Remont Wołoskiej: autobusy stoją w gigantycznym korku. "Mam 198 minut opóźnienia" [WIDEO]

- Gdzie jest Mordor, tam jest horror - gorzko śmieje się nasz czytelnik, pracownik zagłębia biurowego na Służewcu. Narzeka na korki w okolicy w związku z remontem ul. Wołoskiej i wymianą torów przy Galerii Mokotów. Na filmie, który nakręcił, widać, że autobusy potrafią zablokować przejazd przez skrzyżowanie nawet na trzy zmiany świateł. ZTM milczy, a kierowcy autobusów mówią wprost: "to jest fatalnie zorganizowane".

Spodobało ci się? Polub nas

- Przesiadam się na rower - deklaruje nasz czytelnik. Janek pracuje w Mordorze, jak złośliwie mówi się o zagłębiu biurowym na Służewcu. Na Mokotów jedzie codziennie z Gocławia. - Dotąd najczęściej wybierałem autobus z przesiadką do tramwaju. Teraz korzystam z zastępczej linii Z-1 i to jest horror - opowiada. - Zamiast rozkładowych ośmiu minut, jadę czasem i trzy razy dłużej. Wystarczy, że autobus wjedzie na skrzyżowanie i wszystko stoi - rozkłada bezradnie ręce.

Autobus linii Z-1 skręca z Domaniewskiej w Postępu, fot. Janek Grosser / czytelnik metrowarszawa.pl

Fatalny dojazd

Służewiec w tym rejonie jeszcze do niedawna nazywano „przemysłowym”. Dziś można by z powodzeniem określać go „biurowym” albo „korporacyjnym”. Okolice Domaniewskiej, Wołoskiej i Marynarskiej zmieniają się z miesiąca na miesiąc. Kolejne zamknięte zakłady przemysłowe i magazyny ustępują miejsca nowym, szklanym biurowcom. Swoje siedziby ma tu coraz więcej firm. W szybkim tempie przybywa nie tylko nowych biur, ale i „białych kołnierzyków”. Codziennie do pracy przyjeżdża tu ok. 100 tys. osób. Mało kto nie narzeka na dojazd. Samochodem się nie opłaca, bo z parkowaniem są ogromne problemy. Auta od rana szczelnie wypełniają każdy niezagrodzony słupkami skrawek ziemi. Najlepiej mają ci, którzy mogą zjechać wozem do podziemnego garażu. Ale najpierw muszą do niego dojechać. Większość wybiera więc komunikację miejską.

Widok na "Mordor", fot. Michał Wojtczuk

Uciążliwy remont

Jeszcze przed wakacjami tramwaje w porannym szczycie pękały w szwach, mimo że dojeżdżało tu kilka linii. Od 29 czerwca jest jeszcze gorzej. Rozpoczęło się oczekiwane od dawna poszerzanie ul. Wołoskiej między Wiktorską i Konstruktorską. Na tym odcinku zniknie wreszcie wąskie gardło, a kierowcy będą mieli po trzy pasy ruchu w każdą stronę. Wzdłuż jezdni powstaje nowa droga dla rowerów i chodniki.

Remont torów na ul. Wołoskiej, fot. Dariusz Borowicz / Agencja Gazeta

Przy okazji tramwajarze wymieniają tory i budują nowe przystanki. Od początku wakacji tramwaje przestały jeździć ul. Woronicza, Wołoską i Marynarską do pętli przy stacji kolejowej Warszawa Służewiec. Zarząd Transportu Miejskiego przygotował dla pasażerów zastępcze linie autobusowe: Z-1 (Malczewskiego - Wynalazek) i Z-2 (Metro Wilanowska - PKP Służewiec). Większość wybiera tę pierwszą. Ale tłumy można w niej spotkać tylko w godzinach porannego szczytu w autobusach jadących w stronę biur na Domaniewskiej i popołudniu w przeciwnym kierunku.

Długie autobusy, wąskie uliczki

Nasz czytelnik mówi, że najgorzej było w zeszłym tygodniu, gdy wszystkie autobusy wycofano z Wołoskiej i objazdami kursowały przez wąskie uliczki wokół biurowców: Postępu, Konstruktorską,  Racjonalizacji. Nie lepiej było na Domaniewskiej, na jej wąskim odcinku między Wołoską a Postępu.

Ogromny korek na skrzyżowaniu Domaniewskiej i Postępu, fot. Janek Grosser / czytelnik metrowarszawa.pl

Na przesłanych do redakcji zdjęciach i filmie widać, jak autobusy jeden za drugim stoją w gigantycznym korku. - Gdy jeden z nich wjeżdża na skrzyżowanie, blokuje przejazd pozostałym uczestnikom ruchu, bo nie może z niego zjechać - mówi Janek. Dodaje, że sytuacja jest beznadziejna, bo z każdej strony jest tu pełno aut. Nasz czytelnik widział, jak autobus wjechał na skrzyżowanie i nie mógł z niego zjechać przez trzy zmiany świateł.

- Gdy zamknięto Wołoską, to cały ruch puszczono małymi uliczkami, ale blokują go przegubowe autobusy - zwraca uwagę Andrzej, pracujący w jednym z biurowców na Służewcu. Ma rację, bo Zarząd Transportu Miejskiego przekonywał, że linie zastępcze będą obsługiwać wyłącznie wozy 18-metrowe, by zabrać jak najwięcej pasażerów. - Tu trzeba inaczej ustawić światła, bo one działają tak, jak przed remontem. No i którejś ulicy należy dać pierwszeństwo - sugeruje. Andrzej korzysta z autobusów Z-1 niemal codziennie. - One są potrzebne, bo między Domaniewską a Metrem Wierzbno jeżdżą pełne, ale już ze trzy razy wysiadłem z autobusu i poszedłem piechotą. I tak było zdecydowanie szybciej.

 Zapchany autobus linii Z-1, fot. Dariusz Borowicz / Agencja Gazeta

„Trzeba być ostatnim kretynem...”

Rozmawiam z kierowcami autobusów Z-1. Wszyscy przyznają, że trasę dla linii zastępczych wybrano fatalnie. - Horror. Tego się nie da inaczej określić - mówi mi kierujący przegubowym solbusem. Na pętlę na ul. Wynalazek dotarł z 66-minutowym opóźnieniem. - Po południu jest kaplica. Najgorzej jest między godz. 16 i 18.

Zakorkowane skrzyżowanie Domaniewskiej i Postępu, fot. Janek Grosser / czytelnik metrowarszawa.pl

Kierowca dalej pyta: - Co to za kraj? Zmienili organizację ruchu, ale nie ma tu ani nadzoru ruchu, ani policji. Nikt świateł nie przestawił, żeby to upłynnić. Nikogo tu nic nie obchodzi. Jedynie wytyczyli trasę i niech się dzieje wola nieba - kończy cytując „Zemstę” Fredry. Jeśli to zemsta, to czyja? Wie to kierowca nr 2. - Jak mamy jeździć punktualnie, jak jakiś idiota z ZTM-u władował Z-1 w ul. Postępu. Trzeba być ostatnim kretynem, żeby tam wpuszczać autobusy - krzyczy. - Pan zobaczy! - i zachęca mnie, żebym wszedł do jego kabiny i zrobił zdjęcie monitorowi, na którym wyświetla się opóźnienie. Jest 18.41, a kierowca powinien tu dojechać o 17.37.

Na czerwono zaznaczone jest opóźnienie, fot. Michał Radkowski

Mimo ponad 60-minutowego opóźnienia, na pętli robi sobie przerwę na papierosa. - Należy nam się, jak siedzimy za kółkiem kolejną godzinę - tłumaczy. Kierowca nr 3 na linii Z-1 jest rekordzistą. Jego autobus jest opóźniony o 100 minut. Zamiast o 16.50 na ul. Wynalazek dojechał o 18.30. - Fatalnie jest. Jeżdżę drugi raz na tej linii i oby nigdy więcej - mówi, składając błagalnie ręce.

3-godzinne opóźnienie

Popołudniami z pętli Wynalazek autobusy powinny odjeżdżać co 5 minut. Jak jest? Niezgodnie z rozkładem jazdy. Z-1 albo podjeżdżają na pętlę stadami (po 2-3 wozy, jeden za drugim), albo pasażer musi czekać na przystanku nawet kilkanaście minut. Przed godz. 19 jezdnia na ul. Wynalazek jest prawie nieprzejezdna. Aż 6 wozów zajmuje niemal połowę długości ulicy. Tylko dwa mieszczą się w zatoczce dla autobusów.

Sznur autobusów linii Z-1 na ul. Wynalazek, gdzie znajduje się ich pętla, fot. Michał Radkowski

Kierowcy zbierają się na naradę i dyskutują. - Dzwoniłem na centralę - mówi jeden z nich. - No i co ci powiedzieli? - dopytuje drugi. - Mówię, że wytraciłem całe kółko (to znaczy, że opóźnienie jest tak duże, że autobus nie zdążył, a powinien zrobić pełną trasę z jednej pętli na drugą i z powrotem - przyp. red.). On na to: "trudno". Pytam go, czy mam za każdym razem dzwonić do niego z pytaniem: „Co dalej?”. A on na to: „Co pan? Chcesz mi telefon zagrzać?”.

Autobus linii Z-1 na pętli Wynalazek, fot. Michał Radkowski

Dowiaduję się, że każdy kierowca ma obowiązek zgłaszać centrali ruchu informację o opóźnieniu autobusu, jeśli przekracza ono godzinę. Dziś taki telefon wykonał prawie każdy kierujący Z-1. Do centrali kierowcy dzwonią też w innej sprawie. - Pasażerowie chcą, żeby ich wysadzić z autobusu między przystankami, bo widzą, że czasem taki przejazd zajmuje nawet 40 minut - opowiada jeden z nich. - Pan wypuszcza? - pytam. - Staram się nie. Są kamery, to kosztuje. Ale dzwoni się wtedy na centralę. Mówię, że ludzie są źli i na ogół dostaję zgodę, by ich wypuścić. Tak sobie myślę, że jak mam się potem jeszcze przez 7 godzin w pracy denerwować, to lepiej w ogóle się nie odzywać - żali się kierowca przegubowego solarisa. - Wczoraj prowadziłem 218 i miałem 198 minut opóźnienia. Cała Woronicza była tak zapchana, że nie można było w ogóle skręcić w lewo w Racjonalizacji. Ale tak jest tu codziennie.

Autobus linii 218 stoi w korku na ul. PostępuAutobus linii 218 stoi w korku na ul. Postępu, fot. Janek Grosser / czytelnik metrowarszawa.pl

ZTM milczy

We wtorek skontaktowałem się z Zarządem Transportu Miejskiego. Chciałem dowiedzieć się, czy zamiast autobusów przegubowych zostaną na trasę Z-1 wysłane krótsze wozy (10-cio bądź 12-metrowe). Pytałem też, czy ZTM:

* planuje wprowadzić korektę rozkładu jazdy dla tej linii,

* ma pomysł, jak rozładować tłok na skrzyżowaniu Domaniewskiej i Postępu,

* będzie prosił w tej sprawie o pomoc policję.

Nadal nie dostałem odpowiedzi na wspomniane wyżej pytania.

Remont ul. Wołoskiej, fot. Dariusz Borowicz / Agencja Gazeta

Remont ul. Wołoskiej powinien zakończyć się wraz z wakacjami. Wówczas na swoje podstawowe trasy mają wrócić autobusy i tramwaje. Czy w okolicy znikną wówczas korki? Będziemy to sprawdzać. Czekamy też na sygnały od Was. Piszcie: metrowarszawa@agora.pl

Więcej o: