Obcokrajowcy szczerze o tym, jak im się żyje w stolicy. "Zawsze na 11 listopada wyjeżdżam z Warszawy"

09.11.2017 18:17
Cudzoziemcy w Warszawie

Cudzoziemcy w Warszawie (Marta Kondrusik)

Spytaliśmy kilku mieszkających w Warszawie cudzoziemców, co im się tu podoba, co zaś denerwuje. Jakie miejsca polecają, gdzie lubią spędzać czas? Sprawdziliśmy także, co w stolicy polecają zagraniczne portale.

Obcokrajowcy w Warszawie. Jak wiadomo, w stolicy jest ich całkiem dużo. Tylko tych, którzy są tu legalnie, jest według statystyk prawie 26 tys., o czym niedawno pisaliśmy.

Teraz spytaliśmy kilku z nich, co im się tu podoba, a co wręcz przeciwnie. Gdzie w Warszawie lubią bywać i czy zamieniliby stolicę na cokolwiek innego. Co sądzą o naszym mieście przybysze z Kuwejtu, Ukrainy, Wielkiej Brytanii i Czeczenii?

Fahad

Fahad jest z Kuwejtu, a w Warszawie mieszka od sześciu lat. Pracuje w ambasadzie, jest również didżejem. Latem najbardziej mu się podoba nad Wisłą. Najbardziej Barka - hamaki, dobre jedzenie i napitki. Poza tym Nocny Market i Slow Market. Nie gardzi też kinem letnim, lubi to w Prochowni na Żoliborzu.

W zimę jego typy to Hydrozagadka, pl. Zbawiciela (szczególnie Plan B) i pl. Konstytucji z restauracją Aioli. Można go spotkać na krytych basenach, a także w pubie multimedialnym Level Up, gdzie dostępnych jest wiele gier. Do jego ulubionych aktywności należą także escape room i pub crawl.

Czego zaś nie lubi? Terenu pod Pałacem Kultury między Dworcem Centralnym a stacją metra. Tam jest narażony na zaczepki agresywnych i pijanych ludzi. - Są rasistowscy, żądają pieniędzy - mówi. Podobnie, jak dodaje, jest na Pradze-Północ. I w różnych innych miejscach. Inny minus to kibice po meczu - nieważne, czy wygranym czy przegranym. - Masakra. Krzyki, niszczenie - wymienia. I Święto Niepodległości. Nie może wtedy zostać w mieście, zawsze na 11 listopada wyjeżdża z Warszawy. Kiedyś był, ale spotykał się z agresją.

Jednak Fahad zaznacza, że jeśli praca mu pozwoli, chciałby zostać w Warszawie. Z drugiej strony, jeśli trafi się coś lepszego, równie chętnie ją opuści.

Docenia stolicę, zwłaszcza w porównaniu z innymi miastami. Wszystko jest tu wygodne, dużo międzynarodowych sklepów i restauracji, łatwo kupić np. arabskie jedzenie. Centra handlowe otwarte są również w niedziele. No i niezłe połączenia lotnicze z innymi krajami.

Anthony

- Podoba mi się to, że zawsze jest co robić - mówi Anthony. Pochodzi z Bognor Regis, miasta na południu Anglii. W Polsce jest od czterech lat, w Warszawie od 2,5 roku - wcześniej mieszkał na Mazurach.

- Można jechać po całej Warszawie w tramwajach, autobusach lub w pociągu, do muzeum, galerii, na Starówkę. Nie można tu się nudzić - powtarza. Jego ulubione miejsca to Multimedialny Park Fontann, plaża nad Wisłą, Centrum Nauki Kopernik i stadion na Łazienkowskiej 3. Jeśli chodzi o jedzenie, to Anthony poleca British Bulldog, Bułkę przez Bibułkę, Mezze i Ciao a Tutti Duo.

Co się nie podoba? - Nie jest przyjemnie, jak wsiadam do tramwaju po pracy i muszę rozłączyć się z babcią, bo boję się mówić po angielsku przy ludziach. Ale oczywiście jej tego nie powiem - dodaje. Nie rozumie, dlaczego niektórzy krzyczą na ulicach "Polska dla Polaków", podczas gdy w Wielkiej Brytanii Polaków jest ponad milion.

- Dlaczego obcokrajowcy nie mogą mieszkać i żyć w Polsce? Dlaczego, skoro już czuję się jak Polak, muszę być traktowany jako obcokrajowiec? - pyta Anthony. - To nie jest tak, że obcokrajowcy nie chcą się integrować. Jakbym nie chciał tu mieszkać, to bym wrócił. Ale kocham ten kraj. Niestety, niektórzy ludzie tego nie zrozumieją i wolą bić cudzoziemców - wzdycha.

W Bognor Regis, jak zaznacza, jest bardzo dużo Polaków. - W policji mamy nawet  oddział "Operacja Akcent", specjalnie stworzony w celu polepszenia współpracy z Polakami w hrabstwie - mówi.

Dalsze plany? - Bardzo kocham to miasto. Nie wiadomo, co będzie w przyszłości, ale póki co - zostaję - podkreśla Anthony.

Anastazja

Pochodzi z Równego na Wołyniu (Ukraina). W Warszawie jest od trzech lat. - Uwielbiam to miasto. Jest niezwykle wygodne do życia - mówi. - Strasznie wygodny transport, jest jakdojade.pl. No i jest bardzo zielona - dodaje.

- Nie słyszałam od żadnego ze znajomych, żeby się komuś nie podobało - przyznaje Anastazja. - Wszyscy tęsknią za Warszawą, gdy stąd wyjadą. Dla każdego to jest już jego miasto - mówi.

Jak opowiada, wedle słów znajomego z Martyniki Francuskiej, Warszawa jest jak prostytutka. - Jak jedziesz, to niby nic, ale jak później posmakujesz, to jest "wow" - wyjaśnia. - Nie otwiera się przy pierwszym spotkaniu, nie ma tu Wieży Eiffla czy Koloseum - dodaje Ukrainka. - Nadal mam dużo miejsc, których nie znam. Jest jak nowa i niedoczytana książka - twierdzi.

Jakie miejsca najbardziej lubi? Plac Grzybowski - by posiedzieć i poczytać. - Łączy energię różnych pokoleń i historii, która się tu działa - wyjaśnia. Drugie miejsce na wypoczynek to Wisła. - Jadę na dziką stronę, jeżdżę rowerem, grill albo książka na plaży - mówi Anastazja. A bardziej miejski odpoczynek na lewym brzegu. - Piwko i schodki, Pomost 511 czy Cud nad Wisłą - dodaje.

Choć w jej sercu specjalne miejsce miał nieistniejący już Syreni Śpiew.

A co ją złości? - Mimo że Warszawa jest wielokulturowa i na pozór otwarta dla obcokrajowców, to ludzie mają od groma stereotypów, co do przyjezdnych - mówi. Przykład? Ukrainka-sprzątaczka. - Trener na siłowni usłyszał mój akcent. Spytał: sprzątać przyjechałaś? - opowiada Anastazja.

Inna sytuacja, ktoś rozmawiał po ukraińsku przez telefon w tramwaju. Starszy pan zaczął krzyczeć: Tyle was tu przyjechało, spier***ajcie z Polski!

Anastazja nie chce zmieniać Warszawy na inne miejsce. - Ale nie wiem, jak ułoży się życie - przyznaje. - Gdybym zmieniła, wiem, że cholernie bym tęskniła. Warszawa na zawsze zostałaby moim miastem - mówi. - Kocham ją. To jest moje Miasto przez duże M - dodaje Ukrainka.

Elsi

Elsi pochodzi z Czeczenii, urodził się w Groznym, a wychował w mieście Stare Atagi.
W Polsce jest od 17 lat, w Warszawie dziewięć albo dziesięć. - Nie pamiętam - śmieje się. Co go urzekło w stolicy? - To, że tak dużo się tu dzieje. Kulturalne wydarzenia, imprezy, warsztaty, spotkania. Kocham w tym mieście to, że jest aktywne. Każdy może tu znaleźć coś dla siebie - mówi.

Poza tym możliwości. - Niejednemu znajomemu poleciłem, żeby tu przyjechał. Każdy ma teraz świetną pracę, niektórzy już układają sobie życie rodzinne - wymienia Elsi. - Uwielbiam to, że jest dużo różnych ludzi, wielu z zagranicy, dużo kultur, narodów, religii. To jest niesamowite bogactwo - podkreśla. - Nie jestem w stanie policzyć, z ilu krajów mam przyjaciół - mówi.

Ulubione miejsca? - Solec 44, ze względu na atmosferę. Zawsze, jak mam czas i możliwość, umawiam się tam ze znajomymi - mówi. Poza tym Ogród Saski. Dlaczego? - Duża ilość zieleni. Tam spędzam czas na trawie, jeżdżę na rowerze, czytam książki - wyjawia Elsi. No i jeszcze Green Caffe Nero przy nieistniejącym już kinie Femina. - Tam idę popracować poza domem, skupić się. To idealne miejsce do tego. Profesjonalna, przesympatyczna obsługa, świetna muzyka i piękny wystrój - zaznacza.

Co nie podoba mu się w Warszawie? - Każdy jest w wielkim pośpiechu. Rano ludzie biegną, zapomną się uśmiechnąć, powiedzieć "dzień dobry" - wylicza. - Rzadko są na luzie, tacy zestresowani. Duży minus - podkreśla Czeczen. Przeszkadza mu także mała liczba koszy na śmieci. Ale, jak dodaje, w porównaniu z innymi miastami Warszawa jest "cholernie czysta". - Poza tym smog, czasem ciężko oddychać - dodaje Elsi.

Ale raczej nie wyobraża sobie życia w innym mieście. - Jeżeli przyszłość w Polsce, to zdecydowanie widzę się jako mieszkańca Warszawy. Budować przyszłość? Między innymi w Warszawie - kwituje.

Media

Sprawdziliśmy także, co polecają zagraniczne media do zobaczenia w stolicy.

Znane wydawnictwo dla podróżników Lonely Planet sugeruje, by w stolicy Polski zobaczyć Zamek Królewski, Pałac w Wilanowie i Pałac Kultury. Poza tym muzea: Muzeum Powstania Warszawskiego, Muzeum Historii Żydów Polskich, Muzeum Neonów oraz Muzeum Chopina. Z restauracji poleca Warszawę Wschodnią i Polkę.

Brytyjski Mirror radzi, by w ramach wypadu do Warszawy, zajść na Starówkę, nie omijając Zamku Królewskiego, stamtąd zajrzeć do Muzeum Karykatury, a na lunch wpaść do restauracji Podwale 25. No i wjechać do the View, by zobaczyć stolicę w pełnej krasie.

Portal Buzzfeed w 2014 r. pisał z uznaniem o warszawskim streetarcie, neonach, starych fabrykach i... nieistniejącej już Tęczy na pl. Zbawiciela. Jego zdaniem, warto w Warszawie wybrać się do Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Nowej Jerozolimy czy Łazienek. Poza tym Beirut, Charlotte, Plan B, Barka i Pardon, To Tu. Zwracał także uwagę na muzykę (Brodka, Eric Shoves Them in His Pockets, Mitch & Mitch).

Portal wyszukujący tanie loty Skyscanner poleca wybrać na Stare Miasto. A także do baru mlecznego i na piwo. Ponadto jego zdaniem wart uwagi jest Ogród Saski i Cmentarz Powązkowski.

Tymczasem Independent w 2011 r. radził, by zajrzeć do stolicy na dwie doby. Najlepiej późną wiosną z uwagi na kwitnącą roślinność i Noc Muzeów. Portal także poleca Stare Miasto z Zamkiem Królewskim, jak również Krakowskie Przedmieście i Nowy Świat prowadzące do Belwederu i Łazienek Królewskich. Ponadto Kościół karmelitów, ogród na dachu BUW i Pałac Kultury. Na jedzenie Independent zaprasza do Polki oraz restauracji w hotelu Bristol.

embed

W biały dzień ukradli rowery ze strzeżonego osiedla. Poszkodowany poszukuje sprawców



Komentarze (86)
11 listopada. Obcokrajowcy szczerze o tym, jak im się żyje w stolicy
Zaloguj się
  • a_fan

    Oceniono 158 razy 92

    Mówię po polsku i jestem Polakiem, ale jak wsiadam do tramwaju i autobusu to również kończę rozmawiać przez telefon, i gdybym kontynuował rozmowę to ludzie by się pewnie na mnie dziwnie patrzyli. Dlaczego? Dlatego, że rozmowa przez telefon w tramwaju czy autobusie jest nie kulturalna i nie ma to nic wspólnego z tym w jakim języku się odbywa.

  • deejay444

    Oceniono 94 razy 30

    Po angielsku się boi mówić? Chyba ma jakąś fobię, ew. artykuł z dupy, reklama.

  • harry_callahan

    Oceniono 146 razy 30

    "Artykuł" napisany tylko po to, żeby zareklamować kilkanaście "modnych" miejsc i dokopać Polakom.

  • true_lysander

    Oceniono 60 razy 24

    Artykuł w stylu Bravo Girl.. i listów do redakcji wymyślanych przez.. redakcję.

  • helwiusz

    Oceniono 49 razy 19

    Anthony; "Nie jest przyjemnie, jak wsiadam do tramwaju po pracy i muszę rozłączyć się z babcią, bo boję się mówić po angielsku przy ludziach"

    Ciekawe, skąd bierze sie ten lęk. Ja w metrze stale spotykam ludzi rozmawiających w obcych językach (najczęstsze wydają się być rosyjski i angielski) i nie przypominam sobie, żeby choć raz ktoś krzywo na nich spojrzał. Czy Ty przypadkiem nie za dużo "Wyborczej" czytasz. Anthony?

  • kuba1884

    Oceniono 15 razy 13

    artykuł ze wczoraj a komentarze z przed trzech miesięcy - coś takiego:)

  • yacie

    Oceniono 21 razy 11

    Kolejny list wyssany z palca przez GW. Jak zwykle.

  • pengos

    Oceniono 73 razy 9

    Nie zdziwiłbym się, gdyby 3 z 4 osób w artykule były zmyślone - wierszówka się sama nie wypłaci, a za każde dokopanie Polakom może parę dodatkowych groszy i uśmiech rednacza wpaść...

  • sadul

    Oceniono 73 razy 9

    Tylko głębokich prowincjuszy może obchodzić, co o nich sądzą jacyś tam obcokrajowcy. Ale na Gazecie ten temat jest walkowany co najmniej raz w miesiącu, więc prowincjonalność osiągnęła już poziom nieuleczalny.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX