Przez 33 lata pracowała dla spółdzielni, teraz ta ją eksmituje. "Pieniądze stały się ważniejsze od ludzi"

Poruszający reportaż przygotowali reporterzy Uwagi TVN. Pani Teresa, której mąż stracił nogi, musi opuścić swoje mieszkanie, mimo że chciała odpracować swój dług. Prezes spółdzielni jest nieugięty.

Poruszający reportaż stworzyli reporterzy Uwagi TVN.

Mąż stracił nogi. Stracił pracę

Pani Sawicka wraz z mężem wprowadziła się do jednego z warszawskich bloków 24 lata temu. Pracowała tam jako dozorczyni. Wszystko układało się aż do choroby męża w 2009 roku. Mężczyzna stracił obie nogi, obecnie porusza się na wózku. W związku z chorobą nie mógł dłużej pracować. Dostał wyłącznie zasiłek pielęgnacyjny w wysokości... 150 zł. Dopiero od października otrzymuje najniższą emeryturę.

Utrzymanie domu spadło na panią Teresę, która zarabiała 1000-1200 zł miesięcznie. Połowa szła na opłaty. W końcu małżeństwo przestało być stać na opłacenie czynszu. W ciągu dziewięciu lat ich dług sięgnął ponad 50 tysięcy złotych.

Decyzja o eksmisji

Zarząd spółdzielni skierował sprawę do sądu, ten zdecydował o eksmisji starszych ludzi. Pani Teresa poprosiła spółdzielnię o możliwość odpracowania długu. Spółdzielnia odmówiła. Miała usłyszeć, że się nie nadaje.

W rozmowie z reporterami Uwagi TVN prezes Spółdzielni Mieszkaniowej "Wola" potwierdził, że powodem odmowy była ocena pracy pani Teresy.

Mieszkańcy murem

Gdy mieszkańcy dowiedzieli się o eksmisji Sawickich, stanęli za nimi murem. Jedna z sąsiadek przekonywała, że administracja uwzięła się na panią Teresę. Zwrócili się z prośbą do spółdzielni, żeby wycofała decyzję. Ta pozostała nieugięta.

Do konfrontacji z prezesem spółdzielni stanął Piotr Ikonowicz, od lat walczący o prawa lokatorów.Jego zdaniem cała sprawa pokazuje, że "pieniądze stały się ważniejsze od ludzi". Sugerował prezesowi, że dług można odpracować, rozłożyć go na raty lub umorzyć odsetki. Ten zasłaniał się jednak regulaminami i przepisami.

Mimo to zapowiedział, że jeszcze raz rozważy sytuację Sawickich.

Masz podobną sytuację? Albo znasz kogoś, kto jest w ciężkiej sytuacji i grozi mu eksmisja? Napisz do nas: metrowarszawa@agora.pl

Ogromny pożar na Mokotowie. Pali się warsztat samochodowy. Duże utrudnienia w ruchu

Więcej o:
Komentarze (98)
Przez 33 lata pracowała dla spółdzielni, teraz ta ją eksmituje. "Pieniądze stały się ważniejsze od ludzi"
Zaloguj się
  • iwa3543

    Oceniono 27 razy 13

    W życiu różnie bywa i nie jeden z mądrali komentujących znajdzie się w podobnej sytuacji. Wtedy raptem coś zrozumiecie a Was potraktują tak samo jak Wy tych ludzi. Fakt kasa jest ważniejsza od człowieka..dobrze o tym pamiętajcie.

  • stiszyn

    Oceniono 33 razy 9

    Dług rósł od dziewięciu lat, ale dopiero jak dochodzi to eksmisji, to Pani sie budzi i jest gotowa to odpracować albo rozłozyć na raty.

  • cjk.5004

    Oceniono 33 razy 9

    Chrzanienie. Jeśli jest to spółdzielnia, to dług rozkłada się na spółdzielców. Jeśli chcą pomóc tej Pani, niech się zgodzą na doliczenie do czynszu dopłaty na spłacenie długów tej Pani. Ten reportaż to czysty komunizm, powinien być ścigany z mocy prawa. Trzeba było wykorzystać energię na nakłonienie spółdzielców by pokryli długi p. Sawickich.

  • fedorczyk4

    Oceniono 14 razy 8

    Droga Redakcjo, to jak to było dokładnie? Pracowała 33 lata, mieszkała 24, nie płaciła od dziewięciu. Czy spółdzielnia nie szukała ugody i rozwiązania sytauacji przez 9 lat? Czy tej pani nie przyszło do głowy, że dług to nie woda i nie wyparuje? Czy może po prostu nie przyszło Wam do głów żeby sprawdzić dokładniej fakty i po prostu wypuściliście tendencyjną plujkę pod tytułem zła spółdzielnia, zły sąd i kompletnie nieodpowiedzialni i nieporadni ludzie? Czemu to ma służyć?

  • anca38

    Oceniono 7 razy 7

    Nie wyobrażam sobie, aby spółdzielnia nie robiła nic dopuszczając, aby dług wzrósł do gigantycznej kwoty 50 tysięcy. To nie jest suma, którą można odpracować. Z pewnością były ostrzeżenia i rozmowy z lokatorką, zanim doszło do takiej decyzji zarządu spółdzielni.
    Pan Ikonowicz powinien się zainteresować możliwością uzyskania lokalu socjalnego dla tej rodziny, dotkniętej nieszczęściem, ale też nie robiącej nic, w celu jakiegoś rozwiązania problemu. Spółdzielcy już od lat partycypują w spłacie czynszu tej pani. Płacą za wodę, ogrzewanie, wywóz śmieci i na fundusz remontowy. To nie jest w porządku. Chyba, że sąsiedzi złożą się na spłatę zadłużenia i bieżące opłacanie czynszu.

  • az555

    Oceniono 7 razy 7

    mieszkańcy są murem za,więc sprawa- banał.Po prostu dzielenie -Suma długu : ilość mieszkańców ,,w murze"

  • maaac

    Oceniono 9 razy 7

    Też uważam ze "wstawianie" się spółdzielców powinno mieć wymiar finansowy. Jak uważają (też bym tak uważał) że nie należy ich wyrzucać niech zgodzą się na tymczasową podwyżkę czynszu na spłatę długów tych ludzi,

  • gosia721

    Oceniono 6 razy 6

    Ale głupoty piszą biedni nic nie stracą przecież jest dodatek mieszkaniowy należy się wszystkim którzy nie przekraczają 1030 na osobę w gospodarstwie domowym to znaczy 3 osoby przeznaczają 12 procent dochodu na czynsz podam przykład dziś mam czynsz 400 zł dodatku 70 zł a jak by mi podnieśli na 1000 zł to dalej bym płacił 330 zł a urząd by mi dopłacał 670

  • iffa4

    Oceniono 22 razy 6

    Najlepiej, jakby za długi tej Pani zapłacili inni spółdzielcy, prawda?
    Nie wierzę, że dochód w tej rodzinie był tak niski (1000 + 150 zł). Przy takich dochodach można korzystać z dopłat mieszkaniowych, pomocy społecznej itp.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX