"Z Forum widać było ciała rozrzucone przez eksplozję". Jedna z największych katastrof powojennej Warszawy

Dokładnie 40 lat temu wybuch gazu doszczętnie zniszczył Rotundę PKO w Warszawie i pozbawił życia aż 49 osób. To był jeden z największych wypadków w powojennej Warszawie. Mimo domniemanych zaniedbań, winni nigdy nie stanęli przed sądem.

15 lutego 1979 r. Zimowy dzień. Kilkanaście stopni poniżej zera. Samochody i tramwaje swobodnie poruszają się ulicą Marszałkowską. Studenci i pracownicy MPO oczyszczają ulice z ogromnych zwałów zalegającego śniegu. Nic nie wskazuje na to, że prawie w samo południe dojdzie do tragedii w ścisłym centrum Warszawy.

Ciała rozrzucone przez eksplozję

Ziemia zatrzęsła się o 12:37. Nagle w powietrze wyleciał III Oddział Powszechnej Kasy Oszczędności, który mieścił się w gmachu słynnej warszawskiej Rotundy na skrzyżowaniu ulicy Marszałkowskiej i Alej Jerozolimskich. Jeden ze świadków zeznał, że wybuch przypominał „hałas pędzącego z ogromną prędkością pociągu po moście”.

Z kolei pracownica banku Zofia Suchenek, jak wspominała w rozmowie z reporterką "Wyborczej" Beatą Pawlak, nie usłyszała odgłosu samego wybuchu. Relacjonowała, że nagle zgasło światło i zrobiło się dziwnie cicho. Po chwili jakaś siła uniosła ją w powietrze, a potem zapadła ciemność.

Świadkowie, którzy zaobserwowali wybuch z daleka mówili, że najpierw słychać było głuchy odgłos tąpnięcia, a następnie Rotunda napęczniała jak bańka mydlana, pękła i wyrzuciła z siebie kawałki szkła i fragmenty metalowej konstrukcji.

Wybuch w RotundzieWybuch w Rotundzie Wikimedia Commons

Kazimierz Brandys, który przebywał w okolicy Rotundy wkrótce po wybuchu, w swoim dzienniku "Miesiące 1978-1981" m.in. napisał:

Z wyższych pięter hotelu Forum widać było ciała rozrzucone przez eksplozję, pozaczepiane o dach rotundy i zwieszające się z resztek konstrukcji. Rotundę wysadziło od spodu, ludzie wraz z całym wnętrzem polecieli w dół.

49 osób zginęło

O tej godzinie Rotunda była pełna. W środku znajdowało się 170 pracowników i trzystu klientów. Początkowo szacowano, że w wyniku tragedii zginęło 10 osób. Przerażającą prawdę warszawiacy poznali dopiero po kilku dniach. 45 osób zginęło na miejscu, 4 kolejne - w szpitalu, ponad 110 zostało rannych. Budynek Rotundy został zniszczony w 70 proc.

Jedną z ofiar była młoda księgowa Wanda Stępień, która w chwili wybuchu była w zaawansowanej ciąży. Przed śmiercią urodziła martwego synka. Ofiarami katastrofy byli nie tylko pracownicy i klienci banku, również  przechodnie. Lecące odłamki zabiły młode małżeństwo - studentów historii Magdalenę i Zdzisława Kozaków, którzy chwilę przed eksplozją wyszli z przejścia podziemnego pod skrzyżowaniem.

Jedna z pracownic cudem uniknęła śmierci. Jadwiga Walter przeżyła dzięki masywnemu metalowemu krzesłu i butom kozakom. Krzesło ochroniło jej głowę przed spadającymi kawałkami konstrukcji. Wysokie buty uratowały nogi.

Obok dwóch katastrof lotniczych - na Okęciu i w Lesie Kabackim - wybuch w Rotundzie PKO był największą tragedią w powojennej historii Warszawy. 

Akcja ratunkowa po wybuchu w RotundzieAkcja ratunkowa po wybuchu w Rotundzie fot. Archiwum Muzeum Pożarnictwa

Plotka o wybuchu bomby

Dzień po tragedii Edward Gierek zwołał naradę partii i rządu w sprawie katastrofy. Celem było przekucie tragedii w sukces organizacyjny akcji ratunkowej. Mogły o niej pisać wyłącznie wybrane redakcje.

Do ustalenia przyczyn wybuchu powołano specjalny zespół ekspertów z różnych dziedzin. Według oficjalnej informacji, bezpośrednią przyczyną wybuchu był gaz, który wydobywał się z pękniętego zaworu gazociągu. 

"Powyższe zdarzenie aczkolwiek tragiczne w skutkach było wynikiem całego splotu okoliczności, które nie zostały jednak spowodowane przez zawinione działanie lub zaniechanie konkretnych osób" - napisał 31 grudnia 1979 r. w uzasadnieniu decyzji o umorzeniu śledztwa wiceprokurator wojewódzki w Warszawie.

Wybuch bomby, a może zaniedbanie?

Warszawa jednak długo huczała od plotek, że przyczyną wybuchu była eksplozja bomby.

Wśród pogłosek i domysłów powtarza się najczęściej przypuszczenie, że to był wybuch gazu ziemnego, który się ulatniał z wadliwych instalacji pod Rotundą. Jest także druga hipoteza: bomba trotylowa. Wymienia się fakty sprzed kilku lat: eksplozję pod Trasą Łazienkowską, pożary gmachów w śródmieściu Warszawy oraz podziemny wybuch w moskiewskim metrze. Podkreśla się, że wszystkie te katastrofy ugodziły w obiekty użyteczności publicznej i że ich przyczyny nie zostały wyjaśnione. W mieście żal, zgroza, osłupienie. Zwiększa się trwoga przed bezrządem w kraju. Partactwo, bezmyślność, prywata - tego się społeczeństwo boi, i to już nie jest strach przed aresztowaniem, to jest strach pod dziurawym dachem, strach przed głupcami - komentował Brandys w swoim dzienniku.

Akcja ratunkowa po wybuchu w RotundzieAkcja ratunkowa po wybuchu w Rotundzie fot. Archiwum Muzeum Pożarnictwa

W utajnionych raportach IPN-u przeczytać można było, że zawinił tzw. czynnik ludzki - że doszło też do szeregu zaniedbań, zawiniło lenistwo, niechlujstwo, urzędnicza spychologia, bezmyślność. Wśród zaniedbań wymieniono m.in. poprowadzenie przez konstruktora wbrew przepisom szybu telekomunikacyjnego zbyt blisko Rotundy, co sprawiło, że gaz ulatniający się ze szczeliny przedostał się do szybu. 

Według raportu, urzędnicy wyższego szczebla z budynku, który za chwilę miał wylecieć w powietrze, machnęli ręką na skargi, że w budynku czuć ulatniający się gaz. Ponadto, administracja budynku miała zlekceważyć fakt, że nie działają wentylatory wyciągowe. Podobno również nie wymieniono bezpieczników w klimatyzatorze i dlatego nie działał.

40. rocznica wybuchu gazu w Rotundzie

Dziś o ofiarach tragedii sprzed 40 lat przypomina tablica wmurowana obok Rotundy, którą odsłonięto w październiku 1979 roku. 

ROBERT KOWALEWSKI

 Chcesz podzielić się swoją historią? Napisz do nas: listy_do_metrowarszawa@agora.pl

Więcej o:
Komentarze (69)
"Z Forum widać było ciała rozrzucone przez eksplozję". Jedna z największych katastrof powojennej Warszawy
Zaloguj się
  • rubyist

    Oceniono 42 razy 40

    "[...] zawinił tzw. czynnik ludzki - że doszło też do szeregu zaniedbań, zawiniło lenistwo, niechlujstwo, urzędnicza spychologia, bezmyślność."

    I niestety wygląda na to, że wiele się nie zmieniło od tamtego czasu, szczególnie w kręgach władzy.

  • fafarafafafa

    Oceniono 46 razy 40

    "W mieście żal, zgroza, osłupienie. Zwiększa się trwoga przed bezrządem w kraju. Partactwo, bezmyślność, prywata - tego się społeczeństwo boi, i to już nie jest strach przed aresztowaniem, to jest strach pod dziurawym dachem, strach przed głupcami". Nie przypomina to Państwu czegoś?

  • kapus0001

    Oceniono 30 razy 28

    Diokładnie pamietam tamo zdarzenie. Dywgacji, choc oczywicie niemedialnych było co najmniej tyle, ile w sprawie Smoleńska. Powstała również cała seria dowcipów, np. Gdzie w tegorocznym karnawale, najlepiej można było się rozerwać ? Oczywiscie w rotundzie.
    W tym czasie w kinach był wyświetalny film "O jeden mosta za daleko". W sprawie rotundy padało określenie "O jedno rondo za blisko" Przy kolejnym rondzie był oczywiście gmach KC

  • rotterdamus

    Oceniono 30 razy 20

    Tak się składa, że pracowałem wówczas obok...(pasaż) mając pauzę poszedłem do banku, ale była spora kolejka, więc wyszedłem. Chyba dzięki temu żyje. Skręciłem w prawo i będąc już w pasażu poszło uderzenie. Podmuch, kawałki szkła i inne odlamki. Ale dopiero sekundę po tym głuchy grzmot. Nie był to odgłos typowego wybuchu (np.bomba). Podmuch był mocny. Pasaż zadziałał niczym tunel aerodynamiczny. Usłyszałem krzyki, pobieglem w stronę Rotundy. W sumie byłem natychmiast po eksplozji. W promieniu wielu metrów, prawie zerowa widoczność. Bo tumany kurzu. Sam również wygladalem jakbym wpadł w popielnik. Wpierw zadziałała andrenalina i głupia ciekawość. Cóż, mialem 23 lata. Chciałem bliżej, ale wokół zapadała się chodnik. Niestety, kiedy już coś mogłem zobaczyc ... straszny widok! Po tylu latach nadal. Niczym pole bitwy. Wijace się ciała. Część ofiar żyła, niestety pomieszanych z gruzem w dole...bez rąk, nóg. I morze krwi. Kawałki ciał na aluminiowych ramach powyginanych okien i szkło. Wszystko dokoła pokryte grubym szkłem. Co do legend, iż dookoła fruwały banknoty. Bzdury!
    Leżało ich sporo, jednak blisko okien i w środku. Nawet całe spięte pliki. Czym bliżej kas tym wiecej. Co dalej? ...mimo empatii trzeba mieć odwage. Kilku mężczyzn 5/6 osób. W tym ja chcieliśmy tam wejść (za granicę okien) i kogos wyciągnąć, ale w nadal obsuwajacym się terenie bez szans. Oczywiście, co raz to większa grupa gapiów stała w dużej odległości (wizja prędkiego wzbogacenia) jednak na wezwanie do pomocy odwracali głowy. Część ludzi dawała oznaki życia/jęki/ale pomoc z ogromnym ryzykiem. Co chwila gruzowisko i lej zapadały się o centymetry. Kilka ofiar będących b.blisko zostało odciągniętych od Rotundy. Widzialem kobietę, cała we krwi czołgając się ... Została przeniesiona dalej. Co pamiętam,, nie miała ręki i urwana nogę do kolana. Z tego co później słyszałem, była w ciąży. Jej mąż niestety został w środku, zaś Ją "szczęśliwie" wyrzuciło. Wpierw "Trybuna Ludu" zaniżyła liczbę ofiar i podała, iż zaraz były karetki. KŁAMSTWO!!!
    Byłem tam, aż do czasu, kiedy milicja odgrodziła teren. Oni byli po ok. 15min. Pogotowie zaś, (kilka karetek) po ok. 20/30min. W sumie bezradni. Milicja zakazała im na dół schodzić. Nikt nie pomyślał o linach asekuracyjnych. Wówczas nic nowego.
    Po czasie rozmawiałem z kimś z Hożej..., Kiedy dostali zgłoszenie od kogos z ulicy, myśleli,, że to jaja. Horror???? Nieee! Czekali, aż nadeszło oficjalne wezwanie, a to nadeszło...wiadomo. Przerosło ich to wszystko!
    A na koniec...był lej niczym po bombie. Mówiono bomba...ale ja, mimo, iż byłem młody, jednak z racji pewnych zainteresowań wiedzialem, że coś nie tak...To była implozja. Niczym dawny rurowy kineskop po wybuch. Uderzenie w dół. Normalne ładunki tak nie wybuchaja. Do tego powietrze; pył i nuta gazu.
    PS. Byli śmiałkowie co pozniej zbierali kasę. Część aresztowana. Tak, jak ci co zdejmowali trupom pierścionki i biżuterię. Część była z Pogotowia. Ale hieny są wszędzie.
    A czytajac, co się w "mojej" Warszawie dzieje...super, że już dawno wyniosłem się do normalności.
    Pozdrawiam

  • siwywaldi

    Oceniono 29 razy 17

    Pana Brandysa najwyraźniej poniosła literacka fantazja, bo z budynku hotelu "Forum" to AKURAT widać było najmniej. Po pierwsze że okna budynku wychodzą na wprost, na Marszałkowską, a po drugie, hotel był jednym z pierwszych budynków w Warszawie, w którym NIE MOŻNA było otworzyć okna.

    ============================================
    Dzień po tragedii Edward Gierek zwołał naradę partii i rządu w sprawie katastrofy. Celem było przekucie tragedii w sukces organizacyjny akcji ratunkowej.
    =============================================
    Bo sama akcja ratunkowa zorganizowana była PERFEKCYJNIE, zwłaszcza jak weźmiemy pod uwagę JAKIM sprzętem i jaką jego ilością dysponowała wówczas warszawska straż pożarna i pogotowie ratunkowe.

  • amadeusz444

    Oceniono 15 razy 9

    Pamiętam. jako młody człowiek pracowałem w Pałacu kultury jako mechanik-elektronik dźwigowy. Kolega mnie zawołał i wyszliśmy na 30 piętro na taras widokowy. Z góry widać było cały teren. Inny kolega jeżdżący w Pogotowiu opowiadał że widział ludzi bez głów i rozczłonkowanych. Jakiś człowiek ogłupiały w szoku w ręku trzymał plik pieniędzy które podniósł. Nie wiedział co z nimi zrobić. W powietrzu latały banknoty.

  • amenominakanushi-pan-poczatku

    Oceniono 27 razy 7

    "O ofiarach tragedii sprzed 36 lat..."
    Prawdopodobieństwo takiej pomyłki w kolejności:
    1/ artykuł sprzed dwóch lat
    2/ piszący ma problemy z liczeniem bo jest "humanistą"
    3/ pomyłka w czasie wpisywania daty.
    Znając gazetę ta ostatnia możliwość jest wręcz nieprawdopodobna, a druga mało prawdopodobna.

  • wolny-analityk

    Oceniono 18 razy 4

    Co to za tytuł?!? Chyba sPISieliście zupełnie. Akurat ta katastrofa była dobrze wyjaśniona.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX