Krztusiec w warszawskich przedszkolach i biurach. Lekarz: "Problem będzie narastał"

- W tym roku odnotowano ok. 2,5 tysiąca zachorowań na krztusiec. Ta liczba co roku wzrasta o ok. 50 proc. A to tylko oficjalne zgłoszenia, czyli wierzchołek góry lodowej - mówi Paweł Grzesiowski, sekretarz Pediatrycznego Zespołu Ekspertów ds. Programu Szczepień Ochronnych. Czy grozi nam epidemia krztuśca? Jak groźna jest ta choroba i dlaczego właściwie do nas wróciła?

Spodobało ci się? Polub nas

W przedszkolu nr 96 w Warszawie na mamę 4-latki czekała niepokojąca wiadomość: "Odnotowano przypadki zachorowań na ospę, zapalenie płuc i krztusiec". Jak dowiedzieliśmy się od dyrektor przedszkola Marzeny Skarbek-Kiełczewskiej, to pierwszy przypadek zachorowania na tę chorobę w placówce. Jednak nie pierwszy w całej Warszawie. - Mój kolega z pracy również zachorował na krztusiec i zanim został zdiagnozowany, "przyszedł z chorobą" do biura - nasza rozmówczyni nie chce jednak powiedzieć, gdzie pracuje, żeby nie siać paniki.

Krztusiec - zapomniana u nas choroba - niespodziewania powraca. I nic nie wskazuje na to, żeby miała szybko sobie pójść. Statystyki są nieubłagane. - W tym roku odnotowano ok. 2,5 tysiąca zachorowań na krztusiec. Ta liczba co roku wzrasta o ok. 50 proc. A to tylko oficjalne zgłoszenia, czyli wierzchołek góry lodowej. To pewne - problem narasta i będzie narastał. Im więcej zachorowań, tym więcej osób zarażonych - mówi Paweł Grzesiowski, ekspert w dziedzinie profilaktyki zakażeń.

Skąd się wziął krztusiec?

Wbrew opinii wielu, że winni są rodzice, którzy postanowili swoich dzieci nie szczepić, nie jest to jedyna przyczyna wzrostu zachorowań na krztusiec. - Przyczyn jest kilka - mówi dr med. Paweł Grzesiowski, ekspert w dziedzinie profilaktyki zakażeń. - Przede wszystkim wciąż dysponujemy szczepionką pierwszej generacji wg technologii z lat 60 lat XX wieku. A z krztuścem jest podobnie jak z grypą - jego bakterie od wielu lat mutują, choć dużo wolniej, więc nawet osoby, które są zaszczepione, jeżeli trafią na odpowiedniego mutanta, mogą zachorować - tłumaczy Grzesiowski.

Ekspert podkreśla, że należy wprowadzić szczepionkę nowego typu, która będzie chronić przed współczesnymi szczepami krztuśca. - I to nie jest wyłącznie problem Polski, ale to problem globalny - dodaje.

Drugą przyczyną, dla której krztusiec powraca, jest stosunkowo niedługi czas trwania odporności. - Odporność poszczepienna utrzymuje się około 6-8 lat. Więc młodzież i my dorośli na krztusiec odporni nie jesteśmy - tłumaczy. Dlatego, jak informuje, prawdopodobnie wprowadzony zostanie u nas obowiązek szczepienia przypominającego dla młodzieży w wieku 14 lat. W niektórych krajach taka ustawa już obowiązuje - dodaje.

Trzecią przyczyną jest oczywiście podejście niektórych rodziców. - Wielu rodziców nie chce szczepić, i to nawet nie ze względów medycznych - bo na przykład ich dziecko ma niestabilny stan neurologiczny lub jest uczulone - ale ze względów światopoglądowych lub z powodu braku wiedzy na temat skutków działania szczepionek - mówi. Jak podkreśla ekspert, rodzice ulegają propagandzie antyszczepionkowej, według której na przykład szczepionki są toksyczne, ponieważ zawierają rtęć lub wywołują autyzm.

Grzesiowski rozwiewa wszelkie wątpliwości. - Najnowsze szczepionki pozbawione są konserwantów rtęciowych, nie ma również naukowo potwierdzonego związku między szczepieniem a autyzmem - tłumaczy. - To, co należy zrobić, to poddać dziecko badaniu, zanim się je zaszczepi w celu wykluczenia jakichkolwiek chorób na tle neurologicznym. Szczepionka nie wywoła choroby, to co może zrobić, to zwiększyć ryzyko nasilenia procesu autystycznego - dodaje.

Są osoby, które nie chcą szczepić, z drugiej strony są takie, które chcą, ale nie starcza dla nich szczepionek. "Problemy z dostępem do szczepień zaczęły się w zeszłym roku, gdy resort zdrowia przygotowywał zamówienia preparatów. Okazało się wówczas, że koncerny farmaceutyczne mają problemy z realizacją dostaw - nie nadążają z nimi nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie" - pisze wp.pl.

Brak szczepionek na krztusiec odbija się najbardziej na 6-latkach. Ministerstwo Zdrowia jednak uspokaja - wszystkie dostawy, które przesunięto na drugą połowę 2015 r., są realizowane zgodnie z planem.

Jak groźny jest krztusiec?

Mimo że najwięcej osób narażonych na zachorowanie na krztusiec, to osoby dorosłe oraz nieszczepione niemowlęta. Dla zdrowych dorosłych choroba ta nie stanowi większego zagrożenia dla zdrowia. - Krztusiec dla osoby dorosłej to po prostu choroba uciążliwa, ponieważ towarzyszy jej męczący kaszel, który nie mija przez wiele tygodni. Największym zagrożeniem krztusiec jest dla niemowląt, w przypadku których może spowodować niedotlenienie mózgu a nawet śmierć w mechanizmie bezdechu. Dziecko po prostu przestaje oddychać. Bakteria krztuśca posiada również toksyny, które mogą uszkodzić trwale mózg niemowlaka - tłumaczy Grzesiowski.

Niemowlak łatwo może się zarazić od osoby dorosłej. - Krztusiec to choroba wysoce zakaźna. Wystarczy jedno chore dziecko w przedszkolu, żeby zarazili się wszyscy nieodporni na tę chorobę lub dany szczep - mówi. Grzesiowski przytacza tegoroczny niezwykle poważny przypadek kobiety w ciąży, która zaraziła się krztuścem od swojego męża, który z kolei zaraził się od dziecka, które przebywało w przedszkolu z innych chorym dzieckiem.

- Na pewno nie możemy bagatelizować tego problemu, z drugiej strony zgodnie z obecnie obowiązującą ustawą, placówka państwowa nie ma prawa odmówić dziecku edukacji z powodu braku szczepień - mówi Grzesiowski. - Jeśli prawo zostanie zmienione, możliwe byłoby domowe nauczanie dla nieszczepionych dzieci, jednak na koszt ich rodziców, jeśli nie wyrażą zgody na szczepienie bez uzasadnienia medycznego - dodaje.

Sceptycy niech zorganizują sobie własne przedszkole

Innego zdania są rodzice, którzy uważają, że szczepienia są konieczne, jednocześnie zdają sobie sprawę z tego, że wiele osób ma na ten temat odmienne zdanie. - To jest wchodzenie w kompetencje lekarzy. Jak hydraulik naprawia rurę, to nie dyskutujesz z nim, czy robi to dobrze, bo się na tym nie znasz, ale lekarzy nie słuchasz, bo przeczytałeś w internecie, że szczepienia są niebezpieczne. Jeżeli ktoś nie chce szczepić dzieci, to niech sobie zorganizuje nowe przedszkole i nie roznosi chorób szczepionym dzieciom - mówi matka 3-letniej córki i kilkumiesięcznego syna.

Więcej o:
Skomentuj:
Krztusiec w warszawskich przedszkolach i biurach. Lekarz: "Problem będzie narastał"
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX