Koreańczycy pracują dla dewelopera w Wilanowie. Kto jeszcze? Radny PO z Komisji Infrastruktury na Białołęce. MJN: "Konflikt interesów jest oczywisty"

Informacja o 50 Koreańczyków z Korei Północnej pracujących na budowie osiedla Oaza Wilanów wywołała burzę. Dziś wychodzi na jaw, że w firmie Atal, która prowadzi budowę osiedla, pracuje radny PO Zbigniew Madziar, który ponadto, jak ujmuje Miasto Jest Nasze "dba również o interesy inwestorów, zasiadając w Komisji Inwestycji, Infrastruktury i Planowania Przestrzennego Dzielnicy Białołęka", której szefem jest Waldemar Roszak z PO, również pracujący dla jednego z deweloperów. "Konflikt interesów jest oczywisty. Obaj radni powinni złożyć mandaty" - komentuje Jan Śpiewak z MJN.

Czeska opinia publiczna, jak pisze Gazeta Wyborcza zmusiła rząd, by zabronił zatrudniania robotników z komunistycznej Korei. Bułgaria i Rumunia również zrezygnowała z zatrudniania Koreańczyków z Północy. Jak się okazuje - nie Polska.

Spodobało ci się? Polub nas

Wyzysk

W Miasteczku Wilanów, na budowie osiedla Oaza Wilanów prowadzonej przez firmę deweloperską Atal, pracuje około 50 Koreańczyków. Informację tę potwierdził rzecznik Atal S.A. - Pracownicy z Korei zatrudnieni są przez jednego z naszych wielu podwykonawców. Godziny pracy pracowników z Korei są zgodne z kodeksem pracy, potwierdzają to regularne kontrole Inspekcji Pracy - powiedział WawaLove.pl Paweł Rabantek.

Podwykonawca budowy (firma JP Construct), jak pisze Gazeta Wyborcza, nie udziela jednak żadnych informacji na temat liczby zatrudnionych Koreańczyków. Jednocześnie zapewnia, że dobre warunki ich zakwaterowania oraz godziny pracy potwierdzają liczne kontrole Straży Granicznej czy Inspekcji Pracy.

Okazuje się jednak, że od początku 2015 roku nie sprawdzano miejsc pobytu Koreańczyków z Północy ani razu. Zastępca okręgowego inspektora pracy na Warszawę w rozmowie z Gazetą Wyborczą przyznała, że kontrola odbyła się tylko pod kątem procedur BHP. "Forma zatrudnienia nie budziła zastrzeżeń, choć obywatele z Korei "sprawiali wrażenie zastraszonych"" - pisze Wyborcza.

W świetle prawa, jak kontynuuje, wszystko wydaje się legalne. Jednak, jak wiadomo, ogromną część dochodów Koreańczycy z Północy oddają reżimowi. Centrum ds. Praw Człowieka Korei Północnej, jak donosi Gazeta Wyborcza, szacowało, że Kim Dżong Un dzięki wysyłanym za granicę pracownikom może liczyć na wpływy rzędu 200-300 mln dolarów rocznie. Dla rządów wielu krajów zatrudnianie Koreańczyków to wyzysk. Organizacja European Alliance for Human Rights in North Korea szacuje, że poddani Kim Dżong Una dostają średnio na rękę 310 zł.

Konflikt interesów

Dziś wychodzi na jaw, że w firmie Atal pracuje również radny PO Zbigniew Madziar, który również, jak donosi Miasto jest Nasze, "dba o interesy inwestorów zasiadając w Komisji Inwestycji, Infrastruktury i Planowania Przestrzennego Dzielnicy Białołęka".

Nie jest, jak pisze MJN, szeregowym radnym, ale wiceprzewodniczącym komisji, która współdecyduje o inwestycjach i (nie)planowaniu w dzielnicy. Szefem komisji infrastruktury dzielnicy jest natomiast Waldemar Roszak z PO.

Koreańczycy w WarszawieBIP

Waldemar Roszak, podobnie jak Zbigniew Madziar, pracują dla J.W. Construction, największego dewelopera na Białołęce.

"Pan radny Madziar zarobił w roku 2014 140 tysięcy pracując dla deweloperów. Dzisiaj sprzedaje mieszkania budowane przez niewolników z Korei Północnej. Jednocześnie jest wiceprzewodniczącym Komisji Inwestycji i Planowania Dzielnicy Białołęka. Przewodniczącym tej komisji jest zaś pan Waldemar Roszak, również z PO, który pracuje w J.W. Construction w dziale przygotowania inwestycji" - czytamy na stronie MJN.

- Czy pan radny Madziar i Roszak mają kompetencje i moralne prawo do tego, żeby pełnić swoje funkcje? - zastanawia się Miasto Jest Nasze. Jan Śpiewak z MJN nie ma wątpliwości. - W najważniejszej komisji rady dzielnicy Białołęka jest dwóch pracowników deweloperów. Konflikt interesów jest oczywisty - mówi i kwituje: - Obaj radni powinni złożyć mandaty.

W marcu radni Białołeki wygasili mandat polityka PO Waldemara Roszaka, właśnie dlatego, że był przewodniczącym komisji inwestycyjnej, a jednocześnie pracował u dewelopera. Zachodził tu oczywisty konflikt interesów - uznali. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie uznała tej decyzji.

Więcej o:
Skomentuj:
Koreańczycy pracują dla dewelopera w Wilanowie. Kto jeszcze? Radny PO z Komisji Infrastruktury na Białołęce. MJN: "Konflikt interesów jest oczywisty"
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX