Ukrywali Żydów w warszawskim ZOO. Wnuczka Żabińskich pokazuje niepublikowane dotąd zdjęcia dziadków

Antonina i Jan Żabiński przed wojną stworzyli nowoczesny, na europejskim poziomie ogród zoologiczny, w którym ukrywali kilkuset Żydów. W ten sposób ocalili ich przed śmiercią. Historia niezwykłych Polaków zainspirowała Hollywood do nakręcenia filmu 'Azyl'. Reżyserii podjęła się Niki Caro, a Antoninę Żabińską zagrała - dwukrotnie nominowana do Oscara, Jessica Chastain. O tym, jakimi byli dziadkami i dlaczego po wojnie nie odwiedzali ZOO - opowiada wnuczka Anna Żabińska. Pokazuje również niepublikowane dotąd zdjęcia z rodzinnego albumu.
Niepublikowane dotąd zdjęcia Żabińskich Niepublikowane dotąd zdjęcia Żabińskich Materiały prywatne/ Archiwum rodzinne

Ukrywali Żydów w warszawskim ZOO. Wnuczka Żabińskich pokazuje niepublikowane dotąd zdjęcia dziadków

Antonina i Jan Żabiński przed wojną stworzyli nowoczesny, na europejskim poziomie ogród zoologiczny, w którym ukrywali kilkaset Żydów. W ten sposób ocalili ich przed śmiercią. Historia niezwykłych Polaków zainspirowała Hollywood do nakręcenia filmu "Azyl".

Reżyserii podjął się Niki Caro, a Antoninę Żabińską zagrała - dwukrotnie nominowana do Oscara, Jessica Chastain. O tym, jakimi byli dziadkami i dlaczego po wojnie nie odwiedzali Zoo - opowiada starsza wnuczka, Anna Żabińska i pokazuje niepublikowane dotąd zdjęcia z rodzinnego albumu.

Książkę Azyl", na podstawie której powstał film, znajdziesz w Publio.pl

To zdjęcie pochodzi z 1956 roku i zostało zrobione w domu państwa Żabińskich na warszawskim Mokotowie. To zdjęcie pochodzi z 1956 roku i zostało zrobione w domu państwa Żabińskich na warszawskim Mokotowie. materiały prywatne

Ukrywali Żydów w warszawskim ZOO. Wnuczka Żabińskich pokazuje niepublikowane dotąd zdjęcia dziadków

Pani Anna jest najstarszą wnuczką państwa Żabińskich i córką Ryszarda Żabińskiego, syna Antoniny oraz Jana. Ze swoją siostrą Kasią i rodzicami mieszkała na warszawskich Bielanach. Dziewczynki wspólnie z dziadkami spędzały bardzo dużo czasu: w weekendy oraz w wakacje. Państwo Żabińscy zmarli na początku lat 70. Pani Anna miały wtedy kilkanaście lat. Udało się nam z nią skontaktować dzięki jej synowi.

Pierwsze zdjęcie pochodzi z 1956 roku i zostało zrobione w domu państwa Żabińskich na warszawskim Mokotowie, przy ul. Kazimierzowskiej. - Do dziadka standardowo mówiłyśmy "dziadku". Do babci "Tola", dlatego, że babcia tak sobie życzyła - wspomina Anna Żabińska.

Na zdjęciu: Jan Żabiński, Warszawskie Targi Książki, lata 60. XX wieku. Na zdjęciu: Jan Żabiński, Warszawskie Targi Książki, lata 60. XX wieku. materiały prywatne / archiwum rodzinne

Ukrywali Żydów w warszawskim ZOO. Wnuczka Żabińskich pokazuje niepublikowane dotąd zdjęcia dziadków

- Po wojnie dziadek był bardzo znany m.in. ze swoich pogadanek radiowych: "Dr Żabiński przed mikrofonem", których wygłosił ponad 1,5 tysiąca, począwszy od 1926 r. - Miał zresztą niezwykle radiowy głos. Do dzisiaj słyszę miłe słowa od osób, które wychowały się na jego audycjach. Podczas premiery książki Diane Ackermann "Azyl" miałam okazję poznać i porozmawiać ze znakomitą aktorką - panią Zofią Kucówną, która zdradziła, że uwielbiała słuchać dziadka. Sprawiło mi to dużą radość.

Na zdjęciu: Jan Żabiński w czasie Warszawskich Targów Książki. Dyrektor po zakończonej pracy w Warszawskim ZOO poświęcił się głównie działalności literackiej i oświatowej i aż do śmierci był naczelnym redaktorem i wydawcą Ksiąg Rodowodowych Żubrów.

Na zdjęciu: rodzina Żabińskich. Na zdjęciu: rodzina Żabińskich. materiały prywatne / archiwum rodzinne

Ukrywali Żydów w warszawskim ZOO. Wnuczka Żabińskich pokazuje niepublikowane dotąd zdjęcia dziadków

- Każde wakacje spędzałyśmy z dziadkami i rodzicami w Sopocie - wspomina Anna Żabińska. - Wynajmowaliśmy mieszkanie na około dwa miesiące. Dzień zwykle zaczynaliśmy od spaceru. Razem z siostrą wstawałyśmy bardzo wcześnie, bo o ok. 6 rano. Gdy już byłyśmy wyszykowane, odbierał nas dziadek i wspólnie wyruszaliśmy na przechadzkę po mieście. Nasza rodzina lubiła jeść ryby, dlatego często zaglądaliśmy do rybaków po świeżo złowione flądry. Uwielbiałyśmy także zabawy z dziadkiem na plaży, gdzie dziadek ze stoickim spokojem pozwalał nam zasypywać się piaskiem aż po samą szyję - dodaje.

Za stworzenie 'azylu' i uratowanie wielu Żydów, izraelski instytut Yad Vashem uhonorował Żabińskich, nadając obojgu w 1965 roku tytuł 'Sprawiedliwy wśród Narodów Świata'. Za stworzenie 'azylu' i uratowanie wielu Żydów, izraelski instytut Yad Vashem uhonorował Żabińskich, nadając obojgu w 1965 roku tytuł 'Sprawiedliwy wśród Narodów Świata'. materiały prywatne / archiwum rodzinne

Ukrywali Żydów w warszawskim ZOO. Wnuczka Żabińskich pokazuje niepublikowane dotąd zdjęcia dziadków

Za stworzenie "azylu" i uratowanie wielu Żydów, izraelski instytut Yad Vashem uhonorował Żabińskich, nadając obojgu w 1965 roku tytuł "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata".

- Bardzo długo nie zdawałam sobie sprawy z tego, co dziadkowie robili podczas wojny. W domu w ogóle się o tym nie rozmawiało. Dziadkowie nie obnosili się ze swoim bohaterstwem, uważali, że nie zrobili nic nadzwyczajnego. Nie wyobrażali sobie, że mogliby postąpić inaczej. Zresztą przeczytałam kiedyś, że dziadek nigdy publicznie sam nie pochwalił się tym, że ratował w czasie wojny ludzi - mówi Anna Żabińska i dodaje: Może i dobrze, że nie widzą tego, co dzisiaj dzieje się na świecie. Bo oni naprawdę uważali, że człowieka trzeba ratować bez względu na wyznanie i kolor skóry - dodaje. O ich wyjątkowej skromności świadczy fakt, że o ich dokonaniach wojennych mówi się dopiero od kilku lat.

- To jedno z niewielu naszych zdjęć w ZOO. Zabrał nas tam tata Rysio (od redakcji: syn Państwa Żabińskich, w czasie wojny mały chłopiec, był także wtajemniczony w pomoc Żydom i zanosił m.in. ukrywającym się osobom jedzenie). - To jedno z niewielu naszych zdjęć w ZOO. Zabrał nas tam tata Rysio (od redakcji: syn Państwa Żabińskich, w czasie wojny mały chłopiec, był także wtajemniczony w pomoc Żydom i zanosił m.in. ukrywającym się osobom jedzenie). materiały prywatne / archiwum rodzinne

Ukrywali Żydów w warszawskim ZOO. Wnuczka Żabińskich pokazuje niepublikowane dotąd zdjęcia dziadków

Jak opowiada Anna Żabińska, jest to jedno z niewielu zdjęć z ZOO. - Zabrał nas tam tata Rysio (od redakcji: syn państwa Żabińskich, w czasie wojny mały chłopiec, był także zaangażowany w pomoc Żydom i zanosił m.in. ukrywającym się osobom jedzenie).

- Ojciec podobnie, jak dziadkowie, nie wracał wspomnieniami do tamtego okresu. W ogóle nie rozmawialiśmy o jego życiu w ZOO. Z ich punktu widzenia naprawdę nie było o czym mówić. A może tata po prostu wymazał z pamięci tamten okres. Był wtedy dzieckiem, ale na pewno zdawał sobie sprawę z tego, co się wokół dzieje. Musiały być to dla niego traumatyczne przeżycia.

Na zdjęciu: Jan Żabiński Na zdjęciu: Jan Żabiński materiały prywatne / archiwum rodzinne

Ukrywali Żydów w warszawskim ZOO. Wnuczka Żabińskich pokazuje niepublikowane dotąd zdjęcia dziadków

Żabińska opowiada również, jak wspomina swoich dziadków. Mówi, że były to osoby bardzo serdeczne, ciepłe, otwarte.

- Tola jako kobieta nawet bardziej. Z kolei dziadek był despotyczny, ale nigdy w stosunku do nas. Nie zwracał się do nas zdrobniale, tylko zawsze: Anno, Katarzyno. Przez to czułyśmy się bardziej docenione, dorosłe. Zresztą każde spotkanie z dziadkiem było interesujące. Opowiadał nam o zwyczajach zwierząt, jednocześnie zadając najróżniejsze zagadki. Bardzo się cieszyłyśmy, gdy którąś zgadłyśmy, ponieważ podziw dziadka był nas wielką nagrodą.

Lubiłyśmy także zabawę w "ciepło-zimno". Dziadek chował jakiś przedmiot i zaraz potem siadał do fortepianu. Ciche akordy - to było zimno, gdy odnajdywałyśmy schowany przedmiot, fortepian aż huczał od dźwięków. Pomimo tak niezwykłych, dramatycznych przeżyć, dziadkowie dla nas byli najnormalniejszymi, kochającymi ludźmi.

Niezwykle miło wspominam wspólne przechadzki po Bielanach. Dziadek przyjeżdżał do nas sam, czasami z babcią, po obiedzie wyruszaliśmy na spacer i odwiedzaliśmy czynne, ówczesne kioski RUCH-u. Ekspedientki dobrze znały dziadka, żartowały na temat tego, co tym razem nam kupi. Zwykle były to misie i inne drobne zabawki.

Na zdjęciu: Antonina i Jan Żabińscy. Na zdjęciu: Antonina i Jan Żabińscy. materiały prywatne / archiwum rodzinne

Ukrywali Żydów w warszawskim ZOO. Wnuczka Żabińskich pokazuje niepublikowane dotąd zdjęcia dziadków

A jaka była Antonina? - Pamiętam, że w roku szkolnym bardzo dużo czasu spędzałyśmy z babcią na telefonie. W związku z tym, że urodziła się w Petersburgu bardzo dobrze znała język rosyjski. Po szkole dzwoniłyśmy do niej, czytałyśmy jej czytanki albo recytowałyśmy wiersze, a babcia poprawiała nasz akcent - opowiada Anna Żabińska.

na zdjęciu: Jan Żabiński ze swoim psem Bebi. na zdjęciu: Jan Żabiński ze swoim psem Bebi. materiały prywatne / archiwum rodzinne

Ukrywali Żydów w warszawskim ZOO. Wnuczka Żabińskich pokazuje niepublikowane dotąd zdjęcia dziadków

Co ciekawe, po wojnie państwo Żabińscy nie otaczali się wieloma zwierzakami. - W domu dziadków mieszkały jedynie dwa psy: szkockie owczarki collie. Tu na zdjęciu dziadek z Bebi - wspomina Anna Żabińska.

Anna Żabińska: - Bardzo lubię to zdjęcie. Nie wiem, w jakich okolicznościach powstało, na pewno przed wojną. Być może była to jedna z rysiczek Toli? Anna Żabińska: - Bardzo lubię to zdjęcie. Nie wiem, w jakich okolicznościach powstało, na pewno przed wojną. Być może była to jedna z rysiczek Toli? materiały prywatne/archiwum rodzinne

Ukrywali Żydów w warszawskim ZOO. Wnuczka Żabińskich pokazuje niepublikowane dotąd zdjęcia dziadków

Kolejne zdjęcie przedstawia Jana Żabińskiego z dzikim kotem na rękach.

Anna Żabińska: Bardzo lubię to zdjęcie. Nie wiem, w jakich okolicznościach powstało, na pewno przed wojną.

Lata 90. XX wieku. Uroczystość odsłonięcia kamienia upamiętniającego Jana Żabińskiego. Lata 90. XX wieku. Uroczystość odsłonięcia kamienia upamiętniającego Jana Żabińskiego. materiały prywatne / archiwum rodzinne

Ukrywali Żydów w warszawskim ZOO. Wnuczka Żabińskich pokazuje niepublikowane dotąd zdjęcia dziadków

Po wojnie, a dokładnie w 1949 roku, warszawski Ogród Zoologiczny został otwarty ponownie. - W 1951 roku dziadek przestał być dyrektorem ZOO, gdyż był osobą niewygodną dla ówczesnej władzy, a w 1953 roku cała rodzina została zmuszona do opuszczenia ogrodu. Po wojnie dziadek w ogóle nie odwiedzał ZOO, ale z tego, co opowiadała mi Teresa (moja ciotka), obie z babcią Tolą złamały zakaz i były w ZOO. Czy tęsknili? - Na pewno. Szczególnie Tola - wyjaśnia Anna Żabińska.

Na zdjęciu: Lata 90. Uroczystość odsłonięcia kamienia upamiętniającego Jana Żabińskiego. Na zdjęciu m.in. ówczesny dyrektor ZOO Maciej Rembiszewski, a po lewej stronie stoją: Anna z ojcem Ryszardem.

Ten natomiast rysunek - swoją karykaturę Jan Żabiński narysował, będąc w niemieckim obozie jenieckim. Ten natomiast rysunek - swoją karykaturę Jan Żabiński narysował, będąc w niemieckim obozie jenieckim. materiały prywatne / archiwum rodzinne

Ukrywali Żydów w warszawskim ZOO. Wnuczka Żabińskich pokazuje niepublikowane dotąd zdjęcia dziadków

Ten natomiast rysunek - swoją karykaturę - Jan Żabiński narysował, będąc w niemieckim obozie jenieckim. - Dziadek był żołnierzem Armii Krajowej. Dowodził plutonem w powstaniu warszawskim, ciężko ranny trafił do niewoli, gdzie dla swoich współtowarzyszy prowadził cykl odczytów z życia zwierząt - wyjaśnia Anna Żabińska. - W tym samym czasie w obozie przebywał też m.in. aktor Kazimierz Rudzki, naukowcy, dziennikarze, artyści. Każdy z nich "prowadził wykłady" ze swojej dziedziny.

* Film "Azyl" w polskich kinach pojawi się 24 marca.

Więcej o:
Komentarze (45)
Ukrywali Żydów w warszawskim ZOO. Wnuczka Żabińskich pokazuje niepublikowane dotąd zdjęcia dziadków
Zaloguj się
  • zdziwiony6

    Oceniono 37 razy 35

    Dobrzy ludzie z narażeniem życia pomogli potrzebującym. Piękna historia.

    Czy nie możemy się teraz powstrzymać o głupich komentarzy?

  • Grzegorz Zajkowski

    Oceniono 18 razy 8

    "Antonina i Jan Żabiński przed wojną stworzyli nowoczesny, na europejskim poziomie ogród zoologiczny, w którym ukrywali kilkaset Żydów." Znaczy już przed wojną ukrywali Żydów?

  • stfur0000

    Oceniono 19 razy 7

    "kilkaset Żydów"... no, nieźle lecimy widzę :).

  • hipis3308

    Oceniono 58 razy 4

    Chwała państwu Żabińskim,ale ogólnie to Polacy stali obojętnie i patrzyli się jak Niemcy mordowali ich sąsiadów,a śmiem nawet twierdzić,że cieszyli się z tego.Antysemityzm był przed wojną, jak i w czasie jej trwania,bardzo wielki,a przyczynił się do tego polski kościół.Teraz też się nasila,szczególnie na Podlasiu w kolebce ONR.

  • mamut_wlochaty

    Oceniono 1 raz 1

    "Reżyserii podjął się Niki Caro" - podjęła. Niki Caro jest kobietą.

  • mniklasp

    Oceniono 14 razy 0

    Zgadzam sie z hipis, jednak nalezy sie wyjasnienie bardzo skomplikowanych stosunkow polsko zydowskich w Polsce od przynajmniej polowy 19 wieku w tysiacletniej historii Zydow na terenia Polski. Zydzi wPolsce mieli duze przywileje od wielu setek lat, zajmowali sie handlem i gromadzili bogactwo, kupowali kamienice, wykupywali ziemie od chlopow zeby ja dzierzawic itd, bardzo duzy byl odlam chasydow ktorzy nie pozwalali Zydom sie asymilowac i uczyc dzieci j. polskiego. Religia byla glownym powodem rozlamu. Zydow w Polsce bylo 3.5 ml przed wojna i mieli 36 miejsc w polskim parlamencie . Pilsudzki bardzo popieral Zydow, lubil ich. Rowniez Polacy nigdy nie traktowali Zydow jak Polakow poniewaz kosciol wPolsce podsycal animozje i wrecz wrogosc do Zydow szczegolnie na wsi polskiej. Z drugiej strony w Polsce byl cadyk jedyny w Europie ktory to dawal olbrzymia range waznosci Zydow w Polsce. W Polsce bylo tysiace gmin zydowskich. W dniu wybuchu II wojny zaden Polski Zyd nie stanal w wojnie obronnej . Polacy byli bardzo rozgoryczeni i zli. Warto poczytac teraz co sie dzialo wczasie II wojny , jak np dzialalnosc Adama Czerniakowa w Warszawie i jego wspolpraca z nazistami , w sumie przyczynil sie do zaglady Zydow w Warszawie i w koncu popelnil samobojstwo . Nalezy rowniez powiedziec o Polakach ratujacyhc Zydow i szmalcownikach , to wiadomo, ale rowniez o zakonach polskich ktore uratowaly setki zydowskich dzieci ( zeby je ratowac musialy byc uczone katolickiej religii na co nie pozwalali Zydzi i woleli zeby dzieci zginely w obozie) mimo to siostry je ratowaly. Na wschodzie Polski Zydzi witali "bramami" sowietow ktorzy napadli na Polske , tym samym sklocili Polakow ktorzy niedowierzali ze Zydzi witaja okupantow(pozniej ta wiadoma kolabaracja Polakow z Niemcami w celu zemsty na Zydach) Zydzi za wszelka cene chcieli wspolpracowac z kazdym najezdza poniewaz chcieli ugrac dla siebie czesc terytorium Polski lub miec kontrole nad czescia Polski, stworzyc taki Wolny Kraj Zydowski ( podobnie jak Wolny Gdansk). To sie nie udalo. Wiadomo jeszcze pogrom kielecki w 1946 , kiedy to 60 tys Zydow opuscilo Polske. Ostatni etap to 1968 , kiedy komunisci wyrzucili pozostalosc ludnosci zydowskiej wt ym wielu intelektualistow i prawdziwych patriotow polskich . Historia Zydow w Polsce jest skomplikowana, ma dluga historie i wina jest po obu stronach.

  • Oceniono 26 razy 0

    Żydom w czasie niemieckiej bandyckiej okupacji pomagał każdy, kto chciał i na ile mógł. Taka pomoc, to w obliczu konsekwencji, akt odwagi i trudno wymagać, aby odważni byli wszyscy. Za to żydzi w osobach takich np. Wolińskich i innych ubeckich sędziów i prokuratorów, szczerze podziękowali Polakom po wojnie za pomoc.

  • kolos100

    Oceniono 16 razy -2

    Ilu Polaków ukrywali Żydzi podczas okupacji sowieckiej? Mamy odpowiedź.

    Niedawno ogłoszono bardzo specyficzne, lecz zarazem wiarygodne źródło „Kronikę panien benedyktynek opactwa Świętej Trójcy w Łomży (1939 – 1954)”, sporządzoną przez siostrę Alojzę Piesiewiczównę (Łomża 1995). Zacytujmy jej fragmenty dotyczące dni 20 – 22.06.1941 roku:

    20 czerwiec.
    Uroczystość Serca Pana Jezusa. Dzień przeokropny dla Polaków pod zaborem sowieckim. Masowe wywożenie do Rosji. Od wczesnego rana ciągnęły przez miasto wozy z całymi rodzinami polskimi na stację koleją. Wywożono bogatsze rodziny polskie, rodziny narodowców, patriotów polskich, inteligencję, rodziny uwięzionych w sowieckich więzieniach, trudno się było nawet zorientować jaką kategorię ludzi deportowano. Płacz, jęk i rozpacz okropna w duszach polskich. Żydzi za to i Sowieci tryumfują. Nie da się opisać co przeżywają Polacy. Stan beznadziejny. A Żydzi i Sowieci cieszą się głośno i odgrażają, że niedługo wszystkich Polaków wywiozą. I można się było tego spodziewać, gdyż cały dzień 20 czerwca i następny 21 czerwca wieźli ludzi bez przerwy na stację. (…) I na prawdę Bóg wejrzał na nasze łzy i krew.
    22 czerwiec.
    Bardzo wczesnym rankiem dał się słyszeć warkot samolotów i od czasu do czasu huk rozrywających się bomb nad miastem. (…) Kilka bomb niemieckich spadło na ważniejsze placówki sowieckie. Zrobił się niesłychany popłoch wśród Sowietów. Zaczęli bezładnie uciekać. Polacy cieszyli się bardzo. Każdy huk rozrywającej się bomby napełniał dusze niewypowiedzianą radością. Za kilka godzin nie było w mieście ani jednego Sowieta, Żydzi pochowali się gdzieś po suterenach i piwnicach. Przed południem więźniowie opuścili cele. Ludzie na ulicach rzucali się sobie w ramiona i z radości płakali. Sowieci cofali się bez broni, ani jednym strzałem nie odpowiedzieli następującym Niemcom. Wieczorem tego dnia w Łomży nie było ani jednego Sowieta. Sytuacja była jednak nie wyjaśniona – Sowieci uciekli, a Niemcy jeszcze nie weszli. Następnego dnia 23 czerwca tak samo pustka w mieście. Ludność cywilna rzuciła się na rabunek. Rozbito i zrabowano wszystkie składy, bazy i sklepy sowieckie. Wieczorem 23 czerwca weszło kilku Niemców do miasta – ludność odetchnęła”.

    Danuta i Aleksander Wroniszewscy w reportażu „Aby żyć” (zamieszczonym w „Kontaktach” z 19.07.1988 roku) odnotowali relację mieszkańca Jedwabnego:

    "Pamiętam jak wywozili Polaków do transportu na Sybir, na każdej furmance siedział Żyd z karabinem. Matki, żony, dzieci klękały przed wozami, błagały o litość. Ostatni raz dwudziestego czerwca 41 roku."

    Jeśli chodzi o ewidencje strat w obozach posiadamy jedynie dane cząstkowe. Wiadomo np., że spośród 10 tysięcy Polaków zesłanych na Kołymę i Czukotkę przeżyło tylko 171 osób. Na Czukotce spośród 3 tysięcy Polaków nie przeżył nikt. Tymczasem łagrów, gdzie byli przetrzymywani Polacy, było ok. 130.
    Ustalenie faktycznej liczby ofiar wymaga dalszych badań.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX