To pierwszy taki raz! Osoba cywilna odczyta apel poległych na obchodach rocznicy powstania

Kombatanci wspólnie z władzami Warszawy napisali list do ministra obrony narodowej. W piśmie proszą Antoniego Macierewicza o to, by wojsko było obecne podczas uroczystości związanych z 72. rocznicą powstania warszawskiego. W tym roku jednak apel poległych ma zostać odczytany przez osobę cywilną - kombatanta lub młodego aktora, a nie oficera.

Spodobało ci się? Polub nas

Spotkanie w ratuszu trwało półtorej godziny. Gospodarzem był wiceprezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak. Na jego zaproszenie do magistratu przybyli przedstawiciele organizacji kombatanckich. Wspólnie dyskutowano, jak mają wyglądać tegoroczne obchody kolejnej rocznicy wybuchu powstania warszawskiego. Kombatantom nie spodobało się polecenie szefa MON, by podczas każdej uroczystości z udziałem honorowej asysty wojska odczytywać listę ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku.

- Podpisaliśmy wspólne pismo do pana ministra Macierewicza, w którym dziękujemy mu za to, że podczas obchodów będzie obecna asysta wojskowa - mówi nam Jarosław Jóźwiak. - Jednocześnie informujemy go, że na czterech rocznicowych uroczystościach rezygnujemy z apelu poległych odczytywanego przez wojsko. Ten apel zostanie odczytany przez przedstawiciela, którego wyznaczymy wspólnie z kombatantami.

List napisany przez władze Warszawy i przedstawicieli środowisk kombatanckich do ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza

Powstańcy chcą, by apel odczytał „młody aktor z dobrą dykcją”. - Jest też pomysł, by był to ktoś z przedstawicieli kombatantów. Wskazana osoba odczyta apel pamięci z treścią, która będzie tożsama z treścią ubiegłoroczną - dodaje Jóźwiak.

A co, jeśli minister Macierewicz nie zgodzi się na honorową asystę wojskową? - Jako że jest coraz więcej głosów wspierających stanowisko kombatantów ze wszystkich opcji politycznych, nawet z prawej strony, liczymy na opamiętanie ministra - mówi Jóźwiak. W ten sposób nawiązał do dzisiejszego felietonu w tygodniku „wSieci”. Marta Kaczyńska napisała w nim, że sprzeciwia się odczytywaniu apelu smoleńskiego podczas obchodów rocznicy powstania warszawskiego.

- Kombatanci powiedzieli dziś jasno, że obawiają się nawet tego, że może być wycofana asysta wojskowa i dopuszczają taki scenariusz, choć byłoby to dla nich bardzo trudne. Liczą jednak, że do takiej sytuacji nie dojdzie - dodaje Jóźwiak.

Główne uroczystości jak zawsze odbędą się 31 lipca wieczorem na pl. Krasińskich. Co roku było tak, że asystę honorową zapewniało wojsko, a jeden z oficerów odczytywał nazwiska poległych powstańców i podawał nazwy oddziałów. Kombatanci nie chcą jednak słuchać apelu smoleńskiego. - Przecież tę katastrofę wspomina się co miesiąc, a nasza uroczystość odbywa się tylko raz w roku - mówi Zbigniew Galperyn, wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich, który dziś uczestniczył w spotkaniu w ratuszu. - Wytworzyła się już wieloletnia tradycja i nie widzę powodu, by coś zmieniać. Zresztą ministrowi obrony narodowej powinno dać do myślenia to, co stało się w Poznaniu - dodaje.

W ten sposób Galperyn nawiązuje do niedawnych uroczystości rocznicowych Czerwca 1956 r. Kwestia odczytania apelu smoleńskiego była wtedy przedmiotem sporu pomiędzy szefem MON a prezydentem Poznania. Do porozumienia nie doszło i w końcu Jacek Jaśkowiak zdecydował o rezygnacji z wojskowej asysty honorowej podczas głównych uroczystości.

- Chcemy, żeby nasz apel przebiegał w atmosferze powagi, bo dla nas jest to niezwykle ważna sprawa. To, co dzieje się wokół rocznicy powstania, jest ogromnie przykre. Nigdy wcześniej tak się nie działo. Pocieszające jest przynajmniej to, jak wiele dostajemy telefonów, listów i pism ze wsparciem, ale i zdumieniem, że stawia się nas w tak trudnej sytuacji - mówi Halina Jędrzejewska, wiceprezes ZPW, która także dziś rozmawiała o tegorocznych obchodach.

Więcej o: