Przez rok nocowała w warszawskich hostelach. Za każdym razem było gorzej. 'Ktoś spał w moim łóżku'

18.12.2017 12:15
Pokój w hostelu (zdjęcie ilustracyjne)

Pokój w hostelu (zdjęcie ilustracyjne) (Mbdortmund - Praca własna, GFDL 1.2)

"W tym roku prawie co miesiąc nocowałam w warszawskich hostelach. Lista miejsc, w których nie chciałabym więcej spać, wydłużała się z każdym przyjazdem". Oto relacja z przygody w stołecznych schroniskach.

Po pierwsze, musiało być tanio. Po drugie, hostel musiał być w ścisłym centrum stolicy, aby rano nie tracić czasu na dojazd.

W tym roku prawie co miesiąc nocowałam w warszawskich hostelach. Za każdym razem w innym (poza jednym wyjątkiem), bo lista noclegów, w których nie chciałabym więcej spać wydłużała się z każdym przyjazdem.

Ofert szukam na booking.com, jednej z najpopularniejszych wyszukiwarek noclegów na świecie. Szybko się orientuję, że najtańsze są pokoje wieloosobowe. W The Warsaw Hostel (ul. Kopernika 30) za dwie noce w takim pokoju zapłaciłam zaledwie 68 zł. – Co za okazja! – pomyślałam, kiedy rezerwowałam nocleg w lutym. Nazajutrz przekonałam się jak bardzo skąpstwo nie popłaca.

W łazience dziura w ścianie

Hostel mieści się w kamienicy, w której znajduje się wiele firm. W recepcji wita mnie cudzoziemka (chyba Rosjanka). Z magazynu wyciąga poszewki na pościel i prowadzi mnie do pokoju. W korytarzu widzę rozłożoną na podłodze folię ochronną i drabinę. Trwa remont łazienek.

Recepcjonistka otwiera drzwi na kod do mojego pokoju. W środku trzech mężczyzn leży na piętrowych łóżkach. Jestem jedyną dziewczyną w pokoju. Dostaję kluczyk do drewnianej, starej szafki. Chowam bagaż i przekręcam klucz, ale zamek nie działa. Recepcjonistka przynosi nowy klucz do innej szafki. Zamykam, ale po lekkim pociągnięciu drzwiczek szafka bez trudu się otwiera. Zaczynam żałować, że zabrałam laptop.

Przekładam walizkę jeszcze dwa razy. W końcu daję za wygraną, bo podejrzewam, że żadna z szafek się nie domyka. Kiedy siadam na łóżku zastanawiam się jak spędzę tu dwie kolejne noce. Jest po 22, więc rezygnuję z obdzwaniania znajomych, czy mnie nie przenocują. Idę pod prysznic. W łazience z zaskoczeniem odkrywam dziurę w ścianie (pewnie przez remont). Musiała tam być wcześniej umywalka, bo na podłodze leży emaliowany czerwony garnek z wodą.

Ktoś śpi w moim łóżku

Szukam innej łazienki. W końcu znajduję i prysznice, i umywalki. Zmywam wspomnienie ostatniej godziny i wracam do pokoju. W międzyczasie pojawia się czwarty współlokator. Żadnego z nich nie znam. Próbuję zasnąć z komórką i portfelem pod poduszką.

W sobotę przed 9 rano wychodzę z hostelu. Wracam dopiero przed północą. Zmęczona po całym dniu, myślę tylko o tym, aby iść spać. Chyba tego po mnie nie widać, bo starszy mężczyzna pyta mnie, czy nie chciałabym iść potańczyć. Orientuję się, że na tym samym piętrze, co mój hostel, mieści się sala bankietowa, w której trwa impreza dla seniorów. Szybkim krokiem idę do pokoju. I kolejne zaskoczenie: moje łóżko zajęła inna dziewczyna! Pytam recepcjonistę, dlaczego ktoś zajął łóżko, w którym spałam ubiegłej nocy.

Mężczyzna (także cudzoziemiec) tłumaczy trochę po polsku, trochę po angielsku, że zaszła jakaś pomyłka i proponuje inne łóżko. Dwóch pracowników prowadzi mnie do większego pokoju, w którym jest jeszcze więcej osób niż w poprzednim. - A skąd mam mieć pewność, że teraz ja nie zajmuję czyjegoś łóżka? - pytam poirytowana. Mężczyźni zaczynają rozmawiać między sobą (chyba po rosyjsku). Szef hostelu jako rekompensatę proponuje mi osobny pokój z łazienką bez dodatkowej dopłaty.

Mój pokój jest piękny, ale...

Przez kolejne miesiące staram się rezerwować pokoje jednoosobowe. W maju decyduję się znowu zaryzykować. Hostel Chmielna 5 pochwali się pięknymi zdjęciami pokoi i świetną lokalizacją. Za dwie noce w weekend płacę 123 zł. I rzeczywiście. Mój pokój jest zadbany i nowoczesny, jak na zdjęciach. Szafki (tym razem metalowe) zamykają się bez problemu. Niestety, nie dostaję klucza do pokoju.

Nie będzie mi potrzebny, bo mój pokój jest… przechodni i drzwi nie można zamknąć, aby lokatorzy kolejnego pokoju mogli do niego wejść. Staram się jednak nie przejmować i zasnąć. Na próżno, bo zza okna dobiega muzyka z pobliskiego klubu. Nad ranem jest jeszcze gorzej, kiedy grupka mężczyzn śmieje się, śpiewa i rozmawia tak głośno, że czuję się jakby nie stali w podwórzu, tylko obok mojego łóżka. Imprezowicze w końcu idą spać. Ja też.

Po paru godzinach budzą mnie lokatorzy jednego z pokoi. Ucisza ich ktoś z obsługi. Niewiele to daje, bo po chwili krzyki przenoszą się na korytarz. Wyszli. Również wychodzę, z planem, żeby więcej nie wracać.

Nasze łóżka są już zajęte

Następne próby nocowania w stolicy podejmuję już w grupie. Rezerwując w trzy osoby płacimy jak za pokój wieloosobowy. W hostelu Helvetia mamy nawet wliczone śniadanie. Na październik nie ma jednak wolnych miejsc, musi szukać dalej. Wybieramy Warsaw Center Hostel LUX (ul. Nowogrodzka 42) blisko Dworca Centralnego. Pierwsze rozczarowanie spotyka nas jeszcze przed budynkiem, kiedy próbujemy dostać się do środka. Nikt nie odbiera domofonu ani telefonu w recepcji. W budynku jest jeszcze drugi hostel. Dzwonimy.

W końcu ktoś nam otwiera. W recepcji naszego hostelu nikogo nie ma. Postanawiamy zapłacić rano. W rezerwacji podano nam numer pokoju. Szukamy, ale w naszym pokoju już ktoś śpi. Po ciemku staramy się znaleźć wolne łóżka w innych pokojach. Rano idę uregulować rachunek. Recepcjonista szybko przechodzi na angielski, bo jak tłumaczy, słabo mówi po polsku. Wyjaśnia, że wczoraj zaszła pomyłka w przydzielaniu łóżek i dzisiaj już będziemy spać we właściwym pokoju.

Ale pomyłek jest więcej. System pokazuje, że mam zapłacić za pokój mniej niż moja znajoma, która płaciła poprzedniego dnia (ponad 96 zł). Recepcjonista ma to wyjaśnić. Wieczorem, kiedy wracamy, ponownie nie ma nikogo w recepcji. Drugą noc z rzędu śpię bez płacenia za nocleg. Za to we właściwym pokoju. Zastanawiam się, czy inne osoby, które tu śpią są w podobnej sytuacji. W końcu do hostelu można wejść, dzwoniąc przez domofon do tego drugiego.

Po wielu nietrafionych hostelach przestałam eksperymentować. Trzymam się wypróbowanych miejsc i staram się rezerwować pokój z większym wyprzedzeniem, żeby nie stracić najlepszych ofert. Szerokim łukiem unikam hosteli przy najbardziej obleganych ulicach i pokoi wieloosobowych. Wolę dopłacić, ale mieć pewność, że nikt nie zajmie mojego łóżka.

Nocowaliście w warszawskich hostelach? Macie podobne przeżycia? Piszcie na metrowarszawa@agora.pl albo w prywatnej wiadomości na naszym Facebooku.

To po prostu quiz geograficzny. Sprawdź, czy znasz mapę świata
1/11Który półwysep jest na zdjęciu?
Zobacz także
Komentarze (65)
Przez rok nocowała w warszawskich hostelach. Za każdym razem było gorzej. 'Ktoś spał w moim łóżku'
Zaloguj się
  • spoxel

    Oceniono 93 razy 75

    laska potrzebowała roku żeby wyciągnąć te wnioski? artykuł jest o niej a nie o hostelach

  • wichura

    Oceniono 104 razy 72

    Poniedziałek: kupiłem używanego, 15-letniego fiata po sześciu właścicielach. Kosztował 800 złotych.
    Wtorek: cholera! Nie ma dwustrefowej klimatyzacji i skórzanej tapicerki, a w dodatku coś stuka w zawieszeniu...
    Czy to nie to samo?

  • koenzymq10

    Oceniono 52 razy 40

    No cóż, jedni muszą na własnej skórze się przekonać, inni, tacy jak ja, po prostu wyłączają w wyszukiwarce opcję "hostel".

  • java3

    Oceniono 71 razy 33

    Do większości komentujących:
    Ii to jest właśnie polskie myślenie - "jak tanio, koniecznie musi być byle jak i traktowanie jak bydło".
    Żal mi Was ludzie, bo sami sobie robicie krzywdę.
    W większości krajów na świecie tanie (naprawdę mega tanie) hostele są po prostu śliczne i zadbane, z przemiłą i profesjonalną obsługą. A wiecie z czego to się bierze?
    Bo tam mają SZACUNEK dla klienta.
    Wiem, bo jeżdżę po świecie od wielu lat i ZAWSZE korzystam tylko z hosteli.

    W Polsce tanie hostele wyglądają jak cele dla więźniów i obsługa jest dokładnie taka jak opisuje to autorka artykułu.

  • aleksandrapt

    Oceniono 41 razy 27

    Żadnego z nich nie znam?? A dlaczego miałaby Pani znać? Korzystam z bookingu (nie w Warszawie, bo tu mieszkam, ale podczas wyjazdów zagranicznych) i jest to oczywiste, ze jeżeli głównym kryterium jest cena, to niestety nie można wybrzydzać. Jeżeli oczekuje czegoś więcej niż najtańszy nocleg w dobrej lokalizacji, wiem ze muszę zapłacić więcej.

  • artenor

    Oceniono 35 razy 25

    -Ach, ach... może mały cytacik ku ogólnemu rozweseleniu?

    " Kiedy się już zupełnie ściemniło, przyszli gospodarze tego domku. Było to siedmiu karzełków, którzy do tej pory pracowali w górach wydobywając drogie kruszce. Zapalili siedem świeczek, a kiedy w pokoju zrobiło się jasno, zauważyli, że ktoś tu był, gdyż nie wszystko znaleźli w tym porządku, w jakim zostawili.
    Pierwszy zapytał: - Kto siedział na moim krzesełku?
    Drugi: - Kto jadł z mojego talerzyka?
    A trzeci: - Kto ułamał kawałek mojego chleba? Czwarty: - Kto zjadł moją jarzynkę?
    Piąty: - Kto używał mojego widelczyka? Szósty: - Kto kroił moim nożykiem? Siódmy: - Kto pił z mojego kubeczka? A kiedy pierwszy się obejrzał, zawołał:
    - Kto wchodził do mojego łóżeczka?
    Reszta przybiegła, a każdy zawołał ze zdziwieniem: - I w moim też ktoś leżał!
    A kiedy siódmy zajrzał do swego łóżeczka, zobaczył w nim śpiącą Śnieżkę. "
    [Baśnie braci Grimm - Śnieżka]
    Na koniec polskie porzekadło: "Tanie mięso to psy jedzą".

  • pamejudd

    Oceniono 34 razy 20

    Co za wyczerpujący a przy tym rozległy i napisany barwną polszczyzną reportaż! Zasługuje na publikację w DF!

  • Oceniono 42 razy 12

    Jedno z zamieszczonych w artykule zdjęć jest z 2005 roku z hostelu w którym pracowałam- pokój nr 1. Zdjęcie mojego autorstwa. Owa Pani w żadnym wypadku nie mogła spać w w/w hostelu- został zamknięty kilka lat temu. Reszta artykułu na podobnym poziomie- brak słów.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane