Przejmujące ogłoszenie na ursynowskim przystanku. "Błagam o zwrot - to wszystko, co miałem"

Pani Ewa udostępniła zdjęcie ogłoszenia, jakie pojawiło się na przystanku Megasam na Ursynowie. Jak czytamy, "stary schorowany emeryt zostawił torbę ze wszystkimi dokumentami, pieniędzmi oraz komórką". Apelujemy o pomoc.

Kilka dni temu na przystanku na przystanku Megasam 01 (w stronę Kabat) na Ursynowie pojawiło się ujmujące ogłoszenie.

"Na tym przystanku dn. 25.09 br. ok. godz. 11-12 stary schorowany emeryt zostawił torbę (czarną) ze wszystkimi dokumentami, pieniędzmi oraz komórką. Znalazcę błagam!!! o zwrot - to wszystko, co miałem. Dam nagrodę z pieniędzy, które pożyczę. tylko błagam o oddanie. adres, telefon itp. są w dokumentach. Błagam!"

Zdjęcie ogłoszenia na Facebooku udostępniła pani Ewa. Jak napisała, nie wie, o jaką sumę pieniędzy chodzi.

"Pod jednym z postów odezwała się pani, która pisała, że zna tego pana, co zgubił torbę... Napisałam do niej. Ja na pewno będę chciała mu pomóc. Przynajmniej chcę spróbować" - zaznaczyła kobieta. My również przyłączamy się do apelu o pomoc.

embed

Opuszczony cmentarz w Otwocku. Przyjeżdżają tu Żydzi z całego świata

Więcej o:
Komentarze (101)
Ursynów. Wzruszające ogłoszenie na przystanku Megasam. Emeryt szuka czarnej torby
Zaloguj się
  • jestem_synem_roma

    Oceniono 186 razy 136

    Może księża z lokalnej parafii pomogą? Podobno Kościół w Polsce czyni bardzo wiele dobrego, więc taka sprawa powinna być drobnostką.

  • zboj_z_maczuga

    Oceniono 102 razy 84

    I to właściwie wszystko co należy wiedzieć o Polsce.
    Jakieś 2 lata temu zostawiłem plecak na ławce w parku w Kuopio - też z dokumentami, komórką itp. Jakie było moje zdziwienie kiedy po kilku godzinach do drzwi zapukała mi do drzwi Poliisi ze zgubą - ktoś znalazł plecak, odniósł na najbliższy komisariat a tam po adresie na 2 kopertach, które miałem w plecaku policjanci doszli gdzie mieszkam i patrol przywiózł moje rzeczy. Nic za to nie chcieli, byli szczęśliwi, że mogli komuś pomóc... a w Polsce... ech...

  • zzz.zzzz

    Oceniono 46 razy 46

    Odesłano mi lub odniesiono do skrzynki na listy (!) dowód osobisty i kartę kredytową (była niezbliżeniowa i bez karteczki z pinem :-) ale mimo wszystko...). Wypadł mi bezdotykowy kluczyk pod Bricomanem w Wilanowie, wystarczyłoby pochodzić po parkingu i poklikać... a potem odjechać. Pan (czerwona Yariska WWL, w szoku nie zapisałem nawet numeru...) czekał aż zrobię zakupy (nie zauważyłem że kluczyk wypadł) i wrócę, oddał, zawinął się i odjechał. Zakopałem się w Wigilię zjeżdżając za skarpy na skróty do Ledóchowskiej (w W-wie). Bez szans, błoto, kałuże, robi się ciemno, prawie 16ta. Przyszedł tzw. lokalers, mieszkający kawałek dalej w domku z dykty i desek. Przyniósł trochę tych desek... Nie pomogło. Poszedł i przyniósł... własną kołdrę (serio, kołdrę). Pomalutku udało się złapać podłoże i wyjechałem. (Nb. łużka dziegciu: wcześniej minęły mnie 4 samochody - oczywiście 4x4, więc tylko śmignęły). To tylko parę przykładów. Ludzie sa naprawdę niesamowici, trochę wiary. Może i tym razem się dobrze skończy. PS. Zaraz ktoś napisze "wzruszyła mnie Twoja historia" albo "gamoń jesteś" tylko IMHO każdemu się może zdarzyć, i dobrze wtedy się przekonać, że na ludzi wciąż można liczyć :-)

  • mateuszek007

    Oceniono 44 razy 42

    To i ja napisze swoją historię. Jechałem do Wołomina na wigilię do pracy. Świeżo po studiach, moje marne auto wyzionęło ducha w Kobyłce. Śnieg i mróz. Kombinuje na poboczu jak tu załatwić jakiś assistance- ale wszędzie chcą 300 zł więc szukałęm dalej. Zatrzymał się z własnej woli facet pickupem i swoją linką (która dwukrotnie pękła) zaholował mnie na miejsce. Nie chciał wziąć ode mnie na piwo nawet. Ten mały gest będę pamiętał i jak tylko mi się uda postaram się pomóc w potrzebie.

  • garfield

    Oceniono 39 razy 37

    Mogę przekazać dla tego czlowieka aparat telefoniczny. Jeżeli jeszcze w jakiś inny sposób można mu pomóc to proszę o informację.

  • arek295

    Oceniono 38 razy 36

    nastepujaca sytuacja: wyciagalam peniadze na sobotnie zakupy z bankomatu.Po tygodniu pracy glowa zmeczona i zajeta innymi tematami ...efekt: zapomnialam zabrac 90 euro z bakomatu. Przy placeniu za zakupy stwierdzilam, ze nie ma pieniedzy wiec wrocilam sie na poczte do bankomatu z naiwnym pytaniem czy ktos przypadkowo nie oddal....i zdziwienie bo oddal! Ktos znalazl moje pieniadze w bankomacie i oddal w okienku !!! niewiarygodne!!! wprawdzie oficjale odkrecanie sprawy trwalo prawie 8 miesiecy i nie dostalam numeru telefonu uczciwego znalazcy , zeby Mu chociaz kawe postawic ale wrocila jednoczesnie wiara w ludzi! A z tego tytulu , ze wrocila wiara w ludzi to 100 euro poplynelo z mojej strony na cele charytatywne.Mam nadzieje, ze ktos odda dziadkowi Jego torbe!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX