Nareszcie są! Polskie szparagi na warszawskich targowiskach. Ustawiają się kolejki

Od znajomych szparagarzy, dowiedziałem się, że mają urwanie głowy. Szparagi schodzą na pniu, istne szaleństwo. Podobnie na Hali Mirowskiej, po białe i zielone, ustawiają się kolejki. Trzeba się spieszyć, sezon na szparagi trwa u nas zaledwie 5-6 tygodni.

Szparagarze (wybaczcie, nie mogę zdradzić którzy, choć bardzo bym chciał, bo mają najlepsze szparagi w Polsce) potwierdzają - szparagi już wylazły! Dodają też, że z roku na rok dzieje się to coraz wcześniej. Jesteśmy świadkami największego, w udokumentowanej szparagowej historii, przyspieszenia wiosennego i już można powiedzieć, że tegoroczne są wyborne! Ale szparagi są kapryśne i wszystko się jeszcze może wydarzyć, gdyż meteorolodzy ostrzegają - przymrozki mogą wrócić nawet podczas majówki. Tym bardziej, trzeba się spieszyć, czasu niewiele, a szparagi schodzą, jak świeże bułeczki.

Szparagi na Hali MirowskiejSzparagi na Hali Mirowskiej

Spodobało ci się? Polub nas

Niektórzy wolą zielone, prosto z pola, jędrne, chrupiące, ostrzejsze w smaku i bardziej aromatyczne. Ich wypustki wyłażą nad powierzchnię ziemi, łapiąc słońce zabarwiają się na zielono. Nie trzeba ich obierać, wystarczy lekko blanszować, lub nawet chrupać na surowo.

Szparagi na Hali MirowskiejSzparagi na Hali Mirowskiej

Warszawiacy (tak mówią handlarze na Hali Mirowskiej i potwierdza moje szparagowe źródło) wolą jednak białe. Te rosną pod ziemią, nie dociera do nich słońce, są twardsze od zielonych i więcej z nimi zachodu, ale za to ten ich smak, maślany, delikatny, ulotny.

Szparagi na Hali MirowskiejSzparagi na Hali Mirowskiej

I choć z roku na rok, lubimy je coraz bardziej, w porównaniu z Niemcami, zjadamy ich niewiele. Roczna produkcja w Polsce to 4-5 tys. ton, za naszą zachodnią granicą nawet 120 tys. ton. Kosztowna i skomplikowana uprawa sprawia, że szparagi od wieków goszczą raczej na możniejszych stołach, choć raz na jakiś czas, każdy z nas powinien sobie na nie pozwolić. Od wieków też upatrywano w szparagach mocy afrodyzjaku. To przez ich falliczny kształt.

Szparagi na Hali MirowskiejSzparagi na Hali Mirowskiej

Zanim kupicie - pytajcie, nie bójcie się też ich dotykać.

Nieważne, czy są białe czy zielone, z różową czy fioletową główką, mają być twarde, nie łykowate, jędrne, plastyczne, elastyczne. Zrolowane w dłoniach powinny skrzypieć w charakterystyczny sposób. Kiedy naciśniecie główkę (nie róbcie tego bez pytania sprzedawcy), powinny puścić aromatyczny sok.

Szparagi na Hali MirowskiejSzparagi na Hali Mirowskiej

Szparagi na Hali MirowskiejSzparagi na Hali Mirowskiej

Tanie jeszcze nie są, te pierwsze pojawiły się na warszawskich bazarach w zeszłym tygodniu i kosztują od 10 zł w górę, za półkilogramowy pęczek. Sprzedawcy przyznają, że jeszcze potanieją, ale nieznacznie. Na Hali Mirowskiej widziałem też białe szparagi za 5 zł, ale tych nie polecam, są zdrewniane, łykowate, wysuszone i pozbawione ikry i smaku.

Szparagi na Hali MirowskiejSzparagi na Hali Mirowskiej

Nie traćcie czasu, ruszajcie na bazary po pierwsze tegoroczne szparagi!

Więcej o: