Skąd płynie woda w warszawskich kranach i co mają z tym wspólnego małże? Sprawdzamy: Nie daj się nabić w butelkę, pij wodę z kranu! [WIDEO]

Czasy kiedy mówiło się, że woda z kranu nie nadaje się do spożycia minęły bezpowrotnie, dziś nawet warszawskie szpitale polecają jej picie. Sprawdziliśmy, skąd się bierze pyszna woda w jednej trzeciej warszawskich kranów. W tym celu odwiedziliśmy Stację Uzdatniania Wody "Praga" przy ulicy Brukselskiej na warszawskiej Saskiej Kępie. Tunelem przyszliśmy do "Grubej Kaśki", najgłębszej studni infiltracyjnej w Europie. Prześledziliśmy każdy z etapów filtrowania wody i zobaczyliśmy legendarne małże, stojące na straży czystości warszawskiej wody.

Spodobało ci się? Polub nas

Magda Popławska przyznaje, a nawet chwali się, że pije wodę z kranu. Ma to sens.

- To dla mnie same korzyści: mniej plastiku w koszu, więcej pieniędzy w kieszeni i satysfakcja, że nie jestem ofiarą marketingu nabitą w butelkę - zachęca aktorka. To część kampanii Piję wodę z kranu, promującej idee racjonalnego wykorzystania zasobów, ograniczenia ilości zbędnych odpadów przy jednoczesnym podwyższeniu jakości życia. Woda z kranu staje się trendy.

pij wodę z kranuPij wodę z kranu

Ale skąd się bierze woda w warszawskich kranach? Pochodzi z kilku źródeł, dokładnie zbadaliśmy jedno - studnię infiltracyjną „Gruba Kaśka”.

W Stacji Uzdatniania Wody „Praga” umówiliśmy się z Romanem Bugajem, rzecznikiem Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji m.st. Warszawie S.A.

Tunel prowadzący do Tunel prowadzący do "Grubej Kaśki"

- Znajdujemy się przed tunelem, który prowadzi z lądu, z SUW „Praga” do studni infiltracyjnej „Gruba Kaśka” - mówi Roman Bugaj - Tunel ma 311 metrów długości, poruszają się nim pracownicy ujęcia, choć jest ich niewielu, „Gruba Kaśka” jest studnią bezobsługową. Konieczne są wizyty, choćby po to, żeby pobrać próbki wody - mówi Bugaj.

Budowa źródło: mpwik.com.pl

Tunel skrywa w sobie pewną tajemnicę. Jest nieco krzywy. Kiedy powstawał w latach 60. duży Wisła sprawiła psikusa budowniczym i przesunęła konstrukcję w dół rzeki, dlatego trzeba było skorygować przebieg całego obiektu, tak by trafił do studni.

- To pamiątka po wielkich siłach naporu wody, które zadziałały na tą ludzką konstrukcję w latach 60. i dowód, że natura jest potężniejsza odczłowieka - mówi Bugaj.

W tunelu, prócz wąskiego i rzeczywiście przekrzywionego przejścia biegną dwa potężne rurociągi: służą do transportu wody ujętej w „Grubej Kaśce” i biegną w kierunku SUW „Praga”, gdzie woda poddawana jest dalszemu procesowi uzdatniania. „Grubą Kaśkę” łączy także z lewym brzegiem specjalny przewód przesyłowy, który jest ułożony pod dnem Wisły.

- Tak połączony układ wodociągów sprawia, że Warszawa jest całkowicie bezpieczna pod względem zaopatrzenia w wodę mieszkańców - mówi Bugaj.

Przejście tunelem zajmuje kilka minut, jednak się opłaca, wnętrze „Grubej Kaśki” wygląda imponująco.

- Jest to jedno z siedmiu ująć eksploatowanych przez MPWiK, za to najbardziej charakterystyczne i rozpoznawalne przez warszawiaków. To tutaj wchodzi 15 drenów, czyli perforowanych rur, promieniście rozłożonych pod piaszczystym dnem Wisły. Dreny ujmują tzw. wodę infiltracyjną, która przez 30 godzin przesącza się przez naturalne, piaszczyste złoże, którym jest dno rzeki. To jest jednocześnie pierwszy etap uzdatniania wody w Wodociągach Warszawskich. Woda, która trafia do procesu technologicznego po tym procesie, ma już bardzo dobre parametry. Wisła swoim naturalnym procesem filtracji bardzo pomaga nam w zapewnieniu dobrej wody dla mieszkańców Warszawy - mówi Bugaj.

Zaglądam w głąb. „Gruba Kaśka” w przekroju wygląda, jak taka wielka laboratoryjna probówka. To co widzimy na powierzchni rzeki, to tylko jej czubek, reszta jest pod dnem. Wewnątrz budowli widoczny jest tzw. płaszcz studni, czyli betonowa obudowa przebita drenami. Tam woda po tym, jak przesączyła się przez wiślane dno wpływa do tych perforowanych rur, następnie trafia do dna studni, gdzie poziom wody wynosi ok. 10 metrów. Stamtąd trzema potężnymi pompami woda tłoczona jest dalej do SUW „Praga”.

BiomonitoringBiomonitoring

W jednym z pomieszczeń „Grubej Kaśki” znajduje się punkt biomonitoringu. To tu na straży prawidłowej jakości wody powierzchniowej stoją małże.

- Zatrudniamy ich osiem, jest to gatunek Skójka Zaostrzona, bardzo popularny skorupiak żyjący w słodkich wodach w Polsce. - mówi Bugaj. - Te pochodzą z jednego z bardziej czystych jezior pod Poznaniem. Tam są odławiane, średnia długość życia tych małży to 40 lat, do nas trafiają osobniki siedmioletnie, o odpowiedniej wielkości. Muszą być zdrowe - tłumaczy Bugaj.

Skójka ZaostrzonaSkójka Zaostrzona

Małże są przyklejane silikonem medycznym do specjalnego czujnika, który połączony jest z komputerem. W akwarium biomonitoringu obserwowany jest cykl życiowy tego stworzenia.

- Każdy z osobników pracuje około trzech miesięcy, po czym jest odczepiany od kontaktrona i odwożony do tego samego jeziora, w którym został złowiony. Trafiają jednak w nieco inne miejsce jeziora, żeby przez pomyłkę powtórnie nie trafił do pracy. Obserwujemy cykl życiowy tych stworzeń, poprzez śledzenie ich dziennej sinusoidy, czyli kiedy każdy z nich jest otwarty i żeruje oraz kiedy jest zamknięty, co znaczy, że jest najedzony i odpoczywa. Nad wszystkim czuwa nasz komputer. Kiedy połowa z nich zamknie się gwałtownie lub jeden pozostaje zbyt długo zamknięty, może to znaczyć że osobniki są zestresowane pojawieniem się w wodzie powierzchniowej jakieś obce im zanieczyszczenia. Wtedy uruchamiamy specjalną procedurę badań laboratoryjnych i mamy ok. 30 godzin na podjęcie decyzji, co dalej, bo tyle czasu upływa, zanim woda powierzchniowa trafi do drenów. Zanieczyszczenia zawsze spływają z nurtem rzeki, nie ma możliwości, by utrzymały się dłuższy czas. Jeżeli jednak rzeka pozostawałaby zanieczyszczona dłużej, wtedy możemy podjąć decyzję o zaopatrzeniu Warszawy wyłącznie w wodę ujmowaną z Jeziora Zegrzyńskiego oraz tę przechowywaną w zbiornikach rezerwowych. W historii Warszawy taka sytuacja jeszcze się nigdy nie wydarzyła i nie spodziewamy się, żeby kiedykolwiek miała się zdarzyć - tłumaczy Bugaj.

CUW CUW "Praga"

Komputery odczytujące poziom otwarcia bądź zamknięcia małży znajduje się w dyspozytorni, gdzie czuwający nad prawidłową pracą stacji pracownicy są gotowi do podęcia natychmiastowych decyzji w razie wystąpienia zagrożeń.

Z „Grubej Kaśki” wracamy na ląd.

Wchodzimy do potężnej hali, gdzie po obu stronach znajduje się po dziewięć filtrów pospiesznych, każdy o powierzchni ok. 71 m2. Wypełnione są piachem, przez który woda z dosyć dużą prędkością przesącza się z góry na dół i wytraca kolejne zanieczyszczenia.

- Następnie woda po filtracji na filtrach pospiesznych trafia do kolumn ozonacyjnych, gdzie przez ok. 10 minut jest poddawana kontaktowi z mieszaniną ozonu i powietrza. Ozon jest bardzo silnym utleniaczem. Utlenia materię organiczną, która ma wpływ na smak, zapach i barwę wody. Następnie woda jest odgazowywana - mówi Bugaj.

CUW CUW "Praga"

Kiedy woda jest już pozbawiona resztek ozonu, trafia na filtry z granulowanego węgla aktywnego, gdzie utleniona materia organiczna jest absorbowana przez złoże. Po tym etapie woda jest dezynfekowana niewielką ilością dwutlenku chloru i tak przygotowana trafia do zbiorników wody czystej, skąd płynie do naszych kranów.

I tylko pojawia się pytanie, co dalej dzieje się z wodą? Jest badana praktycznie na każdym etapie, zarówno podczas uzdatniania, przed wpuszczeniem do sieci wodociągowej, jak i podczas transportu wodociągami.

Jest jednak jeden problem, bo najkrótszym za to równie ważnym, jak pozostałe odcinkiem sieci, jest instalacja wodociągowa w budynku. Bo także od jakości i stanu sieci wewnętrznej zależy smak wody, a za to odpowiadają zarządcy budynków. Ale to już insza inszość.

Więcej o:
Skomentuj:
Skąd płynie woda w warszawskich kranach i co mają z tym wspólnego małże? Sprawdzamy: Nie daj się nabić w butelkę, pij wodę z kranu! [WIDEO]
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX