Burmistrz Woli chce uratować zabytek. Wzywa Hannę Gronkiewicz-Waltz do wypowiedzenia umowy inwestorowi

Zabytkowe rotundy na Woli stoją i niszczeją. O wielkich planach stworzenia w "wolskim koloseum" atrakcyjnego muzeum mało kto pamięta. Zarząd dzielnicy Wola postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Wezwał prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz do rozwiązania umowy użytkowania wieczystego inwestorowi, który nie dba należycie o zabytek.

Idąc ulicą Prądzyńskiego na Woli, nie sposób przeoczyć ogromnych budynków z czerwonej cegły, które na myśl przywodzą starożytne kolosea. Dwie rotundy oraz znajdujące się za nimi zabudowania zostały zbudowane w 1888 roku. To niemi świadkowie rewolucji przemysłowej. Od lat stoją i niszczeją.

9 kwietnia miłośnicy wolskich zabytków zorganizowali happening mający na celu zwrócenie uwagi na zabytkowe budynki gazowni. Protest okazał się jednym  z najgłośniejszych wydarzeń w tym roku na Woli. 

Budynki zostały w 1991 roku przekazane w użytkowanie wieczyste fundacji Wystawa Warszawa Walczy 1939-1945, zaś od równo 20 lat są w rękach prywatnych. Inwestor został zobowiązany do utrzymywania objętego ochroną konserwatorską terenu w porządku oraz naprawienia obiektów, zaś w przyszłości planował otwarcie tam np. multimedialnego muzeum. Nic takiego się nie stało.

Zdaniem burmistrza Woli Krzysztofa Strzałkowskiego użytkownik wieczysty nie przeprowadził adaptacji budynków, a na terenie nieruchomości nie zostały przeprowadzone żadne prace modernizacyjne. - Użytkownik korzysta z gruntu w sposób sprzeczny z jego przeznaczeniem określonym w decyzji - powiedział portalowi tustolica.pl.

Niestety, dopóki inwestora wiąże umowa, miasto nie może nic z tym terenem zrobić. Dlatego zarząd dzielnicy wezwał prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz do rozwiązania umowy użytkowania wieczystego. Zdaniem zarządu oraz osób chcących uratować zabytek odzyskanie terenu przez miasto to jedyna droga do uratowania zbiorników, które powinny zostać przeznaczone na cele społeczne.

Adaptacja pofabrycznych terenów jest trudna oraz kosztowna. Są jednak miejsca, gdzie to się udało, np. w Wiedniu. Władze miasta w połowie lat 90. ogłosiły konkurs na zagospodarowanie tamtejszej starej gazowni. Powstały mieszkania, biura oraz centrum handlowe. Cały kompleks okazał się ogromnym sukcesem komercyjnym i społecznym.

Więcej o: