HejtStop nie ściemnia. Obraźliwy napis na stacji Metro Wilanowska naprawdę był. Mamy dowody

- Napis na stacji Metro Wilanowska rzeczywiście był. Dnia 10 września o godzinie 7:30 dyżurny stacji zgłosił go firmie, która zajmuje się zamalowywaniem i piaskowaniem podobnych aktów wandalizmu i w przeciągu kilku godzin napis został usunięty - mówi Anna Bartoń rzecznik prasowa Metra Warszawskiego.

Spodobało ci się? Polub nas

W związku z naszym tekstem dotyczącym projektu HejtStop i zdjęciami obraźliwych napisów, które się w tekście pojawiły, rozpętała się prawdziwa burza. Chodzi o wulgarne napisy „Mahomet to peda* i Allah to ku*wa”.

Zarzucono nam kłamstwo.

Na Wykopie czytamy m.in: "Jak wiemy PO rozpoczęła akcję Hejt Stop. Reportaż o niej napisała Gazeta Wyborcza, ilustrując efekty pracy rzekomym usunięciem obraźliwych napisów na stacji metra Wilanowska. Tyle tylko, że ludzie korzystający z tej stacji codziennie piszą, że takiego napisu nigdy tam nie było. To samo miejsce dziś - brak jakiegokolwiek śladu po usunięciu napisu. Nie za równe te pikselki? Skąd jaśniejsze cienie na obwódce - typowe dla konwersji graficznej z krzywych? Poza tym czym miałby zostać stworzony ten napis, że nie ma ani jednego zacieku, ani jednej kropli farby poza literami? Może farbą marki Adobe?".

Postanowiliśmy to sprawdzić. Dotarliśmy do dwóch niezależnych i niezwiązanych ze sobą autorów zdjęcia z obraźliwymi napisami. Metro Warszawskie również potwierdza - Napis był i został zamalowany. Ale po kolei:

1. Jak działa HejtStop?

Dzięki specjalnie stworzonej aplikacji, która umożliwia przesłanie zdjęcia (np. mowy nienawiści, faszystowskich symboli na murze, parkanie, kamienicy itd) wraz z lokalizacją oznaczoną na mapie. Zdjęcia trafiają do wolontariuszy, którzy pracują w projekcie HejtStop. Ci o napisach informują na bieżąco(!) (a nie tylko podczas swoich akcji) odpowiednie służby, np. Straż Miejską, Policję, czy tak jak w przypadku stacji metra - Metro Warszawskie.

2. Co nam powiedziała autorka zdjęcia?

- Zdjęcie zrobiłam 10 września o godzinie 8:08 rano. Mam na to ajfonowy dowód. Na górze zdjęcia jest miejsce, godzina i data. Mam też kolejne zdjęcie z kiosku Ruchu na Wilanowskiej, gdzie tym samym charakterem pisma jest napisany podobny napis. Napis od razu zgłosiłam za pomocą aplikacji do HejtStop. Nie dziwi mnie, że ludzie piszą, że nie widzieli napisu. Po moim zgłoszeniu napis został bardzo szybko zamalowany - mówi Marta (nazwisko znane redakcji). Oto jej zdjęcie (zrzut ekranu)

 

zrzut ekranufot. Zdjęcie z dnia 10.08 ze stacji Metro Wilanowska

 

3. W sieci znaleźliśmy inne zdjęcia z tego dnia. Zdjęcie zrobione jest z innej perspektywy, zaś autor przyznaje, że jest "przeciwko imigrantom" - Co nie oznacza ze tu jest jakas wielka manipulacja ze to niby fotoshop. Widzialem to na wlasne oczy i nie wmowicie mi ze to fotoshop! (pisownia oryginalna). Oto jego zdjęcie:

 

Stacja Metro WilanowskaStacja Metro Wilanowska

tu kolejne zdjęcie:

 

Stacja WilanowskaStacja Wilanowska

 

4. Od samego początku HejtStop twierdził, że napis został zamalowany tego samego dnia przez pracowników spółki Metro Warszawskie. Nigdy też nie sugerowaliśmy, że akcja zamalowywanie napisu miała coś wspólnego z premier Ewą Kopacz.

5. Ostatecznym dowodem na prawdziwość zdjęcia są słowa Anny Bartoń, rzecznik Metra Warszawskiego:

- Napis na stacji Metro Wilanowska rzeczywiście był. Dnia 10 września o godzinie 7:30 dyżurny stacji zgłosił go firmie, która zajmuje się zamalowywaniem i piaskowaniem podobnych aktów wandalizmu i w przeciągu kilku godzin napis został usunięty - mówi Anna Bartoń rzecznik prasowa Metra Warszawskiego. Czyli autorka zdjęcia zrobiła je tuż po tym, jak dyżurny zgłosił sprawę. Wysłała je do hejtstop, który też sprawę zgłosił.

6. Ostatnia nieścisłość - nie jesteśmy Gazetą Wyborczą.

Mamy nadzieję, że rozwialiśmy wszelkie wątpliwości.

Więcej o: