Salmonella Green Caffe Nero. Nawet kilkanaście osób w szpitalu

Nawet kilkanaście osób mogło zatruć się ciastem podawanym w znanych kawiarniach sieci Green Caffe Nero w Warszawie. Ciasta już zostały wycofane ze sprzedaży. Sprawą zajął się Sanepid.

Udało nam się dotrzeć do pani Marty, której szwagierka po zjedzeniu ciasta w jednej z kawiarni Green Caffe Nero w Warszawie, trafiła do szpitala.

Green Caffe Nero - zjadły to samo ciasto

- Agnieszka zjadła ciasto z mascarpone, tzw. Wimbledon w Green Caffe Nero na bulwarach wiślanych. Było to 31 maja. Niedługo potem źle się poczuła, ale stwierdziła, że to pewnie zatrucie. Potem dostała gorączki, zadzwoniła więc do lekarza, który przyjechał do niej i zrobił jej zastrzyk, ale ten nic nie pomógł. Wieczorem zrobiło się jej jeszcze gorzej. Znów przyszedł lekarz, dostała jakieś leki, ale rano już była w szpitalu. Lekarze zdiagnozowali salmonellozę - opowiada nam pani Marta.

Jak dodaje, po kilku godzinach do jej sali trafiły trzy kolejne kobiety. Diagnoza - taka sama. I one, jak mówi pani Marta, jadły dzień wcześniej to samo ciasto w jednej z warszawskich kawiarni sieci Nero. 

Pani Marta jest bardzo zaniepokojona stanem szwagierki. – Agnieszka jest w szpitalu już trzeci dzień. Wczoraj rano lekarz dodatkowo zdiagnozował u niej sepsę. Więc jest bardzo źle – opowiada. Jak dodaje, w niedzielę w Szpitalu Zakaźnym przy ul. Płockiej obecny był również pracownik inspekcji sanitarnej. - Przeprowadzał wywiady z pacjentkami - mówi pani Marta. Jak przekonuje, wczoraj do szpitala z powodu salmonellozy wywołanej ciastem w Green Caffe Nero, trafiło już 10 osób, wśród nich było również dziecko.

Nieprawidłowe przechowywanie produktu

Informację potwierdziła rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie. - Działania w związku z zatruciem bakterią salmonelli były podejmowane wczoraj przez Powiatową Stację Sanitarną. Kiedy dostaliśmy zgłoszenie, wycofane zostały wszystkie ciasta, które mogły być nośnikiem zakażenia. Ze wstępnych informacji wynika, że powodem było nieprawidłowe przechowywanie produktu - wyjaśnia Joanna Narożniak.

Jak dodaje rzeczniczka, 11 osób do tej pory skarżyło się na dolegliwości gastryczne po zjedzeniu ciasta w Green Caffe Nero.

Natychmiastowe wstrzymanie sprzedaży

Kawiarnia już wydała oświadczenie w sprawie. Czytamy w nim, że informację na temat niedyspozycjach żołądkowych gości trafiły do przedstawicieli lokali już w piątek.

Kawiarnia informuje, że wstępne ustalenia wskazują, że partia produktów nabiałowych dostarczona do piekarni zaopatrującej kawiarnie w ciasta, mogła nie spełniać wymogów bezpieczeństwa żywności, pomimo, że podlega badaniom.

"Zdecydowaliśmy się na natychmiastowe wstrzymanie sprzedaży wszystkich ciast z kremem, które mogły by się okazać potencjalną przyczyną sygnalizowanych niedyspozycji żołądkowych" - czytamy na stronie.

Green Cafe Nero zapewniła w oświadczeniu, że produkty, jak i surowce poddawane są niezależnym badaniom laboratoryjnym. "Próbki są pobierane w różnych kawiarniach – do tej pory wszystkie wyniki były prawidłowe. Dodatkowo, niezależne badania bezpieczeństwa produktów wykonuje także nasza piekarnia. Raz w tygodniu w różnych dniach kontrolerzy z laboratorium pobierają próby surowców i gotowych produktów, wymazy powierzchni produkcyjnej i rąk pracowników. Tygodniowe badanie wykonane 28 maja nie wykazało żadnych nieprawidłowości" - tłumaczy.

"Już nigdy do was nie wejdę"

Sytuacja z ciastem z bakterią salmonelli może bardzo nadszarpnąć wizerunek kawiarni. Pod postem Green Caffe Nero odzywają się znajomi osób, które się zatruły oraz sami poszkodowani.

Dziękuję za pobyt w Szpitalu Zakaźnym. Już nigdy więcej do was nie wejdę. Stracicie masę klientów, a Sanepid zajmie się wami. I mam nadzieję, że was zamkną - pisze prawdopodobnie jedna z poszkodowanych.
Moja siostra leży w szpitalu na Płockiej od wczoraj. 31 maja zjadła wasze ciasto w lokalu na bulwarach wiślanych. Aktualnie ma zdiagnozowaną salmonellozę i sepsę. Nie jest dobrze i bardzo mi przykro, że doszło do takiej sytuacji. Mam nadzieje, że staniecie na wysokości zadania - pisze pan Grzegorz.
Również leżę w szpitalu po waszym cieście szpinakowym - pisze Tao.

Nie tylko kawiarnia na bulwarach...

Przedstawiciele kawiarni zapewniają, że skontaktują się ze wszystkimi poszkodowanymi. Wielu w komentarzach chwali postawę sieci. 

Z wpisów pod postem wynika również, że problem nie dotyczy wyłącznie jednej kawiarni i jednego ciasta, ale kilku - wśród adresów pojawiają się: Miasteczko Wilanów, Krakowskie Przedmieście czy Galeria Łomianki.

To zatrucie to salmonella! U mojego dziecka, które od środy jest w szpitalu właśnie to zdiagnozowano! Żona z podobnym zatruciem leży w drugim szpitalu. Jutro będą wyniki jej badań. To wszystko wydarzyło się po spożyciu torcika chałwowego w Nero w Miasteczku Wilanów w poniedziałek - pisze pan Zbigniew.
Zatrułam się ciastem w Galerii Łomianki. Szpital przez kilka dni. Proszę o kontakt - pisze pani Aleksandra.

Zatrułeś się kiedyś w restauracji, kawiarni w Warszawie? Napisz do nas: listy_do_metrowarszawa@agora.pl

Mieszkańcy Baranowa nie chcą lotniska PiS-u. Mają kilka powodów. "Musi się cały kraj dowiedzieć"

Więcej o:
Komentarze (67)
Salmonella Green Caffe Nero. Nawet kilkanaście osób w szpitalu
Zaloguj się
  • wybiorczy

    Oceniono 68 razy 52

    Jak to jest, że nie można było napisać kto sprzedawał sól drogową jako spożywczą, nie można było napisać w którym "mięsie" nie ma mięsa, które "parówki" nie są nawet parówkami i nie można było podać nazw firm w przypadku masy różnych przekrętów i wpadek spożywczych a tu można napisać dokładnie o którą kawiarnię chodzi i zrobić z tego mrożący krew w żyłach reportaż? To wreszcie da się czy nie da się? Czy po prostu zależy od sponsora?

  • liczna_rodzina_prezesa

    Oceniono 44 razy 32

    Krótki słownik PR:
    11 osób? = "kilku naszych gości"
    salmonella? = "niedyspozycje żołądkowe"

  • xyz876

    Oceniono 36 razy 28

    Przecież na bulwarach wiślanych warunki sanitarno epidemiologiczne to jakaś kpina. Już nie wspominam o lokalach gastronomicznych nastawionych na maksymalizację zysków po jak najniższych kosztach, ale tam nie ma żadnego zaplecza sanitarnego. W upale obok lokalu w plastikowym kontenerze kiszą się śmieci, obok obszczane cieknące ToiToie wszędzie zapach moczu, bezdomni którzy noce spędzają na zadaszonych ławkach przy deptaku i wykonują swoją poranną toaletę w fontannach, gdzie po południu i wieczorem kąpią się dzieci. Trzeba na głowę upaść, albo być "warsiawiakiem", by spędzać czas w takim syfie, nie wspominając o jedzeniu kremowych ciastek w tak pięknych okolicznościach przyrody.

  • ad2009

    Oceniono 19 razy 17

    Poza tym trzeba zdawac sobie sprawę, ze zjedzenie ciasta z kremem w takie upaly to jednak ryzyko...

  • blawatek33

    Oceniono 20 razy 16

    Dlatego ja na bulwarach chleję tylko gorzałę i żadne zatrucie mi nie grozi ;)

  • paruwkowy_skrytobujca

    Oceniono 19 razy 15

    nero chełpi się tym, że nie ma lodówek. no to ma salmonellę.

  • centaur2

    Oceniono 14 razy 10

    oni tam tak fajnie wydaja reszte z reki do reki wprost nad tymi wylozonymi ciastkami. Juz pare razy widzialem klientow wygrzebujacych bilon z tych ciastek. Lezy to zawsze w zasiegu lap i kichniec tych, ktorzy stoja w kolejce. Kazde ciasteczko, zanim sie sprzeda, zalicza pewnie kilkanascie takich bliskich spotkan trzeciego stopnia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX