Zabytkowa praska fabryka kas pancernych podzieli los parowozowni?

Przy ul. Strzeleckiej, na terenie starej fabryki Zwierzchowskiego i Synów zaczęto burzyć budynki gospodarcze. Choć prace miały przebiegać ręcznie, tak twierdzi konserwator zabytków, pojawiła się tam też koparka, której pracę słyszą mieszkańcy.

Spodobało ci się? Polub nas

- Proszę osoby, które mieszkają najbliżej, by trzymały rękę na pulsie. Nie pozwólmy, by fabryka podzieliła los parowozowni - zaalarmowała Monika Wesołowska, mieszkanka Pragi Pólnoc.

Zakład Wyrobów Mechanicznych Gustawa Pulsta - początkowo fabryczka działała przy Strzeleckiej 28. Pomiędzy 1911 a 1913 rokiem Gustaw Pulst nabył także posesję nr 30 i  wtedy prawdopodobnie powstał zachowany do dziś piętrowy budynek fabryczny. Początkowo produkowano maszyny dla przemysłu tytoniowego, drzewnego, papierniczego i spożywczego, a także piece piekarnicze. Prawdopodobnie ciężkie czasy I wojny światowej zmusiły Gustawa Pulsta do zrezygnowania z prowadzenia zakładu.
Po I wojnie światowej zakład przejął Stanisław Zwierzchowski tworząc rodzinny interes ze wspólnikami: synami Alfredem i Stanisławem oraz Haliną Zwierzchowską. Fabryka Kas Pancernych Stalobetonowych „Stanisław Zwierzchowski i Synowie” bo tak brzmiała pełna nazwa,
wytwarzała: kasy pancerne, urządzenia skarbców pancernych oraz szkatuły pancerne. Zakład musiał prosperować dosyć dobrze, bowiem w latach 1937-38 Zwierzchowscy wybudowali dla siebie stojąca do dzisiaj, modernistyczną kamienicę przy Stalowej 47. W roku 1947 r. Zwierzchowski  wniósł swoją fabryczkę, jako wkład do wspólnego majątku spółdzielni pracy „Skarbiec”. Od tej chwili fabryka nie zmieniła już właściciela pozostając przy nazwie: „Skarbiec” - Specjalistyczna Spółdzielnia Pracy.

Historia niewielkiej fabryczki przypominającej zamek sięga początku XIX wieku. W budynku początkowo produkowano maszyny dla przemysłu tytoniowego, drzewnego, papierniczego i spożywczego, a także piece piekarnicze. Jednak cenna dla Pragi historia fabryki rozpoczęła się po
I wojnie światowej, kiedy to zakład przejął Stanisław Zwierzchowski tworząc rodzinny interes z synami Alfredem i Stanisławem. Zakład przez kolejnych kilkadziesiąt lat wytwarzał: kasy pancerne, urządzenia skarbców pancernych oraz szkatuły pancerne. W latach 1937-38 Zwierzchowscy wybudowali stojąca do dzisiaj modernistyczną kamienicę przy Stalowej 47. Budynek w latach 60. został wyróżniony nagrodą za najlepiej zarządzany budynek w Warszawie. Jej mieszkańcy do dzisiaj wspominają rosnący między fabryką, a kamienicą sad wiśniowy.

Z kolei po wojnie, w roku 1947 roku, Zwierzchowski  wniósł swoją fabryczkę, jako wkład do wspólnego majątku spółdzielni pracy „Skarbiec”. Od tej chwili fabryka nie zmieniła już właściciela pozostając przy nazwie: „Skarbiec” - Specjalistyczna Spółdzielnia Pracy.

Budynek przez wiele lat niezabezpieczony niszczał, do środka można było dostać się do problemu, na miejscu stał opuszczony sejf, do chwili, gdy wyniosła go ekipa kręcona w pobliżu zdjęcia. Kilka miesięcy temu właściciele fabryczki (również spadkobiercy kamienicy przy Stalowej) sprzedali zrujnowany obiekt.

Na apel prażan natychmiast zareagowali urzędnicy. - Rozbiórka dotyczy budynków magazynowych i portierni, natomiast sama hala nie będzie ruszana - tłumaczy Michał Krasucki, stołeczny wicekonserwator zabytków. Jak podkreśla biuro konserwatora wpisana do rejestru zabytków elewacja frontowa ma być zabezpieczona, a wszystkie prace rozbiórkowe mają być prowadzone ręcznie. - Sąsiadów proszę jednak o społeczną czujność - podkreśla Krasucki.

Prascy społecznicy są wyczuleni na wszelkie prace rozbiórkowe. Do dzisiaj wspominają nieodżałowaną parowozownię przy ul. Wileńskiej 14, która została wyburzona przez developera pod budowę sklepu LIDL. Była to jedna z niewielu budowli w Polsce o tak oryginalnej zabudowie. I jeden z najstarszych obiektów architektury kolejowej w Warszawie. Parowozownię podtrzymywała niepowtarzalna konstrukcję słupów. - W Polsce zachowały się zaledwie trzy lub cztery takie obramowania - wyjaśniał zaangażowany w ratowanie zabytku varsavianista Janusz Sujecki. Mimo interwencji mieszkańców Pragi, stołecznego oraz mazowieckiego konserwatora zabytków inwestor wyburzył obiekt.

Więcej o: