Grzegorz Krychowiak ma wielkie serce! Zachęca swoich fanów do adopcji zwierząt

Szacun Grzegorz! - tak zareagowali fani piłkarza na wieść o tym, że namawia do opiekowania się bezdomnymi zwierzakami. "Jeżeli chociaż jeden pies znajdzie dom, to już będzie super! - mówi gwiazda piłki nożnej.

Grzegorz Krychowiak, reprezentant Polski w piłce nożnej pokazał, że jest nie tylko świetnym sportowcem, ale wrażliwym na cierpienie zwierząt człowiekiem. Kilka dni temu na swoim fanpage'u polecił warszawską stronę "nie kupuj - adoptuj", którego główną zasadą jest promowanie adopcji bezpańskich psów. Dodał też, że ma nadzieję, że w ten sposób jego fani zdecydują się na przygarnięcie potrzebujących zwierzaków.

Piłkarz Grzegorz Krychowiak zachęca do adopcji bezpańskich psów.FB / Grzegorz Krychowiak

Zdjęcie i komentarz piłkarza wywołał lawinę komentarzy, internauci oszaleli. Natychmiast pod wpisem pojawiły się zdjęcia adoptowanych psiaków.

Spodobało ci się? Polub nas

Projekt, który poleca sportowiec został założony na początku tego roku przez dwójkę warszawiaków. - Kilka tygodni po tym, jak adoptowałem psa z jednego ze schronisk - mówi jeden z jego założycieli Adam Polak. Nie dość, że - z wielu powodów - wizyty w schronisku nie były łatwe, to tak naprawdę - nie do końca wiedziałem, w jaki sposób mam zapewnić psu najlepsze warunki. Na szczęście nie byłem sam - miałem wsparcie poznanej w schronisku wolontariuszki - behawiorystki Justyny. Zadając mnóstwo, czasami trywialnych, pytań zobaczyłem, że przyjęcie zwierzaka do domu nie jest takie banalne, tym bardziej zwierzaka ze schroniska. Jeżeli ja miałem tyle wątpliwości to na pewno wiele osób także się z nimi boryka.

Na zdjęciu: Adam Polak i Budrys adoptowany z jednego z warszawskich schronisk.FB/nie kupuj - adoptuj

Odpowiedzią na to stał się fanpage "nie kupuj adoptuj". - Adam przyznaje, że nie od razu interesowały go psy w schronisku. Na początku chciał mieć rasowego psa. - Miałem już nawet zamówionego szczeniaka - mówi. - Po wizycie w schronisku stwierdziłem, że robię coś idiotycznego, że przecież psy od hodowców i tak do kogoś trafią, a ja mogę uratować jednego psiaka, który nikt inny raczej nie przygarnie. W ten sposób trafił do mnie Budrys, około 7 letni, duży pies. Minęły 4 miesiące, a ja nie wyobrażam sobie, że kiedyś mogło go u mnie nie być. Adoptowany pies to kumpel do końca - one naprawdę są wdzięczne za to, że ktoś zaprosił je do swojego życia.

A czy trudno było namówić Grzegorza Krychowiaka do udziału w akcji?

- Z Grześkiem to w sumie bardzo krótka historia. Pracowałem kilka lat w Legii Warszawa, poznałem środowisko piłkarskie. Znalezienie kontaktu do Grześka nie było problemem, a on bardzo szybko i praktycznie bez namawiania poparł projekt - tłumaczy Adam Polak. - Dlaczego Grzesiek? Bo z jednej strony jest gwiazdą, a z drugiej - mega pozytywnym człowiekiem.

Więcej o: