Praga-Południe. Monopolowy otwarty, za kasą nikogo. Ludzie w szoku. Takiej interwencji policjanci nie mieli

03.01.2018 14:27

GRZEGORZ SKOWRONEK

Warszawska policja otrzymała w święta nietypowe zgłoszenie. Zaniepokojeni klienci jednego ze sklepów na Pradze-Południe poprosili funkcjonariuszy o interwencję, bo nie zastali nikogo w sklepie.

Warszawska policja poinformowała na swoim oficjalnym Twitterze, że 26 grudnia otrzymała zaskakujące zgłoszenie.

"Nikogo nie ma"

Około godziny 21 na komendzie zadzwonił telefon. Okazało się, że o pomoc proszą klienci sklepu monopolowego przy ul. Grochowskiej. Chcieli zrobić zakupy, ale nikogo nie zastali w środku. 

Drzwi do sklepu były otwarte, ale nie było w nim obsługi. Sprawdzili zarówno na zapleczu, jak i w okolicach budynku. Zaalarmowani, że coś mogło stać się pracownikowi, postanowili zadzwonić po policję.

2600 zł i drogi alkohol

Funkcjonariusze zjawili się na miejscu i potwierdzili - pracownik zniknął. Zawiadomiono właścicielkę sklepu, która była tym równie zdziwiona. Powiedziała, że osoba, która powinna mieć wtedy zmianę, to 18-letni Patryk S. 

Po krótkim śledztwie okazało się, nie tylko Patryk S. zniknął ze sklepu. W kasetce brakowało 2 600 złotych, a na półce alkoholu o wartości ok. 1 tys. złotych. Ustalono, że mężczyzna najprawdopodobniej zabrał zaginione rzeczy i wyszedł ze sklepu.

Niewygodne godziny pracy

Przez kilka kolejnych dni funkcjonariusze próbowali namierzyć 18-latka. Ten nie pojawiał się jednak ani w miejscu zamieszkania, ani jego okolicy. Najprawdopodobniej się ukrywał. 

Policjantom udało się go zatrzymać trzy dni po wydarzeniu. Podczas przesłuchania powiedział, że alkohol wypił z kolegami, a pieniądze wydał. Dlaczego opuścił sklep podczas swojej zmiany? "Bo nie odpowiadały mu godziny pracy" - czytamy na stronie KSP VII.

18-latek usłyszał zarzuty w wydziale do walki z przestępczością przeciwko mieniu.

Słyszałeś kiedyś o podobnej historii? Podziel się nią. Napisz do nas na metrowarszawa@agora.pl lub w wiadomości prywatnej na Facebooku. 

Rozpoznasz stare programy TVP po ich opisach? [QUIZ]
1/11To był program przyrodniczy, prowadzony przez dyrektora wrocławskiego zoo i jego żonę. Jaki był jego tytuł?
Zobacz także
Komentarze (53)
Praga-Południe. Monopolowy otwarty, za kasą nikogo. Ludzie w szoku. Takiej interwencji policjanci nie mieli
Zaloguj się
  • motyw4

    Oceniono 66 razy 54

    I to właściwie wszystko co należy wiedzieć o współczesnej młodzieży i ich podejściu do życia i obowiązków

  • lol76

    Oceniono 18 razy 18

    Mlody, polski pijak i zlodziej... 'bo kazdy pijak to zlodziej'...

  • milestone

    Oceniono 35 razy 17

    Zdziwieni, zaskoczeni, zdumieni. Na początek spróbujcie, drogie gimbusiane redaktorstwo, tymi słowami zastępować "w szoku".

  • gibbonzlodzi

    Oceniono 22 razy 16

    Mógł się powołać na klauzulę sumienia, że jest zagorzałym abstynentem i gorzały nie będzie sprzedawał. Zrozumiał to po orędziu świątecznym wygłoszonym przez mile nam panującego paca z pałaca. Już dawno rzucił picie, po Nowym Roku minie tydzień. A to co wyniósł ze sklepu wlał do Wisły. Wypłatę za grudzień wziął akonto.
    Nic by mu nie zrobili. Proboszcz z Grochowa by go jeszcze z ambony wspomniał, jaki to szlachetny młodzieniec.

  • Patrick Ohern

    Oceniono 10 razy 10

    Oj, w narodzie duch umiera. Kiedyś nie dzwoniliby po policję a po sąsiadów że wódka darmowa jest do wzięcia, gdy już sami nie mogliby unieść.

  • Jan Kowalski

    Oceniono 10 razy 10

    Jest rynek pracownika, widocznie pracodawca był za mało elastyczny.

  • popijajac_piwo

    Oceniono 7 razy 7

    A wystarczyło iść do seminarium: bez wysiłku, elastyczne godziny "pracy", alkohol przysługuje, kasę też przyniosą...

  • mer1lin

    Oceniono 6 razy 6

    "Podczas przesłuchania powiedział, że alkohol wypił z kolegami, a pieniądze wydał."
    W Rosji zginęła cysterna spirytusu. Złapano dwóch podejrzanych.
    Toczy się przesłuchanie:
    -Gdzie spiryt?
    -Spriedali
    -Dzięgi gdzie?
    -Prepili

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane