekarz przechodzi kilkakrotnie obok, czekającej na przyjęcie, staruszki siedzącej na wózku. Starowinka najprawdopodobniej z Alzheimerem nie upomni się o swoje prawa. Dopiero co bardziej "empatyczni" oczekujący proszą aby ktoś się nią zajął. Zgłaszanie skarg do włodarzy Piaseczna jest bezskuteczne.

  • Gosia Kana

    Oceniono 3 razy 3

    Moją mamę karetka zabrała z przystanku, po utracie przytomnosci. Po spędzeniu ok. półtorej doby na SORze (bez jedzenia i z przelotnym kontaktem z lekarzem) została wypisana do domu o... 2 nad ranem. Jako że mieszka sama (miala wówczas 85 lat) musiała samaodzielnie dostać się do domu. Szła pieszo przez ponad pół godziny, do momentu aż zatrzymał się przypadkowy samochód i podwiózł ją do domu. Na szczęście nic jej się po drodze nie stało...

  • mini1441889238614konto

    Oceniono 8 razy 2

    Miałam podobnie, złamana ręka, karetka przyjechała i bardzo profesjonalni ratownicy medyczni zabrali mnie około 22 do szpitala. Miałam owinąć się szlafrokiem i wziąć do kieszeni dowód i komórkę. I tak pojechałam. Jak bolało to nie myślałam co dalej. W szpitalu też wszystko profesjonalnie i szybko. Ręka około godz. 1 w nocy już w gipsie i teraz problem, bo odwieźć karetką nie mogą, bo nie ma zagrożenia życia, nie mam pieniędzy, w domu został mój niepełnoletni syn, jestem ubrana w szlafrok, bieliznę i spodnie od dresu i nie mam akurat gotówki ani przy sobie ani w domu, a karta też jest w domu. Był telefon do przyjaciela, niestety. I nie narzekam na szpital, bo wszystko było profesjonalne, zwłaszcza panowie ratownicy, którzy przyjechali.

  • wagadudu

    Oceniono 23 razy 1

    Nie kumam. Jakaś kolejna gó...burza...

  • justas32

    Oceniono 7 razy -3

    A jak go mieli wypisać - na golasa ? Czy w tym kraju już wszyscy poszaleli ???

  • cezar61

    Oceniono 7 razy -5

    A czy do szpitala trafił w garniturze. Jak mu sraczka ustąpiła, to po co karetka do domu. Taksówek nie ma?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX