63-letni bloger modowy z Warszawy podbija świat. "Czy piszę z Maffashion? Nie bardzo"

Pan Jan Adamski prowadzi blog o modzie męskiej. 63-latek z Warszawy szybko stał się odkryciem Instagrama. - Piszę, gdy mnie coś zdenerwuje. Co na przykład? - dopytuję. - Podatek Morawieckiego - mówi pan Jan.

Najchętniej czytanym wpisem na pana blogu jest?

— Jan Adamski, bloger: Ten o stylizacjach studniówkowych.

Ile wejść?

— 55 tysięcy. Biorąc pod uwagę, że studniówkowiczów w każdym roku jest około 120 tysięcy, to przyzna pan, że dobry wynik.

Bardzo dobry. Jest pan zaskoczony, że Pudelek okrzyknął pana „Hitem Instagrama”?

— Wszystkiego bym się spodziewał, ale nie publikacji na Pudelku. Jestem zaskoczony tymi wszystkimi publikacjami i wzmożonym zainteresowaniem ze strony czytelników.

Bo jest pan oryginałem. 63-letni bloger modowy to w Polsce rzadkość. Przyzna pan.

— Każdy ma jakąś pasję. Jedni oglądają telewizję. Inni zbierają znaczki. Ja piszę blog. Syn namówił mnie na jego założenie. Do pracy zawsze chodziłem elegancko i stylowo ubrany, co synowi się bardzo podobało. Widział, jak dobieram stylizacje, że się tym bawię. Mówił: - Musisz założyć blog. Na początku stawiałem opór, ale w końcu dałem się namówić.

Jan Adamski, 63-letni bloger modowy z Warszawy.Fot. Janadamski.eu

Co na to żona? Pewnie łapie się za głowę, że panu na stare lata palma odbiła?

— Bardziej za aparat. To ona robi zdjęcia mnie i moich stylizacji, a ponieważ interesuje się fotografią, czytuje na ten temat książki i robi kursy, to można powiedzieć, że blog to nasza wspólna pasja. Pracujemy w naszym domu w Warszawie. Praca w domu to duży plus, ponieważ nie trzeba organizować sesji zdjęciowej, umawiać fotografa i ograniczać się do jednej stylizacji.

Pisze pan czasami z Maffashion?

— Nie bardzo. Czasami coś zalajkuję.

Jan Adamski, 63-letni bloger modowy z Warszawy.Fot. Janadamski.eu

Ekskluzywny Menel?

— Znamy się. Kamil ma styl raczej streetowy, zdecydowanie różny od mojego. Ale lubię i cenię jego blog.

Za czasów studiów nie interesował się pan modą?

— Nie. Oczywiście, starałem się dobrze wyglądać. Ale to nie było zainteresowanie. Proszę pamiętać, że w latach 70. nie mieliśmy dużego wyboru w kwestii ubioru. Bazowało się na tym, co się widziało w telewizji. I to proszę pamiętać w telewizji „naszej”. Do innych nie mieliśmy przecież dostępu. O, nawet ostatnio na Instagram wrzuciłem zdjęcie sprzed 40 lat, i zażartowałem z tego, jak się wtedy ubierałem. - Wyszukana stylizacja - napisałem, a składała się z dżinsów, tiszertu i drewniaków - butów dziś już nieznanych.

Jan Adamski w czasach studiówJanAdamski/Instagram

To pan?!

— Wtedy tak się nosiło. Nie można jednak powiedzieć, że byłem na topie. Wszyscy tak się ubierali.

Skoro nie na studiach, to kiedy pojawił się moment, że pan łyknął bakcyla do mody?

— Nie było jednego momentu, dnia, w którym odkryłem w sobie pasję do mody. Ale gdy pojawił się internet to i dostęp do mody stał się łatwiejszy. Ja bardzo dużo czytam. Ale też dużo piszę na swoim blogu, niekoniecznie związanego z modą. Szczególnie jak mnie coś zdenerwuje.

Co pana ostatnio zdenerwowało?

— Podatek Morawieckiego. Wiceminister wymyślił, że będzie przymusowe oszczędzanie na emeryturę. Czyli będzie nam się zabierać z pensji, żeby odkładać na później. Wielu twierdzi, że to wspaniałe, bo to napędzi giełdę itp. Nikt nie bierze jednak pod uwagę, że z dnia na dzień zabierze się ludziom z ich pensji aż cztery procent! Dla kogoś, kto zarabia 1500 złotych to bardzo dużo, prawda?

Kupa kasy.

— No pewnie! I jeszcze Morawiecki mówi, że to nie jest żaden podatek, że to są „nasze pieniądze”, które w dodatku będą pomnażane dzięki ich korzystnemu inwestowaniu. Tak samo mówiono, gdy powstawały OFE. Tylko później się okazało, że to wcale nie są nasze pieniądze. I rząd je zabrał.

Jan Adamski, 63-letni bloger modowy z WarszawyFot. Janadamski.eu

Jan Adamski, 63-letni bloger modowy z WarszawyFot. Janadamski.eu

Ależ pan się pobudził. Ale rozumiem. Jestem sejmowym reporterem, wiem, jak bardzo od ziemi potrafią być oderwani politycy

— To jedno. Politycy nie mają przede wszystkim wiedzy. Elementarnej, o tym, jak funkcjonuje państwo i gospodarka. Naszym rządzącym wydaje się, że gospodarka to jakaś tam zawsze będzie, a oni się zajmują nadbudową. A to właśnie gospodarka jest najważniejsza, bo od niej zależy byt ludzi. Gdy gospodarka się rozwija, ludzie widząc przed sobą perspektywy, chcą pracować bo widzą możliwość poprawy swojego bytu. Gdy gospodarka się nie rozwija, ludzie tracą pracę, ale przede wszystkim tracą wiarę w lepsze jutro.

Trwa dobra zmiana. Będzie lepiej

— Zmiana jest na gorsze. Takiego socjalistycznego i etatystycznego rządzenia, jakie obecnie jest w Polsce nie było od ćwierćwiecza. Jeżeli wszystkie plany rządu zostaną zrealizowane, to czeka nas katastrofa. O tym także piszę na blogu. Jeżeli postanawia się wydać miliardy, to trzeba je skądś mieć. Nasz rząd, panie Tomku ich nie ma. Są dwie możliwości. Albo się zwiększa wtedy podatki, albo się zadłuża. Jak pan myśli, która z możliwości jest lepsza.

Ma mnie pan. Żadna.

— No właśnie. Obie fatalne. Zwiększenie podatków hamuje wzrost gospodarczy,  jeśli nie będzie wzrostu, to będzie brakować jeszcze więcej pieniędzy. Trzeba będzie znów podnieść podatki, co jeszcze bardziej spowolni wzrost, albo spowoduje recesję. Błędne koło. Jest pokusa, aby się zadłużać, bo Polska ma dziś mniejszy dług publiczny niż większość krajów europejskich. Czyli iść w ślady Grecji, która przez lata żyła na kredyt. Ale zdarzają się na szczęście politycy - mężowie stanu, którzy raz na jakiś czas pojawiają się tu i ówdzie na świecie. Jak chociażby Margaret Thatcher.

My mamy Beatę Szydło.

— Jakby pan mnie zwolnił z obowiązku wypowiadania się na temat pani premier Beaty Szydło, to byłbym bardzo wdzięczny. Nie chcę się denerwować.

Mówię o pani Szydło, bo ludzie dostali dzięki pani premier bonusy, jak chociażby program 500+.

— Każdy, kto dostaje prezent, myśli, że jest to bardzo miłe. Tyle tylko, że żeby komuś dać, trzeba komuś innemu zabrać. Ale na tym polega populizm, że ci którym się daje odczuwają to natychmiast, a ci którym się zabiera (np. podwyższając VAT o jeden punkt procentowy, albo podnosząc ceny w dyskontach poprzez wprowadzenie podatku od handlu) nie odczuwają tego tak bezpośrednio. Po prostu nieco trudniej im się żyje. Politycy powinni myśleć w kategoriach przyszłych pokoleń, a nie w kategoriach najbliższych wyborów. Wiele z tego, co teraz powiedziałem, można przeczytać na moim blogu. Obok działu o modzie, jest też dział „Świat wokół nas”, w którym piszę m.in. o gospodarce i polityce.

Jan Adamski, 63-letni bloger modowy z WarszawyFot. Janadamski.eu

Jan Adamski, 63-letni bloger modowy z WarszawyFot. Janadamski.eu

Pan dużo uwagi poświęca młodym ludziom. Jak mówi pan o młodszych pokoleniach, o swoich młodych czytelnikach, to od razu widać, że pan się uśmiecha. I zastanawiam się, czy to nie jest klucz do całej tej historii. Pan czerpie z tej młodości energię do życia.

— Może coś w tym jest. Proszę pamiętać, że na wspomnianej Politechnice byłem asystentem i pracowałem ze studentami. I faktycznie, to dawało mi energię. Kontakt z młodymi ludźmi! Dziś ten kontakt jest przez internet. W jednej chwili może pan wszystko wiedzieć, odwiedzić niemal każdy zakątek świata. Internet to narzędzie, które umożliwia w końcu kontakt. To dziś za pomocą Facebooka rozmawiam z ludźmi z całego świata. Wspaniała rzecz.

Ale w realu, tak na "Męskie Granie" by pan poszedł z młodymi?

Oj, nie.

Dlaczego?

Bo ja słucham, panie Tomku, rocka progresywnego.

Jan Adamski, 63-letni bloger modowy z WarszawyFot. Janadamski.eu

Jan Adamski - z wykształcenia jest inżynierem, ale nigdy nie pracował w swoim zawodzie. Po wprowadzeniu stanu wojennego założył własną firmę, którą prowadził przez 15 lat. Od dwóch lat prowadzi blog o modzie męskiej oraz problemach i absurdach współczesnego świata. Mieszka w Warszawie, ma żonę i dorosłego syna. Nie ogląda telewizji



Więcej o: