Rowerzysta zwrócił uwagę kierowcy. Dostał cios w twarz. Teraz szuka świadków zdarzenia

"Wszystko ma swoje granice, rozumiem choć nie akceptuję wyzwiska, przekleństwa, ale nie godzę się na to żeby ludzie wysiadali na skrzyżowaniach i bili się nawzajem. Taki gość następnym razem może pomóc sobie nożem..." - mówi Michał Jędrzejewski, zaatakowany rowerzysta.

Spodobało ci się? Polub nas

Do zdarzenia doszło w piątek (8 lipca, o godz. 11.30). Srebrny Opel Vectra wyjeżdżając z ul. Konstancińskiej wymusił pierwszeństwo nad Nissanem Micra. "Po złości po tym jak usłyszał klakson celowo kilkukrotnie hamował i wymachiwał środkowym palcem" - tłumaczy Michał Jędrzejewski.

"Rowerzysta zwrócił uwagę kierowcy, w odwecie został pobity. "Opel zajechał mi drogę, kierowca wysiadł - tu udało się ominąć i uciec na chodnik. Za chwilę znów zablokował mi przejazd stając na przejściu dla pieszych (ul. Zdrojowa) i wysiedli obaj, kierowca podbiegł do mnie i po krótkiej wymianie słownej zostałem znokautowany". Nie obyło się bez pomocy lekarzy. - "7 godzin w szpitalu rtg , tomografia, złamana kość szczękowa z wgłobieniem, odma podskórna..." - wymienia.

Sprawa trafiła na policję, zajście zostało zgłoszone a monitoring zabezpieczony. - "Wszystko ma swoje granice, rozumiem choć nie akceptuję wyzwiska, przekleństwa, ale nie godzę się na to żeby ludzie wysiadali na skrzyżowaniach i bili się nawzajem, taki gość następnym razem może pomóc sobie nożem... Dla mnie jest zwykłym bandytą, psycholem i należy go ukarać" - tłumaczy rowerzysta.

Podkreśla również, że pomoc świadków byłaby nieoceniona. I apeluje do osób, które widziały zdarzenie, aby do niego się odezwały. Kontakt na FB.

Więcej o: