PO chce zmienić granice warszawskich okręgów wyborczych. "To desperacka próba"

Radni Platformy Obywatelskiej przygotowali projekt uchwały Rady m.st. Warszawy, który zmienia granice okręgów wyborczych. Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze alarmuje: Radni PO próbują sztuczkami z granicami okręgów powycinać małe komitety. Czekamy na komentarz PO.

"To nic innego jak desperacka próba obronienia władzy lokalnej przez skompromitowanych, umoczonych w afery działaczy PO. Firmują i będą kolanem przepychać to radni, na czele z Jarosławem Szostakowskim, który lansuje się na obrońcę demokracji" - pisze Jan Mencwel ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze i publikuje fragment projektu Rady m.st. Warszawy, w którym zmienione są granice okręgów wyborczych i liczba mandatów, jakie mogą zdobyć ugrupowania ubiegające się o miejsce w radzie miasta.

Mniej mandatów - mniejsze szanse niezależnych ugrupowań

Co to oznacza? Jan Mencwel w rozmowie z Metrowarszawa.pl jest zbulwersowany tą sytuacją. - To bardzo niepokojące działanie, które w dodatku nie ma żadnego uzasadnienia. Nic nie ulepsza. Zmienia tyle, że trudniej będzie zdobyć mandat mniejszym komitetom czy niezależnym działaczom, którzy nie mają pieniędzy, żeby powalczyć o poparcie. To po prostu oszukiwanie - zmieniamy reguły, żeby łatwiej nam było wygrać i utrudnić innym dostanie się do rady - mówi Jan Mencwel.

Co się dokładnie zmieni? - Widać to doskonale na przykładzie Pragi-Południe - informuje Mencwel. - W ostatnich wyborach były tam cztery okręgi, z każdego z nich do rady wchodziło sześciu lub siedmiu kandydatów. W tej chwili PO chce, żeby było pięć okręgów. Z każdego z nich mandat będzie mogło zdobyć tylko pięć osób - wyjaśnia.

To jego zdaniem oznacza, że w sytuacji, w której ktoś zdobyłby szósty lub siódmy wynik, już mandatu nie dostanie. - Wejście do rady komitetów z dobrym, ale gorszym wynikiem, nawet w przypadku, gdy zdobędą więcej niż 5 proc. poparcia, będzie utrudnione. To sprawia, że zmniejsza się różnorodność - wyjaśnia.

Chcą zmienić granice okręgów

Jest jeszcze druga kwestia, jak podkreśla członek stowarzyszenia MJN. Radni chcą przesunąć również granice okręgów.

- Gocław, gdzie duże poparcie miało Prawo i Sprawiedliwość, ma zostać podzielony na pół - informuje Mencwel. - Czyli połowa mieszkańców zagłosuje w jednym okręgu, połowa w drugim. Jeśli do rady będzie kandydowała osoba, która działa na rzecz tego osiedla, będzie ona mogła startować w jednym z okręgów i tym samym liczyć na głosy wyłącznie połowy mieszkańców tego rejonu. O połowę zmniejszają się więc jej szanse na zdobycie mandatu - wyjaśnia Mencwel.

Zdaniem członka stowarzyszenia celem PO jest to, aby zwiększyć szanse na wejście do rady członków wyłącznie dużych partii, które z definicji walczą o pierwsze lub drugie miejsce. 

Projekt już został wyłożony do głosowania, które odbędzie się na czwartkowej sesji rady miasta, 22 marca. Wnioskodawcą projektu jest prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO). Według uchwały, najwięcej zmian czeka Białołękę, Pragę-Północ i Pragę-Południe. Zwiększy się tam liczba okręgów i zmieni liczba radnych wybieranych w każdym z nich.

- To nie pierwszy raz, kiedy PO robi coś takiego. Jednocześnie raptem kilka miesięcy temu, gdy PiS chciał wprowadzać zmiany w ordynacji wyborczej, protestowali, podając argument, że mniejsze komitety nie będą miały szans, żeby wygrać. Teraz robią dokładnie to samo - mówi Mencwel.

Wstrzymałbym konie

W sieci wybuchła prawdziwa polityczna burza. Do wpisu aktywisty odniósł się m.in. miejski radny z Platformy Obywatelskiej, Jarosław Szostakowski.

- Zmieniła się ordynacja i teraz okręgi do Rady Warszawy mogą mieć od 5 do 8 mandatów, stąd konieczność zmiany podziału okręgów do Rady Warszawy. Zmiana z dołączeniem Rembertowa do Pragi-Południe najmniejsza z możliwych - napisał na Facebooku Szostakowski.

Opinię Mencwela skrytykował również Marcin Kierwiński, przewodniczący Platformy Obywatelskiej w Warszawie.

- Generalnie staram się nie reagować na pana kłamstwa i insynuacje, ale teraz zrobię wyjątek. Takie są wytyczne PKW, aby okręgi uchwalić. Nie wie pan tego, czy po prostu populistycznie kłamie? - skomentował.

Krzysztof Izdebski, prawnik specjalizujący się w dostępie do informacji publicznej twierdzi, że należy przeanalizować zmiany.

"Ja bym troszeczkę wstrzymał konie i zanalizował co te propozycje tak realnie zmieniają, bo sama zmiana granic nic nam nie mówi. Trzeba by zrobić analizę, jak się mogą rozkładać głosy (np. porównać z wynikami w dotychczasowych obwodach)" - napisał na Twitterze.

O komentarz do projektu uchwały zwróciliśmy się do przewodniczącej Rady m.st. Warszawy, Ewy Malinowskiej-Grupińskiej (PO). Czekamy na odpowiedź.

Co sądzisz o zmianach, które chcą wprowadzić radni PO? Napisz do nas: listy_do_metrowaszawa@agora.pl

Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Już wkrótce rozpocznie się budowa. Na warszawiaków czeka niespodzianka

Więcej o:
Komentarze (25)
PO chce zmienić granice warszawskich okręgów wyborczych. "To desperacka próba"
Zaloguj się
  • Rbpozar

    Oceniono 1 raz 1

    Ci durnie doprowadzili do przegrania ostatnich wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Teraz szykują klęskę w wyborach samorządowych...

  • grzels

    Oceniono 7 razy 1

    Słyszę nazwę „Miasto jest nasze” i mnie skręca z nerwów.

  • mesik50

    Oceniono 5 razy 1

    Bardzo mi się to nie podoba. Nie wszędzie trzeba naśladować pis.Jednak, kiedy sobie pomyślę, że to jedyna szansa przed jakim lub dworczykiem...........

  • borsuk07

    Oceniono 5 razy -1

    co się dzieje TO PIS miał zmieniać okręgi a tu przykład od PO jak się " robi " wybory. Przykład ze wschodu ?

  • Victor Victor

    Oceniono 5 razy 1

    Na Białołęce to akurat wszystko jedno jakie będą okręgi, bo ważniejsze jest żeby nie głsować na dotychczasowych radnych, którzy całą kadencj? kłucili się o stołki zamiast pracować dla mieszkańców

  • onduma

    Oceniono 8 razy -2

    Populistami to obecnie jest PO. Caly czas podpuszczaja gawiedz, ze panowie za duzo zarabiaja i , ze minister ma miec tyle co sprzataczka. PO to juz prawie komunisci

  • sacc77

    Oceniono 10 razy 6

    Mencwel analogicznie jak cały samozwańczy "reprezentant mieszkańców" czyli Miasto Jest Nasze mają tak olbrzymie poparcie ze strony reprezentowanych (podobno) przez siebie mieszkańców Warszawy że mając świadomość kopa w zad jakiego zasadzą im wyborcy z góry usiłuje dorobić sobie legendę ofiary systemu.
    Swoją droga, jest jakaś zadziwiająca zbieżność pomiędzy nazwę "tego czegoś" a sztandarowym hasłem definiującym program gospodarczy PiSSu:
    "TERAZ K..A MY!" - MIASTO JEST NASZE!

  • shawmut

    Oceniono 16 razy 8

    MJN jest głośne, ale niedouczone

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX