The Stubs: "Lubimy w Warszawie to charakterystyczne brzęczenie, szum wydobywający się z ula"

Występ The Stubs na Męskim Graniu jest niemałym wydarzeniem. W końcu muzycy wywodzą się z punk rockowej sceny. Sami zresztą o sobie mówią: "tworzymy niskobudżetowy rock'n'roll". O tym jak czują się występując przed kilkutysięczną widownią, za co cenią Monikę Brodkę oraz Dawida Podsiadło i dlaczego czują sentyment do nieistniejącej już piekarni na warszawskich Jelonkach i budowy II linii metra w Warszawie- opowiada Radek, Tomek i Łukasz.

Spodobało ci się? Polub nas

Czy gdyby ktoś sześć lat temu powiedział Wam, że wystąpicie na jednym z najciekawszych polskich festiwali muzycznych w Polsce, przed kilkutysięczną publicznością, uwierzylibyście?

Tomek: Nie!

Radek: Jesteśmy punk rockowym zespołem, który większość koncertów gra na skłotach, w klubach bez barierek...

The Stubsfot. Bart Skowron / www.bartskowron.com

Ale jesteście skromni. Zostaliście nominowani do nagrody MTV EMA w kategorii najlepszy polski wykonawca.

Tomek: Ktoś kiedyś o nas napisał: "Przegrali z Brodką, a teraz straszą samobójstwem". A teraz wygraliśmy, bo podczas ostatniego koncertu Męskiego Grania to Monika Brodka nas supportowała.

Jesteście pewni, że chcecie, aby to znalazło się w wywiadzie (śmiech)?

Tomek: E tam, najwyżej na następnym backstage'u wyleje na nas kawę.

Czyli kolejny plan to telewizja i pierwsze strony gazet plotkarskich?

Radek: Ty żartujesz, a nam naprawdę kiedyś zaproponowano występ w programie „Must Be The Music".

Tomek: Taaa... Zadzwonili w tej sprawie do mnie. Wyobrażasz sobie, do mnie?

Ale wróćmy do Męskiego Grania.

Tomek: No dobra. To teraz na poważnie. Podobała mi się Brodka, mimo że to nie moja muzyka. Zagrała bardzo fajny koncert. Wiem, że to bardzo dziwne, ale bardzo lubię jedną piosenkę Dawida Podsiadło. Ma hiciora pt „W dobrą stronę”, muszę przyznać, że lubię tę piosenkę. Chylę mu czoła, jest absolutnie profesjonalnym gościem.

Łukasz: Zdecydowanie: Monika Brodka. Ktoś może powiedzieć, że jest to inspirowanie się Dawidem Bowie, ale jest to bardzo dobre. Kompletna space opera. Koncerty są przemyślane w najdrobniejszym szczególe, od kostiumów, po muzyków.

The StubsThe Stubs

Pamiętacie swoją pierwszą próbę?

Radek: No jasne. Odbyła się 26 listopada w 2010 roku.

Żartujesz?

Radek: Nie robię sobie jaj. Mam pamięć do dat. Poważnie.

Tomek: Radek z taką umiejętnością powinieneś iść do "Mam Talent" (śmiech). A w ogóle to pierwsze próby graliśmy nad piekarnią na Górcach, przy ul. Górczewskiej. Nad piekarnią mojego taty, a właściwie dziadka.

Jak tam trafiliście?

W związku z tym, że nad piekarnią stał pusty lokal, zamieszkałem tam. Po przeprowadzce natychmiast zrealizowałem swoje marzenie i kupiłem perkusję. A potem się okazało, że właściwie mogą tu odbywać się nasze próby. Oni na dole piekli chlebek, a ja w tym czasie zostawałem rockendrolowcem (śmiech).

Radek: Tylko, że wtedy to wszystko się odbywało pod nazwą Hulk Hogan.

Piekarnia nadal istnieje?

Tomek: Już jej nie ma. W jej miejscu stoi piękne, nowe budownictwo...

Radek: A czy przypadkiem to nie podpadało pod jakiś zabytek?

Tomek: Podpadało, ale jak widzisz, wyburzono go i postawiono nowy. Jak to zwykle bywa w Warszawie.

The Stubs, na zdjęciu: Tomek Szkiela.the Stubs, na zdjęciu: Tomek Szkiela.

Dzięki miejscówkom do grania spenetrowaliście chyba dużo ciekawych miejsc w Warszawie?

Łukasz: Nasi koledzy grali kiedyś w dawnych zakładach Róży Luksemburg.

Natomiast my fajne próby graliśmy w zakładach PZO przy ul. Grochowskiej. To była przestrzeń! Totalny mrok. W podziemiach były takie wielkie wejścia ze stalowymi drzwiami połączonymi klamrami, jak na łodziach podwodnych.

Radek: Największy sentyment mam do prób przy ul. Grzybowskiej, przy Muzeum Powstania Warszawskiego. Było tam fajne otoczenie, mieliśmy więcej czasu i po próbie szliśmy podglądać bawiące się lisy.

Tomek: Nie wiem, czy pamiętacie, że po drugiej stronie ulicy mieszkały też kuny.

Łukasz: Albo taka sytuacja. W czasie, gdy budowano II linię metra graliśmy siedząc na asfalcie zamkniętej ulicy Towarowej.

Tomek: O Jezu, to było wielkie! Uwielbiam  nieużytki, stare tory, tunele metra, śmierdzące smarem miejsca...

Wojciech Blecharz w jednym z wywiadów powiedział, że dźwięki Towarowej mają wiele wspólnego ze śpiewem wieloryba. A Waszym zdaniem jak brzmi Warszawa?

Radek: Lubię w niej to charakterystyczne brzęczenie, przypominające szum wydobywający się z ula.

Łukasz: Mieszkam między Al. Niepodległości, a ul. Wołoską. Najbardziej lubię dźwięk okolicy latem. Fajnie szumi. Szczególnie rano.

The Stubs będziecie mogli usłyszeć 27 sierpnia na finałowym koncercie trasy Męskie Granie 2016 oraz 3 września w Krakowie w "SAMO Ż". Szczegóły: https://www.meskiegranie.pl/.

* The Stubs to warszawski zespół nazywający swoją muzykę niskobudżetowym rock'n'rollem. Na koncie ma LP "The Stubs" (2011, Antena Krzyku), EP "Kill Yourself" (2012, Instant Classic) oraz LP "Second Suicide" (2013, Instant Classic). 14 listopada 2014 premierę miał ich trzeci long play - "Social Death By Rock 'N' Roll". Zespół nieustannie koncertuje w kraju i zagranicą zaczynając od małych klubów i skłotów na dużych scenach festiwalowych kończąc. Ich występ zarejestrowała kultowa rozgłośnia KEXP z Seatle.

 

 

 

A my w ogóle pierwsze próby grali nad piekarnią na tych górcach , przecież.
To była piekarnia mojego Taty,a właściwie dziadka.
Tomasz, syn piekarza:
Totalnie. Tomasz, Andrzej,syn piekarza.
Był wtedy taki czas, że było wolne mieszkanie nad piekarnią w związku z tym, ja tam mieszkałem, i poza piekarnią nikt tam nie mieszkał. Natychmiast zrealizowałem swoje marzenie i kupiłem sobie perksuję, i zaczęłam na tej perkusji łupać. A potem się okazało, że właściwie mogą odbywać się tam próby.
Oni sobie piekli chlebek, a ja w tym czasie zostawałem rockendrolowcem.
Tylko, że to wszystko się odbywało pod nazwą Halk Hogan.
Już jej nie ma?
Zburzyli teraz stoi, piękne nowe budownictwo. Co ciekawe, gość, który był jedynym mieszkańcem w budynku, do którego nraz poszedłem czy nie będzie mu przeszkadzało, że będę napierdałał w perkusję o 2 w nocy. A on powiedział, że nie będzie mu przeszkadzało to może pozyczyć mi bas. I on zaprojektował ten budynek, który tam teraz stoi. M górczewska 142
Radek: a to p[rzypadkiem nie podpadało pod jakiś zabytek?
Podpadało, ale jak widzisz wyburzono i postawiono nowy.
Nie wiem czy pamiętasz jakie piękne było to mieszkanie.
Dźwięki Warszawy. Pierwsza próba graliśmy w fajnym miejscu, bo w zakładach PZO, .
W tym budynku tam w podziemiach były takie wejścia, stalowe drzwi, klamry jak na łodziach podowdnych, totalny mrok,
Tomek: UWielbiam  nieużytki, stare tory,  tunele metra, śmierdzące smarem miejsca,
Radek: Sentyment największy do grzybowskiej. Było tutaj fajne otoczenie, mieliśmy wtedy więcej czasu i po próbie szliśmy sobie piwko na stację benzynową, podglądaliśmy lisy,
W centrum warszawy lisy mieszkają w krzakach. Siedzielismy po cichutku, kilka minut pozniej wychodziły lisy i się bawiły.
Tomek: Nie wiem, czy pamiętacie, że po drugiej stronie ulicy mieszkały kuny.
Łukasz: Albo była taka sytuacja, że jak budowali drugą linię metra, i ryli stację Daszyńskiego pod ronde,m I wtedy graliśmy sobie siedząc na asfalcie.
Na skrzyżowaniu daszynskiego z towarową.
Tomek: O jezu, to było wielkie! To są takie wspomnienia, które zostają ...
Więcej o: