"Jadąc do obozu w Pruszkowie, dziadek zabrał ze sobą aparaty". Na Woli ta rodzina fotografuje od okupacji

Fotograficzna tradycja rodziny Zbyszewskich-Mildner trwa ponad 70. lat. W jej historię bardzo mocno wpisała się warszawska Wola. O początkach wyjątkowego zakładu fotograficznego, działającego przy ul. Wolskiej, rozmawiamy z panią Antoniną, która kontynuuje działalność swoich rodziców.

Ojciec: warszawski lajkarz

Zakładowi początek dali Kazimiera i Stanisław Zbyszewscy. - Rodzice poznali się w przedwojennej firmie fotograficznej znajdującej się przy ul. Brackiej. Ojciec był lajkarzem, czyli ulicznym fotografem, a mama wyświetlała na ścianie negatywy - opowiada mi pani Antonina Zbyszewska-Mildner, o której przy okazji pisania swojej książki opowiedział mi Jarek Zuzga projektu Okno na Warszawę.

Na zdjęciu: Antonina  Zbyszewska-Mildnerźródło: Antonina Zbyszewska-Mildner

Zakochani pobrali się w 1936 roku. Jeszcze w czasie okupacji zdecydowali się uruchomić własny biznes i otworzyli zakład fotograficzny przy ul. Staszica. Jednak nie na długo. Pani Antonina urodziła się w 9. dzień Powstania Warszawskiego. - Gdy miałam trzy dni, znalazłam się z mamą w kościele św. Wojciecha, na którego terenie Niemcy zorganizowali obóz przejściowy dla warszawiaków czekających na wywóz do Pruszkowa. Jazda bydlęcym wagonem trwała 1,5 dnia. Z kolei ojciec w czasie okupacji trafił do Wrocławia - mówi pani Antonina. I dodaje: - Dziadek próbował ratować aparaty fotograficzne. Ściągnął z okna firankę i zawinął je w tobołek. Mama w lokach ukryła pierścionki, a dziadek sprzęt. Jednak jego znajomy doniósł o tym Niemcom. Pod groźbą śmierci musiał im je oddać.

Na zdjęciu: pani Antonina z ojcem Stanisławemźródło: Antonina Zbyszewska-Mildner

Po wyzwoleniu rodzina wróciła do fotografowania. W 1946 roku ojciec pani Antoniny rozpoczął remont lokalu sąsiadującego z klasztorem Sióstr Karmelitanek Bosych przy ul. Wolskiej 27.

Skąd po wojnie brało się sprzęt? - Kombinowano. Na przykład odnajdywano w gruzach czy w opuszczonych fabrykach. Oczywiście, że zdjęcia nie były tak dobrej jakości przed wojną - tłumaczy pani Antonina.

Na zdjęciu: Kazimiera Zbyszewska (po prawej), mama pani Antoniny.źródło: Antonina Zbyszewska-Mildner

Z czasem rodzinny interes przeniesiono do lokalu przy ul. Wolskiej 66, gdzie funkcjonuje do dzisiaj. Zakład pod wodzą głowy rodziny działał do 1967 roku. - Tato zaczął chorować na serce, wcześnie zmarł. Mając zaledwie 54 lata. Gdy odszedł, firmę zaczęłam prowadzić wspólnie z mamą. Do pracy dołączyłam po maturze. Zawodu uczyłam się jeszcze pod skrzydłami ojca - wspomina pani Antonina.

Dziewczynka z MDM-u

W zbiorze zakładu znajduje się wiele archiwalnych perełek. Na przykład to, które wykonano w 1955 roku z okazji Światowego Festiwalu Młodzieży i Studentów. Wydarzenie reklamował nie kto inny jak pani Antonina.

Na zdjęciu: Antonina Zbyszewska-Mildnerźródło: Antonina Zbyszewska-Mildner

W PRL-u pan Stanisław przystąpił do Spółdzielni Pracy Usług Fotograficznych "Polifoto". Będąc kierownikiem atelier przy ul. Marszałkowskiej, znajdującego się tuż obok dzisiejszego Kina Polonia, zadbał o odpowiednią dekorację witryny. W wystroju znalazło się zdjęcie jego córki promującej festiwal. Co się stało z nadzwyczajną pamiątką? - Długo stała schowana w domu za telewizorem. Potem trafiła na śmietnik. Po co to trzymać - śmieje się pani Antonina.

A skąd w rodzinnych zbiorach zdjęcie nieodbudowanego Starego Miasta? Zostało zrobione przez tatę pani Antoniny podczas gościny ciotki swojej żony z Łodzi, która tuż po wojnie przyjechała z rodziną na wycieczkę po stolicy.

Na zdjęciu: rodzina pani Antoniny Zbyszewskiej-Mildnerźródło: Antonina Zbyszewska-Mildner

Rodzina Antoniny Zbyszewskiej-Mildner podczas wycieczki po Warszawie.źródło: Antonina Zbyszewska-Mildner

Zachowały się także unikatowe zdjęcia ul. Marszałkowskiej.

ulica Marszałkowska w Warszawieźródło: Antonina Zbyszewska-Mildner

To z kolei zdjęcie pochodzi z 1947 roku i widzimy na nim panią Antoninę i jej brata.

Ulica Wolska w 1947 roku.

źródło: Antonina Zbyszewska-Mildner

Kto idzie na przedzie pochodu pierwszomajowego? Kilkuletnia pani Antonina.

1 maja w wyzwolonej stolicy, pl. Teatralnyźródło: Antonina Zbyszewska-Mildner

Trzecie pokolenie

Mikołaj, syn pani Antoniny obecnie jako jedyny kontynuuje fotograficzne tradycje rodziny. Wspólnie z mamą pracuje w zakładzie przy ul. Wolskiej 66. Jest tu przytulnie i elegancko. Zrobienie sobie tu chociażby fotografii do legitymacji, to sama przyjemność. Miejsce nie ma nic wspólnego z bezdusznymi punktami fotograficznymi działającymi w centrach handlowych. Pani Antonina do każdego klienta podchodzi indywidualnie. Dba oto, aby dobrze wyszedł na zdjęciu. - Ważny jest moment w którym robię zdjęcie. To jest ułamek sekundy. Chodzi oto, aby wydobyć z pozującego błysk w oku - tłumaczy pani Antonina.

Spodobało ci się? Polub nas

Studio oferuje wszystkie rodzaje usług fotograficznych, a wśród nich: zdjęcia do dokumentów (legitymacja, dowód osobisty, paszport). Na miejscu do wyboru mamy kilka barw tła, m.in. białe, szare, kolorowe, rozmazane. W swojej ofercie ma też wykonywanie portretów rodzinnych, ślubnych. Możliwe jest również zamówienie fotografii z udekorowaną ramką.

Foto Studio jest czynne od poniedziałku do piątku, w godz. 10-18 i w sobotę, w godz. 10-13. Kontakt: (22) 632-37-60.

 

(22) 632-37-60(22) 632-37-60

 

 


Więcej o:
Skomentuj:
"Jadąc do obozu w Pruszkowie, dziadek zabrał ze sobą aparaty". Na Woli ta rodzina fotografuje od okupacji
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX