Jestem niepełnosprawna, nie wychodzę z domu, więc jakim cudem listonosz nie mógł doręczyć mi przesyłki? [LIST]

Jestem osobą niepełnosprawną. Prawie nie wychodzę z domu. W grudniu z domu wyszłam pierwszy raz dopiero dziś i przy okazji wyjęłam ze skrzynki awizo z datą 9.12, o którym nie wiedziałam. Pomijam to, że w ogóle dostałam awizo, skoro nie wychodzę z domu, to nie istniała opcja, że listonosz mnie nie zastał - po prostu świadomie i z premedytacją nie zabrał tej przesyłki z poczty.

 

Ale zainteresowała mnie inna rzecz - na awizie była reklama nowej opcji Poczty Polskiej - doręczenia na życzenie. Chodzi o poniższe: http://www.poczta-polska.pl/doreczenie-na-zyczenie/
Jak widać, jest to opcja płatna. Świetny sobie sposób znalazła PP na zarabianie, nieprawdaż! Nie będą dostarczać ludziom przesyłek, dopóki ci nie zapłacą za to dodatkowo, mimo że już płacili przecież za nadanie! Mamy dodatkowo płacić za to, że listonosz NIE dostarczył przesyłki, mimo że odbiorca był w domu. A jak pobiegniemy odebrać osobiście tę przesyłkę, której nie raczyli dostarczyć, mimo że za to nadawca zapłacił, to jeszcze nas dodatkowo policzą. Właśnie tak. Poczta zamierza sobie jeszcze liczyć 3 zł za wydanie przesyłki w placówce - tej przesyłki, po którą udamy się sami, bo listonosz nam jej nie dostarczył, mimo że byliśmy w domu!

Spodobało ci się? Polub nas

Najłatwiej jest zarabiać na chorych i niepełnosprawnych, to wiadomo od zawsze, ale to, co wymyśliła PP, to już gruba przesada. Najpierw nie doręczają przesyłki ciężko choremu człowiekowi, a potem jeszcze żądają od niego pieniędzy za ponowne dostarczenie.
Od razu napiszę, że podpisanie papierka z zezwoleniem na pozostawianie przesyłek w skrzynce jest bez sensu. Próbowałam - przesyłki nie są zostawiane w skrzynce, bo przecież i tak się nie mieszczą, więc ze skrzynki wyjmuje się awizo. A przecież nadawca płaci za dostarczenie do rąk własnych. W przypadku osoby niepełnosprawnej, która nie może wyjść z domu, wszystkie zakupy są zamawiane przez Internet i tym, kto płaci grube pieniądze za dostarczenie, jest sama osoba niepełnosprawna. Przypomnę: renta w tym kraju to 550 zł. Jak PP ma sumienie coś takiego wymyślać? Co ma w głowie ktoś, kto specjalnie nie doręcza przesyłki, żeby potem skasować odbiorcę dodatkowo? I czy to w ogóle jest legalne?!

Ale zainteresowała mnie inna rzecz - na awizie była reklama nowej opcji Poczty Polskiej - doręczenia na życzenie. Chodzi o poniższe: http://www.poczta-polska.pl/doreczenie-na-zyczenie/
Jak widać, jest to opcja płatna. Świetny sobie sposób znalazła PP na zarabianie, nieprawdaż! Nie będą dostarczać ludziom przesyłek, dopóki ci nie zapłacą za to dodatkowo, mimo że już płacili przecież za nadanie! Mamy dodatkowo płacić za to, że listonosz NIE dostarczył przesyłki, mimo że odbiorca był w domu. A jak pobiegniemy odebrać osobiście tę przesyłkę, której nie raczyli dostarczyć, mimo że za to nadawca zapłacił, to jeszcze nas dodatkowo policzą. Właśnie tak. Poczta zamierza sobie jeszcze liczyć 3 zł za wydanie przesyłki w placówce - tej przesyłki, po którą udamy się sami, bo listonosz nam jej nie dostarczył, mimo że byliśmy w domu!
Najłatwiej jest zarabiać na chorych i niepełnosprawnych, to wiadomo od zawsze, ale to, co wymyśliła PP, to już gruba przesada. Najpierw nie doręczają przesyłki ciężko choremu człowiekowi, a potem jeszcze żądają od niego pieniędzy za ponowne dostarczenie. 
Od razu napiszę, że podpisanie papierka z zezwoleniem na pozostawianie przesyłek w skrzynce jest bez sensu. Próbowałam - przesyłki nie są zostawiane w skrzynce, bo przecież i tak się nie mieszczą, więc ze skrzynki wyjmuje się awizo. A przecież nadawca płaci za dostarczenie do rąk własnych. W przypadku osoby niepełnosprawnej, która nie może wyjść z domu, wszystkie zakupy są zamawiane przez Internet i tym, kto płaci grube pieniądze za dostarczenie, jest sama osoba niepełnosprawna. Przypomnę: renta w tym kraju to 550 zł. Jak PP ma sumienie coś takiego wymyślać? Co ma w głowie ktoś, kto specjalnie nie doręcza przesyłki, żeby potem skasować odbiorcę dodatkowo? I czy to w ogóle jest legalne?!

Więcej o:
Komentarze (1)
Jestem niepełnosprawna, nie wychodzę z domu, więc jakim cudem listonosz nie mógł doręczyć mi przesyłki? [LIST]
Zaloguj się
  • Oceniono 2 razy -2

    Szanowna Pani . Jest mi bardzo przykro z zaistniałej sytuacji . Lecz jako listonosz nie mogę się zgodzić z Pani argumentami . Przepisy zezwalają na nadawanie przesyłek listowych o masie do 2 kg. Proszę sobie zatem wyobrazić listonosza mającego dziennie dostarczyć ok. 100 listów poleconych i kilkuset zwykłych . Załóżmy , że taki listonosz dodatkowo pobierze do doręczenia tylko 10 przesyłek o podanej masie lub nie mieszczących się w skrzynce oddawczej , a pech będzie chciał , iż adresatów nie będzie w domu . Jak Pani uważa ? czy ten człowiek ma przez 6-8 a nawet 10 godz. dziennie ma to nosić na plecach ? . No cóż , z całym szacunkiem do Pani osoby , ten listonosz ( często kobieta )po kilku miesiącach pracy stałby się równie niepełnosprawny jak Pani . Jednak istnieje rozwiązanie zaistniałej sytuacji . Proszę zamawiać przesyłki gabarytowe jako paczki , a nie listy . Wtedy dostarczy je Pani listonosz paczkowy , lub kurier pocztowy dysponujący autem . Problem rozwiąże się samoistnie . Współczuje i pozdrawiam serdecznie . ( Ps. doręczenie do skrzynki ma sens i setki tysięcy ludzi z tego korzysta , pod warunkiem , że przesyłka się tam zmieści )

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX