Nie żyje jeden z uczestników Maratonu Warszawskiego. Stracił przytomność podczas biegu

Nie udało się uratować jednego z uczestników PZU Maratonu Warszawskiego. Mężczyzna stracił przytomność na trasie biegu. Został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł kilka godzin później.

Jeden z uczestników niedzielnego PZU Maratonu Warszawskiego stracił przytomność na trasie biegu. Mimo udzielenia natychmiastowej pomocy, mężczyzna zmarł w szpitalu - podała oficjalna strona wydarzenia.

Nieprzytomnym biegaczem zajęły się służby ratownicze obsługujące maraton. W ciągu półtorej minuty od wezwania na miejscu pojawiła się karetka pogotowia. Zawodnik został przewieziony do Szpitala Bielańskiego. Tam po kilkugodzinnej akcji ratunkowej zmarł.

"Myślami jesteśmy z rodziną biegacza, której składamy wyrazy głębokiego współczucia" - pisze Fundacja "Maraton Warszawski". Organizatorzy zobowiązują się do współpracy ze służbami w celu wyjaśnienia okoliczności zdarzenia. "Do czasu wyjaśnienia sprawy, nie będziemy udzielać żadnych dodatkowych informacji" - dodają.

embed

ZUS już dawno zbankrutował. Mamy trzy warianty, jak się zabezpieczyć na starość [MAKE POLAND GREAT AGAIN odc. 4]

Więcej o:
Komentarze (15)
Nie żyje jeden z uczestników PZU Maratonu Warszawskiego. Stracił przytomność podczas biegu
Zaloguj się
  • arkadius.muhomory

    Oceniono 4 razy 4

    zginął człowiek, miał na pewno rodzinę, w domu wielka tragedia -
    zamiast po prostu pomileczeć, wolactwo jednak musi kogoś obrzygać

  • siwywaldi

    Oceniono 15 razy 1

    Czyli zgodnie z hasłem: zes-raj się a nie daj się. Mówiąc inaczej, "jakoś to będzie"...

    Cholera? Skąd my to znamy?.

  • van_norden

    0

    To już tradycja warszawskich maratonów

  • ltte

    Oceniono 8 razy 0

    Uber jest bardziej bezpieczny niż Maraton Warszawski ;-)

  • romanbala

    Oceniono 2 razy 0

    navigare necesse est, vivere non est necesse

  • krolowa-mroku

    Oceniono 27 razy -1

    Była już taka sytuacja 5 lat temu, że biegacz zmarł. Wtedy bieg odbywał się na 10 kilometrów, a zaczynał i kończył się na Agrykoli. Był to młody człowiek, który postanowił sobie z kolegą przebiec te 10 kilometrów w jakimś tam czasie. Nie dobiegł do mety, padł kilkadziesiąt metrów przed, został wniesiony na metę przez widzów. Wtedy zawiodła organizacja, była jedna karetka, która zawiozła do szpitala innego omdlałego uczestnika biegu i anim wróciła, z tym panem było już bardzo źle. Ciekawe dlaczego nikt za tamtą śmierć nie poniósł odpowiedzialności? Jego wtedy reanimowali HARCERZE zamiast lekarzy, bo takowych w ogóle nie było. Nie było nawet żadnego namiotu sanitarnego, człowiek leżał luzem na betonie wśród tłumu gapiów. Tym panem zajęto się od razu, a i tak go nie uratowano. Jaki z tego wniosek? Mierz człowieku siły na zamiary, jest tyle innych form aktywności fizycznej jak rower, pływanie, siłownia, gra w siatkówkę czy koszykówkę. Czemu ludzie upierają się na coś co grozi utratą życia?

  • shtalman

    Oceniono 30 razy -2

    Czyli poległ przed metą, proszę dodać imię i nazwisko tego bohatera do apelu smoleńskiego, oraz wypłacić rodzinie 250 000PLN za niezłomność, a drugiej żonie jeszcze z pół miliona i wysłać do EU parlamentu

  • typowynazista

    Oceniono 19 razy -7

    Wedle mojej orientacji facet zmarł na 38 kilometrze (szpital bielański + karetki przejechały w okolicach Bielańskiego punktu napojowego ok 12:15-12:30)
    Jak można przebiec 38km i nie zauważyć, że się umiera ?!

  • com.pl767

    Oceniono 34 razy -10

    Sport to przecież zdrowie hahaha " ludzie palą piją i żyją " ci co myślą że jak będą biegać kondycję trzymać to dłużej żyć będą o co rebus

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX