W Warszawie jak w Rzymie. Margherita za 36 złotych, dodatkowa rukola 12! Restauratorstwo czy Gomorra?

- Uważam, że to jest zbrodnia, aby gdziekolwiek margherita mogła kosztować więcej niż 20 złotych - mówi Ewa. Niestety, w Warszawie za popularne włoskie danie płacimy bajońskie sumy, choć ludzie z branży mówią prost - koszt produkcji jest niski. Za co więc płacimy?

Warszawski Żoliborz. Jedna z pływalni. Gdzieś między szatnią a sklepem z kąpielówkami, mieści się barek z przekąskami oraz... pizzeria. Pizzerię chętnie odwiedzają całe rodziny, którym przychodzi, jak się okazuje, zapłacić wysoką cenę za próbę poskromienia głodu. Tu bowiem duża margherita kosztuje, uwaga - 36 złotych! To nie żart. Taką cenę posiada 50-centymetrowy placek z sosem pomidorowym. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt,  że koszt produkcji margherity jest niski. Czyli jaki? Dwoje bliskich mi ludzi związanych z gastronomią mówią wprost - suma to 5-7 złotych, a już na pewno nie przekracza 10! Nie trzeba jednak pracować w gastronomii, a mieć olej w głowie i wiedzieć, że ceny pizz w Warszawie są kosmiczne. I w niektórych barach nieuczciwe.

Co ciekawe, może nawet ocierające się o śmieszność jest fakt, że za margheritę na warszawskiej pływalni zapłacimy tyle samo, co... w rzymskiej pizzerii! A nie oszukujmy się, gdzie Rzym, a gdzie Żoliborz?

 

Pizza w Rzymie kosztuje tyle, co w Warszawie.Screen ze strony włoskiej pizzerii w Rzymie.


To, co jeszcze rzuciło mi się w oczy to niewyobrażalnie wysokie ceny za dodatki do pizzy. Najtańszym w jadłospisie jest cebula, której porcja kosztuje gościa trzy złote, choć i tak uważam, że za kilka plastrów tego warzywa to zdecydowanie za dużo. Jednak prawdziwym absurdem, co już wielokrotnie udowadniałem w swoich artykułach, jest dawanie najwyższej ceny za tanie produkty. W tym przypadku - rukoli! Za porcję do pizzy familijnej trzeba dopłacić, kolejne uwaga - 12 złotych!

Warszawska pizzeria. Za dodatkową rukolę trzeba zapłacić nawet 12 złotych.Metro Warszawa



Pocieszę właścicieli interesu. Ich polityka nie jest wyjątkowa, a praktykuje ją wiele biznesów w stolicy. Jednym słowem - fakt, że płacimy bajońskie sumy za najtańszą wersję pizzy, jest w tym mieście standardem. Podobnie, jak kasowanie za dodatkowe porcje sosu, a nawet - oliwy!

Menu warszawskiej i modnej pizzerii. Tu płaci się nawet za dodatkową oliwę,Screen z menu "pewnej" restauracji


Ale to nie koniec. Opisywany lokal ceni sobie także nasze zdrowie, dlatego za zmianę ciasta tradycyjnego na wielozbożowe także trzeba dopłacić. Cena to 5 złotych. W sumie margherita na wielozbożowym cieście z dodatkiem rukoli to 53 złote! Skoro tania pizza wcale nie jest tania, to ile kosztuje najdroższa? W tym basenowym barku pizza ta to koszt 75 złotych (7 składników według uznania klienta). Naprawdę to są ceny rodem z Neapolu, a nie warszawskiego Żoliborza. Komuś ewidentnie pomyliły się kierunki.

Zdrowie zawsze w cenie. Cena pizzy wzrasta, gdy zmieniamy ciastoMetro Warszawa


Zawsze przy tego typu wyliczeniach znajdzie się garstka gości popierających politykę biznesmenów. Bo przecież skoro jest drogo, to nie ma co narzekać, a trzeba w takich lokalach się nie stołować. Po pierwsze - powiedz to głodnym dzieciakom wybiegającym z basenu, po drugie - równie dobrze, co zawsze podkreślam, można w ogóle nie wychodzić z domu i jeść kanapki. Jeszcze inni podkreślają, że skoro jest popyt na drożyznę to jest i podaż. Brawo. Ci sami ludzie wymyślili pewnie: okazja czyni złodzieja.

- Uważam, że to jest zbrodnia, aby gdziekolwiek margherita mogła kosztować więcej niż 20 złotych - mówi Ewa, moja znajoma. I ma racje. Bo czy dobra pizza musi dużo kosztować? Oczywiście, że nie. W rankingu Metro Warszawa najlepszą margheritą okazała się ta najtańsza! Gdzie? Niepozorna pizzeria na skrzyżowaniu al. Niepodległości i ul. Wawelskiej Ciao a Tutti podaje wyśmienitą pizzę za - uwaga - 16 złotych!


Na koniec warto zaznaczyć, że jadłem w opisanej przeze mnie "restauracji" i daleki jestem od stwierdzenia, że płaci się tu za atmosferę (to basenowy bar, nie dajmy się zwariować), ani za smak. Pizza była po prostu średnia. Jest też drugie dno. Można odnieść wrażenie, że właściciele wykorzystują sytuację i naciągają rodziców, którzy z braku innych możliwości zaglądają i będą tu zaglądać tuż po wyjściu z pływalni. A skoro przyjdą to i zapłacą. Nie tylko za posiłek, ale i za brak jakiejkolwiek alternatywy. A to czasami słono może kosztować.

Więcej o:
Skomentuj:
W Warszawie jak w Rzymie. Margherita za 36 złotych, dodatkowa rukola 12! Restauratorstwo czy Gomorra?
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX