Grochów ma swoją oranżadę i tonik. "Mam nadzieję, że posmakują klientom"

Tonik Grochowski już jest dostępny na rynku. Lada dzień do sklepów trafi Oranżada Grochowska. Oba napoje produkuje Wytwórnia Wód Gazowanych "Ronisz", działająca w tej części miasta od prawie 70-ciu lat.

Spodobało ci się? Polub nas

Napoje z Wytwórni Wód Gazowanych na Grochowie, działającej od 1948 roku przy ul. Podolskiej, od wielu lat można znaleźć głównie w mniejszych sklepach w stolicy i okolicy. Są też dostępne w niektórych modnych knajpach. Oranżady tradycyjne w czterech różnych smakach serwują np. Kicia Kocia na Grochowie czy Bar Prasowy w Śródmieściu. Teraz „Ronisz” wypuścił na rynek Tonik Grochowski, a jeszcze w maju dostępne będą oranżady w dwóch nowych smakach.

Rozmowa z Józefem Romaniukiem, współwłaścicielem Wytwórni Wód Gazowanych „Ronisz”

Dlaczego Tonik Grochowski ma na końcu literę K, a nie C? Zawsze był przecież tonic, co zresztą było źródłem żartów...

Józef Romaniuk - No bo tak przecież jest po polsku! To nasz element patriotyczny (śmiech).

A czy w smaku wasz napój także będzie się odróżniał od innych dostępnych na rynku?

- Miałem sygnały, że brakuje toniku w mniejszych opakowaniach i zarazem dobrego jakościowo. Te dostępne do tej pory miały dużą pojemność i były sprzedawane w plastiku. Nasz jest w małej, szklanej, poręcznej i zwrotnej butelce 0,33 l. Nasz tonik to dopracowana receptura z chininą na bazie wody źródlanej Olszynka. Parę miesięcy temu wziąłem parę próbek z różnych aromatów, zrobiłem serię degustacji i w końcu udało mi się uzyskać dobry smak.

Czyli zdał się pan na własną ocenę?

- Nie tylko ja smakowałem, ale więcej osób. W degustacji brała udział m.in. żona, ale też mój wspólnik czy Cezary Polak, który nas regularnie w Kici Koci promuje. Oni wyrażali swoją opinię, ale to ja miałem głos decydujący. Wybór poprzedziły więc próby. Natomiast pierwsza oficjalna degustacja odbyła się podczas Mistrzostw świata w piciu oranżady w Kici Koci. Tym, którzy przyszli, rozlewaliśmy tonik do szklaneczki. Okazało się, że dobrze wybrałem, bo wszystkim smakowało.

Jaka będzie Oranżada Grochowska?

- Będzie się różnić od naszej Tradycyjnej. Przygotowujemy ją w dwóch smakach, których jeszcze nie ma na rynku. Decyzja, jakie konkretnie, zapadnie w tym tygodniu. Wiadomo, że jedna będzie biała, a druga - czerwona. Najpóźniej w przyszłym tygodniu Oranżada Grochowska trafi do sklepów.

Gdzie będzie możną ją kupić?

- Obsługujemy Warszawę i okolice. Nasza firma jest malutka, zaopatrująca pojedyncze sklepy. Na razie nasz Tonik Grochowski się przyjął, a przecież jest napojem specyficznym. Natomiast te dwa smaki oranżady są dość charakterystyczne, więc mam nadzieję, że również posmakują klientom.

Klubokawiarnia Kicia Kocia napisała na Facebooku, że namawiała was aż dwa lata na zrobienie Toniku. Czemu tyle to trwało?

- Rzeczywiście, słyszeliśmy o tym, ale musieliśmy się nad tym dłużej zastanowić. Proszę pamiętać, że z czasów komuny ostaliśmy się jako jedyni w Warszawie. Kiedyś takich zakładów jak nasz było dużo więcej. Cała branża padła w latach 90-tych. Był taki czas, że mieliśmy aż 12 smaków oranżady, m.in. mango, kiwi, brzoskwinia. I po latach doszliśmy do wniosku, że ze względów organizacyjnych ograniczymy się do czterech, które się najlepiej sprzedają. To są: oranżada biała i czerwona oraz orange i zielona cytryna. I to był słuszna decyzja. Ale teraz, żeby urozmaicić asortyment, wypuściliśmy na rynek tonik i lada moment zadebiutują jeszcze dwie nowe oranżady.

Oranżady produkowane przez Wytwórnię Wód Gazowanych "Ronisz", fot. Igor Nazaruk

Pojawią się na próbę?

- Myślę, że będą w stałym asortymencie. To będą trochę droższe napoje, bardziej treściwe, o mocniejszych walorach smakowych. Mam nadzieję, że jest zapotrzebowanie na tego typu napoje także w barach czy klubokawiarniach.

I nadal jesteście wierni recepturze bez stosowania słodzików?

- Opieramy się tylko i wyłącznie na cukrze.

Jak będzie wyglądała etykieta?

- Etykieta jest prosta i elegancka. Długo szukaliśmy odpowiedniej czcionki, zaglądaliśmy do gotowców i nic. Żadna nam nie pasowała. W końcu sam napisałem na kartce „Oranżada Grochowska” i małżonka mi powiedziała: „to jest to, czego szukaliśmy”. Napis na etykiecie powstał więc odręcznie, bez komputera, choć po wielu próbach. Kolory etykiet dobierałem do koloru oranżady. Po wydrukowaniu etykiet jesteśmy w pełni usatysfakcjonowani.

Więcej o: