Mieszkańcy wytykają absurdy deweloperskie. Chcą mieszkać lepiej, a już dostają pisma grożące pozwami

Znikające miejsca postojowe, betonowe ekokratki zamiast zieleni, parkingi tylko dla osób sprawnych, plac zabaw tylko dla wybranych - mieszkańcy jednego z warszawskich osiedli wypunktowali absurdy, z którymi zmierzyli się kupując mieszkania.
Odolany. Odolany. Odolany, fot. Andrzej Chybowski

Mieszkańcy wytykają absurdy deweloperskie. Chcą mieszkać lepiej, a już dostają pisma grożące pozwami

Znikające miejsca postojowe, betonowe ekokratki zamiast zieleni, parkingi tylko dla osób sprawnych, plac zabaw tylko dla wybranych - mieszkańcy jednego z warszawskich osiedli wypunktowali absurdy, z którymi zmierzyli się kupując mieszkania.

- Odolany to aktualnie jedna z najintensywniej rozwijających się części Warszawy. Co rusz powstają tu nowe budynki, zwłaszcza mieszkalne. Obecnie znajduje się tu ok. 7 tys. mieszkań, ale w  ciągu 3-4 lat, zgodnie z planami deweloperskimi, liczba ta ma się podwoić. - Wkrótce będzie mogło tu więc zamieszkać 30-40 tys. osób - podkreśla Aneta Skubida, prezes Stowarzyszenia Wola Mieszkańców, radna niezależna Dzielnicy Wola.

Mieszkańcy zwracają uwagę, że ich działania nie są skierowane przeciwko żadnemu konkretnemu deweloperowi. Mimo to, niektórzy z nich już otrzymali pisma grożące pozwami. Podkreślają, że to, na czym im zależy, to przede wszystkim zmiany systemowe w zarządzaniu przestrzenią.

Ekokratki na jednym z osiedli na Odolanach. Ekokratki na jednym z osiedli na Odolanach. Fot. Natalia Bet

Mieszkańcy wytykają absurdy deweloperskie. Chcą mieszkać lepiej, a już dostają pisma grożące pozwami

Ekokratki, czyli parking to nie zieleń

Co to są ekokratki? Kawał betonu kojarzący się z płytami parkingowymi używanymi w okresie komunizmu, gdzie zdaniem projektujących ma rosnąć trawa. Jest jedno, ale. Trawa rośnie tylko wtedy, gdy nie stają na nich samochody.

Jak to możliwe, że parkingi na Odolanach zaliczane są do terenów zielonych, mimo że są rozjeżdżane przez samochody? - Według przepisów nawierzchnia z ekokratki zalicza się do tzw. powierzchni biologicznie czynnej. Przepis ten wykorzystano projektując osiedle - mówi Lucyna Gawuć.

Deweloperskie i urzędnicze absurdy: znikające miejsca postojowe, plac zabaw tylko dla wybranych, betonowe kratki zamiast zieleni Deweloperskie i urzędnicze absurdy: znikające miejsca postojowe, plac zabaw tylko dla wybranych, betonowe kratki zamiast zieleni Fot. Grzegorz Chybowski

Mieszkańcy wytykają absurdy deweloperskie. Chcą mieszkać lepiej, a już dostają pisma grożące pozwami

Parking dla (nie) pełnosprawnych

Zgodnie z przepisami deweloper musi przed budynkiem zapewnić miejsce postojowe dla niepełnosprawnych. Praktyka pokazuje, że wystarczy je zapewnić tylko na czas odbioru budynku. Potem może je sprzedać osobie całkowicie pełnosprawnej.

- Niestety tak zdarzyło się w tym przypadku. Deweloper swoją decyzję argumentował tym, że przecież nie mieszka tu żadna osoba niepełnosprawna - wyjaśnia Kamila Hernik.

Deweloperskie i urzędnicze absurdy: znikające miejsca postojowe, plac zabaw tylko dla wybranych, betonowe kratki zamiast zieleni. Ci mieszkańcy się wkurzyliFot. Andrzej Chybowski

Deweloperskie i urzędnicze absurdy: znikające miejsca postojowe, plac zabaw tylko dla wybranych, betonowe kratki zamiast zieleni. Ci mieszkańcy się wkurzyli Deweloperskie i urzędnicze absurdy: znikające miejsca postojowe, plac zabaw tylko dla wybranych, betonowe kratki zamiast zieleni. Ci mieszkańcy się wkurzyli Fot. Andrzej Chybowski

Mieszkańcy wytykają absurdy deweloperskie. Chcą mieszkać lepiej, a już dostają pisma grożące pozwami

Plac zabaw dla wybranych

W inwestycjach mieszkaniowych obejmujących więcej niż jeden budynek wielorodzinny, deweloperzy mają obowiązek budowy placu zabaw oraz przestrzeni rekreacyjnych.

Jacek Kisiel: Tu inwestor, zamiast budować plac zabaw dla najmłodszych mieszkańców, przypisał część działki do wyłącznego korzystania dla największego lokalu użytkowego, w którym ma powstać przedszkole - opowiada. - Właściciel tego lokalu może więc zrealizować na gruncie, za który podatki płacą mieszkańcy, plac zabaw do którego nie mają wstępu lokatorzy. W ten sposób osiedlowy placyk, zamiast standardu, stanie się luksusem.

Deweloperskie i urzędnicze absurdy: znikające miejsca postojowe, plac zabaw tylko dla wybranych, betonowe kratki zamiast zieleni. Ci mieszkańcy się wkurzyliFot. Andrzej Chybowski

Deweloperskie i urzędnicze absurdy: znikające miejsca postojowe, plac zabaw tylko dla wybranych, betonowe kratki zamiast zieleni. Ci mieszkańcy się wkurzyli Deweloperskie i urzędnicze absurdy: znikające miejsca postojowe, plac zabaw tylko dla wybranych, betonowe kratki zamiast zieleni. Ci mieszkańcy się wkurzyli Fot. Natalia Bet

Mieszkańcy wytykają absurdy deweloperskie. Chcą mieszkać lepiej, a już dostają pisma grożące pozwami

Znikające parkingi

Deweloper ma obowiązek zapewnienia co najmniej tylu miejsc postojowych, ile jest mieszkań. Aby uzyskać odpowiedni współczynnik w projekcie budowlanym widnieją miejsca postojowe na platformach poziomych, które pozwalają na parkowanie dwóch aut na jednym miejscu.

Co zrobił w tym przypadku deweloper?

- W momencie, gdy budynek został odebrany, zainstalowane wcześniej platformy zdemontował. Co było tego powodem? Stwierdził, że nie było chętnych do zakupu takich miejsc postojowych. Z tym, że gdy kupowaliśmy mieszkanie nikt z biura sprzedaży nie zaproponował nam takiej możliwości - wyjaśnia Kuba Sabak.

Deweloperskie i urzędnicze absurdy: znikające miejsca postojowe, plac zabaw tylko dla wybranych, betonowe kratki zamiast zieleni. Ci mieszkańcy się wkurzyli Deweloperskie i urzędnicze absurdy: znikające miejsca postojowe, plac zabaw tylko dla wybranych, betonowe kratki zamiast zieleni. Ci mieszkańcy się wkurzyli Fot. Natalia Bet

Mieszkańcy wytykają absurdy deweloperskie. Chcą mieszkać lepiej, a już dostają pisma grożące pozwami

Parking w parkingu

- Na parkingu dwupoziomowym powstały dwie dodatkowe bramy, które podzieliły garaż na pół. Osoby posiadające miejsca postojowe po jednej ze stron mają duże szczęście, bo mogą dosyć łatwo wyjechać z garażu. Tamci - z drugiej strony - mają dużego pecha, bo aby wyjechać z garażu muszą najpierw wyjechać poziom -2 i dopiero wtedy mogą wydostać się z budynku - opowiada Jacek Kisiel.

Jak twierdzą mieszkańcy to nie jedyna niedogodność. Aby dostać się do swoich miejsc postojowych niektórzy mieszkańcy muszą najpierw wjechać na parter, potem przejść przez patio, wejść do zupełnie innej klatki, wjechać zupełnie inną windą i dopiero wtedy mogą dostać się do swoich miejsc postojowych. - Gdyby doszło by do pożaru część mieszkańców zostanie uwięziona, gdyż wtedy automatycznie zamykają się bramy przeciwpożarowe - tłumaczy mężczyzna.

Deweloperskie i urzędnicze absurdy: znikające miejsca postojowe, plac zabaw tylko dla wybranych, betonowe kratki zamiast zieleni. Ci mieszkańcy się wkurzyli Deweloperskie i urzędnicze absurdy: znikające miejsca postojowe, plac zabaw tylko dla wybranych, betonowe kratki zamiast zieleni. Ci mieszkańcy się wkurzyli Fot. Andrzej Chybowski

Mieszkańcy wytykają absurdy deweloperskie. Chcą mieszkać lepiej, a już dostają pisma grożące pozwami

Niewyremontowane drogi

Roma Zawistowska, mieszkanka pobliskiego osiedla: - Zgodnie z ustawą o drogach publicznych, budowa lub przebudowa drogi publicznej związanej z inwestycją niedrogową należy do inwestora. W przypadku ulicy Warneńczyka taka umowa nie została zawarta z żadnym z deweloperów z niej korzystających, a urząd twierdzi, że nie ma środków na ten cel.

W konsekwencji drogi nie ma, a mieszkańcy dojeżdżający do swoich garaży zależnie od pogody albo zmagają się z błotem i kałużami albo z tumanami kurzu. Wspólnota ponosi również wyższe koszty utrzymania czystości w garażu.

Deweloperskie i urzędnicze absurdy: znikające miejsca postojowe, plac zabaw tylko dla wybranych, betonowe kratki zamiast zieleni. Ci mieszkańcy się wkurzyli Deweloperskie i urzędnicze absurdy: znikające miejsca postojowe, plac zabaw tylko dla wybranych, betonowe kratki zamiast zieleni. Ci mieszkańcy się wkurzyli Fot. Andrzej Chybowski

Mieszkańcy wytykają absurdy deweloperskie. Chcą mieszkać lepiej, a już dostają pisma grożące pozwami

Nieuznawanie sąsiadów za stronę

W tym przypadku chodzi o to, że wspólnoty sąsiadujące z powstającymi w pobliżu budynkami nie są uznawani za stronę w wydawaniu decyzji budowlanych.

-  Mieszkańcy są pozbawiani wpływu na zmieniające się otoczenie ich osiedla, gdyż nie mogą wnieść uwag do nowej inwestycji - z oburzeniem zauważa Piotr Zawistowski, reprezentujący wspólnotę, która nie została uznana za stronę. Przy wydawaniu pozwolenia na budowę za stronę bywają nie uznawane nawet te wspólnoty, które bezpośrednio graniczą z planowaną inwestycją, są zmuszone użyczać jej drogi dojazdowej i które będą korzystać z tych samych instalacji - dodaje.

Deweloperskie i urzędnicze absurdy: znikające miejsca postojowe, plac zabaw tylko dla wybranych, betonowe kratki zamiast zieleni. Ci mieszkańcy się wkurzyli Deweloperskie i urzędnicze absurdy: znikające miejsca postojowe, plac zabaw tylko dla wybranych, betonowe kratki zamiast zieleni. Ci mieszkańcy się wkurzyli Fot. Andrzej Chybowski

Mieszkańcy wytykają absurdy deweloperskie. Chcą mieszkać lepiej, a już dostają pisma grożące pozwami

Odolanka - drzewo jedno na milion

Ogromna topola, nazwana przez mieszkańców 'Odolanką', ma w obwodzie pnia ponad 6 metrów. - W 2012 roku, w trakcie postępowania o wydanie warunków zabudowy, urząd dzielnicy stwierdził, że drzewo rzeczywiście spełnia warunki, by zostać uznane za pomnik przyrody. Niestety, nie wystąpił z takim wnioskiem. Dlaczego? Stwierdził, że może to zrobić każdy. Na przykład inwestor, który ma tam budować kolejny blok. Nie wierzę, że inwestor sam z siebie zatroszczy się o drzewo i postara się, aby je zachować - wyjaśnia jedna z mieszkanek.

Deweloperskie i urzędnicze absurdy: znikające miejsca postojowe, plac zabaw tylko dla wybranych, betonowe kratki zamiast zieleni. Ci mieszkańcy się wkurzyli Deweloperskie i urzędnicze absurdy: znikające miejsca postojowe, plac zabaw tylko dla wybranych, betonowe kratki zamiast zieleni. Ci mieszkańcy się wkurzyli Fot. Andrzej Chybowski

Mieszkańcy wytykają absurdy deweloperskie. Chcą mieszkać lepiej, a już dostają pisma grożące pozwami

Wyliczanie powierzchni

Powierzchnia zabudowy to kluczowy parametr inwestycji - im jest większa, tym większe są zyski dewelopera i tym mniej miejsca na zieleń, plac zabaw czy miejsca parkingowe. Zgodnie z definicją zawartą w § 8 ust. 2 pkt 9 rozporządzenia z 25.04.2012 r. w sprawie szczegółowego zakresu i formy projektu budowlanego (Dz.U z 2012, poz. 462 ze zm.), powierzchnia zabudowy powinna być mierzona jako rzut zewnętrznych krawędzi budynku na powierzchnię terenu. - Tymczasem w decyzjach o warunkach zabudowy dla wybranych inwestycji zawarto odmienną i - trudno oprzeć się wrażeniu, że znacznie korzystniejszą dla deweloperów definicję, zgodnie z którą powierzchnia zabudowy liczona jest po obrysie kondygnacji parteru. Oznacza to, że do powierzchni zabudowy nie dolicza się tych części budynku, które znajdują się nad prześwitami bramowymi, nad kolumnami - wyjaśnia Kamil Kociszewski z Woli Mieszkańców.

Deweloperskie i urzędnicze absurdy: znikające miejsca postojowe, plac zabaw tylko dla wybranych, betonowe kratki zamiast zieleni. Ci mieszkańcy się wkurzyliFot. Andrzej Chybowski

Mieszkańcy Odolan zapowiadają, że spacer to początek większej akcji. Zapowiadają wydanie poradnika. Znajdą się tam postulaty do urzędników różnych szczebli i reprezentujących różne organy, podpowiedzi, na co warto zwrócić uwagę kupując mieszkanie lub gdy w naszym otoczeniu planowana jest nowa inwestycja.

Więcej o:
Komentarze (41)
Mieszkańcy wytykają absurdy deweloperskie. Chcą mieszkać lepiej, a już dostają pisma grożące pozwami
Zaloguj się
  • jake210

    Oceniono 116 razy 114

    Czemu piszecie anonimowo "deweloper" zamiast podreslic ze chodzi o dewelopera Dantex.

  • pinocchio

    Oceniono 86 razy 84

    przecież to jest Polska właśnie.
    Wyrwać szybko kasę, oszukać i zostawić innych w goownie.
    Nazywa się to przesiębiorczością. Tak działają nie tylko developerzy,
    ale tak samo adwokaci, dealerzy i mechanicy samochodowi, operatorzy tv i telefonii.
    To jest nasz kraj, to my - cwaniaczkowie chcący szybciej i chytrzej oszukać innych cwaniaczków i odwrócić sie na pięcie, zamknąć na osiedlu, za bramą czyli zrobić kasę i szybko "odgrodzić od polskiego syfu".

  • smiki48

    Oceniono 53 razy 49

    w przypadku "znikających" miejsc parkingowych dużą winę ponosi administracja gminy. Inspektor nadzoru budowlanego dysponuje narzędziami do przywrócenia stanu jaki był przy odbiorze budynków. Ale akurat ta część administracji jest najbardziej skorumpowana i spolegliwa dla deweloperów.

  • dziadekjam

    Oceniono 32 razy 30

    Na osiedlach PRLowskich były szkoły, przedszkola, żlobki, place zabaw, parkingi na których jeszcze mieszczą się samochody obecnych lokatorów, a sąsiad sasiądowi prze okno nie zaglądał. Było miejsce na zieleń, a i nawet "prześladowany" Kościół miał gdzie świątynię ze "skromną" plebanią i przestrzenną salką katechetyczną, teraz "wynajmowaną", postawić...

  • dddupa

    Oceniono 36 razy 30

    Tylko skończony idiota i samobójca kupuje mieszkanie od dewelopera co się nazywa "Dantex".

  • tojaaaa

    Oceniono 32 razy 26

    Mieszkałam kiedyś na tzw nowym osiedlu. Po 5 fiu latach sprzedalam mieszkanie. Budowa osiedla miała skończyć się w 2012 roku a jeszcze trwa. Rozpizdziej wszechobecny kurz syfon toj toje dla budowlańców. mieszkania tak akustyczne że słychać co sąsiedzi mówią kaszlą czy kochają.Teraz mieszkam na pobliskim komunistycznym osiedlu gdzie o dziwo nie słychać tak sąsiadów, nikt w okna mi nie zagląda bo bloki mają sensowną odległość od siebie. Osiedle jest zagospodarowane kilka placów zabaw, blisko szkoła przedszkole przychodnia. Co ciekawe na osiedlowy plac zabaw przychodzą mieszkańcy tego komfortowego osiedla. Żałuję że kupiłam mieszkanie od dewelopera. To była porażka ale człowiek uczy się na błędach.

  • gordogringo

    Oceniono 23 razy 21

    Deweloper Budimex w Krakowie robi dokładnie taki sam myk z miejscami dla niepełnosprawnych. Sprzedaje miejsca zewnętrzne, oddaje je klientom ze znakiem "dla niepełnosprawnych", a później klient sam usuwa znak. Klient odebrał, więc w przyszłości ewentualne problemy będzie miał klient a nie Budimex. Masakra. Za takie numery powinny być nakładane srogie kary dla deweloperów, żeby inni tak nie robili.

  • gus1977

    Oceniono 25 razy 19

    1) Po co to właściwie kupować, żeby później protestować - tu jeszcze rozumiem
    2) Będąc ostatnio w Amsterdamie doszedłem do wniosku że w Warszawa/Polska to kraj w kórym już nie ma złamanego grama ziemi. Chodząc po Amsterdamie, tym starym jak i nowym, stwierdzam, że Holandia musi być bardzo bogata w przestrzeń pod mieszkania, nawet pomimo tego że ponad 20% terenów wyrwali morzu. Jesteśmy dziczą, bo płacimy za mieszkania w wawie jakby to był ostatni możliwy skrawek, a potem narzekamy na to co robią Developerzy. Ci z koleji zawsze będą maksymalizować zysk, i tylko od nas klientów zależy ich dyscyplinowanie, bo jak widać urzędy mniej lub bardziej świadomie są obchodzeni.

  • nekaj

    Oceniono 46 razy 16

    zamykacie się w zamkniętych osiedlach mając resztę mieszkańców miasta w d.u.p.i.e. to teraz ta reszta mówi wam - mamy w d.u.p.i.e. wasze żale...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX