Ta szkoła zrezygnowała z tradycyjnych prac domowych. Niesamowity efekt

W swoim reportażu TVN24 pokazuje szkołę na warszawskim Ursynowie, która w listopadzie postanowiła zmienić zasady nauczania. Efektem zmian, jak twierdzą nauczyciele, jest między innymi to, że dzieci stały się spokojniejsze.

- Szkoła podstawowa nr 323 na warszawskim Ursynowie w listopadzie wprowadziła innowacyjny projekt i zrezygnowała z prac domowych - czytamy na portalu TVN24.

Wiedza życia codziennego

Jak podkreślają nauczyciele, nie jest tak, że dzieci w ogóle nie wykonują w domu zadań. Skupiają się jednak nie na nudnych zadaniach domowych, ale na większych projektach, które realizują przez cały rok szkolny.

Projekty mają ponadto łączyć wiedzę z życiem codziennym, czyli to, czego uczą się dzieciaki, powinny umieć później przełożyć na praktykę. Przygotowują np. książkę kucharską, w której pojawiają się przepisy wraz z jednostkami miary czy sami projektują swoje pokoje. 

Przynosi efekty

Zdaniem nauczycieli szkoły taka praca przynosi efekty. - Dzieci stały się spokojniejsze. ich praca ma inny charakter, szkoła jest ciekawa i angażująca - mówią nauczycielki. 

Jak twierdzą przedstawiciele placówki, zmiana sposobu nauczania wpłynęła również na wzrost średniej ocen.

- Wypełnianie zadań w zeszytach ćwiczeń według raz zapamiętanego schematu nie będzie pobudzało pokładów tej energii w wystarczający sposób. Nie ma żadnych badań, które w jakikolwiek sposób potwierdzałyby korzystny wpływ pracy domowej, na funkcje poznawcze dzieci lub wzrost ich inteligencji - mówiła w rozmowie z Mamadu.pl dyrektorka szkoły Wioletta Krzyżanowska.

Basen "tylko dla orłów". Całkowicie przeszklony i wystaje 150 metrów nad ruchliwą ulicą

Więcej o:
Komentarze (90)
Ta szkoła zrezygnowała z tradycyjnych prac domowych. Niesamowity efekt
Zaloguj się
  • doubletea

    Oceniono 116 razy 68

    Brawo dla Dyrekcji za odwagę! To, w jakim stanie są przez dziesięć miesięcy w roku dzieci ślęczące do nocy nad pracą domową po nieraz 10 godzinach w szkole i przerwie tylko na przejście do domu z ciężkim plecakiem, widzą tylko rodzice. Nie musi być tak, że wraz z czwartą klasą kończy się życie rodzinne, spacery i plany weeekendowe trafiają w łeb, bo zbiera się to, czego dziecko nie zdążyło zrobić w tygodniu. Nie musi być tak, że cała rodzina żyje wokół pracy domowej i że pierwsze pytanie po przyjściu dziecka ze szkoły brzmi "dużo masz zadane?" i że 90 procent rozmów dotyczy szkoły. Trudno zerwać z tak silnie zakorzenioną w naszej świadomości konieczność bezsensownego powielania w domu tego, co się przecież już w danym dniu robiło przez godzinę czy dwie. Dorośli są chronieni przed wyzyskiem prawem pracy, które przewiduje tygodniowy limit godzin pracy, dziecka nie chroni nic. Gdyby nie było pracy domowej, wszystkie dzieci lubiłyby szkołę. Wyspane, mające czas na pobycie z rodziną i pasje byłyby spokojniejsze.

  • akst1

    Oceniono 50 razy 24

    Uważam, że zadania domowe powodują przeciążenie dziecka pracą. Skoro dorosły pracuje 8 godzin dziennie, to i dziecko nie powinno siedzieć dłużej nad zeszytami niż 8 godzin dziennie, i tylko w dni robocze. Przecież nauka jest też formą pracy. Tymczasem praktyka wygląda tak, że dziecko ma 7 lekcji w szkole, a przez 5 przez godzin odrabia zadania domowe, jeśli jest mniej zdolne. Po dwunastogodzinnym dniu pracy dziecko albo tworzy sobie w szkole rożne ułatwienia i wrzuca na luz, albo ze smutkiem konstatuje, że szkoła to jakiś koszmar. Warto zaznaczyć, że na naukę poświęca również soboty i niedziele, czyli de facto więcej pracuje niż dorosły. Myślę, że szkoła powinna tak obmyślać zadania domowe, by one nie powodowały przekroczenia 8 godzin dziennego dawkowania nauki w szkole i domu. W tym liczeniu powinno się wziąć pod uwagę możliwości ucznia średnio zdolnego. Jeśli szkoła proponuje więcej zadań domowych, to przede wszystkim nie powinny być one obowiązkowe. Tak uważam.

  • 99niebieskakropka

    Oceniono 45 razy 19

    Doskonałe posunięcie, gratuluję dyrekcji decyzji i mam nadzieję, że inni włodarze szkół pójdą tym śladem.

  • jolasto

    Oceniono 31 razy 13

    BRAWO !!!!!!!

  • takito.ataki

    Oceniono 47 razy 11

    Włoskie dzieci od dawna nie mają prac domowych a podręczniki trzymają w szkole. Nie są gorzej wykształcone od polskich dzieci a na pewno są zdrowsze. Tornister mojej latorośli w 4 klasie podstawówki ważył 6 kg.

  • heleonore

    Oceniono 18 razy 6

    Czas, który dziecko spędza w szkole mógłby być wykorzystany bardziej efektywnie. Często (nie mówię, że zawsze i wszędzie) to wygląda tak, że pół lekcji zajmuje sprawdzenie obecności i pracy domowej. Potem pani podaje jakąś dość abstrakcyjną regułkę, robi na tablicy ze dwa przykłady, jak starczy czasu to bierze do tablicy jednego ucznia. Dzwonek. I teraz żeby sobie Jasiu tę regułkę przyswoił (tzn. żeby ci się Jasiu odpowiednie połączenia w mózgu porobiły) to zrób sam w domciu te XXdzieści przykładów. Co z tego, że bez zrozumienia do czego ta regułka może się w życiu przydać. Ważne, że klasówka zaliczona, temat odfajkowany w dzienniku, można jechać dalej z materiałem. Tzw. prace domowe (zadania do samodzielnego rozwiązania) powinny być robione przez dzieci w szkole pod okiem nauczyciela, tak żeby uczeń nie pytał o to czego nie rozumie rodziców w domu.

  • colonel_kurtz

    Oceniono 31 razy 5

    Dlaczego mi nie płacą za ODRABIANIE lekcji, jeżeli robię to, co powinien wykonać w ciągu lekcji nauczyciel? Mam dwoje dzieci, godzina tu, dwie tam i tak dzień w dzień. Do tego ciągle jakieś konkursy, zadania tygodniowe itp. idiotyzmy. NAUCZYCIELE, OPAMIĘTAJCIE SIĘ! Dziecko wraca za 2 zmiany o 17, jest wyczerpane ale nie, musi na następny dzień siedzieć jeszcze godzinę lub 2 aby rodzic z nim w WOLNYM, PRYWATNYM czasie nadrabiać to, czego nauczyciel nie był w stanie zrobić. ZA DARMO, kosztem życia rodzinnego! Trzeba z tym skończyć, DOM TO NIE JEST FILIA SZKOŁY!!!!

  • paul renard

    Oceniono 15 razy 5

    Z drugiej Japoni i tak nic nie będzie a plecak mojego dzieciaka chyba z 10 kilo waży

  • g106

    Oceniono 4 razy 4

    Mam kilkoro przyjaciół, którzy są nauczycielami i takie poglądy głoszę od lat. Nie trudno się chyba domyślić, jakie "efekty" są takich dyskusji... oni oczywiście wiedzą lepiej i tłuką nauczanie z czasów średniowiecza. Kolejnym etapem winna być... LIKWIDACJA ocen!!! Że co słyszę? Że bachory już w ogóle nie będą się uczyć, że zasiądą przed komputerami do reszty? BZDURA!!! Kiedyś zrobiono we Włoszech taki eksperyment: podzielono losowo młodzież na dwie grupy, jedna chodziła w sposób tradycyjna do szkoły, druga dostała tematy do zaliczenia i nie musiała, powtarzam nie musiała chodzić do szkoły. Efekty? Zgadnijcie! Ci drudzy zdali o 30% lepiej ten sam materiał. Dlaczego? Bo dzieci i młodzież przebywa w szkole w czasie największego spadku efektywności

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX