Karetka z noworodkiem zderzyła się z taksówką. "Noworodek w stanie krytycznym"

10.09.2017 09:55

PIOTR MOLECKI

O wypadku poinformowało TVN24. Według relacji ratownika medycznego, noworodek był przewożony w stanie krytycznym do szpitala przy ul. Karowej. Po drodze karetka zderzyła się z taksówką.

Do zdarzenia doszło w nocy na skrzyżowaniu ul. Jagiellońskiej i alei Solidarności w Warszawie. Zgłoszenie na temat wypadku policja otrzymała o godz. 1:50. - Karetka pogotowia, która jechała na sygnale, zderzyła się z taksówką i przewróciła się na bok - potwierdziła informację Magdalena Bieniak z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Kierowcy byli trzeźwi

Cztery osoby z załogi karetki i niemowlę trafili do szpitala. - Kierowcy taksówki nic się nie stało. Zarówno on, jak i kierowca karetki byli trzeźwi - informuje oficer prasowy. W tej chwili badane są okoliczności zdarzenia. - Będzie prowadzone postępowanie w sprawie - dodaje Bieniak.

Noworodek w stanie krytycznym

Informację o wypadku podano również na profilu Ratownictwo Medyczne.

Zgodnie z relacją Jarka Prusa, ratownika mytaxi udzielającego pomocy na miejscu zdarzenia, karetka przewoziła niemowlaka z Węgrowa do szpitala przy ul. Karowej w Warszawie. Noworodek był w stanie krytycznym - miał zostać wydobyty z uszkodzonego inkubatora.

Ratowniczka medyczna opiekująca się noworodkiem według relacji jest w stanie ciężkim.

Karetka wyskoczyła w powietrze

Pani Pola, która twierdzi, że widziała wypadek, uważa, że to taksówkarz wymusił pierwszeństwo. "Jej maska zadziałała jak rampa, karetka wyskoczyła w powietrze i w obrocie rozbiła się o słup latarni" - pisze pani Pola w mailu przesłanym metrowarszawa.pl. Jak dodaje, takie sceny widuje się tylko w filmach akcji.

Pisze również, że razem z chłopakiem pomagali ofiarom wypadku. Jak pisze, udało się pomóc kierowcy wydostać się z szoferki, akcja wyciągania pielęgniarki przygniecionej noszami i sprzętem medycznym oraz lekarki zaplatanej w pasy była bardziej skomplikowana. "Konieczne okazało się wczołganie do środka ambulansu w celu odcięcia pasów i przesunięcia noszy. Noworodek leżał pod noszami" - pisze.

Jak dodaje, kierowca taksówki był w szoku, został również zwyzywany przez kilku mężczyzn, którzy zbiegli się wokół miejsca zdarzenia. "Na miejsce w pierwszej kolejności przyjechała straż pożarna, pogotowie dopiero po dłuższym czasie, na końcu radiowóz" - kończy opowieść Pola.

Jeżeli byliście świadkiem zdarzenia i wiecie, jak doszło do wypadku, czekamy na Wasze maile pod adresem metrowarszawa@agora.pl.

Komentarze (34)
Karetka z noworodkiem zderzyła się z taksówką. "Noworodek w stanie krytycznym"
Zaloguj się
  • kirhold

    Oceniono 69 razy 49

    Głupi kierowca karetki, przecie wiadomo, że jak złotówa jedzie to ona ma pierwszeństwo i żadne "na sygnale" tego nie zmieni!

  • calmy

    Oceniono 48 razy 32

    Nie wiedziałam, że BORowcom wolno po godzinach dorabiać na taksówkach

  • wg70

    Oceniono 19 razy 17

    Na głównej: "Karetka z noworodkiem na zderzyła się z taksówką i przewróciła na bok".
    Czy wy czytacie to co piszecie???

  • Tomasz _mecz

    Oceniono 21 razy 15

    Zlotowy to najwieksze mendy na drogach. Wszystkie zlotowy raz do roku powinny powtarzac kurs prawa jazdy. A tegocw...a co uderzyl w karetke to sadzic jak za prone morderstwa. Lajza.

  • Skylar Tytrusz

    Oceniono 16 razy 14

    metro, probuje wam wyslac mejla, nie da sie, musze tutaj
    razem z moim chlopakiem bylismy w grupie pierwszych osob udzielajacych pomocy zalodze karetki. Jestesmy swiadkami calego zajscia, koziolkujacy ambulans wyladowal kilkanascie metrow od nas. Ulica wydawala sie pusta, poza nami i dwoma parami przechodniow nie bylo w okolicy nikogo, ani na jezdni ani na chodniku. Taksowka wymusila pierwszenstwo, jej maska zadzialala jak rampa dla karetki, ktora nie zdazyla zakrecic- wyskoczyla w powietrze i w obrocie rozbila sie o latarnie. Tego typu rzeczy widuje sie jednie w filmach akcji i traktuje z przymruzeniem oka, jako wyolbrzymienie. Ambulans doslownie szybowal. Natychmiast pobieglismy na ratunek, razem z nami kilku mezczyzn, wspolnymi silami pomoglismy wydostac sie kierowcy z szoferki. Akcja wyluskiwania pielegniarkiprzydniecionej sprzetem medycznym oraz lekarki zaplatanej w pasy byla bardziej skomplikowana. Szczesliwie szybko pojawilo sie duzo rak do pomocy. konieczne okazalo sie wczolganie do srodka ambulansu w celu odciecia pasow przyduszajacych lekarke. Noworodek leżał pod noszami. Wszyscy dorosli pasazerowie karetki byli trzezwi i przytomni, ale pielegniarka w bardzo zlym stanie, przyjela na siebie impet spadajacych noszy. Miala rozbita glowe i zlamany obojczyk, nie wiadomo ile obrazen wiecej. Kierowca taksowki, najprawdopodobniej w szoku, przez wiekszosc czasu siedzial za kierownica swojego auta, ale kiedy okazalo sie, ze karetka wiozla niemowle zostal- na szczescie poki jedynie werbalnie- zaatakowany przez kilku mezczyzn ze zbiegowiska. W chwile pozniej zniknal, zapewne bojac sie samosadu. Nie uciekl jednak z miejsca wypadku.
    Na miejsce w pierwszej kolejnosci przyjechala straz pozarna, pogotowie dopiero po dluzszym czasie, na koncu radiowoz.
    Policja nie chciala od nas zeznan, chociaz zaznaczylismy, ze widzielismy wszystko i bralismy udzial w akcji.

  • jaskozieloneucho

    Oceniono 13 razy 9

    Karetka z noworodkiem na... ? Na czym? Na dachu? Dziadostwo i to na pierwszej stronie. Dobre dziennikarstwo.

  • kasztanna

    Oceniono 6 razy 6

    Wrocław - tutaj zamawiając taksówkę z góry muszę telefonistce mówić że proszę o spokojnego kierowcę, a po wejściu do pojazdu jeszcze powiedzieć kierowcy, że nie śpieszymy się. Ja nie wiem czy oni tak pędzą z przyzwyczajenia, bo zawsze im ktoś sapie z tyłu, czy chcą złapać jak najwięcej kursów bo kasa musi się zgadzać.

  • donmarek

    Oceniono 5 razy 5

    A widział ktoś warszawskiego taksówkarza przestrzegającego przepisy drogowe ???

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX