Róisin Murphy wraca do Warszawy. 16 listopada wystąpi na Torwarze

Informację o swoim jesiennym koncercie w stolicy Róisin Murphy wrzuciła na Facebooka w poniedziałek po godz. 12. Wokalistkę brytyjskiego duetu Moloko usłyszymy i zobaczymy 16 listopada w hali Torwaru.

Spodobało ci się? Polub nas

Artystka w ostatni weekend wystąpiła na festiwalu Audioriver w Płocku. Teraz zapowiada, że przyjeżdża ponownie do Polski. Jesienią da dwa klubowe koncerty. Będzie na nich promować swoją najnowszą płytę „Hairless Toys”. Róisin Murphy 16 listopada zaśpiewa w Warszawie, a dzień później w Poznaniu.

Róisin Murphy na Festiwalu Open'er w 2008 roku, fot. Beata Kitowska / Agencja Gazeta

Bilety na oba występy trafią do sprzedaży w najbliższą środę (29 lipca). Dostępne będą na stronach go-ahead.pl, biletomat.pl, eventim.pl, ebilet.pl, ticketpro.pl oraz w punktach sieci Empik, Media Markt i Saturn. Za miejsce siedzące nienumerowane na trybunach w Warszawie trzeba zapłacić 120 złotych, za miejsca stojące na płycie - 130 złotych.

Śpiewa przez przypadek?

- Zawsze pociągali mnie dziwacy. Zaczęło się w Manchesterze, pod koniec lat 80. Najpierw było Sonic Youth, The Jesus and Mary Chain, Spaceman 3, Dinosaur Jr., My Bloody Valentine, Butthole Surfers, a potem cofnęłam się do The Stooges oraz Velvet Underground. Oni zmienili moje życie. Potem, w klubach dub reggae i r'n'b Moss Side, nauczyłam się tańczyć - tak o swoich początkach muzycznych fascynacji mówi Róisin. - Potem pojawił się zespół, pierwsza płyta i wszystko magicznie potoczyło się dalej, bez większych starań. Ta magia trwała, nawet silniejsza, przez lata, dopóki presja stała się zbyt wielka i okazało się, że czas dorosnąć i zacząć wszystko od nowa.

 Róisin Murphy na tegorocznym festiwalu Audioriver w Płocku, fot. Dominik Dziecinny

Kariera Róisin Murphy dla zewnętrznego obserwatora może wydawać się trochę chaotyczna. - Robię to, co robię poniekąd przez przypadek, zawsze uważałam, że wszystko potoczyło się w ten sposób dzięki mojej nieobliczalnej kreatywności, dlatego zawsze na pierwszym miejscu stawiam szaleństwo i otwartość, bo tak to się dla mnie zaczęło - mówi.

Z Moloko i solo

Jako połowa duetu Moloko, Róisin zdobyła ogromną popularność. Zespół powstał w 1994 roku w Sheffield w Wielkiej Brytanii, a największą popularność zyskał dzięki hitom takim jak „Sing It Back” i „The Time Is Now”. Po sukcesie albumu „Things To Make And Do” Moloko koncertowali na całym świecie, związek Murphy i współtworzącego duet Marka Brydona nie przetrwał jednak próby czasu. Po ich rozstaniu powstała jeszcze jedna płyta - „Statues”  z 2003 roku - która zamyka dyskografię Moloko.


- Nie byłam pewna czy jestem w stanie kontynuować karierę bez Marka. Moloko było wszystkim co znałam i bałam się co będzie dalej - przyznaje. Na szczęście, pomimo wstępnych obaw, artystka zdecydowała się działać dalej solo. Na półki sklepowe trafiły więc albumy „Ruby Blue”(w 2005 roku) i „Overpowered” (w 2007), a Murphy sporo czasu i uwagi poświęciła następującym po nich trasach koncertowych. - Wynieśliśmy występy na żywo na kompletnie nowy poziom - trasa, która nastąpiła po wydaniu „Overpowered” to jedno z najbardziej kreatywnych i satysfakcjonujących przedsięwzięć w jakie kiedykolwiek byłam zaangażowana! - opowiada.

Nowa płyta

Po trasie koncertowej Róisin skupiła się na życiu prywatnym. Pojawiła się gościnnie w kilku utworach - m.in. na płycie Davida Byrne'a i Fatboy Slim - a w ubiegłym roku nagrała po włosku EPkę „Mi Senti”. To była jednak dopiero nieśmiała zapowiedź jej wielkiego powrotu.

05.07.2008 GDYNIA LOTNISKO BABIE DOLY 7 HEINEKEN OPEN'ER FESTIVAL  FOT. RENATA DABROWSKA / AGENCJA GAZETA N/Z ROISIN MURPHY  SLOWA KLUCZOWE: HEINEKEN OPEN ' ER OPEN'ER FESTIWAL OPENER OPENER FESTIWAL FESTIWAL OPENER /FR/Róisin Murphy na Festiwalu Open'er w 2008 roku, fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Róisin zamknęła się w studio na pięć tygodni razem z Eddiem Stevensem, który odpowiada za jej brzmienie od 1997 roku. Nagrali wspólnie około trzydziestu piosenek, z których osiem trafiło na najnowszą płytę Murphy - „Hairless Toys”. Album zebrał bardzo dobre recenzje, „The Guardian” podkreślał, że jest to płyta celebrująca kulturę klubową, ale jednocześnie dojrzała i elegancka.
Więcej o: