200 zł za 3,5 km jazdy i gazem po oczach. Amerykanin oskarża taksówkarza o skandaliczne zachowanie

Jo i jego dziewczyna jechali taksówką w Warszawie. Mówią, że za 5-minutową trasę taksówkarz zażądał od nich 200 złotych. Gdy odmówili, spryskał ich gazem. Stowarzyszenie taksówkarzy utrzymuje, że było zupełnie inaczej.

Pisaliśmy już o nieuczciwych przewoźnikach w Warszawie. Pasażerowie opisywali swoje doświadczenia z kierowcami, którzy żądali od nich horrendalnych kwot za niewielkie odcinki trasy. 

Czytaj więcej:  660 zł za 12 km jazdy. Cypryjczycy chcieli pojechać z centrum na Okęcie. Kierowca zablokował drzwi

Wcześniej dotyczyło to jednak tylko kierowców nielicencjonowanych taksówek. Tym razem chodzi o osobę, która pracuje dla dużego warszawskiego stowarzyszenia taksówkarzy. O swoim doświadczeniu opowiedział nam czytelnik.

200 złotych i gazem po oczach

Jo jest obywatelem Stanów Zjednoczonych, ale od czterech lat mieszka w Warszawie. Ma tutaj firmę oraz dziewczynę - Polkę. 

W grudniu para wybrała się do jednego z klubów w Al. Jerozolimskich w Warszawie. Po 2 w nocy zadzwonili po taksówkę. Chcieli pojechać do hotelu Sheraton przy pl. Trzech Krzyży. Trasa miała ok. 3,5 km. 

- Jechaliśmy jakieś pięć minut, ale gdy zatrzymaliśmy się przy hotelu, taksówkarz zażądał za kurs 200 złotych - mówi Jo. 

Mężczyzna i jego partnerka podejrzewają, że kierowca mógł wziąć ich za obcokrajowców, którzy przyjechali do Warszawy na wycieczkę i chciał ich oszukać.

- W trakcie jazdy rozmawialiśmy po angielsku. Moja dziewczyna odezwała się po polsku dopiero, gdy padła ta horrendalna kwota. Poprosiła o pokazanie licznika - tłumaczy Amerykanin. 

Dodaje, że kobieta miała w dłoni pieniądze, ale nie chciała dać ich taksówkarzowi, zanim nie usłyszy wyjaśnień. Mężczyzna odmówił jednak pokazania kwoty na taksomierzu. Z relacji Jo wynika, że zamiast tego kierowca odwrócił się i spryskał twarz jego dziewczyny gazem, a następnie wyrwał z jej ręki pieniądze. Gdy do tego doszło, Jo miał wyskoczyć z samochodu i podbiec do drzwi kierowcy. Wtedy on również został potraktowany gazem.

- Potem kierowca po prostu odjechał. Pomogli nam ludzie z hotelu. Wprowadzić nas do środka i zaprowadzić do pokoi, bo nic nie widzieliśmy - mówi Jo.

20 czy 200 złotych? 

Skontaktowaliśmy się z prezesem stowarzyszenia, w ramach którego pracuje taksówkarz. Potwierdził on, że jeden z kierowców zrzeszonych w korporacji odbył kurs, podczas którego użył gazu.

Podkreśla jednak, że taksówkarz podał inną wersję wydarzeń. Według kierowcy nigdy nie było mowy o 200 złotych, ale o 20 złotych. Miał o tym poinformować już na samym początku kursu. Dodał, że pasażerowie byli pod wpływem alkoholu i mieli zachowywać się agresywnie. 

- Po przejechaniu niewielkiego odcinka pasażerka stwierdziła, że są wiezieni okrężną drogą, mimo że w rzeczywistości kierowca jechał najkrótszą trasą (co widać na zapisie GPS). Pod hotelem miała zacząć się awantura o pieniądze [pasażerowie mieli odmówić zapłaty - przyp. red.] - mówi prezes. 

Kierowca zaprzecza również jakoby wyrwał z ręki kobiety pieniądze. 

Dlaczego użył gazu? Prezes mówi, że taksówkarz tłumaczy się samoobroną. Dodaje, że kierowca jest "osobą niepełnosprawną ruchowo, ma problemy z chodzeniem". 

- Stowarzyszenie wszczęło wewnętrzne postępowanie w celu wyjaśnienia tej sprawy - mówi prezes.

Sprawa na policji

Jo poinformował nas, że sprawa została zgłoszona na policję. Potwierdza to nadkom. Robert Szumiata, rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji na Śródmieściu

- Od pokrzywdzonej przyjęta została ustna skarga o przestępstwie ściganym z oskarżenia prywatnego, a kobieta została pouczona o dalszym sposobie postępowania. Czynności w tej sprawie są w toku - mówi nadkom. Szumiata. 

Warto zaznaczyć, że taksówkarz, o którym mowa, działa w ramach stowarzyszenia taksówkarzy. Każdy z kierowców jest osobnym podmiotem, który działa pod jednym szyldem. Prezes podkreśla, że nie ma możliwości bezpośredniego zwolnienia taksówkarza. Jedyną drogą dyscyplinarną jest sąd koleżeński. 

- Jeżeli po wyjaśnieniu sprawy przez policję okaże się, że kierowca faktycznie popełnił wykroczenie, tj. niezasadnie użył gazu, sąd koleżeński może wymierzyć mu karę, np. wykluczyć go ze stowarzyszenia - mówi prezes. 

"Po co mielibyśmy kłamać?"

Po rozmowie z prezesem stowarzyszenia taksówkarzy ponownie skontaktowaliśmy się z Jo. Chcieliśmy, aby odniósł się do tego, co usłyszeliśmy. Mężczyzna uważa, że to kłamstwa. 

- Jeśli faktycznie byliśmy agresywni, a kierowca się przed nami bronił, dlaczego to my zgłosiliśmy sprawę na policję, a nie on? Gdybyśmy byli winni, nie nalegalibyśmy na zaangażowanie w tę sprawę policji. Myślę, że kierowca zaczął wymyślać te kłamstwa, żeby wykręcić się od kłopotów - mówi mężczyzna. 

Uważa również, że próba wmówienia im, że kierowca chciał od nich 20, nie 200 złotych, jest niedorzeczna. - Na pewno nie kłócilibyśmy się o tak niską kwotę - tłumaczy. 

- Nie możemy pozwolić na to, żeby zaatakowanie kobiety uszło mu na sucho. Nie miał powodu, żeby użyć gazu i powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności. Jeśli nikt nie zajmie się tą sprawą, on może zrobić to ponownie - dodaje Amerykanin.

Miałeś nieprzyjemne doświadczenie z taksówkarzem w Warszawie? Napisz do nas na metrowarszawa@agora.pl lub w wiadomości prywatnej na Facebooku. 

Jak jeżdżę po Warszawie, to...

 

Więcej o:
Komentarze (76)
Taksówkarze w Warszawie. Nieuczciwi przewoźnicy w Warszawie
Zaloguj się
  • clex2

    Oceniono 60 razy 56

    Chyba kazdy w swoim zyciu mial podobne doswiadczenia z taksowkazami. Tez zdarzyło mi sie zaplacic 100 zl za dwa kilometry. Za pierwszym razem jest sie w takim szoku, ze sie czesto placi. Za drugim, zaplacilem dopiero gdy dostalem paragon. Po czym okazalo sie, ze byl tak urwany, ze nie bylo Nip. Wsrod taksowkarzy jest niestety sporo zwyklych oszustow, a srodowisko nie chce sie z jich oczyscic. Dlatego odkąd pojawil sie Uber staram sie unikac taksowek. W Uber nie da sie oszukac a kierowca ktory nie dba o pasazera szybko straci prace.

  • goodwater1

    Oceniono 59 razy 53

    Wow. Silne lobby tasówkowe się odezwało, myślicie, że nie chceili mu dać 20zł? Nie bądźcie śmieszni. Może pracujecie w tej korporacji?

  • banan125

    Oceniono 50 razy 44

    ha.... czytam: kierowca jest "osobą niepełnosprawną ruchowo, ma problemy z chodzeniem".
    jak widać: im większy BANDZIOR - tym lepiej się maskuje ....a pan prezes chyba jest osoba niesprawną UMYSŁOWO - skoro tak polemizuje i w dupie ma klientów.......... to jest właśnie ta zaściankowa Polska w 21 wieku z jej kulturą, edukacją i religią.... podajcie nazwę korporacji i nr kierowcy - to my im w social media zorganizujemy 'edukację' miłego dnia!

  • tia666

    Oceniono 44 razy 38

    Złotówa przekalkulowala, , turysty zagraniczniaki bez jezyka polskiego, nocny kurs to pomyslal ze przytnie jeleni a tu zonk , jednak polka, obcokrajowiec tutejszy, mimo wpadki nie zrezygnowal, zawziata złotowa:)

  • oszrany

    Oceniono 42 razy 36

    Ktos cos w koncu zrobi cos z tym taksówkarskim bydlem, bo inaczej tego nazwac nie mozna !

  • kris0104

    Oceniono 36 razy 36

    Taksowkarska mafia w calej okazalosci-cwaniaczek taryfiarz chcial wyludzic wiecej szmalu za kurs, bo pijani, obcokrajowcy - a moze sie uda.Teraz rznie glupa.

  • noel1

    Oceniono 31 razy 27

    Już w to uwierzę, że o drugiej w nocy za 3,5 km odcinek kierowca żądał nie 200 a 20 zł. zapłaty. Co ten kurs nocny to był kurs w ramach jakiejś akcji charytatywnej, o której jednak nic nie słyszałem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX