Wnuczka powstańców: Niedobrze mi na widok ludzi, którzy opaskę noszą tak, jak modną czapkę

- To się dzieje od lat. Barwna szopka, moda na Powstanie. Gadżety. Race. Wiele lat temu oddawaliśmy cześć Powstańcom i ludności cywilnej w ciszy. Staliśmy na ulicach, kiedy wyły syreny. Z szacunkiem. Ze świadomością, że Powstanie pochłonęło wiele żyć ludzkich. Nie było barwną pikietą. Było dramatem. Niewyobrażalnym poświęceniem - pisze wnuczka Zbigniewa Romanowskiego (ps. Nowy, Nowicki) oraz Ireny Romanowskiej, (ps Irena, Karpowicz).

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Głos w tej sprawie pani zdecydowała się zabrać po tym, gdy zobaczyła zdjęcie Samuela Pereiry, wiceszefa publicystyki TVP Info, przebranego za Powstańca. - To przelało kroplę goryczy - tłumaczy metrowarszawa.pl. W komentarzu, który opublikowała na Facebooku, dokładnie wyjaśnia dlaczego.

Ula M. Kitlasz, wnuczka powstańców warszawskich.Facebook

 

"Opaska Powstańca to nie jest gadżet. Nie możesz udawać Powstańca. Podobnie jak symbol Polski Walczącej. Nie możesz przyczepić go sobie do kluczyków. Niedobrze mi, kiedy patrzę na to, co się wokół Powstania dzieje. Niedobrze mi, kiedy ONR planuje obchody Powstania. Niedobrze mi, kiedy Powstańców dzieli się na gorszych i lepszych. I totalnie chce mi się rzygać na widok ludzi, którzy opaskę noszą tak, jak modną czapkę.

Ja, wnuczka Powstańców nie ośmielam się wyjąć ich opaski z folii, w którą dziadkowa dłoń lata temu ją zapakowała. Serce mi pęka, kiedy widzę, jak z Powstania Warszawskiego robicie sobie przedstawienie. Nie czyni to z Was patriotów. Jedynie żałosnych przebierańców. Nic nie wiecie o bohaterstwie.

Ja też nie wiem. Ale nie udaję, że miałam w tym udział. My nie wiemy, bo Oni wiedzieli. Szacunek zamiast szopki. Zamiast kibolskich rac, tatuaży i krzyków o silnej Polsce. I zamiast obrzydliwego upolityczniania tej daty. Serce mi pęka, serio."

Przeczytaj też: Marsz ONR w rocznicę Powstania Warszawskiego?

Więcej o: