24 znanych warszawiaków mówi nam, czym jest dla nich Powstanie Warszawskie [GALERIA]

Przed 71. rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego poprosiliśmy osoby związane ze stolicą: panią prezydent, aktorów, dziennikarzy, muzyków, artystów i aktywistów miejskich o dokończenie zdania 'Powstanie Warszawskie to dla mnie...'.
Hanna Gronkiewicz-Waltz Hanna Gronkiewicz-Waltz Fot. R. Motyl

Hanna Gronkiewicz-Waltz

Spodobało ci się? Polub nas

Zobacz, jak powstawała nasza powstańcza akcja [WIDEO]

Od 2006 roku jest prezydentem Warszawy. Swoją funkcję sprawuje już trzecią kadencję i jest najdłużej urzędującym prezydentem stolicy po 1989 roku. Z Warszawą związana od urodzenia. Wychowywała się w Śródmieściu, do podstawówki i liceum chodziła na Mokotowie, studiowała na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Od 1994 roku jest profesorem na UW. Przez 9 lat (1992-2001) była prezesem Narodowego Banku Polskiego, a przez kolejne trzy - wiceprezesem Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Obecnie jest wiceprzewodniczącą Platformy Obywatelskiej. Dwa lata temu rozpisano referendum w sprawie jej odwołania z funkcji prezydenta miasta. Stanowisko zachowała.

Jej ojciec brał udział w Powstaniu Warszawskim. - 1 listopada 1943 roku mój ojciec, Wojciech Gronkiewicz, złożył przysięgę wojskową w AK i został wcielony do Pułku Baszta - mówi specjalnie dla metrowarszawa.pl Hanna Gronkiewicz-Waltz. - W Powstaniu brał udział m.in. w ataku na Służewcu. Następnie należał do organizacji WiN, ujawnił się w 1947 r. Zawsze mówił, że gdyby nie Powstanie Warszawskie, bylibyśmy 17. Republiką Związku Radzieckiego. Mimo tamtych doświadczeń i tego, że dopiero po odwilży został przyjęty na aplikację adwokacką (i to poza Warszawą), nigdy nie pielęgnował w sobie chęci odwetu i w tym duchu mnie wychowywał - być asertywną, bronić swoich poglądów, ale nigdy nie żywić nienawiści do swoich wrogów.

Irena Santor Irena Santor Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Irena Santor

Irena Santor
Ikona polskiej muzyki. Związana z Powstaniem Warszawskim przez małżeństwo ze Stanisławem Santorem, koncertmistrzem Orkiestry Polskiego Radia i Telewizji i  Warszawskiej Opery Kameralnej. Brat męża artystki ? 12 letni Jaś Santor zginął na Starym Mieście. Świadkiem jego śmierci była idąca z ulicy Długiej jego siostra - Mirosława Santor (ps Maria) łączniczka Armii Krajowej Grupy "Północ" - zgrupowania "Róg" - batalionu "Bończa". Nie zginęła tylko dlatego, że impet wybuchu czołgu na którym znajdował się mały Jaś odrzucił ją w jeden z zaułków. Z kolei przyszły mąż piosenkarki podczas powstania ciężko chorował na czerwonkę. Po wojnie wspólnie z siostrą został przeniesiony do Pruszkowa, a następnie do kamieniołomów. Najstarszy syn z Santorów Stanisław zakopywał powstańców na śródmiejskich podwórkach. - Nie godzę się z tym, co się stało. I nigdy nie wybaczę Niemcom zamordowania tylu ludzi i zburzenia miasta. Za to co przeszła Warszawie należy się szacunek i miłość ? mówi Irena Santor w wywiadzie dla metrowarszawa.pl. I swoje oddanie wielokrotnie oddała nagrywając szereg solowych albumów, np. Halo Warszawo, Warszawa, Witaj gwiazdko złota, Warszawa, ja i ty, Chodź na kawę Warszawo.

Ikona polskiej piosenki. Nie brała udziału w Powstaniu Warszawskim, ale dużo o nim słyszała od swojego męża - Stanisława Santora, koncertmistrza Orkiestry Polskiego Radia i Telewizji i Warszawskiej Opery Kameralnej. Jego brat - 12 letni wówczas Jaś Santor - zginął na Starym Mieście. Świadkiem jego śmierci była idąca ulicą Długą ich siostra - Mirosława Santor (ps. Maria), łączniczka Armii Krajowej Grupy "Północ" zgrupowania "Róg" batalionu "Bończa". Nie zginęła tylko dlatego, że impet wybuchu czołgu, w którym znajdował się mały Jaś, odrzucił ją w jeden z zaułków. Z kolei mąż piosenkarki podczas Powstania akurat ciężko chorował na czerwonkę i cały ten czas spędził w mieszkaniu na ul. Złotej. Po wojnie wspólnie z siostrą został przeniesiony do Pruszkowa, a następnie do kamieniołomów. Najstarszy syn z Santorów Stanisław zakopywał powstańców na śródmiejskich podwórkach. - Nie godzę się z tym, co się stało. I nigdy nie wybaczę Niemcom zamordowania tylu ludzi i zburzenia miasta. Za to, co przeszła, Warszawie należy się szacunek i miłość - powiedziała w wywiadzie dla metrowarszawa.pl Irena Santor. I swoje oddanie miastu wielokrotnie wyrażała nagrywając szereg solowych albumów, m.in. "Hallo, Warszawo!", "Moja Warszawa", "Warszawa, ja i ty".

Stanisława Celińska Stanisława Celińska Fot. archiwum prywatne

Stanisława Celińska

Stanisława Celińska przez całe życie jest związana z Warszawą. Tu się urodziła - przy ul. Stalowej na Pradze-Północ, tu studiowała - w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej, tu grała w teatrach - Współczesnym, Nowym, Dramatycznym, Studio i Kwadrat. Występowała także w znanych filmach i serialach. Trzy lata temu wraz z Royal String Quartet stworzyła wyjątkowy projekt muzyczny Nowa Warszawa sygnowany przez Nowy Teatr Krzysztofa Warlikowskiego. Powstała płyta. Znalazły się na niej piosenki o stolicy zaproponowane przez panią Stanisławę i Royal String Quartet: zarówno szlagiery dawnej Warszawy, jak i popularne piosenki m.in. Czesława Niemena "Sen o Warszawie", T.Love "Warszawa" czy Beaty Kozidrak "Taka Warszawa". Wszystkie zaśpiewała swoim niskim, charyzmatycznym głosem.

Wiosną ukazała się jej najnowsza płyta "Atramentowa". Można na niej usłyszeć utwory skomponowane i przygotowane przez wybitnych autorów specjalnie dla Stanisławy Celińskiej. Dużym przebojem okazała się piosenka "Wielka słota", którą artystka śpiewa wraz z Muńkiem Staszczykiem. Wokalista T.Love napisał ten utwór specjalnie dla niej.

W 2009 roku Stanisława Celińska wzięła udział w widowisku "Pamiętniki z Powstania Warszawskiego" zrealizowanym w ramach obchodów 65. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Przygotowano muzyczne aranżacje fragmentów prozy Mirona Białoszewskiego. Koncert miał formę dramatycznego oratorium, w którym wzięli udział aktorzy, soliści, orkiestra, chór i grupa wykonawców tworzących ruch sceniczny. Dwa lata temu Stanisława Celińska w Muzeum Literatury przy Rynku Starego Miasta przedstawiła fragmenty "Pamiętnika z Powstania Warszawskiego" i "Litanię powstania" w aranżacjach muzycznych.

- Powstanie Warszawskie to dla mnie znak charakterystyczny dla ducha polskiego - mówi w rozmowie z metrowarszawa.pl Stanisława Celińska. - Czym byłoby wspomnienie drugiej wojny światowej bez Powstania Warszawskiego? Byłoby okrutnym opowiadaniem o krwawej agresji i bezmyślnym poddaniu. Czy matka broniąca swe dziecko przed atakiem zastanawia się, co czyni? Nie, po prostu atawistycznie broni je przed śmiercią. Tak młodzi chłopcy bronili przed zagładą swoją Matkę - Warszawę. Coraz więcej młodych ludzi interesuje się Powstaniem Warszawskim, poszukują wzorców. Ten akt strzelisty przypomina nam Polakom, jacy możemy być w chwilach zagrożenia, że można nam zabrać wszystko, ale nie ma takiej siły, która złamie naszego Ducha.

Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Jan Ołdakowski

Jan Ołdakowski
Postać nierozerwalnie związana z Muzeum Powstania Warszawskiego. Instytucją kieruje od początku jest powstania, jest współautorem koncepcji i programu działalności muzeum. Kierowana przez niego placówka stała się istotną atrakcją turystyczną stolicy, a także ważnym ośrodkiem kultury. Producent Miasta Ruin całkowicie cyfrowej rekonstrukcji zburzonego miasta, a także producentem i scenarzystą Powstania Warszawskiego.

Postać nierozerwalnie związana z Muzeum Powstania Warszawskiego. Instytucją kieruje od początku jej powstania w 2004 roku. Jest współautorem koncepcji i programu działalności muzeum. Kierowana przez niego placówka stała się istotną atrakcją turystyczną stolicy, a także ważnym ośrodkiem kultury. Jan Ołdakowski jest producentem "Miasta Ruin" - krótkometrażowego filmu animowanego, pokazującego przelot nad zburzoną Warszawą. Dyrektor muzeum jest także producentem i scenarzystą "Powstania Warszawskiego" w reż. Jana Komasy.

Jego babcia Jadwiga Wyganowska "Daniela" była "peżetką" i łączniczką podczas Powstania, w IV zgrupowaniu "Gurt". Dostarczała meldunki na północnym Śródmieściu, głównie w obrębie ulicy Marszałkowskiej. Po Powstaniu została osadzona w Stalagu w Lamsdorfie, a potem w Zeithain. Do Polski powróciła w 1947 roku. W obozie spała na jednej pryczy z p. Wandą Traczyk-Stawską ps. "Pączek", żyjącą do dziś uczestniczką Powstania, która poniosła znaczne zasługi dla utrwalenia pamięci o Powstaniu, m.in. przy powstaniu Cmentarza Powstańców Warszawy. Siostrą Jadwigi Wyganowskiej była Krystyna Wyganowska "Natalia", która również była uczestniczką Powstania. To historia, na którą nakłada się historia rodzinna pokierowała życiem Jana Ołdakowskiego.

Zbigniew Wodecki Zbigniew Wodecki Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Zbigniew Wodecki

Choć Zbigniew Wodecki od urodzenia związany jest z Krakowem, to Warszawa od ponad 20-stu lat jest jego drugim miastem. Mieszka na Ochocie i - jak mówi - "to bardzo fajna okolica". - W Warszawie mam studio nagraniowe, tu jeżdżę nagrywać programy telewizyjne, stąd najłatwiej wyruszać mi w trasy koncertowe - przyznaje serwisowi metrowarszawa.pl. Także w swojej twórczości sporo miejsca poświęca naszemu miastu, np. w utworze "Najmilsza Warszawianka" śpiewa:
"A najmilsza Warszawianka to Syrenka
Niedzisiejsza, ale zawsze modna, piękna
Niegdyś żyła w starych baśniach
Dziś jest dumą, herbem miasta
Jak Warszawa - zawsze jasno uśmiechnięta"

Na jubileuszowej 50. gali Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu muzyk zaprezentował swoją aranżację utworu "Sen o Warszawie".

W tym roku o Zbigniewie Wodeckim znów zrobiło się głośno. Na listy przebojów wdarł się z piosenką "Rzuć to wszystko co złe". Nagrano ją z zespołem Mitch & Mitch. Muzycy stworzyli nowe aranżacje do debiutanckiej płyty Wodeckiego "A Space Odyssey" z 1976 roku. Album od kilku tygodni rozchodzi się jak ciepłe bułeczki. Kilka dni temu artysta zagrał z zespołem koncert na pl. Defilad z okazji 60. urodzin Pałacu Kultury i Nauki.

Zbigniew Wodecki nie lubi, gdy ktoś jednoznacznie potępia uczestników Powstania Warszawskiego. - Z perspektywy czasu widać, jakie były konsekwencje tego zrywu i to, że nie mieliśmy szans. Stolica została totalnie zniszczona, a przed wojną Warszawa była rewelacyjnym miastem - mówi nam Zbigniew Wodecki. - Nie odważyłbym się jednak potępiać tych młodych ludzi. Kto wie, czy sam nie byłbym wtedy powstańcem i nie chwyciłbym za karabin. Uważam, że trzeba walczyć i przecinać tętnice każdemu najeźdźcy. Pamiętajmy, że ci młodzi ludzie myśleli, że wyzwolą Warszawę, ale niestety Stalin okazał się cwany i Warszawa praktycznie cała została zniszczona.

Paulina Młynarska Paulina Młynarska Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Paulina Młynarska

Paulina Młynarska
Dziennikarka mimo że na stałe mieszka w górach  zarówno zawodowo, jak i rodzinnie związana jest ze stolicą. - W Powstaniu Warszawskim zginęli wszyscy kuzyni Taty. Przeżył  jedynie wujek ? Tomasz Młynarski. Dziadkowie przetrwali powstanie tylko dlatego, że na czas walk uciekli z Warszawy. Potem i tak nie mieli do czego wracać, z mieszkania nic nie pozostało, dosłownie ? mówi dziennikarka.

Dziennikarka. Mimo że na stałe mieszka w górach - zarówno zawodowo, jak i rodzinnie - związana jest ze stolicą. - W Powstaniu Warszawskim zginęli wszyscy kuzyni Taty (Wojciecha Młynarskiego - przyp. red.). Przeżył jedynie wujek - Tomasz Młynarski. Dziadkowie przetrwali powstanie tylko dlatego, że na czas walk uciekli z Warszawy. Potem i tak nie mieli do czego wracać. Z mieszkania nic nie pozostało. Dosłownie - mówi metrowarszawa.pl Paulina Młynarska.

Jerzy Owsiak Jerzy Owsiak Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Jerzy Owsiak

Gdy miał 8 lat przeprowadził się z rodzicami do Warszawy. I tu mieszka do dziś. To on wymyślił Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy - fundację, która od 22 lat co roku organizuje ogólnopolską zbiórkę pieniędzy na zakup sprzętu medycznego do szpitali. Podczas kolejnych finałów zebrano ponad 581 milionów złotych.

Od wielu lat Owsiak organizuje też letni festiwal muzyczny Przystanek Woodstock, na którym występują polskie i zagraniczne gwiazdy muzyki rockowej. W latach 80-tych i na początku lat 90-tych organizował wiele koncertów i imprez muzycznych w kraju. Przez wiele lat prowadził programy radiowe i telewizyjne. W Trójce można usłyszeć go w każdą środę po godz. 22.05 w autorskiej audycji "Sie kręci". Można go też oglądać na jego wideoblogu internetowym kreciola.tv. Codziennie - od poniedziałku do piątku - zamieszcza tam vlogi, w których opowiada o codziennych wydarzeniach w Fundacji, ale także o swoim życiu prywatnym, wyjazdach, wakacjach czy ulubionych filmach i książkach. Także jeden z odcinków poświęcił naszej akcji.

W zeszłym roku Jerzy Owsiak został honorowym obywatelem Warszawy. Uroczystość nadania tytułu odbyła się w przeddzień głównych obchodów 70. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.

Sylwia Chutnik Sylwia Chutnik Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Sylwia Chutnik

Sylwia Chutnik
Pisarka wprost przyznaje, że Powstanie Warszawskie to dla niej historyczna magia. ? Istne czary mary, z jednej strony tysiące ludzi ryzykowało życie dla wolności, a z drugiej narażało życie innych. Czterdziesty czwarty to warszawska cezura, czas, który rozwalił do końca to, co udało się zbudować przez stulecia. Niezależnie od oceny politycznej tego zrywu - powstanie zupełnie zmieniło stolicę ? mówi. Chutnik to istna kopalnia wiedzy o Warszawie, pierwsze felietony o mieście, dziś laureatki Paszportu Polityki, trzykrotnie nominowanej do Nagrody Literackiej Nike, czytaliśmy w kultowym ?Życiu Warszawy?. Pisarka jest także przewodniczką zaangażowaną w rozwój naszego miasta.

Pisarka wprost przyznaje, że Powstanie Warszawskie to dla niej historyczna magia. - Istne czary mary, z jednej strony tysiące ludzi ryzykowało życie dla wolności, a z drugiej narażało życie innych. Czterdziesty czwarty to warszawska cezura, czas, który rozwalił do końca to, co udało się zbudować przez stulecia. Niezależnie od oceny politycznej tego zrywu - powstanie zupełnie zmieniło stolicę - mówi dla metrowarszawa.pl. Chutnik to istna kopalnia wiedzy o Warszawie, jej pierwsze felietony o stolicy czytaliśmy w nieodżałowanym "Życiu Warszawy". Jest laureatką Paszportu Polityki, trzykrotnie była nominowana do Nagrody Literackiej Nike. Pisarka jest także przewodniczką po Warszawie, zaangażowaną w rozwój naszego miasta.

Jan Śpiewak Jan Śpiewak Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Jan Śpiewak

Jan Śpiewak
Twarz miejskich aktywistów. Stworzył Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze, aktualnie jedno z najistotniejszych uczestników debaty publicznej Warszawy. Dziadek Jana Śpiewaka - Szymon Datner, polski historyk żydowskiego pochodzenia pomagał w wywiezieniu osób z białostockiego getta. Podczas powstania zginęła tam jego żona i dwójka dzieci. Z kolei babcia aktywisty Anna Kamieńska, znana pisarka i tłumaczka (ks. Twardowski zadedykował jej swój wiersz ?Śpieszmy się?) spędziła okupację w stolicy.

Twarz miejskich aktywistów. Stworzył Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze, aktualnie jedno z najistotniejszych uczestników debaty publicznej Warszawy. Dziadek Jana Śpiewaka - Szymon Datner, polski historyk żydowskiego pochodzenia, pomagał w wywiezieniu osób z białostockiego getta. Podczas Powstania Białostockiego zginęła jego żona i dwójka dzieci. Z kolei babcia aktywisty - Anna Kamieńska, znana pisarka i tłumaczka (ks. Twardowski zadedykował jej swój wiersz "Śpieszmy się"), w czasie okupacji mieszkała w stolicy.

Szymon Majewski Szymon Majewski Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Szymon Majewski

W kartach historii Powstania Warszawskiego dziadek Szymona Majewskiego zapisał się jako dowódca Batalionu ?Bełt?, kompanii przez większość powstania broniące barykady przy Al. Jerozolimskich. W momencie wybuchu dziadek dziennikarza - Ignacy Łyskanowski ps ?Skiba? miał 44 lata i mieszkał na Żoliborzu.
Po powstaniu trafił do obozu jenieckiego w Bawarii, gdzie w 1945 roku jeńców oswobodzili Amerykanie. Przeniesiony do korpusu  we Włoszech szykował się do wojny z ZSRR.
- Jako dziecko nie rozstawałem się z workiem dziadka z którego korzystał będąc w Armii USA, do dzisiaj go mam ? mówi Szymon Majewski. To nie jedyna historyczna pamiątka po dziadku, która zachowała się w rodzinie Majewskich. Idąc do powstania napisał do rodziny list pożegnalny, mama Szymona miała wtedy dwa lata.
Niesamowita jest też historia powstańczego munduru dziadka Ignacego. ? Przez większość czasu znajdował się w izbie pamięci technikum kolejowego na Ochocie. Gdy podjęto decyzję o likwidacji szkoły mama dowiedziała się o tworzeniu Muzeum Powstania Warszawskiego, zdecydowaliśmy się o przeniesieniu munduru, okazało się w Polsce są tylko dwa. Po jakimś czasie zadzwoniono do nas z muzeum z pytaniem: czy wiemy co znajduje się za kołnierzem? Okazało się, że podczas renowacji uniformu odkryto za kołnierzem wyszytego diabełka.
Przekazaliśmy podczas
renowacji zabezpieczenia tego munduru czy ja wiem, co jest za kołnierzem
munduru okazało, że diabełek czerwona nitką,
różne hipotezy, jedną z nich jest taka, że żołnierz chciał zaznaczyć się w razie zbiorowej mogiły. Inny trop jest taki, że babc
zaznaczył w razie zbiorowej mogiły, babcia wyszyła talizmanu, trop
diabełka urodził pod łęczcyą doabiła boruty,
w szkole był nazywany
diabełkiem. - Być może dziadełek wysłał mi MSA z nieba ? śmieje się Majewski.
Godzina W to ważna chwila dla całej rodziny Majewskich, jedna z  najbardziej wzruszających. ? Do dzisiaj utrzymuję kontakt z żołnierzami, kolegami dziadka ? mówi dziennikarz.

W kartach historii Powstania Warszawskiego dziadek Szymona Majewskiego zapisał się jako dowódca Batalionu "Bełt", kompanii przez większość Powstania broniącej barykady przy Al. Jerozolimskich. Dziadek dziennikarza - Ignacy Łyskanowski (ps. Skiba) miał wtedy 44 lata i mieszkał na Żoliborzu.

Po Powstaniu trafił do obozu jenieckiego w Bawarii, gdzie w 1945 roku jeńców oswobodzili Amerykanie. Przeniesiony do korpusu we Włoszech szykował się do wojny z ZSRR. - Jako dziecko nie rozstawałem się z workiem dziadka, z którego korzystał, będąc w armii USA. Do dzisiaj go mam - mówi metrowarszawa.pl Szymon Majewski.

To nie jedyna historyczna pamiątka po dziadku, która zachowała się w rodzinie Majewskich. Idąc do Powstania Ignacy napisał list pożegnalny. Mama Szymona miała wtedy dwa lata. Niesamowita jest też historia powstańczego munduru dziadka. - Przez większość czasu znajdował się w izbie pamięci Technikum Kolejowego na Ochocie. Akurat gdy likwidowano szkołę, mama dowiedziała się o tworzeniu Muzeum Powstania Warszawskiego i wtedy zdecydowaliśmy się o przeniesieniu munduru. Okazało się, że w Polsce są zachowane tylko dwa. Po jakimś czasie zadzwoniono do nas z muzeum z pytaniem, czy wiemy, co się znajduje za kołnierzem. Okazało się, że podczas renowacji uniformu, odkryto tam wyszytego diabełka. Mamy dwie hipotezy: pierwsza jest taka, że dziadek oznaczył się na wszelki wypadek; druga - że babcia wyszyła na mundurze dziadkowi talizman. A dlaczego diabełek? Bo dziadek w szkole nazywany był Borutą. - Być może dziadek wysłał mi MMS-a z nieba - śmieje się Majewski. I dodaje: - Godzina W to ważna chwila dla całej naszej rodziny, jedna z najbardziej wzruszających. Do dzisiaj utrzymuję kontakt z żołnierzami, kolegami dziadka.

Agnieszka Kręglicka Agnieszka Kręglicka Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Agnieszka Kręglicka

Ekspertka kulinarna, dzięki której warszawiacy pokochali smaczne i zdrowe jedzenie. Pani Agnieszka jest nie tylko specjalistką od żywienia, ale i niezastąpioną menadżerką kultury i propagatorką organizacji Slowfood Warszawa. Stolica jest jej też wdzięczna za stworzenie targu producentów zdrowej żywności, która odbywa się każdą środę w stołecznej Fortecy. A my dziękujemy Pani Agnieszce za fantastyczne kulinarne felietony. Rodzina jej męża, warszawiaka - Piotra Petryki, brała udział w Powstaniu Warszawskim.

Jan Komasa Jan Komasa Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Jan Komasa

Ma 33 lata, a na koncie już dwa pełnometrażowe filmy o Powstaniu Warszawskim. Oba miały premierę w zeszłym roku. "Miasto 44" i "Powstanie Warszawskie" okazały się wielkimi hitami kinowymi. Pochodzi z Poznania, ale w Warszawie mieszka przez większość swojego życia. Wychowywał się na Pradze-Północ.

Jak przyznał w Newsweeku, pierwszy raz o Powstaniu Warszawskim usłyszał w liceum. Komasa w rozmowie z Piotrem Najsztubem mówił, że "w domu nie mówiło się o wojnie, bo dziadkowie byli torturowani, byli w AK, i to była taka milcząca trauma. Tabu. Nie mówiło się też o tym, że babcia przechowywała Żydów".

Agata Passent Agata Passent Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Agata Passent

Dziennikarka i felietonistka zakorzeniona w Warszawie, autorka zbioru felietonów "Stacja Warszawa" oraz "Miastówka" o tematyce warszawskiej. Natomiast w książce pt. "Pałac wiecznie żywy" stworzyła opis historii i teraźniejszości Pałacu Kultury i Nauki. To jej zawdzięczamy Fundację Okularnicy im. Agnieszki Osieckiej, która zajmuje się opieką nad dorobkiem poetki, a jednocześnie mamy. To ona m.in. organizuje konkurs na interpretację jej piosenek pt. "Pamiętajmy o Osieckiej". Agata Passent przyznaje, że gdy wyjeżdża z Warszawy, tęskni za swoim miastem.

Kamil Sipowicz Kamil Sipowicz Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Kamil Sipowicz

Historyk filozofii, dziennikarz, poeta, rzeźbiarz i malarz. Czas okupacji i Powstanie Warszawskie odcisnęło ogromne piętno na przyszłości jego rodziny, szczególnie mamy. - Była piękną kobietą, której nazizm i komunizm zmarnowały życie. Najpierw jej matkę rozstrzelali na Pawiaku Niemcy za działalność w AK. W komunie miała duże trudności, żeby dostać się na medycynę - w końcu się udało, ale presja ideologiczna powodowała, że wstydziła się ojca. W czasie okupacji mieli siedmiopokojowe mieszkanie na Górskiego, a skończyła w klitce w bloku na warszawskim Muranowie, pracując jako urzędniczka w obrzydliwym biurze - czytamy w wywiadzie Kamila Sipowicza, którego udzielił w Dużym Formacie.

Jacek Żakowski Jacek Żakowski Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Jacek Żakowski

Jeden z najbardziej znanych i cenionych dziennikarzy i publicystów. Był w grupie założycielskiej Gazety Wyborczej. Pracował też w Polskiej Agencji Informacyjnej. Dziś jest dziennikarzem Radia TOK FM i tygodnika Polityka.

Rok temu tuż przed 70. rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego mówił w Radiu TOK FM, że decyzja o jego rozpoczęciu była błędem, w wyniku którego 200 tysięcy mieszkańców Warszawy zginęło, "a kolejne ponad 100 tysięcy doznało różnych okropności, których nie musieliby doznać, gdyby nie decyzja o wybuchu Powstania".

Hanna Nowak-Radziejowska Hanna Nowak-Radziejowska Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Hanna Nowak-Radziejowska

Hanna Nowak-Radziejowska
Ceniona warszawska kuratorka oraz producentka projektów kulturalnych. Dogłębnie poznaje i rozkłada na części Wolę, gdzie kieruje z powodzeniem Muzeum Woli. Wcześniej, m.in. zawodowo związana z Muzeum Powstania Warszawskiego. Aktualnie pracuje nad pierwszą edycją festiwalu ?Nowi Warszawiacy? razem z Białołęckim Ośrodkiem Kultury . ? Powstanie jest dla mnie od dzieciństwa bardzo ważnym i żywym tematem. Pamiętam, że pochłaniałam  w podstawówce ogromną ilość wspomnień powstańczych w maszynopisach gdzieś w bibliotece na Starym Mieście, także książek naukowych i podczas tych lektur towarzyszyła mi zawsze nadzieja,że może tym razem książka a zarazem powstanie skończy się inaczej i alianci uratują Warszawę. Lekturę Kamińskiego "Zośka i Parasol" zakończyłam z gorączką 41 stopni. Powstanie było i jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o ludziach, ich postawach i najtrudniejszych wyborach w życiu. Powstanie dla Hanny Nowak-Radziejowskiej ma też wyraz emocjonalny ze względu na dziadka, żołnierza Armii Krajowej. - Dziadek Maniuś wspólnie ze swoim oddziałem szedł ze Lwowa na pomoc powstańcom. jednak jak wszystkie wtedy jednostki zostali po drodze zablokowani przez Armię Czerwoną. Natomiast jej prababcia i wujek zostali zamordowani przez Niemców, jak większość mieszkańców Woli, 5 sierpnia przy ulicy Górczewskiej.

Ceniona warszawska kuratorka oraz producentka projektów kulturalnych. Dogłębnie poznaje i rozkłada na części Wolę, gdzie kieruje z powodzeniem Muzeum Woli. Wcześniej m.in. zawodowo związana z Muzeum Powstania Warszawskiego. Aktualnie - razem z Białołęckim Ośrodkiem Kultury - pracuje nad pierwszą edycją festiwalu "Nowi Warszawiacy".

- Powstanie jest dla mnie od dzieciństwa bardzo ważnym i żywym tematem - przyznaje w rozmowie z metrowarszawa.pl. - Pamiętam, że pochłaniałam w podstawówce ogromną ilość wspomnień powstańczych w maszynopisach gdzieś w bibliotece na Starym Mieście, także książek naukowych i podczas tych lektur towarzyszyła mi zawsze nadzieja, że może tym razem książka, a zarazem Powstanie skończy się inaczej i alianci uratują Warszawę. Lekturę Kamińskiego "Zośka i Parasol" zakończyłam z gorączką 41 stopni. Powstanie było i jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o ludziach, ich postawach i najtrudniejszych wyborach w życiu - dodaje.

Powstanie dla Hanny Nowak-Radziejowskiej ma też wyraz emocjonalny ze względu na dziadka, żołnierza Armii Krajowej. - Dziadek Maniuś wspólnie ze swoim oddziałem szedł ze Lwowa na pomoc powstańcom. Jednak, jak wszystkie wtedy jednostki, zostali po drodze zablokowani przez Armię Czerwoną - opowiada Nowak-Radziejowska. Natomiast jej prababcia i wujek zostali zamordowani przez Niemców, jak większość mieszkańców Woli, 5 sierpnia przy ulicy Górczewskiej.

DJ Wika DJ Wika Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

DJ Wika

Tak naprawdę nazywa się Wirginia Szmyt, ale na imprezach wszyscy do niej mówią DJ Wika. A to dlatego, że od wielu lat jest didżejką w warszawskich klubach. Często można ją spotkać z mikserem i laptopem. To jej sprzęt do grania. Ale za konsoletą staje także na wyjazdach. Od wielu lat organizuje np. letnie kolonie dla seniorów. DJ Wika ma 76 lat i przyznaje, że jest potrzebna ludziom starszym, o których inni zapominają. Didżejką stała się po 60-tce. Chodziła od klubu do klubu i podglądała profesjonalnych didżejów w pracy. Jest współorganizatorką parad seniorów i gwiazdą Dancingów Międzypokoleniowych. Wcześniej przez wiele lat pracowała jako pedagog szkolny z osobami niepełnosprawnymi i w męskim zakładzie poprawczym.

Pisała wiersze i teksty satyryczne. W osiedlowym klubie seniora założyła z kilkoma osobami kabaret Wiagra. Dziś można ją spotkać w ośrodkach kultury w całej Polsce.

Ma dwóch synów i czterech wnuków. Jej rodzina pochodzi z Kresów. Po wojnie z mamą i tatą przyjechali z Wilna do Warszawy. W czasie Powstania Warszawskiego miała 4 lata. Co sądzi o uczestnikach zrywu sierpniowego? - Oni w to wierzyli i to jest cudowne. To byli wielcy bohaterowie i patrioci, wspaniali, piękni ludzie. Ocena Powstania dziś, po tylu latach, z inną wiedzą historyczną, krzywdzi tych, którzy wierząc w zwycięstwo, oddali swoją młodość i marzenia. I o tym trzeba pamiętać wspominając, że byli, a dziś nie ma ich już wśród nas - mówi DJ Wika. - Ja się zawsze wzruszam, bo nie lubię wojny. Jestem za pokojem - dodaje, ocierając łzy. Powstania Warszawskiego nie może sobie przypomnieć. - Ale wojnę pamiętam i jest ona dla mnie okrutnym dramatem. Pamiętam, jak leżałam w bruździe. To są straszne przeżycia i oby nigdy więcej się nie powtórzyły.

Vienio Vienio Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Vienio

Wszyscy fani hip-hopu mówią na niego Vienio, ale tak naprawdę nazywa się Piotr Więcławski. Ma 38 lat. Jest raperem. Współpracował m.in. z zespołami: Wzgórze Ya-Pa 3, Cool Kids of Death, Maleo Reggae Rockers, Vavamuffin, Mor W.A. oraz z raperami: Sokołem, Pono, Pele, Fu, O.S.T.R, Tede, Pezetem, Małolatem, DJ 600 V. Jest też producentem muzycznym. 

- Najważniejsze jest miejsce, z którego pochodzisz i miłość do swoich korzeni - mówił w wywiadzie dla serwisu metrowarszawa.pl raper. Muzyk od zawsze podkreśla w swoich tekstach, że Warszawa jest dla niego bardzo ważna, podobnie jak jej historia. W swoim utworze G.H.I.S.Z.C.S. (gdzie Hitler i Stalin zrobili co swoje - przyp. red.) śpiewa: - Trzeba wybaczyć, nie wolno zapomnieć.

Okrutny czas drugiej wojny nastał
Zawarty w charakterystycznych obrazkach
Obozy śmierci ruiny miasta
Miliony ofiar to mnie przerasta
To mnie przeraża choć czas może goić
Jak świat mógł na to wszystko pozwolić
Łatwo oswoić się z takim koszmarem
za co płacimy tak wielka karę
... ?Trzeba wybaczyć niewolno zapomnieć?`

Łukasz Garlicki Łukasz Garlicki Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Łukasz Garlicki

Łukasz Garlicki
Klipem "Nie ma cwaniaka na warszawiaka" i ?Projektem: Warszawiak? zdobył serca nie tylko rdzennych mieszkańców stolicy. Zresztą aktor często występuje w filmach w tle z Warszawą. Jest rdzennym mieszkańcem stolicy, w Powstaniu Warszawskim zginęła aktora
a o samym zrywie mówi: - To wielka niepotrzebna tragedia, a zarazem rozpaczliwy krzyk bezsilnego gniewu ludzi, którzy mieli dość życia w ciągłym strachu i upokorzeniu, w poczuciu braku godności.

Klipem "Nie ma cwaniaka na warszawiaka" i albumem "Projekt WARSZAWIAK" zdobył serca nie tylko rdzennych mieszkańców stolicy. Zresztą aktor często występuje w filmach z Warszawą w tle. Jest warszawiakiem od kilku pokoleń. W Powstaniu Warszawskim walczyła babcia aktora - Irena Wielburska (ps. Inka) oraz jej siostra Maria Sztakielska-Brzoza (ps. Myszka). O samym zrywie Garlicki mówi: - To wielka niepotrzebna tragedia, a zarazem rozpaczliwy krzyk bezsilnego gniewu ludzi, którzy mieli dość życia w ciągłym strachu i upokorzeniu, w poczuciu braku godności.

Maciej Mazur Maciej Mazur Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Maciej Mazur

Maciej Mazur jest reporterem Faktów TVN. Od dzieciństwa związany z warszawskim Ursynowem. Jak sam podkreśla, jest rówieśnikiem, mieszkańcem i miłośnikiem tej dzielnicy. O historii Ursynowa napisał dwie książki. Jest współautorem strony ursynow.org.pl, portalu obywatelskiego dokumentującego 38 lat tej części Warszawy.

W zeszłym roku ukazała się jego książka "Muzeum. Miejsce, które zwróciło Warszawie duszę". To wywiad-rzeka z Janem Ołdakowskim, dyrektorem Muzeum Powstania Warszawskiego. - Sam się tego nie spodziewałem, ale wyszła z tego historia pełna anegdot i niesamowitych zwrotów akcji oraz opowieść o tym, jak zaledwie w ciągu roku można zbudować jedno z najsławniejszych muzeów w Polsce - przyznaje serwisowi metrowarszawa.pl sam autor. - Oczywiście trochę się z dyrektorem kłócimy i sprzeczamy, bo on jest apologetą Powstania Warszawskiego, a ja raczej krytykiem, ale to dodaje smaczku naszej rozmowie.

Mamadou Diouf Mamadou Diouf Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Mamadou Diouf

Mamadou Diouf jest Senegalczykiem, choć od prawie 10-ciu lat ma również obywatelstwo polskie. Do naszego kraju przyjechał w 1983 roku. Na pamiątkę zostawił sobie kilka kartek na mięso. Najpierw mieszkał w Łodzi, a potem przeniósł się do Warszawy. Do Polski przyjechał na studia. Został doktorem weterynarii. Jest didżejem, poetą, muzykiem. Uważa się go za ważną postać na polskiej scenie etno i folk. Grał z Voo Voo, Anną Marią Jopek, a z Kiniorem nagrał płytę "African Snow", która cieszyła się dużą popularnością w radiu BBC. Jest wokalistą zespołu Tam Tam Project. Pod koniec lat 90. zaangażował się w działalność społeczną. Od tego czasu stara się obalać w Polsce stereotypy dotyczące mieszkańców Czarnego Lądu. W 2006 roku założył z przyjacielem i historykiem Pawłem Średzińskim stronę afryka.org - polski serwis internetowy poświęcony tematyce afrykańskiej. Dwa lata później otworzył Fundację Afryka Inaczej. Napisał kilka książek, m.in. "Czy Afryka jest krajem?", "Afrykański spacerownik po Warszawie", "Małą książkę o rasizmie" czy "Jak mówić polskim dzieciom o dzieciach z Afryki". Od trzech lat zasiada w Społecznej Radzie Kultury przy Prezydent Warszawy. Od dawna organizuje w Warszawie imprezy kulturalne (m.in. Dni Afryki). Kilka lat temu wymyślił, by na ulicach stolicy Afrykanie zagrali wspólnie z Kapelą Czerniakowską. Jak sam podkreśla, ludzie z Czarnego Lądu są obecni w Warszawie od czasów Zygmunta III Wazy. Mamadou przypomina, że w Powstaniu Warszawskim brał udział czarnoskóry Nigeryjczyk - August Agbola O'Brown (ps. Ali). Ostatnio bardzo mocno zaangażował się w otwarcie na Pradze-Północ Centrum Wielokulturowego - instytucji, która pomaga migrantom w integracji z miastem i mieszkańcami, a także edukuje oraz aktywizuje ich do czynnego udzielania się w życiu publicznym i kulturalnym. Od niedawna Mamadou Diouf jest redaktorem naczelnym nowego internetowego IMI radia, pierwszej stacji radiowej dla migrantów w Polsce.

Bilon Bilon Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Bilon

Znany jest również jako Bilet, BPP, Bilka i Bilon Prosty Przewodnik. To Maciej Bilka - polski raper i przedsiębiorca. Znany jest przede wszystkim z wieloletnich występów w formacji Hemp Gru. Współtworzy także kolektyw DIIL Gang i JLB. Wiosną wydał solowy album "3 x NIE". Jest też producentem, współwłaścicielem wytwórni i sklepu hempszop.pl. W zeszłym roku otworzył na Mokotowie Gringo Bar, knajpę z meksykańskim jedzeniem. W wywiadzie dla metrowarszawa.pl przyznał, że od 29 lat chodzi na pielgrzymkę do Częstochowy. "Babcia mnie zabrała pierwszy raz, kiedy miałem dziewięć lat. Chodzę z szacunku do niej. Przeżyła Powstanie Warszawskie w piwnicy na Mokotowie. Zresztą z obiema babciami miałem idealny kontakt. Dziadków nie pamiętam, jednego nie poznałem, drugi zmarł kiedy skończyłem 12 lat. W czasie Powstania miał być rozstrzelany, stał już pod ścianą. Uratowała go moja ciocia, siostra mojego taty, która miała wtedy trzy latka. Chwilę przed wykonaniem wyroku podbiegła do dziadka, złapała go za nogawkę i przytuliła, nie chciała puścić. Niemiec darował mu życie, ciotce dał nawet cukierka. Idąc z pielgrzymką myślę o tej i wielu innych rodzinnych historiach". I wzruszony dodaje: "Gdyby nie ten gest, nie urodziłby się mój ojciec. Tak musiało być, abym mógł dziś o tym powiedzieć".

Janusz Józefowicz Janusz Józefowicz Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Janusz Józefowicz

Janusz Józefowicz jest jednym z najbardziej znanych polskich choreografów. To on wymyślił i wyreżyserował musical "Metro", którego premiera odbyła się na początku 1991 roku. Spektakl okazał się wielkim sukcesem. Już w kolejnym roku wystawiano go na Broadwayu. Musical ten otworzył drzwi do kariery wielu znanym dziś artystom, m.in. Edycie Górniak, Katarzynie Groniec, Robertowi Janowskiemu. Spektakl nadal jest grany w Studio Buffo. Do dziś Janusz Józefowicz wyreżyserował i stworzył choreografię do wielu spektakli, m.in. musicali "Piotruś Pan" i "Romeo Julia" czy komedii muzycznej "Panna Tutli Putli". Jest także aktorem filmowym. W zeszłym roku otrzymał Srebrny Medal "Zasłużony Kulturze Gloria Artis".

Przemysław Pasek Przemysław Pasek Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Przemysław Pasek

Postać nierozerwalnie związana z Warszawą i Wisłą. Najczęściej można go spotkać w Porcie Czerniakowskim, gdzie stoi słynna barka Herbatnik. Znana jest warszawiakom już od dwunastu lat jako miejsce pierwszych imprez nad Wisłą. Tu odbywały się koncerty, słynne "Tańce na dechach" czy plenerowe kino. I to w czasach, gdy chodzenie nad rzekę nie przyciągało tłumów, bo nic się tam wówczas nie działo.

Przemysław Pasek założył fundację Ja Wisła. Kierują nią do dziś. Stara się zainteresować rzeką mieszkańców stolicy. Nadal organizuje spacery, rejsy czy spływy kajakowe. Nie zdziwiło nas więc, że Paskowi rocznica 1 sierpnia kojarzy się z warszawską żeglugą. - Powstanie Warszawskie to dla mnie zatopiona Bajka, luksusowy statek wycieczkowy, zatopiony przy ul. Przystaniowej, który był schronieniem dla powstańców, żołnierzy 1 Armii Wojska Polskiego, i mieszkańców Czerniakowa, czekających daremnie na ewakuację na praski brzeg Wisły - napisał dla metrowarszawa.pl Przemysław Pasek. 
Poniżej prezentujemy jedno z dwóch zachowanych zdjęć tego statku:

Fot. zbiory Henryka Matulki / Archiwum Historii Mówionej Domu Spotkań z Historią i Ośrodka Karta

A Ty?

Spodobało ci się? Polub nas

Co byś dopisał/dopisała?

Czekamy na Wasze komentarze.

Więcej o: