Taksówkarz o Uberze: "Dla mnie to są zwykli śmieciarze". I długa lista zażaleń

W weekend kierowca Ubera został zaatakowany przez taksówkarzy. Był wyzywany, próbowano wyciągnąć go siłą z samochodu oraz został zniszczony jego pojazd. Taxi puszczają nerwy, bo tracą klientów, pieniądze i środki do życia. Obie strony mówią nam, że konflikt jest od dawna, a klienci pytają: Co będzie następne?

Konflikt oczami taksówkarza

- Dla mnie to są zwykli śmieciarze - mówi kierowca ogólnopolskiej korporacji taksówkowej, gdy pytam, co myśli o popularnej aplikacji, jaką jest Uber. Mocnych słów taksówkarze starają się jednak unikać. Chętnie mówią zaś o przyczynach konfliktu. Kolejny warszawski taksówkarz przyznaje, że chodzi nie tylko o podkradnie klientów, ale o "że Uber jest nieuczciwy - podnoszą trzykrotnie stawki w każdej chwili, czy każą płacić sobie za podstawienie auta bardzo wysokie ceny, a niby są tacy tani. A to nieprawda!" Jednak lista zażaleń, co do stołecznych uberowców jest dłuższa.

Inny kierowca taxi mówi, że złość na Ubera bierze się także z niesprawiedliwości. - Robimy przeglądy, potrójne badania, a to wszystko kosztuje. Mamy licencje, kasy fiskalne - mówi taksówkarz popularnej korporacji w Polsce. - A taki Uber zero grosika.

Inny dodaje: Dla mnie to chore, że rząd się za to nie weźmie. Za to, czyli opodatkowanie uberowców. - Czujemy jak się sieroty pozostawione same sobie. A przewozy osób są przez państwo pieszczone. Efekt jest taki, że taksówkarze czują się poszkodowani i wręcz okradani z pieniędzy. - Trudno w takiej sytuacji trzymać nerwy na wodzy - mówi znajomy taksówkarz.

Na pytanie, czy ta złość przeradza się w agresje, czego mają dowodzić ostatnie doniesienia mediów o zaatakowaniu kierowcy Ubera, pierwszy taksówkarz odpowiada mi, że to bzdura. - W Warszawie nie ma napadów. Wie pan co? To jest pic na wodę, aby w Uberze mieć rozgłos.

Ale inny kierowca taksówki nie ukrywa, że przepychanki to fakt, a nie jak mówi jego kolega - pic na wodę. - Jak Uber podjeżdża pod klub, to leją.

Konflikt oczami Uberowca

Wystarczyło przejechać się kilka razy Uberem, aby posłuchać, co o konflikcie z taksówkarzami mówią kierowcy popularnej aplikacji. - Taksówkarze przeganiają nas z każdego miejsca - mówi kierowca Ubera. Gdy pytam o Mazowiecką, uberowiec nie kryje, że to jedno z wielu miejsc, gdzie dochodzi do konfliktów. I wylicza. - Mają wyłączność na postoje, chociażby w okolicach stadionu Legii. Nie daj Bóg, jak pojawi się tam Uber, którego zamawia nomen omen klient.

Pytam, co się wtedy dzieje, gdy Uber się jednak pojawi. - Wyzwiska - mówi kierowca Ubera.

- Najgorzej jest jednak na popularnych ulicach, gdzie jest dużo klubów, a w nich nasi klienci. Właśnie z takich miejsc, jak na przykład Parkingowa, taksówkarze wyganiają uberowców. Szarpaniny i obijanie auta to coraz częstsza sytuacja.

Czy można pogodzić strony?

Kierowcy taksówek prowadzą cichą wojnę z Uberem, ale przyznają, że wśród Uberów są dawni taksówkarze. - Przyjaźnimy się, z niektórymi znamy się latami - mówią. Niestety, na pytanie, czy nie da się w imię znajomości i przyjaźni zakopać topora wojennego, mówią, że nie ma szans. I szybko ucinają wątek - To jest sprawa dla rządzących - mówi taksówkarz. 

Klienci, którzy konflikt obserwują od kilku miesięcy, pytają retorycznie, czy musi dojść do tragedii, aby interweniowała, chociażby policja?


Pedale, na ch*uj tu przyjechałeś, czyli kolejny atak na Ubera

O konflikcie między taksówkarzami a Uberem zrobiło się znów głośno na początku sierpnia, gdy media opisały bójkę między zwaśnionymi stronami. Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę w Warszawie. Jako pierwszy o całej sprawie napisał portal Spidersweb.pl. Z relacji kierowcy Ubera pana Kamila dowiadujemy się, że grupa warszawskich taksówkarzy najpierw go zwyzywała, potem próbowała wyciągnąć z samochodu przez okna w drzwiach kierowcy. Następnie taksówkarze skopali auto pana Kamila. O całej sprawie jest głośno od kilku dni, a w internecie można obejrzeć nagrania wideo, które jest niezbitym niestety dowodem na to, że stołeczni kierowcy taksówek zachowali się tak, jak relacjonuje pan Kamil.


Tymczasem w Krakowie

Czy w innych dużych miastach Polski jest podobnie? Sprawdziliśmy. W Krakowie panuje większa kultura, a konfliktu między taksówkarzami a uberowcam nie ma. A przynajmniej nikt o nie mówi wprost. Jeden z kierowców Ubera tłumaczy, że jest spokojnie bowiem Uber nie jest tak popularny w Krakowie, jak w Warszawie, a co za tym idzie - taksówkarze nie widzą w nim konkurencji.

- Gdy taksówkarze odsypiają noce, uberowcy przejmują klientów i działają w dzień - mówi krakowski uberowiec.

Więcej o: