Pamiętasz otwarcie pierwszej linii metra? Tylko 11 stacji, pociągi z trzema wagonami, kasowniki z dziurkaczem... [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]

20 lat temu otwierano pierwszą linię metra, obiecaną warszawiakom jeszcze w latach 20. XX wieku. W 1995 roku była to najbardziej wyczekiwana inwestycja w mieście. Dziś przeżywamy otwarcie drugiej linii, a w zasadzie jej centralnego odcinka. To wydarzenie nadal wywołuje mnóstwo emocji, ale już nie wszyscy warszawiacy tak bardzo chcą się przesiąść do podziemnej kolejki. Porównujemy oba wydarzenia.

Spodobało ci się? Polub nas

Najgorsze było czekanie. Kolejne terminy oddania do użytku metra przekładano kilkakrotnie. Tak było w latach 90., tak jest i teraz. Druga linia miała być przecież gotowa już na Euro 2012. Wystartuje prawie trzy lata później. Przed oddaniem metra w 1995 roku też daty się zmieniały. Pierwszy pociąg z pasażerami wyjechał w końcu na tory 7 kwietna, ale już pod koniec 1994 roku odcinek między Kabatami a Politechniką był gotowy do eksploatacji. Jednak problemy z odbiorami technicznymi wydłużyły oczekiwanie na nowy środek transportu w Warszawie. Przez ten czas odbywały się próbne przejazdy według normalnego rozkładu jazdy, ale pociągi nie zabierały ludzi. Można je było za to podglądać przez szyby odgradzające wejście na stację od przejścia podziemnego.

Tłumy warszawiaków w dniu otwarcia pierwszej linii metra 7 kwietnia 1995 roku, stacja PolitechnikaTłumy warszawiaków w dniu otwarcia pierwszej linii metra 7 kwietnia 1995 roku, stacja Politechnika. Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta

Metro organizowało także dni otwarte. Była to jedyna okazja jeszcze przed jego oddaniem, by zobaczyć jak wyglądają przygotowania, jaki jest wystrój stacji, jakie pociągi zamówiono... Ale i tak największą atrakcją były darmowe przejazdy pociągiem na całym odcinku. Kursowały wtedy dwa sześciowagonowe składy rosyjskich wagonów dostarczonych do stolicy jeszcze w 1989 roku przez Związek Radziecki (sic!). Jeździły wahadłowo co 20 minut na odcinkach Kabaty - Wilanowska i Wilanowska - Politechnika (trasę podzielono, bo tory nie wszędzie były wówczas ułożone).

Tłumy warszawiaków w dniu otwarcia pierwszej linii metra 7 kwietnia 1995 roku, stacja WilanowskaTłumy warszawiaków w dniu otwarcia pierwszej linii metra 7 kwietnia 1995 roku, stacja Wilanowska. Fot. Michał Mutor / Agencja Gazeta

Pociągi były totalnie zapchane. Chętnych było tak wielu, że część musiała czekać na nieukończonych stacjach na następne metro. W zeszłym roku również organizowano zwiedzanie poszczególnych przystanków drugiej linii, ale nie było możliwości przejechania się pociągiem na trasie. To m.in. efekt zmian w przepisach dotyczących bezpieczeństwa. Przejechać się pod ziemią od Ronda Daszyńskiego do Dworca Wileńskiego będziemy mogli dopiero wraz z otwarciem centralnego odcinka. Podróż zajmie nam ok. 10 minut.

Otworzyli metro, zlikwidowali autobusy

Pierwsza podziemna kolejka w Warszawie miała umożliwić warszawiakom szybki dojazd między Ursynowem a Śródmieściem. Zaledwie w ciągu 18 minut można było dotrzeć z Kabat do stacji Politechnika. Ursynowianie z jednej strony mogli czuć się wyróżnieni, że to im skrócono czas przejazdu do centrum miasta, ale z drugiej strony po oddaniu metra zlikwidowano aż trzy „czerwone” linie przyspieszone (502, 504, 508), które dowoziły mieszkańców Ursynowa na Mokotów i do Śródmieścia. Autobusy te - mimo, że nie miały wielu przystanków po drodze - w dużej mierze dublowały się z trasą metra.

Pierwsi pasażarowie metra w dniu otwarcia 7 kwietnia 1995 rokuPierwsi pasażerowie metra w dniu otwarcia 7 kwietnia 1995 roku, fot. Michał Mutor / Agencja Gazeta

Oddanie centralnego odcinka drugiej linii nie rozwiąże na razie problemów komunikacyjnych mieszkańców ani Pragi Północ, ani bliskiej Woli. Dopiero, gdy metro dotrze na Targówek i Bemowo, może znacznie przyspieszyć poruszanie się po mieście między dzielnicami. Druga linia metra będzie liczyć zaledwie 7 stacji, aż o 4 mniej niż na pierwszej linii w dniu otwarcia. I znowu część pasażerów będzie niezadowolona, bo Zarząd Transportu Miejskiego zdecydował się skracać i zmieniać trasy wielu popularnym liniom autobusowym. Miasto namawia warszawiaków do przesiadek do metra i pod tym kątem zmodyfikowano układ komunikacji autobusowej, który zacznie obowiązywać wraz z uruchomieniem drugiej linii metra.

Dziurkacze na ścianach i bez bramek

Dziś najbardziej rzucającą się w oczy wizytówką drugiej linii metra są szklane, kolorowe wejścia zwane pieszczotliwie przez warszawiaków motylkami (ze względu na ich skrzydlaty kształt przypominający literę M). Nie wszystkim przypadły do gustu: jedni uważają, że nie pasują do Warszawy i psują przestrzeń miejską, inni z kolei twierdzą, że nadają koloru szaroburej stolicy. Gdy otwierano metro w 1995 roku zadaszeń przy wejściach nie było. Zresztą do dziś ich nie ma na prawie całym oddanym w pierwszej kolejności odcinku (być może w tym roku pojawią się nad wejściem na stacje Kabaty i Służew).

Otwarcie metra 7 kwietnia 1995, stacja WilanowskaOtwarcie metra 7 kwietnia 1995, stacja Wilanowska, fot. Michał Mutor / Agencja Gazeta

Po zejściu na poziom -1 w roku otwarcia pierwszej linii bramek w ogóle nie było. Kto chciał - czy miał bilet, czy nie - mógł na peron wejść. Jedynym straszakiem przypominającym o obowiązku płacenia za szybką jazdę pod ziemią była wymalowana żółta linia przed schodami z napisem „Strefa biletowa”. Kasowniki były umieszczone na ścianach. Bilety można było skasować w zapomnianych dziś dziurkaczach. Na drugiej linii będą zupełnie nowe, dotąd niespotykane w Warszawie, szklane rozsuwane bramki. To rozwiązanie stosowane m.in. w metrze paryskim czy londyńskim. Ma zapobiec skakaniu przez bramki. Nie zmieni się za to sposób kasowania biletów i zbliżania kart.

Trzy wagony i potworny ścisk

Na peronie w 1995 roku oczywiście nie było elektronicznych ekranów informacyjnych ani reklam. Były za to zegary: jeden pokazujący godzinę, a drugi - ile czasu minęło od odjazdu pociągu (zamiast pokazywać, za ile minut i sekund metro wjedzie na stację). Wówczas metro w godzinach szczytu kursowało co 3-4 minuty. Na drugiej linii rano i popołudniu ma zabierać pasażerów ze stacji co ok. 2 minuty.

07.04.1995 Warszawa, otwarcie pierwszego odcinka warszawskiego metra . Fot. Michal Mutor / Agencja Gazeta  MM 2387Pierwsi pasażerowie na stacji Wilanowska w dniu otwarcia metra 7 kwietnia 1995 roku, fot. Michał Mutor / Agencja Gazeta

Jeszcze w latach 90. metro było potwornie zatłoczone. Pewnie niewielu już dziś pamięta, ale najpierw pociąg podziemnej kolejki składał się z zaledwie trzech wagonów. Ile razy widziało się pasażerów, którzy biegli do ostatnich drzwi przez pół peronu. Jesienią 1997 roku - po kolejnej dostawie rosyjskich pociągów - na trasę wypuszczono pierwsze czterowagonowe składy. To pozwoliło nieco rozładować tłok w metrze.

Nowy głos, nowe wagony

Dziś na drugiej linii metra trwają jazdy próbne nowoczesnych pociągów Inspiro firmy Siemens. Na początku te dostarczane z Niemiec wagony sprawiały sporo kłopotów, co chwila się psuły, a nawet jeden ze składów się zapalił. Teraz jeżdżą już niemal bezawaryjnie. Pociągi są jednoczłonowe, co oznacza, że możemy w środku przejść od pierwszych do ostatnich drzwi, poza tym są dużo cichsze od rosyjskich i zdecydowanie nowocześniej i zgrabniej wyglądają. Na drugiej linii metra będą jeździć tylko najnowsze składy.

Głos też będzie inny. Na odcinku między Dworcem Wileńskim a Rondem Daszyńskiego nie usłyszymy zapowiadającego kolejne stacje Ksawerego Jasieńskiego, który od początku jest lektorem w metrze. Warszawiacy wybrali Macieja Gudowskiego, który w głosowaniu pokonał m.in. Krystynę Jandę i Danutę Stenkę. W internetowym plebiscycie zdobył aż 47% głosów. Lektor znany z „Pulp Fiction”, „Matrixa” czy filmów o Jamesie Bondzie może już kojarzyć się pasażerom SKM-ki, gdzie zapowiada kolejne stacje.

Decyzję o uruchomieniu pierwszej linii metra podjęto 10 dni przed jej otwarciem. W tym czasie rozsyłano zaproszenia VIP-om i prowadzone były ostatnie prace porządkowe. 20 lat temu w piątek 7 kwietnia o godzinie 15 na stacji Wilanowska, wówczas najbardziej reprezentacyjnej, z udziałem m.in. ówczesnego premiera Józefa Oleksego, ówczesnego prezydenta Warszawy Marcina Święcickiego i wielu innych polityków z wielką pompą oddano warszawiakom metro. Prymas Polski kard. Józef Glemp poświęcił stację i pociąg z oficjelami ruszył.

Prymas Polski kard. Józef Glemp podczas otwarcia metra 7 kwietnia 1995 roku, stacja WilanowskaPrymas Poski kard. Józef Glemp podczas otwarcia metra 7 kwietnia 1995 roku, stacja Wilanowska. Fot. Michał Mutor / Agencja Gazeta

Oddanie centralnego odcinka zaplanowano bez kropidła, przecinania wstęgi, polityków i urzędników. Druga linia metra ma być otwarta „po cichu”.

Czekamy na Wasze historie związane z podróżami pierwszą linią metra. Piszcie: metrowarszawa@agora.pl

Więcej o:
Skomentuj:
Pamiętasz otwarcie pierwszej linii metra? Tylko 11 stacji, pociągi z trzema wagonami, kasowniki z dziurkaczem... [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX