Kot uratował życie całej rodziny! Gdyby nie on, doszłoby do tragedii

Kilka dni temu w jednym z mieszkań w Rembertowie mogło dojść do tragedii. Wszystko skończyło się dobrze przez podejrzane zachowanie kota - donosi Radio Kolor.

Wraz z sezonem grzewczym, powrócił problem uwalniającego się tlenku węgla, który jest silnie trującym gazem, do tego bezwonnym i bezbarwnym. Jego uwalnianie się można więc stwierdzić wyłącznie na podstawie własnego pogarszającego się samopoczucia. Często jest jednak już za późno.

Dziwne zachowanie kota

Pięcioosobowa rodzina z Rembertowa mogła zginąć na skutek zatrucia tlenkiem węgla, gdyby nie podejrzane zachowanie ich czworonożnego pupila oraz ich spostrzegawczość. Jak poinformowała Radio Kolor Straż Pożarna, domownicy nie zauważyli, że w ich mieszkaniu uwalnia się tlenek węgla, ponieważ nie odnotowali u siebie gorszego samopoczucie. Odnotowali je jednak u kota - widać było że chodzi niepewnie, buja się na nogach, doszło również do tego, że załatwił się w przedpokoju.

Rodzina w ostatniej chwili zadzwoniła po Straż Pożarną i opuściła budynek. Jak poinformował Radio Kolor jeden ze strażaków, dwójce dzieci trzeba było udzielić pomocy medycznej, gdyż już były podtrute tlenkiem. Strażak nie miał wątpliwości: zachowanie kota uratowało rodzinie życie – dodaje strażak.

Zatrucie tlenkiem węgla

Tlenek węgla, potocznie zwany „czadem”, jest gazem silnie trującym, bezbarwnym i bezwonnym, nieco lżejszym od powietrza, co powoduje, że łatwo się z nim miesza i w nim rozprzestrzenia. Potencjalne źródła tlenku węgla w mieszkaniach to kominki, gazowe podgrzewacze wody, piece węglowe, gazowe lub olejowe, kuchnie gazowe. Do zatruć najczęściej dochodzi przez zbyt uszczelnione mieszkania, gdzie często brakuje dopływu świeżego powietrza. 

Czy zwierzę kiedykolwiek zasygnalizowało ci, że dzieje się coś niepokojącego?
Więcej o:
Komentarze (7)
Kot uratował życie całej rodziny! Gdyby nie on, doszłoby do tragedii
Zaloguj się
  • m.godwin

    Oceniono 40 razy 38

    Czadowy kot!

  • dorrie

    Oceniono 39 razy 37

    a kot przeżył? Powinni mu w podzięce zafundować pobyt w tej drogiej klinice weterynaryjnej gdzie leczył się ś.p. Alik Kaczyński

  • hirokuni

    Oceniono 23 razy 19

    "Jego uwalnianie się można więc stwierdzić wyłącznie na podstawie własnego pogarszającego się samopoczucia." - no cudnie!!! Brawo "redahtory" z GWnianej, bardzo pouczający artykuł. Może jednak napisalibyście, że stwierdzić także można go (i przede wszystkim jest zalecane zainstalowanie) czujnikami tlenku węgla i gazu?? Jakim trzeba być tumanem żeby nie napomknąć o tym, a sugerować opieranie się na własnym samopoczuciu??

  • rikol

    Oceniono 16 razy 16

    A czy kot przeżył? Swoją dobrze wiedzieć, że to odpowiednik kanarka w kopalni.

  • terazzz888

    Oceniono 1 raz 1

    kilka lat temu brałam kapiel, klasycznie zostawiłam gotujacy sie garnek, usłyszłam paniczne miałczenie mojej kochanej, nie żyjacej juz kotki Fiony, wyleciałam z wanny, naprawde nigdy tak nie krzyczała, kuchnia była pełna dymu! skonczyło sie na pożadnym wietrzeniu i spalonym garnku.

  • Katarzyna Pałdyna

    0

    Normalnie,to pakujemy kota i jedziemy do weterynarza,a nie wzywamy straż pożarną...Wolę zaopatrzyć się w czujniki niż zastanawiać się czy schodzi mi kot czy odlatujemy razem...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX