"Wytłumacz mężowi, co to jest potrójny fiflak. Masz dwie minuty". Tak Toastmasterzy uczą się przemawiać

Toast Masters Warszawa

Toast Masters Warszawa (metrowarszawa.pl)

- Początkujący Toastmasterzy mają jedną wspólną cechę - piekielnie boją się przemawiać publicznie. Ale już po kilku spotkaniach osoby, które nie były w stanie wydusić z siebie słowa, zaczynają mówić płynnie - mówi Krzysztof Kopeć, dyrektor rejonu.

Gdy pierwszy raz usłyszałam o klubach Toastmasters (opowiedział mi o nich mój znajomy prawnik) byłam przekonana, że to spotkania wyłącznie dla osób, które w swojej pracy muszą przemawiać publicznie - adwokaci, politycy, prezenterzy (wg definicji celem organizacji jest bowiem szerzenie umiejętności komunikacji, przemawiania i przewodzenia). Szybko wyszło na jaw, w jak wielkim jestem błędzie.

Spodobało ci się? Polub nas

"Ja tę organizację kocham"

Na spotkaniu Toastmasters Leaders - jednego z prężniej działających klubów Toastmasters w Warszawie (jak się później okazało - również w Europie), można spotkać każdego - informatyka, aktora, barmana, pracowniczkę HR, handlowca, nauczyciela akademickiego, bankowca czy po prostu osobę, która czuje, że ze względu na swoje braki komunikacyjne, nie jest w stanie osiągnąć tego, czego chce lub ze względu na wadę wymowy wstydzi się powiedzieć słowo.

Toastmasters warszawametrowarszawa.pl

Taką osobą był Krzysztof. Gdy trafił do Toastmasters był wyjątkowo pewnym siebie, choć przemawiającym słabo i osiągającym marne wyniki sprzedaży, bankowcem. W ciągu dwóch lat nie tylko nauczył się przemawiać, ale stał się jednym z najlepszych sprzedawców w firmie w całym kraju, otworzył własną działalność. Mimo że na pracy w organizacji TM nie zarabia nic, sam fakt przynależenia do niej to dla niego powód do satysfakcji.

- Ja tę organizację po prostu kocham i wierzę, że nie jestem w tym odosobniony. Naprawdę trudno mi opisać, jak wiele jej zawdzięczam. Kiedyś byłem bardziej konfliktowy, dziś to się zmieniło. Nauczyłem się skuteczniej rozmawiać z ludźmi, przekazywać im to, co mam do powiedzenia, co tak naprawdę chcę im przekazać. I nie dotyczy to wyłącznie sytuacji zawodowych - mówi Krzysztof. Bo, jak podkreśla, przez cały czas w jakiś sposób "się sprzedajemy". - Czy to na randce, czy podczas spotkania biznesowego, czy wtedy, kiedy chcemy poprosić o podwyżkę lub przekonać do czegoś partnera czy małżonka - dodaje.

Poza tym, na spotkaniach Toastmasters nie tylko uczysz się przemawiać. - Stając się członkiem organizacji, możesz realizować się na różnych szczeblach - na przykład jako lider. Wszystko zależy od tego, co chcesz osiągnąć  - tłumaczy mi Krzysztof. W pierwszej chwili ciężko zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi w Toastmasters. Wystarczy pójść na spotkanie, aby rozwiać większość swoich wątpliwości. To jest coś, w czym po prostu trzeba wziąć udział.

Wszystko jest mową

Na spotkaniu w pierwszej chwili można poczuć się jak w sekcie. Każdy jest uśmiechnięty, mówi do ciebie w sposób przemyślany i o wiele ładniej niż ty, zagaduje, pyta, co tu robisz, a na końcu zachęca do zabrania głosu i dołączenia do organizacji.

Toast Masters WarszawaAgenda/ metrowarszawa.pl

Na ławach, przy każdym krześle leży kilka kartek. Jedna przedstawia program spotkania, dwie pozostałe do kartki do oceniania. Równo o podanej w agendzie porze, rozpoczyna się spotkanie. Na środek sali wychodzi gospodarz wieczoru i zaczyna "opowiadać". Gdy kieruje do publiczności jakieś pytanie, w odpowiedzi wykrzykuję kilka słów. Zapada wymowna cisza. W końcu gospodarz, widząc że nie wiem, co zrobić, zwraca się do mnie serdecznie - "Proszę, słuchamy, możesz odpowiadać przez 30 sekund. Głupieję i "zamykam się w sobie". Po mnie głos zabierają inni. Po każdej krótkiej odpowiedzi, rozlegają się gromkie brawa...

Toast Masters WarszawaKarta do oceniania/ metrowarszawa.pl

Bo na spotkaniach Toastmasters nie ma przypadkowych wypowiedzi. Każda mowa jest oceniana, oceniani są nawet ci, którzy sami oceniają (przekazywanie informacji zwrotnej to też sztuka!). Każda wypowiedź jest również nagradzana oklaskami. Więc, jeśli chcesz zabrać głos, przemyśl, co masz zamiar powiedzieć (masz na to jakąś sekundę!) i powiedz to w sposób jak najbardziej schludny i interesujący. Jeśli twoja mowa okaże się dodatkowo zabawna i po jej zakończeniu sala wybuchnie śmiechem - plus dla ciebie. I jaka satysfakcja!

Całe spotkanie trwa 2,5 godziny. Aż tyle? - myślę sobie, bo już czuję, że "nie wysiedzę". Ani się obejrzałam, a spotkanie dobiegło końca. Tutaj o nudzie nie ma mowy. Jest akcja, są emocje, jest i stres, że w każdej chwili będzie trzeba coś powiedzieć! Ale o to chodzi - żeby się uczyć i rozwijać.

"Yyyy"

- To zależy od ciebie, ile skorzystasz z tej organizacji. Ja starałem się robić, jak najwięcej. Był moment, że należałem jednocześnie do kilku klubów - wspomina swoje początki Krzysztof. - Zanim dołączyłem do TM, byłem przekonany, że jestem świetnym mówcą. Niestety to przekonanie o swojej wspaniałości nie miało żadnego przełożenia na moje wyniki w pracy. Po pierwszej przemowie, którą, jak to mówię, powiedziałem śpiewająco (prócz Krzysztofa było słychać rozlegający się co chwilę dźwięk dzwonków diatonicznych - zaraz wyjaśnię o co chodzi), zacząłem nabierać pokory. Dziś, mimo że w TM jestem od ponad dwóch lat, wcale nie uważam siebie za świetnego mówcę - opowiada.

"Za dzwonki" odpowiada "kontroler płynności. To po gospodarzu kolejna osoba, bez której spotkanie nie mogłoby się odbyć. Kontroler płynności wychwytuje wszystkie elementy wypowiedzi, które są tzw. przerywnikami - znane nam dobrze "yyy", "eee" oraz słowa wspomagacze - "nie wiem", "nie", "tak", "wiecie", "fajnie". Gdy tylko w czyjejś mowie pojawia się tego typu słowo, na sali rozlega się dźwięk dzwonków.

- Większość ludzi w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego, że tego typu elementy mowy pojawiają się w ich wypowiedziach. To się nazywa "nieświadoma niekompetencja". Gdy ćwiczymy przemawiać i zaczynamy się słyszeć, przechodzimy do etapu "świadomej niekompetencji". Następny etap to "świadoma kompetencja", a ostatni "nieświadoma kompetencja", kiedy robimy wszystko automatycznie - tłumaczy Krzysztof.

Oprócz kontrolera płynności, jest jeszcze osoba odpowiedzialna za mierzenie czasu - chronometrażysta, a także gramatyk - osoba wychwytująca perełki językowe oraz osoba oceniająca mowę ciała. Po wszystkich mowach każda z tych osób przekazuje informację zwrotną na temat tego, jak poszło na spotkaniu osobom, które miały okazję przemawiać. Potem i ona jest oceniana - tym razem przez publiczność.

"Przełamywanie lodów"

Spotkania Toastmasters Leaders odbywają się raz w tygodniu. Na standardowym spotkaniu odbywają się zazwyczaj cztery mowy. To mowy wcześniej przygotowane przez członków klubu. Początkujący Toastmasterzy korzystają z podręcznika podstawowego, gdzie opisanych jest 10 projektów mów. Gdy zrealizują wszystkie projekty, otrzymują tytuł CC (Competent Comunicator - pl. kompetentny mówca), otrzymują specjalny "pin", który przylatuje do nich z samej siedziby organizacji ze Stanów Zjednoczonych i od tej chwili mogą zacząć korzystać z podręcznika zaawansowanego. Każda mowa może być na dowolny temat. Liczy się spełnienie założeń projektu.

Toastmasters Warszawametrowarszawa.pl

- Każdy projekt kładzie nacisk na inny element i to ten element jest później oceniany. W pierwszym projekcie - "Przełamywanie lodów" zadaniem mówcy jest na przykład przedstawienie siebie, opowiedzenie o sobie w jak najciekawszy i wciągający sposób, tak aby osoby na widowni mogły go poznać. Piąty projekt z kolei kładzie nacisk na mowę ciała. W innym ważne jest, aby ułożyć historię, która będzie miała wyraźny wstęp, rozwinięcie, zakończenie. Każda mowa z podręcznika podstawowego zazwyczaj trwa 5-7 minut - tłumaczy Krzysztof.

Toastmasters WarszawaZielona kartka pojawia się 5 minut po rozpoczęciu mowy/ metrowarszawa.pl

Na "przemowę" członek klubu zgłasza się z wyprzedzeniem. Przypisana mu jest osoba oceniająca, która po jego przemowie, będzie przekazywać mu informację zwrotną. Po sesji przemów następuje przerwa, a po niej nadchodzi czas na (moim zdaniem) najbardziej emocjonujący punkt wieczoru - gorące pytania.

Wytłumacz mężowi, co to jest potrójny fiflak

Krzysztof bardzo chciał, abym sama przekonała się, co to znaczy przemawiać publicznie. "Załatwił mi" udział w "gorących pytaniach". Gdy "do odpowiedzi" wywołała mnie osoba prowadząca tę część spotkania, w pierwszej chwili myślałam, że zapadnę się pod ziemię. Jak powiedział prowadzący - "można odmówić udziału, ale nie jest to u nas praktykowane".

Wyszłam więc na środek i otrzymałam zadanie do wykonania, na które miałam maksymalnie 2 minuty. Chronometrażystka z żółtą, zieloną i czerwoną kartką w ręku uśmiechnęła się w moją stronę. Zadanie brzmiało - "opowiedz o rewelacyjnym sposobie na łysienie". Bardzo zabawne - pomyślałam. Szurając prawie głową o ziemię, jakoś z tego wybrnęłam...

Toast Masters WarszawaNagroda za wygraną w "gorących pytaniach"

Pozostałe osoby wywołane do gorących pytań musiały między innymi - "wytłumaczyć mężowi, na czym polega potrójny fiflak", czy "jako biznesmen-projektant mody przekonać inwestora do sfinansowania butów na szpilkach przeznaczonych tylko dla mężczyzn". To zadania tzw. improwizowane. Nie można się do nich wcześniej przygotować. Na wymyślenie odpowiedzi ma się jakieś... kilka sekund. Celem gorących pytań, jak mówi Krzysztof, jest to, aby mówca nauczył się w kontrolowanych warunkach improwizować. - Dzięki temu mamy większą szansę, że uda nam się wybrnąć z trudnych sytuacji w codziennym życiu - mówi.

Oklaski, uścisk dłoni

Mimo że spotkania nie przeżyje się bez wypieków na twarzy, wszystko odbywa się w bardzo przyjemnej, choć w pierwszej chwili sprawiającej wrażenie „sztucznej”, atmosferze. - Chodzi o to, żeby uczestników zmotywować i zachęcić do rozwijania się i przełamywania swoich słabości - dodaje. - Trafiają tutaj również osoby, które wychodząc na scenę, słowa nie mogą z siebie wydusić. Ale sam fakt, że próbują, to już jest dużo. I to też trzeba nagrodzić - mówi dalej.

Po każdej wypowiedzi padają gromkie brawa, po każdym przemówieniu następuje uścisk dłoni. Są nagrody dla najlepszych mówców danej kategorii, oceniających, każdy może się poczuć doceniony. Nagradza się chęci i zrobione postępy. Nie dziwi więc, że można na przykład zdobyć mistrzostwo Toastmasters w ewaluacji. - To jak przekazujesz informację zwrotną ma ogromny wpływ na dalsze postępy osoby ocenianej. My staramy się zawsze wskazać przede wszystkim elementy pozytywne danej przemowy oraz jakąś rzecz, którą można poprawić - dodaje Krzysztof.

Organizacja Toastmasters

Organizacja TM wyewoluowała z pojedynczego klubu, założonego 22 października 1924 roku przez Ralpha C. Smedleya w ramach YMCA w Santa Ana w stanie Kalifornia. Od czasu jej oficjalnego powołania 19 grudnia 1932 roku, przewinęły się przez nią ponad cztery miliony osób. Dziś Toastmasters International zrzesza ponad 332 000 członków w 15 400 klubach, rozlokowanych w 135 państwach. Jednym z nich jest Polska.

Dzięki temu, że organizacja Toastmasters jest mocno rozwinięta, można się angażować w jej działanie na wiele sposobów. - Dla mnie największą korzyścią jest możliwość rozwijania się jako lider. Do tej pory byłem już zwykłym członkiem, wiceprezesem do spraw edukacji, a obecnie jestem dyrektorem rejonu, czyli odpowiadam za wsparcie istniejących już klubów oraz staram się otwierać nowe. To, jakie umiejętności zdobywam np. będąc odpowiedzialnym za organizację konferencji dla 250 osób, jest bezcenne - tłumaczy.

Kluby Toastmasters znajdują się w całej Polsce. W Warszawie jest ich 12. Wśród nich są kluby otwarte, jak Toastmasters Leaders, czyli takie, do których może dołączyć każdy oraz korporacyjne, czyli stworzone dla pracowników danej firmy, kluby w których mówi się po polsku oraz takie, w których mówi się wyłącznie po angielsku lub niemiecku. Krzysztof pragnie jednak, aby cały czas rozwijać TM i stara się otwierać kolejne kluby. - W naszym klubie jest około 60 członków, a prawie każdy chce przemawiać i się uczyć, więc im więcej klubów, tym więcej możliwości praktykowania bycia mówcą - mówi Krzysztof.

Toastmasters warszawaKrzysztof Kopeć

Członkostwo w klubie to koszt ok. 180 zł za pół roku. Do tego dochodzi jednorazowa opłata za podręczniki, czyli 80 zł. Zazwyczaj po każdym spotkaniu, odbywa się after party, na którym nowi członkowie mogą zapoznać się z pozostałymi osobami oraz znaleźć swojego mentora, czyli osobę, która będzie wspierać ich rozwój. Wszystko ma tutaj przysłowiowe ręce i nogi. - Wyjście poza schemat jest możliwe, ale tylko w ramach schematu - żartuje Krzysztof. Gdyby jednak nie ten schemat, organizacja nie działałaby tak prężnie i nie dawałaby pozytywnych rezultatów dla każdego z członków. - Ja wiem, że to po prostu działa - podsumowuje Krzysztof.

Zobacz także
  • Chóry dzielnicowe Warszawa Która dzielnica jest najbardziej rozśpiewana? Warszawiacy pokochali chóry
  • Natalia Bet i Harcorowy Koks Ćwiczyłam z Hardkorowym Koksu w jego pierwszej warszawskiej siłowni. Nie ma lipy [WIDEO]
Skomentuj:
"Wytłumacz mężowi, co to jest potrójny fiflak. Masz dwie minuty". Tak Toastmasterzy uczą się przemawiać
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane