Nie chcą Sylwestra w "rytmie disco polo" na placu Hallera: Zieleń będzie zniszczona, zdeptana i zaśmiecona

- Rośliny mają zerowe szanse na przetrwanie szturmu osób bawiących się w "rytmie Disco Polo" i spożywających trunki wysokoprocentowe - pisze mieszkanka Pragi Północ. - Mieszkańcy chcą disco polo - odpowiada rzeczniczka Pragi Północ.

Spodobało ci się? Polub nas

Plac Hallera, nazywany Praskim MDM, to miejsce martwe, niewiele się tam dzieje i niewiele dziać się może, bo mieszkańcy blokują praktycznie każdą inicjatywę, która mogłaby plac obudzić do życia. Rozmawiam z mieszkańcami placu, przyznają, że nie ma gdzie pójść, kawy się napić, muzyki posłuchać, ze znajomymi się spotkać, bo wszystkie miejsca, które się tam otwierają, natychmiast zostają zamknięte. Dlaczego? Bo mieszkańcom się knajpy nie podobają, imprezy tym bardziej. Pamiętam rozmowę z pewnym taksówkarzem, który wioząc mnie na Pragę, tłumaczył mi, o co z tym miejscem chodzi. Można się nie zgadzać z jego słowami (wiadomo, taksówkarze w słowach nie przebierają i mają swoją miejską filozofię) ale coś jest na rzeczy.

- Na „ubecje” pan jedziesz? - zapytał.

- Czemu na „ubecję”? Na plac Hallera jedziemy.

- To pan nie wie, że tam sami ubecy mieszkają? - drąży temat warszawski taksówkarz - Cały Plac Hallera zamieszkują dawni milicjanci, mieszkania tam dostawali od zawsze. - mówi.

- Tak, oni mają wszystko w nosie - mówi mi Eliza, koleżanka która na Hallera mieszka od kilu lat. - Chcą mieć ciszę i spokój, ich wszystko denerwuje, nic się na placu nie dzieje, bo wszystko jest blokowane przez starszych mieszkańców, którzy nie wierzą, że ktoś może przyjść, się pobawić i syfu nie zostawić, tylko na pewno zepsują, podpalą, zniszczą - denerwuje się Edyta. Kiedy pytam o Centrum Wielokulturowe, o Dziką Stronę Wisły, o planowane Centrum Kosmiczne i inne projekty na placu, Eliza przerywa mi poirytowana.

- Uwierz, tu się naprawdę nic nie dzieje, jest cisza i spokój, jakby się czas zatrzymał w latach 50.

Plac Hallera w WarszawieFot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta

Wydawać by się mogło, że planowany na placu Sylwester mógłby choć na chwilkę zmienić obraz tego „martwego” miejsca. Cóż, niekoniecznie. Po publikacji informacji, że impreza odbędzie się właśnie tam i do tego „w rytmie disco polo” otrzymaliśmy list:

- Ostatnio zaniepokoiła mnie informacja o planowanym przez władze dzielnicy wydarzeniu „Sylwester na Pradze”. Czy szerzenie przez dzielnice kultury na Pradze poprzez występy zespołów disco polo jest słuszne? - pyta czytelniczka, po czym sama odpowiada - Moim zdaniem nie. Rozumiem, sylwester dzień rozrywki i zabawy ale czy dzielnica nie miała innego pomysłu na wybór wykonawców. Na to idą państwowe pieniądze? - dopytuje.

- Czy zorganizujemy tego Sylwestra, czy nie, to i tak mieszkańcy będą protestować, a koniec końców wyjdą na plac i będą tam świętować. - mówi Beata Bielińska-Jacewicz - rzeczniczka Dzielnicy Praga-Północ. -  To wiemy od lat, tak tam po prostu jest. Przez całe lato, w muszli koncertowej w Parku Praskim organizowaliśmy „Praskie Lato”. Sprawdziliśmy, do jakiej muzyki ludzie chcą tańczyć, na jakie imprezy chcą przychodzić. Okazuje się, że ku zaskoczeniu wszystkich, również naszym, disco polo ma największe wzięcie - tłumaczy pani rzecznik, a ja jestem zaskoczony, że kogoś to jeszcze dziwi, że disco polo jest muzyką imprezujących Polaków.

Plac Hallera w WarszawieFot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta

Tymczasem, jak pisze nasza czytelniczka - okolice placu Hallera zamieszkują w większości osoby starsze jak i młode małżeństwa z małymi dziećmi. Czy ktoś się zapytał mieszkańców czy chcą, żeby w tym miejscu odbywała się tak duża impreza jak Sylwester? Jest przecież "Muszla koncertowa” w Parku Praskim, tam też są dobre warunki do organizacji tak dużych wydarzeń jak Sylwester - pisze zbulwersowana czytelniczka.

- Plac Hallera jest wytypowany jako centrum lokalne. W ramach zintegrowanego programu rewitalizacji plac będzie zmieniany, a sylwester ma zainaugurować te zmiany - tłumaczy pani rzecznik.

Ale mieszkańcy zmian nie chcą, chcą mieć ciszę i spokój. Oto co dalej pisze nasza czytelniczka:

- Niedawno były tam wykonane prace ogrodnicze (założono trawniki, posadzono nowe krzewy). Myślę, że te rośliny mają zerowe szanse na przetrwanie szturmu osób bawiących się w "rytmie Disco Polo” i spożywających trunki wysokoprocentowe. Zieleń ta będzie zniszczona, zdeptana i zaśmiecona, smuci mnie to bardzo, bo ten skwer został odnowiony przez Dzielnicę (nowe alejki, ławki, latarnie i oczywiście zieleń). Mieszkańcy są zadowoleni chwalą sobie jak wygląda teraz ten skwer, że jest czysto, miło i estetycznie. W mojej opinii organizowanie tegorocznego Sylwestra na placu Hallera jest bardzo nieprzemyślaną sprawą. Biorąc pod uwagę, że skwer jest dopiero co wyremontowany, a eventy powinny się ograniczać do małych wydarzeń, jak np. „Dzień seniora”, który był organizowany (również przez dzielnicę) we wrześniu tego roku. Impreza ta miała pozytywny odzew wśród mieszkańców (bo seniorów jest najwięcej w tej okolicy). Była Kapela Praska i poczęstunek, wydarzenie miało charakter kameralny - pisze czytelniczka.

I weź tu człowieku bądź mądry. Co poradzić, kiedy jedni chcą imprezy dla seniorów, a inni w „rytmie disco polo”?

Więcej o:
Skomentuj:
Nie chcą Sylwestra w "rytmie disco polo" na placu Hallera: Zieleń będzie zniszczona, zdeptana i zaśmiecona
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX