Czy w Warszawie jak w Krakowie uczniowie powinni jeździć za darmo komunikacją miejską?

Radna Paulina Piechna-Więckiewicz jest przekonana, że w Warszawie powinno być jak w Krakowie. - Dzieci z warszawskich podstawówek powinny, jak w Krakowie, jeździć za darmo komunikacja miejską - ogłosiła na Twitterze. Pismo w tej sprawie już trafiło do ratusza. Miasto: "Musimy przeanalizować wszystkie za i przeciw".

Interpelacja w sprawie darmowej komunikacji dla uczniów warszawskich podstawówek już trafiła do ratusza. To kopia pomysłu krakowskiego - tam już od 1 września uczniowie szkół podstawowych podróżują za darmo.

Darmowa komunikacja dla dzieciTwitter.com

- Dzieci z warszawskich podstawówek powinny, jak w Krakowie, ale nie tylko tam, bo nie jest to krakowski wynalazek, jeździć za darmo komunikacją miejską - mówi metrowarszawa.pl radna Paulina Piechna-Więckiewicz. Jest zdania, że dzieci od małego powinny wyrabiać w sobie nawyk poruszania się komunikacją miejską, zwłaszcza gdy funkcjonuje ona tak dobrze jak w Warszawie. - Muszę pochwalić miasto stołeczne Warszawa za wprowadzanie ulepszeń w komunikacji miejskiej. Z tego też powodu uważam, że warszawskie dzieci powinny móc korzystać z niej, nie ponosząc kosztów - dodaje.

W Krakowie z darmowej komunikacji dzieciaki mogą korzystać we wszystkie dni tygodnia do wakacji, czyli do 30 czerwca. O takim rozwiązaniu zadecydowali w marcu radni miejscy. Tam do szkół podstawowych uczęszcza ok. 42 tys. dzieci. Darmowe przejazdy według obliczeń miasta ma kosztować budżet 2,7 mln zł rocznie. Czy ulgi skłonią rodziców do rezygnacji z podwożenia swoich pociech samochodem do szkół i przedszkoli w Krakowie, czas pokaże. Jak bardzo obciążające dla budżetu Warszawy okazałoby się wprowadzenie darmowej komunikacji dla dzieci?

W Krakowie z darmowej komunikacji dzieciaki mogą korzystać we wszystkie dni tygodnia do wakacji, czyli do 30 czerwca. O takim rozwiązaniu zadecydowali w marcu radni miejscy. Tam do szkół podstawowych uczęszcza ok. 42 tys. dzieci. Darmowe przejazdy według obliczeń miasta ma kosztować budżet 2,7 mln zł rocznie. Czy ulgi skłonią rodziców do rezygnacji z podwożenia swoich pociech samochodem do szkół i przedszkoli w Krakowie, czas pokaże. Jak bardzo obciążające dla budżetu Warszawy okazałoby się wprowadzenie darmowej komunikacji dla dzieci?

- Osoby, które wiedzą o złożeniu przeze mnie interpelacji dopytują, dlaczego nie zapewnić darmowej komunikacji również uczniom gimnazjów, liceów czy nawet studentom. Odpowiadam krótko - darmowa komunikacja dla uczniów podstawówek to dopiero początek. Ta grupa osób korzystających z publicznego transportu jest zdecydowanie najmniejsza - dzieci do szkół zazwyczaj chodzą w swoim rejonie. Więc tym samym najmniej obciążałaby budżet miasta. Moim zdaniem Warszawa jest w stanie pozwolić sobie na taki eksperyment, mógłby to być również świetny zabieg promocyjny dla miasta, a to też nie jest bez znaczenia. Sama jestem ciekawa, jakie będą skutki wprowadzenia darmowej komunikacji dla dzieci - dodaje.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Skontaktowaliśmy się z ratuszem, aby dowiedzieć się, jaki jest stosunek władz do pomysłu radnej. - Zależy nam oczywiście, aby jak najwięcej dzieci podróżowało komunikacją miejską. Darmowa komunikacja mogłaby skłonić również rodziców takich dzieci do pozostawienia samochodów w domu i podróżowania razem z pociechami - mówi Agnieszka Kłąb, rzecznik prasowy miasta.

Dodaje jednak, że ratusz musi przeanalizować wszystkie za i przeciw, zanim zdecyduje się na taką zmianę. - Komunikacja w Warszawie jest dobra i bezpieczna, kreowanie od najmłodszych lat przyzwyczajenia do korzystania z komunikacji miejskiej na pewno jest naszym celem. Musimy jednak sprawdzić, jak duże będą koszty, które musiałoby ponieść miasto z tytułu darmowych przejazdów - podsumowuje.

Miasto ma trzy tygodnie na wypowiedzenie się w temacie darmowej komunikacji dla dzieci. - Po przeanalizowaniu wszystkich wad i zalet tego rozwiązania, na pewno wydamy oświadczenie - powiedziała Kłąb.

Więcej o: