"Idzie się zabić, jak ma się mokre obuwie!". Jest decyzja ZTM w sprawie "listew grozy" w metrze

Ścieżki dla niewidomych w warszawskim metrze

Ścieżki dla niewidomych w warszawskim metrze (Metro Warszawa)

Z listwami dla niewidomych problem mają wszyscy. - Idzie się zabić, jak tylko ma się mokre obuwie! - żalą się mieszkańcy. Nawet niedowidzący uważają, że to bubel. Ale miasto ich nie wymieni.

- Wystarczy śnieg czy deszcz i ścieżki zamieniają się w ślizgawkę - mówi Lena, studentka Uniwersytetu Warszawskiego, która korzysta ze stacji przy swojej uczelni. Przyznaje, że niejednokrotnie widziała, jak ktoś po prostu zalicza upadek. - Metalowe szyny w połączeniu z wilgocią to jakaś masakra! - kończy.

Śliska sprawa

Chodzi o tzw. ścieżki dla niewidomych, które można spotkać na każdej stacji starej i nowej linii metra. Problem wraca jak bumerang, gdy tylko nadejdzie zima. Metalowe listwy ułożone w ciąg ścieżek zostały zainstalowane po to, by pomóc osobom niedowidzącym i niewidomym w poruszaniu się w podziemiach.

Niestety, ścieżki prowadzące nie spełniają oczekiwań pasażerów. Zarówno tych, dla których były one montowane, jak i tych, co korzystają z podziemnej kolejki.

Ślizgawka jak marzenie

- Nie ma możliwości korzystania ze stacji metra Politechnika bez wchodzenia na metalowe szyny - mówi pani Grażyna.

Proszę pana, korzystam z Politechniki codziennie i szyny to problem zarówno latem, jak i zimą, bowiem wystarczy deszczowa pogoda czy śnieg, aby nanieść do podziemi wody i w efekcie szyny leżą w kałużach. No logiczne przecież, że takie wypolerowane metalowe listwy pod wodą to ślizgawka jak marzenie - wyjaśnia 47-letnia pasażerka metra.

Ścieżki dla niewidomychŚcieżki dla niewidomych Metro Warszawa

- Wiele ścieżek jest popsutych, inne prowadzą donikąd - wypowiada się o ścieżkach z perspektywy osoby niepełnosprawnej niewidoma Julia. - Zawsze muszę kogoś prosić o pomoc, choć nie jest tak, że sama nie dam rady. Tylko pytanie - po co nam ścieżki? Bo ja nie chcę sobie dawać rady. Ja chcę po prostu w pełni korzystać z metra - kończy emocjonalnie i przyznaje, że słyszała o problemie osób, które wywracają się na mokrych listwach.

Metro pełne “szyn śmierci”

Faktycznie, wystarczyło z panią Grażyną czy panią Julią postać kwadrans, aby zobaczyć, jak ludzie ślizgają się na szynach. - O, pan patrzy - pokazuje palcem pani Grażyna ludzi tracących równowagę na ścieżce na stacji metra Politechnika. - No kto to widział, takie buble robić? I to jeszcze z myślą o niepełnosprawnych - pokrzykuje pani Grażyna. I podsumowuje:

Czasami ludzie się śmieją, bo to może wydawać się zabawne, ale tylko dla kogoś, kto nigdy się tu nie wywalił.

Ścieżki dla niewidomychŚcieżki dla niewidomych Metro Warszawa

Do śmiechu nie jest pasażerom jednakowo stacji metra Politechnika, ale każdej, gdzie metalowe listwy są zamontowane. Ratusz Arsenał, Świętokrzyska to jedna wielka ślizgawka. "Szyny śmierci" - skarżą się warszawiacy. Kwiaciarki ze stacji przy pl. Bankowym przyznają, że jest niebezpiecznie:

Codziennie tu stoimy i ciągle to ktoś się poślizgnie, to wywali. Taka aura, to co się dziwić.

Jedna z nich kwituje: Dojdzie do tragedii, ktoś się poślizgnie i się połamie, albo wpadnie pod pociąg metra i wtedy będą naprawiać. Ale o jedną duszę w tym mieście będzie mniej. Szkoda.

„To niebezpieczne”

Łukasz Słowik jest osobą niedowidzącą i działa na rzecz osób niepełnosprawnych. Jeździ między innymi po Polsce i sprawdza, czy dworce kolejowe są dostosowane do osób z niepełnosprawnością. Przyznaje, że o "śliskim problemie" warszawskiego metra słyszał i wie, co mogłoby problem rozwiązać.

To rzeczywiście niebezpieczne. Można jednak rozwiązać ten problem poprzez użycie płyt betonowych, jak to zrobiono na dworcu Łódź Fabryczna - mówi.

I dodaje: Dotychczas jednak ten problem nie był szczególnie znany - argumentem za metalowymi elementami przy budowie metra i remoncie Dworca Centralnego w Warszawie była zarówno cena, jak i łatwość montażu. Można je zainstalować niemal wszędzie niewielkim nakładem pracy. Natomiast betonowe ścieżki prowadzące najprawdopodobniej wymagałyby remontu posadzki na szerszą skalę.

Metro Warszawskie: Zbieramy opinie

Jak wyjaśniała nam w ubiegłym sezonie Anna Bartoń - rzecznik Metra Warszawskiego, część ścieżek układało Metro Warszawskie, część Zarząd Transportu Miejskiego.

Metro odpowiadało za pierwszy element, jaki został zamontowany, czyli pas "guzków" przy krawędzi peronu, wyznaczający strefę bezpieczną. Linie prowadzące były z kolei montowane w późniejszym czasie, jako inwestycja Zarządu Transportu Miejskiego.

Jak dodała Bartoń, rzeczniczka, Metro Warszawskie zna problem. Zbierali opinie od użytkowników metra i szukali rozwiązania. Skargi niezwiązane z ich inwestycją przekazywali do ZTM.

ZTM: Zdajemy sobie sprawę, że zaistniała sytuacja jest trudna

Rzecznik prasowy Zarządu Transportu Miejskiego w rozmowie z nami informował, że ścieżki zostały zamontowane w maju 2015 roku, a koszt ich instalacji to około 3,2 mln zł. Przyznał, że sprawa nie jest prosta: 

Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że zaistniała sytuacja jest trudna, lecz musieliśmy pogodzić interesy ludzi, dla których zastosowane ścieżki dotykowe stanowią pomoc w poruszaniu się po obiektach metra, z interesami pasażerów, dla których wypukłości na posadzkach są jedynie niepotrzebnym utrudnieniem - mówił w ubiegłym sezonie.

I wyjaśniał, że obowiązek wykonania systemu ścieżek dotykowych nałożyło na właściciela metra, czyli Warszawę, odpowiednie rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 2011 roku:

 ZTM uzyskał od profesjonalnego Biura Projektów dokumentację techniczną zgodną z tym rozporządzeniem, na podstawie której zrealizowano zadanie. Materiały zastosowane do wykonania zadania posiadają aprobatę techniczną i jak do tej pory nie ma innych materiałów, które posiadają w Polsce taką aprobatę.

Jak dodał, ścieżki dla niepełnosprawnych w warszawskim Metrze zostały zainstalowane z myślą przede wszystkim o osobach niedowidzących i niewidomych.

Taki system ma pomóc osobie niepełnosprawnej w dojściu do wagonu metra oraz w bezpieczny sposób pomóc poruszać się po peronie. Systemy te można znaleźć na dworcach i peronach metra na całym świecie. Wśród ścieżek można znaleźć ścieżki gumowe, te z płyt ceramicznych czy tworzysz sztucznych.

Jest decyzja w sprawie ścieżek

Antoni Pomianowski, wiceburmistrz dzielnicy Ursynów, podjął temat śliskich ścieżek w tym sezonie. Zwrócił się do ZTM z prośbą o przeanalizowanie sytuacji i rozważenie wymiany obecnych ścieżek naprowadzających na elementy o lepszych parametrach "antypoślizgowości".

ZTM nie ma jednak zamiaru listew wymieniać. Michał Grobelny z ZTM w rozmowie z serwisem haloursynow.pl wyjaśnił, że "listwy wykonane są ze stali nierdzewnej, a ich profil i materiał uzyskał aprobatę techniczną do stosowania w obiektach metra".

Zapewnił jednak, że przy dalszej rozbudowie ZTM przewiduje zmianę technologii prowadzenia listew. 

Podczas sondy ulicznej ta pani nie wytrzymała: "Zbieram pety, bo wstyd tu mieszkać. Chmielna to BARDAK!"

14 francuskich słów, które na pewno słyszeliście. Wiecie, co oznaczają?
1/14Jeżeli ktoś powie ''déjà vu'', to chce powiedzieć, że
Zobacz także
Komentarze (94)
Śliskie listwy w metrze. "Idzie się zabić, jak tylko ma się mokre obuwie!"
Zaloguj się
  • only.devil

    Oceniono 49 razy 47

    Proste : każdy poszkodowany żąda 5000 odszkodowania. Listwy zostaną usunięte góra w ciągu miesiąca. Idiotów trzeba walić po kieszeni. Inaczej nic nie zrozumieją.

  • zydzia

    Oceniono 38 razy 36

    Pewnie dałoby się zostawić listwy, tylko trzeba opracować jakieś antypoślizgowe ryflowanie. Wówczas dalej będą wyczuwalne pod stopami (chyba takie jest ich zadanie), a wada zniknie. Przecież to brzmi jak praca zaliczeniowa dla studentów, a nawet uczniów technikum.

  • mkk3a

    Oceniono 39 razy 35

    no to dadzą tabliczke "uwaga ślisko" albo "w razie deszczu nie korzystać z metra" i sprawa załatwiona.

  • ewakot

    Oceniono 36 razy 34

    Jestem jedną z tych osób, które zaliczyły orła, już nie pamiętam, na stacji Politechnika czy Wilanowska. Była wczesna jesień, lał deszcz, śpieszyłam się. Nawet mi nie przyszło do głowy, że szyny mogą być niebezpieczne, więc jakoś szczególnie ich nie unikałam. Moment, kiedy po prostu but pojechał jak na lodzie to był ułamek sekundy. Upadłam na same szyny, więc potłuczenia były bardzo bolesne, rana na kostce nie chciała się zagoić przez kilka tygodni. Dla mądralów komentujących brak uwagi, takiego niebezpieczeństwa trzeba się chociaż trochę spodziewać, a czego się bać na idealnie prostej i gładkiej posadzce w metrze? Od tamtej pory unikam szyn jak zarazy, jestem ich super świadoma, wtedy nawet mi to nie przyszło do głowy.
    A tak z innej beczki, jestem panią po 50-tce, szok upadku był taki, że przez krótką chwilę nie wiedziałam, co się stało. NIKT nie podszedł nawet zapytać, czy nie pomóc. Życie...

  • lubicz56

    Oceniono 26 razy 26

    Zamiast nkładać wypukłe metalowe listwy trzeba bylo przejechać frezem. Powstale szczeliny wypelnia sie masa bitumiczną i sprawa zalatwiona, Tak jak to sie robi na calym świecie. Dlaczego w Polsce zawsze trzeba odkrywać kolo od nowa, tego nie rozumiem. Bo producent metalowych listew musial zarobić?

  • z10pietra

    Oceniono 23 razy 23

    leżałam plackiem - wystarczył deszcz. Byłam w zwykłych butach na płaskiej podeszwie. Na szczęście nie mam 80 lat, bo przy takim poślizgu leci się bez kontroli na plecy i naprawdę mozna sobie zrobic krzywdę

  • tralalumpek

    Oceniono 20 razy 20

    Jezeli by sie posypaly roszczenia z tytulu uszkodzenia ciala podczas wypadkow to szybko by odpowiedzialni temat przemysleli a tak to dupa....potluczona i tyle

  • xsawer

    Oceniono 20 razy 18

    Kiedyś byli projektanci, którzy uwzględniali (lub nie) potrzeby użytkowników, teraz są duzajnerzy, którzy realizują swoje wizje.

  • keo27

    Oceniono 17 razy 17

    Moim zdaniem wystarczyło by wyfrezować szczeliny zamiast przykręcać listwy. Szczeliny się nie zużyją i nie wytrą, a na pewno nie będą śliskie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX