"Dudniące umpa umpa przez całą noc!" Kto hałasuje na Polu Mokotowskim?

Na hałas dobiegający z Pola Mokotowskiego w nocy, ale i nad ranem w letnie weekendy, mieszkańcy Mokotowa i Ochoty narzekają ostatnio bardziej niż zwykle. "Gazeta Stołeczna" wysnuła przypuszcznie, że winowajcą jest znany klub Iskra Pole Mokotowskie. Okazuje się jednak, że Iskra to nie jedyne miejsce, które do samego rana tańczy w rytm "umpa umpa". Które jeszcze? Rozwikłaliśmy tę zagadkę.

Udręka

Ostatni weekend dał się we znaki mieszkańcom Ochoty i Mokotowa. - Głośne i dudniące umpa umpa przez całą noc aż do tej pory. Słychać po prostu znakomicie na północnej granicy Mokotowa przy św. Andrzeja Boboli i Rakowieckiej. Ciekawe, czy to Iskra czy Level 27. Ktoś coś słyszy? - napisała rano 7 sierpnia mieszkanka Ochoty na jednej z grup na Facebooku.

- Na Madalińskiego też było słychać, niemożliwe ze Level tu dochodzi, raczej to Iskra... ale masakra była - pisze mieszkanka Ochoty.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Śpię właśnie z zatyczkami w uszach bo inaczej się nie da - powtarzają się komentarze.

- Mieszkanie tu staje się udręką - dodają inni.

Lepiej się wyprowadzić

Pod postem rozwinęła się długa dyskusja na temat hałasu dobiegającego z klubów. Okazuje się, że problem nie dotyczy już wyłącznie Śródmieścia i Powiśla, gdzie o ciszę nocną zapalczywie walczył i walczy słynny "pogromca warszawskich knajp" Daniel Łaga.

Najgorzej jest oczywiście latem. Daniel Łaga radzi - najlepiej wyprowadzić się z Powiśla aż do października, bo mimo że w centrum Warszawy miało być ciszej, wiele klubów w dalszym ciągu lekceważy tę zasadę i gra muzykę aż do samego rana. Bo, jak mówi, im głośniej, tym lepszy biznes.

Czy mieszkańcy Mokotowa i tej najbardziej ekskluzywnej części Ochoty również mają szukać domu awaryjnego na czas wakacji? I skąd właściwie dobiega hałas?

Iskra, Level 27, a może...?

W komentarzach najczęściej pada hasło "Iskra Pole Mokotowskie". Iskra to prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalny lokal w tych okolicach. Oprócz niego jest jeszcze Pub Lolek i Pub Bolek, które również, choć rzadko, organizują muzyczne eventy.

Policja nie informuje, w którym miejscu konkretnie przeprowadza interwencje, jeżeli autor zgłoszenia nie złożył doniesienia oficjalnie. Rzeczniczka Ochoty poinformowała nas, że interwencji na Polu w sprawie hałasu było tym roku 9. Nikt nie zdecydował się jednak na złożenie oficjalnego zawiadomienia. Zdaniem Łagi ludzie boją się podawać swoje dane lub po prostu nie wierzą w skuteczność policji czy straży miejskiej. - Zazwyczaj i tak kończy się co najwyżej na mandacie dla właściciela klubu. Walka z klubowym hałasem jest trudna i żmudna - mówi.

Zarząd klubu Iskra oczywiście zaprzecza, jakoby dźwięki wytwarzane przez klub przekraczały dopuszczalne normy. Jeszcze w 2013 roku, gdy klub miał innego zarządcę, skarg mogło być więcej, ale od dwóch lat nowy zarząd, jak mówi manager Iskry, stara się robić wszystko, aby nie zakłócać porządku i żyć w zgodzie z mieszkańcami. Oficjalne oświadczenie zarządu to potwierdza.

Opuszczony basen

Kto inny mógłby więc zakłócać porządek. Level 27? Mało prawdopodobne, gdyż znajduje się zdecydowanie zbyt daleko (mieści się na dachu wieżowca Millenium Plaza przy Al. Jerozolimskich). Są jeszcze inne miejsca na Polu, o których prawdopodobnie wie niewielu.

- W bliskiej odległości od naszego klubu, na terenach dawnego klubu H2O i Fonobar, odbywają się imprezy o nieznanym nam statusie, które są błędnie interpretowane jako działania naszego lokalu. Potwierdzają to policyjne sprawozdania z interwencji, w których stwierdza się, że wbrew anonimowym doniesieniom, w klubie Iskra nie odbywały się w tym czasie żadne wydarzenia generujące hałas - poinformował nas zarząd Iskry.

Klub RKS "Skra", który wynajmuje przestrzeń Iskrze zaprzecza jednak jakoby wynajmował przestrzeń innemu klubowi.

Manager Iskry opowiedział nam jeszcze o jednym miejscu - to Lost Pool, przestrzeń dawnych basenów klubu "Skra", gdzie latem odbywają się głośne przeglądy muzyki elektronicznej. I to prawdopodobnie właśnie ta impreza w nocy z 6 na 7 sierpnia dała warszawiakom się we znaki (można jej posłuchać na stronie). Z postów ukazujących filmiki z 8 nad ranem można wnioskować, że tak właśnie było.

Udało nam się skontaktować z przedstawicielami Lost Pool. Ola Badosz wyjaśniła, co w ostatni weekend działo się na Polu Mokotowskim. - Nie jesteśmy klubem, nie funkcjonujemy tu na stałe. Organizujemy dwie, a w tym roku trzy imprezy poświęcone muzyce elektronicznej. Robimy to w porozumieniu z burmistrzem dzielnicy oraz z dyrektorem klubu RKS "Skra" - wyjaśniła i oczywiście przekonywała, że przedstawiciele Lost Pool przed wydarzeniem sprawdzają, jak rozchodzi się dźwięk oraz dokładają wszelkich starań, aby nie zakłócać porządku. - Te dźwięki, które docierają z Iskry i od nas nie przekraczają dopuszczalnych norm - zapewniała.

Wystarczająco głośno?

Czy nie przekraczają, to najwyraźniej pojęcie względne. Policja, jak mówi Daniel Łaga, nie posiada urządzeń pozwalających na mierzenie poziomu hałasu, wtedy gdy jest na to odpowiedni moment - podczas interwencji. Jego zdaniem samorządy powinny zainwestować w zakup takich urządzeń, aby skargi nabrały wiarygodności. Na ten moment to wyłącznie domniemania. Prawda jest jednak taka, że dźwięki z Pola dochodzą aż do Madalińskiego czy Osiedla Biały Kamień, gdzie mieszka wiele rodzin z dziećmi.

W ramach Lost Pool odbędzie się w tym sezonie jeszcze tylko jeden event elektroniczny - data nie jest jeszcze znana. Jeżeli w dalszym ciągu mieszkańcy będą narzekać na hałas, zarząd Iskry będzie musiał się lepiej wytłumaczyć.

Więcej o: