27.12.2017 07:32
Komentarze (173)
Zaloguj się
  • bob2436

    Oceniono 160 razy 146

    Ja na imprezy sylwestrowe nie chodzę o ok. 10 lat. Po prostu stwierdziłem któregoś dnia, że kompletnie mnie to nie bawi. Na szczęście moja druga połowa myśli tak samo. A miałem kiedyś dziewczynę, która miała straszne parcie na tzw. dobrą zabawę. Co ja się z nią namęczyłem!

  • czarna_brygada09

    Oceniono 101 razy 91

    Podoba mi się tok myślenia tych dziewczyn ... chociaż nie jestem, aż tak radykalny i dopuszczam spotkania na całkowitym luzie w gronie przyjaciół.

  • cup_of_t

    Oceniono 86 razy 78

    Jestem pozytywnie zaskoczona iloscia osob, ktore tak jak ja nie maja ochoty na wymyslne imprezy do rana, szczegolnie jesli alkohol nas nie kreci i duzo bardziej wolimy cos obejrzec czy poczytac i moc pojsc spac o normalnej porze.

  • loneman

    Oceniono 90 razy 62

    To jest przyszlosc kraju, niz szlajanie sie po miescie i kolejne poszukiwania jak Tylmanowej czy nastolatek, w takim chaosie jak wiemy korzystaja z nieuwagi rozne mety spoleczne i degenaraci to co kusic los. Tak samo glupie i zbedne jest sluchanie mszy z okazji Nowego roku i oredzi prymasow w lampasach, rzyg :-==.

  • Kazimierz Dabkowski

    Oceniono 54 razy 46

    Popieram panie w pełnej rozciągłości.... sam od 20 roku życia postawiłem się tej dziwacznej imprezie i bojkotuje. Dziś jestem w pracy (z wyboru) i jutro tez, zatem normalnie klase się spac i wstaje Ok 7.00, miasto jest wtedy cudownie puste. O wiele ciekawsze doświadczenie niż zapite mordy o 2.00 w nocy !

  • grabnik

    Oceniono 53 razy 45

    Pamiętam bal, na którym gość leżał (dosłownie!) z nosem w talerzu długo przed 12.00
    Następny, na którym nad ranem po dłuższym poszukiwaniu kelnera znalazłem go siedzącego pod ścianą i chrapiącego w pijanym, nie do dobudzenia śnie.
    I jeszcze inny, na którym widziałem dziewczynę z czerwoną plamą na sukience (na pupie; rzecz jasna; pardon).
    Sylwestry plenerowe - nic dodać, nic ująć w opisach dziewczyn. I domówki: u mnie; gdzie niezwykle trudno było pozbyć się "trupów" i u kogoś, gdzie współuczestniczka przed wyjściem zbierała do (chyba przyniesionych ze sobą?...!) słoików jakieś resztki, "no bo nie będzie się przecież marnowało!" (Sylwester był składkowy; dziewczyny przyniosły dużo swoich wytworów kulinarnych).
    Szczęśliwego Nowego Roku! :-)

  • a.k.traper

    Oceniono 53 razy 43

    Sylwestra to mogą obchodzić solenizanci, ja mogę witać Nowy Rok na różne sposoby a nawet świętować z tego powodu.
    Ja nie świętuję i mam w głębokim poważaniu koncerty, stanie na placu i wydzieranie oraz zalewanie mordy.
    W Polsce gromadzenie się na placach zaczęło się w drugiej połowie lat 70 ale nie było imprez na placach tylko po północy zbierało się towarzystwo z różnych imprez i tam sobie życzenia składało, nikt nie rzucał butelkami i nie było małolatów w wieku 10 czy 12 lat a nawet widziałem młodszych z papierosem w ustach.
    Osobiście nie czuję żadnego bodźca z tego tytułu, jemy sobie kolację, czasem w gronie sąsiadów lub znajomych, kto chce wychyli kielicha, o północy jakieś musujące winko i tyle, najczęściej jednak pracuję nad jakims opracowaniem lub czytam książkę, zupełnie nie rozumiem tych ciągot do bezsensownego spędzania czasu, napić sie można przez cały rok, narobić sobie obory też.
    Nie deklaruję też żadnych postanowień, chciałbym jedynie abym mógł kontynuować to co robię z takim samy efektem albo i lepszym, czego i wszystkim życzę.
    W plener chodziliśmy w Nowy Rok do lasu na ognisko zamiast obiadku w domu, bigos w garnku, kiełbasa i spirytusik z herbatką albo kawą czy jak kto woli, warunek musi być trochę mrozu a najlepiej trochę śniegu.
    Powiem tak, kto chce ten stoi na placu, kto musi być na balu w nowej kreacji ten niech tam idzie, ja sobie spokojnie w domu siedzę i bez szaleństw, kto wie czy nie będe spał o północy. Najlepszego.

  • jakis_gosc01

    Oceniono 38 razy 34

    Czasami bywało tak, że miałem mocną ochotę gdzieś wyjść na Sylwestra i wychodziłem. Zawsze na domówkę do znajomych, ale jak były Sylwestry, że mi się nie chciało, to też po prostu nie szedłem i wisiała mi ta cała nagonka na to, że w Sylwestra trzeba się bawić. W tym roku też właśnie skończyłem "grać w grę" i to dosłownie, bo po prostu nie chciało mi się nigdzie iść. A jeśli chodzi o te Sylwestry na Rynkach miast, to tu już rzeczywiście, chyba by mi musieli dopłacać żebym tam poszedł. Takie Sylwestry to dla mnie kompletne nieporozumienie, totalne marnotrawstwo kasy z budżetu tych miast, które można by spożytkować dużo lepiej.

  • six_a

    Oceniono 65 razy 29

    w tłumie cię okradną, w wannie można się utopić, no naprawdę nie ma idealnego sylwestra.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX