"Apel smoleński nie ma nic wspólnego z Powstaniem. Smoleńsk nie jest tylko PiS" - mówi nam Barbara Nowacka

Premier Beata Szydło 13 lipca zapowiedziała, że na obchodach rocznicy Powstania Warszawskiego odczytany będzie apel smoleński. Protestują nie tylko władze Warszawy, ale również sami powstańcy. Swoją opinię na temat pomysłu rządu bardzo dosadnie wyraziła również Barbara Nowacka, córka zmarłej w katastrofie Izabeli Jarugi-Nowackiej.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Dosadnie wyraziła pani swoją opinię na temat "bezrefleksyjnego wpychania wszędzie pamięci o katastrofie smoleńskiej".

Bo moim zdaniem nadmierna gorliwość grozi odrzuceniem danego tematu w ogóle. Pamięć jest bardzo ważna i potrzebna, ale przesadzanie z nią, a tym bardziej mieszanie wydarzeń historycznych wyłącznie po to, żeby pokazać, że dla jakiejś grupy katastrofa smoleńska jest wydarzeniem kluczowym, jest błędem. Dla wielu ludzie przestaje być to temat ważny.

Apel smoleńskiBarbara Nowacka/ Facebook.com

Jak to wyglądało za poprzednich rządów?

Gdy rządziła Platforma Obywatelska, ta pamięć była zbyt skromna. Wtedy, kiedy Donald Tusk powinien był poświęcić chwilę na wspomnienie ofiar katastrofy, wyjechał z kraju. Pamiętam również wiele przykrych wystąpień pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, która najpierw pytała warszawiaków, czy życzą sobie kolejnych pomników, co już rodziło odrzucenie, z później krytykowała pomnik światła z 2015 r. upamiętniający ofiary katastrofy smoleńskiej, porównując go do instalacji NSDAP z 1937 r. z Norymbergi. To było oburzające. Czyli z jednej strony na przykładzie poprzednich rządów widzimy, jak wypiera się tę pamięć, a teraz obserwujemy wciskanie jej na siłę, w sposób przerysowany i nachalny. Nie tak powinno być.

Wielu osobom może się to podobać.

Myślę, że nie tak wielu. Bardzo dużo ludzi prawicy również oburza się z powodu mieszania wydarzeń historycznych, czy chociażby mieszania takich pojęć, jak polec i zginąć. Bez względu na to, czy ktoś jest zwolennikiem prawicy czy lewicy, jest w stanie dostrzec różnicę pomiędzy heroizmem powstańców podczas Powstania Warszawskiego, odwagą strajkujących podczas Poznańskiego Czerwca i dramatem ofiar katastrofy smoleńskiej. Wszyscy wiemy, że w Smoleńsku mieliśmy do czynienia z bardzo smutną katastrofą, wywołaną ludzkimi błędami. To są diametralnie różne wydarzenia.

Nie było pola bitwy.

Był bałagan. Wiele osób ma w swojej rodzinie powstańców i dla nich ta pamięć jest bardzo ważna. Dla wielu mieszkańców Warszawy samo Powstanie jest symboliczne i chcieliby pamiętać o ofiarach Powstania, czcić ich pamięć.

My jako osoby związane z katastrofą smoleńską bezpośrednio, również robimy wiele, aby ta pamięć została zachowana. Ale tam, gdzie jest na to miejsce i czas. Zakładamy fundacje, organizujemy różne wydarzenia, jak biegi pamięci czy turnieje sportowe. Po śmierci matki w katastrofie założyłam wspólnie z członkami rodziny i obecnie jestem wiceprezeską zarządu Fundacji im. Izabeli Jarugi-Nowackiej. Przyznajemy nagrodę Okularów Równości. Rodzina Pawła Deresza organizuje turniej tenisowy, rodzina Jerzego Szmajdzińskiego funduje stypendia dla studentów kierunków wojskowych, syn Macieja Płażyńskiego kontynuował obywatelski projekt ojca.

Więc wiele po prostu się dzieje i nie warto też każdego z tych działań podpisywać pod katastrofę smoleńską, bo nie zawsze mają one z nią wiele wspólnego. A przez nachalną propagandę ta pamięć będzie dalej zawłaszczana. Jest to moim zdaniem działanie bezrefleksyjne i również w dużej mierze cyniczne.

Jaki jest cel takiego działania?

Właśnie to zawłaszczenie. A Smoleńsk nie jest tylko PiS, jest nas wszystkich.

Czy ktoś powinien zareagować, sprzeciwić się?

Ten sprzeciw już był. Podczas obchodów 60. rocznicy wydarzeń Czerwca 56 odczytywano apel wbrew protestom władz miasta, nie obyło się bez gwizdów, buczenia i zakłócania porządku. W poniedziałek powstańcy spotkają się z prezydent Warszawy, by również wyrazić swoje zdanie na ten temat. Dla powstańców warszawskich rocznicowe uroczystości są świętością. Oczekują, by podczas apelu poległych hołd oddano tylko tym, którzy zginęli w zagładzie miasta. I ja się z tym zgadzam.

Czyli jest pani przeciwna pojawieniu się apelu podczas obchodów Powstania?

Ten apel nie ma nic wspólnego z Powstaniem Warszawskim, nie widzę żadnego uzasadnienia, dla którego miałby się pojawić podczas obchodów. Nie ma sensu łączyć Powstania Warszawskiego z katastrofą smoleńską.

Więcej o:
Skomentuj:
"Apel smoleński nie ma nic wspólnego z Powstaniem. Smoleńsk nie jest tylko PiS" - mówi nam Barbara Nowacka
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX